Gdy dziewczyna wyszła, od razu położyłem się na łóżku, prawdę mówiąc dziwne było to, że się przed nią otwarłem, zazwyczaj nie lubiłem mówić o swoim dzieciństwie, a zwłaszcza o swojej matce. Nie wiedziałem o niej za dużo, była czarodziejką, jej rodzice, czyli moi dziadkowie umarli, bądź też zginęli tego nigdy się nie dowiedziałem, żałowałem tylko tego, że nawet nie pamiętam jej głosu, nie wiem co lubiła robić, co lubiła jeść, zawsze wyobrażałem ją sobie jako wspaniałą kobietę i matkę. Moje przemyślenia przerwały otwierające się drzwi zza których wyłoniła się Meian
- Nie idziesz na kolację? - zapytała zaskoczona
- Już pora? - zapytałem zaskoczony
- No tak - zaśmiała się - Za 10 minut zamykają stołówkę - powiedziała siadając do biurka
- Dzięki - powiedziałem biorąc bluzę i wychodząc z pokoju. Na stołówce wziąłem jakąś tackę rozglądając się, większość stolików była już zajęta, jednak przy jednym zauważyłem małą czarnowłosą dziewczynę. Podszedłem do niej i dosiadłem się obok
- A więc smacznego - powiedziałem jedząc swoją porcję
- Smacznego - odpowiedziała radośnie
- Podobno jest tutaj stadnina z końmi - powiedziałem nagle
- No tak - kiwnęłam głową, nie wiedząc zbytnio o co mi chodzi
- Może chcesz się jutro przejść po lekcjach? Co prawda nie umiem jeździć konno, ale co tam - powiedziałem z uśmiechem
( Sili?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.