Spojrzałam na niego z lekkim uśmiechem
- Tak bądź tylko drapieżnikiem -pokazałam mu język, ponownie się odwracając do okna i wypatrując nie wiadomo czego - Co Ty tam widziałeś - powiedziałam sama do siebie
- Widzisz trzeba mieć ten wzrok - zaśmiał się i pomimo tego iż stałam tyłem to wiedziałam, że pokazuje swoje kły. Przewróciłam oczami i usiadłam na łóżko, przyglądając mu się
- Idziemy na dach? - zapytałam nagle
- Teraz? - zdziwił się
- Słońce już zaszło, nie będzie tak grzać, a przyjemnie wiać - powiedziałam z uśmiechem idąc w stronę drzwi
- No okej - powiedział z uśmieszkiem - To idź, a ja zaraz przyjdę, tylko skoczę po wodę czy coś do picia - powiedział wychodząc. Złapałam go szybko za koszulkę ciągnąc lekko
- Mój wampirek mnie zostawi? - powiedziałam smutnym głosem i minką
( coś w tym stylu :D )
- Oj 5 minutek i jestem, przyniosę Ci za to ciastko - powiedział tarmosząc mnie po włosach
- No dobra - przewróciłam oczami - Ale ma być z kawałkami czekolady - zastrzegłam idąc w stronę wejścia na strych. Usiadłam pod murkiem, biorąc głęboki oddech
- Witam panią - usłyszałam męski głos, od razu wstałam patrząc w jego stronę. Był to dosyć wysoki chłopak, miał bujną czuprynę w kolorze czerwieni, nie wiedziałam kim jest, ale nie widziałam go jeszcze w naszej akademii i zgadywałam, że do niej nie należał.
- Nie należysz do naszej akademii, nie powinno Cię tutaj być - powiedziałam poważnie, dopiero gdy się uśmiechnął dostrzegłam jego kły, czyli był wampirem. Czy dlatego Satoru mnie tak wypytywał w pokoju?
- Owszem nie należę - zbliżył się do mnie - Ale Twoja krew jest taka słodka
Chciałam się odezwać, ale wtedy obydwoje usłyszeliśmy Satoru
- Łapy precz od mojej kolacji - powiedział idąc w naszą stronę, moje spojrzenie mówiło mówiło coś w rodzaju "WTF o czym Ty gadasz?"
- Podzieliłbyś się - burknął, nie odchodząc
- Chciałbyś, albo pójdziesz po dobroci, albo załatwimy to inaczej - patrzyli na siebie przez jakiś czas, po czym nieznajomy, najzwyczajniej w świecie skoczył
- Co to do... - nie skończyłam mówić, gdyż w mojej buzi znajdowało się już ciastko
- Siadaj, a nie krzyczysz - powiedział chłopak siadając pod murkiem, zrobiłam to samo jedząc ciastko - Masz słodką krew, co ja na to mam poradzić, każdy wampir chciałby mieć taką w ustach - pokazał kły biorąc łyk wody
- Moja krew jest dla wyjątkowych osób - powiedziałam kończąc ciastko
- A ja nie jestem wyjątkowy? - zapytał oburzony
- Kiedy indziej pobawimy się w wysysanie krwi - poklepałam go po ramieniu, po chwili położyłam się trzymając swoją głowę na jego kolanach - Znałeś go? - zapytałam biorąc jego wodę - Nie będziesz miał nic przeciwko jak się napije?
( Satoru? Tak teraz będę dawać ilustracje dla lepszego efektu xD )

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.