Zgodnie z moimi oczekiwaniami, jednego z winowajców znalazłam w ogrodzie. Jest moc, to nie jest tak, że się boję, wcale. To nic, że mój wewnętrzny lew, który symbolizuje moją odwagę skurczył się do rozmiarów przeciętnego dachowca Dobra, nie jest źle (jeszcze). Zawsze może być gorzej, nie? Jęknęłam w duchu, przeczesując palcami włosy.
- Cześć - rzekłam, siląc się na spokojny ton. - Mam spodziewać się niespodzianki? - Brązowowłosy odwrócił się, zilustrował mnie wzrokiem od stóp do głów.
Prychnęłam pod nosem, widząc jego zdegustowaną minę.
- Tak trudno założyć sukienkę? - Parsknęłam śmiechem na widok wyrazu twarzy niebieskookiego, wersja ,,smutnego psa". Już po chwili przekomarzaliśmy się wesoło, szturchając się i rozmawiając, o tym wszystkim, co mnie ominęło. - Macie w planach coś ciekawego? - spytałam, uważnie przyglądając się reakcji przyjaciela, który wzruszył ramionami, ale jednocześnie uśmiechnął się tajemniczo.
- Mam nadzieję, że jest dostatecznie ciekawe, żeby zmusić cię do ubrania czegoś normalnego - prychnął i przeniósł wzrok na jakiś obiekt za mną. Odwróciłam się, zauważając Sili i Lawsona, do których pomachałam.
- Zachowuj się, zero gróźb, nękania, maltretowania, insynuacji ani nic w ten deseń, jasne? - warknęłam do chłopaka, mając nadzieję, że nic złego im nie zrobi. Pisnęłam po chwili, gdy straciłam grunt pod nogami, ale nie mogłam powstrzymać wesołego śmiechu.
- Orgy, puszczaj mnie, ale już - zażądałam, widząc zbliżających się znajomych.
- Cześć - rzekłam, siląc się na spokojny ton. - Mam spodziewać się niespodzianki? - Brązowowłosy odwrócił się, zilustrował mnie wzrokiem od stóp do głów.
Prychnęłam pod nosem, widząc jego zdegustowaną minę.
- Tak trudno założyć sukienkę? - Parsknęłam śmiechem na widok wyrazu twarzy niebieskookiego, wersja ,,smutnego psa". Już po chwili przekomarzaliśmy się wesoło, szturchając się i rozmawiając, o tym wszystkim, co mnie ominęło. - Macie w planach coś ciekawego? - spytałam, uważnie przyglądając się reakcji przyjaciela, który wzruszył ramionami, ale jednocześnie uśmiechnął się tajemniczo.
- Mam nadzieję, że jest dostatecznie ciekawe, żeby zmusić cię do ubrania czegoś normalnego - prychnął i przeniósł wzrok na jakiś obiekt za mną. Odwróciłam się, zauważając Sili i Lawsona, do których pomachałam.
- Zachowuj się, zero gróźb, nękania, maltretowania, insynuacji ani nic w ten deseń, jasne? - warknęłam do chłopaka, mając nadzieję, że nic złego im nie zrobi. Pisnęłam po chwili, gdy straciłam grunt pod nogami, ale nie mogłam powstrzymać wesołego śmiechu.
- Orgy, puszczaj mnie, ale już - zażądałam, widząc zbliżających się znajomych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.