piątek, 27 marca 2015

(Bal)Od Meian, CD Zayn

Miałam szczerą nadzieję, że bal stopniowo dobiegał końca. Nie czułam się za dobrze w tłumie, który sprawiał, że przechodziły mnie ciarki. Szybkie spojrzenie na wiszący zegar rozwiało moje marne nadzieje, jakim cudem mogła minął zaledwie połowa? Nie ma tak dobrze, im szybciej się stąd urwę tym lepiej. Postanowione - pierwsze co robię, to próbuję się wymknąć. Doskonały pomysł, yey! Rozejrzałam się po sali, ale nadal nie zauważyłam, żadnego innego wyjścia niż główne, które z niewiadomych przyczyn stało się jakąś chrzanioną atrakcją turystyczną, bo innego wyjaśnienia, na tą kupę ludzi przy nich nie ma. Przeciskanie się bynajmniej nie należało do rzeczy, które miałam w liście ,,najbliższych planów". Dobra, to co robimy? Zdecydowanie potrzebowałam zapalić. Jakimś cudem udało mi się dopchać do drzwi, ale jak zwykle musiałam wyjść na nieogara i wpaść na Zayn`a. Oboje upadliśmy na ziemię, cóż. Mam nadzieję, że nie jest zły, że go zostawiłam. 
- Też chcesz się ulotnić? - spytałam, machając ręką w stronę balu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.