środa, 15 kwietnia 2015

Od Tris, CD Taiga

Rano byłam zupełnie wykończona, bo przez całą noc nie potrafiłam zasnąć. Okropnie bolała mnie głowa i piekły mnie oczy. Ale jakoś wybrałam się na pierwszą lekcję, bo nie zdążyłam na śniadanie. Usiadłam przy pustej ławce, nie zwracając uwagi, jaka to lekcja. Położyłam głowę na ręce i przykryłam się włosami, tak, że nie było widać, że śpię.
Obudził mnie dzwonek. Szybko przepisałam z tablicy zadanie domowe i wyszłam na korytarz. Teraz była literatura. Z innym wydziałem. Kła. Przypomniał mi się poprzedni dzień spędzony z Taigą. To z jej wydziałem będą zajęcia. Przerwa minęła piorunująco szybko, a ja siedziałam już pod salą, więc weszłam pierwsza i zajęłam miejsce pod oknem, wyciągając książki. Na tej lekcji nie chciałam spać, bo bardzo lubię literaturę i interesuję się nią. Szukałam wzrokiem poznanej wczoraj dziewczyny, jednak nigdzie jej nie było.
- Może zaspała, albo coś ją zatrzymało - pomyślałam i zeszłam na ziemię, by chociaż na tej lekcji posłuchać nauczycielki.

<Tai?>

wtorek, 14 kwietnia 2015

Od zayna cd meian

-uciszalem ciebie nie meian... Ona nie robi idiotycznych awantur o związek w jakim nie jesteśmy - prychnałem i ruszylem z dziewczyna do baru.
- mhm... Dobrze wiedzieć..
- a No... Jezus.. A co ty mnie wpakowalas ?- zasmiałem się kiedy weszlismy na zatloczoną dyskotekę.
- na zabawę -  posłała mi perlisty uśmiech i ruszyła do tańca..
Dziewczyna dobrze czuła się na parkiecie widać ze taniec ocieraniec nie był jej obcy...  Ja spokojnym krokiem ruszyłem do baru..
- poprosze cos... Nie wiem mojito może byc..
- więcej mojito czy alkocholu?- barman był widać chętny na współprace.
- a jak byś mi zaserwowal patrząc na moje zachowanie i minę? - uniosłem ciekawsko brew.
- mhm... Samą wódkę ale tak nie mogę - zaśmial się.
- najmocniejsze jakie możesz kolego - posłałem mu wdzięczny uśmiech.. Razem z drinkiem dostałem kartkę.. Jego numer... Ehm... Ale .. Nawet nie wiem czy jestem. Gejem XD raczej bi jeśli miał bym się określać.. No ale jak tal grasz.. Może uda mi się cos wypić za darmo...
Przysunąłem słomkę i z uśmiechem wypilem trochę patrząc mu w oczy.
- smacznego baw się dobrze - pomachał mi i wrócił do robienia jakiegoś kolorowego drinka... Spokojnie sączyłem napój przy stoliku nagle napadła mnie meian... Ekhm kira.
- zayn co tam kolego - miała czerwone policzki
- a spko a tam
- nie wiem czemu tańczą z mną tylko dziewczyny człowieku..
- może dlatego ze wciągnęłas nas do baru dla gejów ? - zapytałem śmiejąc się ..
- ocholera... UPS ? Idziemy ??
- mhm.. - dopilem i ruszylismy ku wyjściu.. Świeże powietrze dobrze nam zrobiło..
Meian XD

Od Taigi Cd. Tris

Spojrzałam na siatki, próbując na szybko sobie przypomnieć i podsumować dzisiejsze zakupy, właściwie to już dawno nie byłam na takich prawdziwych zakupach z inną dziewczyną, bo nie wiem czy naszą znajomość można nazwać koleżeństwem
- No cóż - mruknęłam - Nowe trampki, dwie pary spodni, kilka bluzek i jedną bluzę, a i jeszcze spódniczkę nową i jakiś komplet bielizny, to chyba będzie wszystko
- Spore te Twoje zakupy - zaśmiała się cicho, na co jedynie się uśmiechnęłam
- Tak między nami to już dawno nie byłam w mieście na zakupach, więc przyda się kilka nowych rzeczy - dziewczyna odwzajemniła uśmiech - Późno się zrobiło, wracamy? - zapytałam łapiąc za siatki
- Właściwie to by można było wracać - przytaknęła i również wstała od stolika. Do Akademii wracałyśmy przez park, gadając o jakiś głupotach, nawet się nie zorientowałyśmy, kiedy stałyśmy już przed budynkiem szkoły - Więc widzimy się jutro na lekcjach - powiedziała wchodząc i pomagając mi się przecisnąć z tymi siatkami przez drzwi
- Mamy chyba razem literaturę - zaczęłam wchodzić po schodach
- Chyba masz rację, więc do jutra - odpowiedziała z lekkim uśmiechem idąc dalej na górę, ja natomiast skręciłam i weszłam do swojego pokoju. Rozpakowanie rzeczy nie zajęło mi dużo czasu, jednak widząc stos książek na biurku momentalnie zachciało mi się spać. Jednak się powstrzymałam i usiadłam za biurkiem, zaczynając od historii. Skończyłam przed północą, spojrzałam za okno i zaczęłam ziewać. Szybki prysznic, wysuszenie się i praktycznie łóżko samo mnie znalazło

( Tris?)

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Od Meian (Kira) CD Zayn

Gdy tylko chłopak się ode mnie odsunął, wybuchnęłam głośnym śmiechem. 
- Wybacz, ale to naprawdę niesamowite. Pozwolisz, że zrobię podsumowania? - spytałam ze śmiechem i nie czekając na jego reakcję kontynuowałam. - Po pierwsze, traktujesz Meian jak siostrę. Po drugie prawie się przespaliście. Po trzecie twierdzisz, że jesteście jedynie przyjaciółmi. Po czwarte, nie sądzisz, że jak na wersję "jedynie przyjaciele" masz bardzo ciekawe sposoby uciszania? - spytałam się, wciąż chichocząc, z przyjemnością obserwując jak czerwień wpływa na twarz chłopaka. - W każdym bądź razie, było miło, ale nie chcę jeszcze wracać. Idę do baru, masz może ochotę? - spytałam się chłopaka. Zdecydowanie potrzebowałam się wyszaleć. Jestem pewna, że dwuletni celibat nie służył temu ciału, a na rynku zdołałam wychwycić kilka pozytywnych opinii na temat jakiegoś klubu w obrębie miasta. Zamierzam korzystać z danego mi czasu, kto wie, kiedy kolejny raz się obudzę? Strzeliłam palcami, czekając na decyzję chłopaka. Idzie czy nie idzie? 

Od zayna cd meian

Patrzylem jak  to wszystko tonie.. Jesus
- jak długo ? Nie liczyłem wiesz .... Emm ale no jak mei mówiła różnie bywa czasami zrywamy - po tych słowach popatrzyłem na nią morderczo
- ojej ojej a gdzie mieliscie pierwszą randke - mała nie dawała za wygrana
- Jezus mia musisz wszystko wiedzieć ? - popatrzyłem na nią srogo
- ostatnia odpowiedz - pisnęła
- GH..  Pizzeria
- oo oki - i wróciła Do ssania lizaka .
Unosiłem brwi..  Mała dala za wygraną za łatwo.
Za łatwo...
- dobra zayne lecimy do domu ale jeszcze wpadniemy a ty wpadaj Do domu z Meian .- przytuliły mnie i poszły
- ja ciapa !?!?!?!
- cicho.
- JA CIAPA
- CSIIIIIIIIIIII- burknąłem i odetchnąłem głęboko.
- co ty sobie wyobrażasz nie jestem ciapą njr masz prawa mnie tak nazywać nie masz żadnego prawa  ja się staram pomagac - była zła ale wydawało mi się ze awanturę robi dla zasady.. Dobra szach mat. Zerwałem się i pocałowałem ja... W usta bez żadnej iskry tak żeby się zamknęła...
Mei CD XD UPS XD zamykam usta

Od Meian, CD Tris, Feliks, Toma

Mój dar przekonywania rzeczywiście osiąga swoje wyżyny, jeżeli chodzi o skuteczność potwierdzoną wnikliwymi badaniami! Jest moc, Tris zgodziła się zatańczyć, a ja postanowiłam dotrzymać jej kroku. Co prawda gdzieś w połowie tańca, poczułam kłujący ból z lewego boku, przez co postanowiłam usiąść, ale na szczęście dziewczyna tego nie zauważyła. Przysiadłam się do Feliksa i ignorując ból, zamówiłam kieliszek miejscowego wina. Rzuciłam okiem na chłopaka, ale siedział taki zamyślony, że nawet nie zauważył, jak coś do niego powiedziałam. Prychnęłam pod nosem, ale na mojej twarzy pojawił się szelmowski uśmieszek. Podążyłam za linią jego wzroku i już po chwili spoglądałam na Tris. Cóż? Teoretycznie nie powinnam bawić się w swatkę. W praktyce tego też nie zrobię, ale może być zabawnie.
- Wiesz, myślę, że czegoś mogłam zapomnieć. Zaopiekujesz się Tris, prawda? - spytałam go, robiąc minę szczeniaka i powoli sącząc napój, z satysfakcją, obserwując, jak twarz chłopaka oblewa się czerwienią. Pochyliłam się, pocałowałam go w policzek i zeskoczyłam ze stołka. - Dziękuję, jesteś cudowny. - Zanim zdążył wyrazić sprzeciw, uciekłam już przez drzwi, kierując się w stronę rynku. 

X x X

Szlajałam się ciemnymi uliczkami, zwiedzałam niezbadane dotąd zaułki, odwiedzałam chyba każdy możliwy bar i klub, jedynie dla sprawdzenia, panującej w nim atmosfery. W końcu postanowiłam zawrócić, ponownie wchodząc na rynek i wędrując do jakiejś karczmy. Ogień wesoło trzaskał w kominku, mimo luźnej atmosfery było tutaj dosyć spokojnie, zważywszy na liczbę klientów, którzy byli nie mało. Skierowałam się w stronę wolnego stolika w kącie, który zajęłam. Poprosiłam skąpo ubraną kelnerkę o szklankę czegoś mocniejszego, ołówek i kilka kartek papieru. Pięć minut później popijałam napój, zapisując melodię, której dwa lata temu nie zdążyłam dokończyć. 


- Hej, mogę się przysiąść? - Podniosłam wzrok i spojrzałam na blondyna, który stanął obok mojego stolika z własną szklanką. Kiwnęłam głową i posłałam mu przyjazny uśmiech, ale zaraz potem wróciłam do tworzenia. 

Od Meian (Kira), CD Zayn

W sumie spoglądanie na na przemian rumieniącego się i blednącego chłopaka było dość zabawnym zajęciem, zwłaszcza zważywszy na okoliczności. Uraczyliśmy jego przecudną rodzinkę wspaniałą historyjką, za którą miałam ochotę kopnąć go pod stołem. Ja? Ciapa? Wypraszam sobie bardzo, Zayn! Od teraz to wojna. Zachichotałam, słysząc pytanie młodszej siostry chłopaka i mrugnęłam do jego mamy.
- Widzisz, tak jakoś nie ma nastroju, ale obiecuję, że gdy Zayn zasłuży to go na pewno wycałuję. - Posłałam Małej promienny uśmiech. 
W sumie nie bardzo przejmowałam się stosunkiem Meian do tej całej sytuacji. W gruncie rzeczy to ona powinna mi dziękować, a nie! Załatwiam jej (uroczego) chłopaka, cudowną bratową (naprawdę cudowną bratową) i teściową, która nie spojrzy na nią krzywo, bo już ją uwielbia. Czego chcieć więcej? Chociaż z drugiej strony, Zayn nie był ani w moim, ani w jej typie. Poza tym zawsze się wściekała na mnie, gdy tylko ośmieliłam się chociaż spojrzeć na Feliksa i Sky`a, a resztę swoich przyjaciół również traktuje, jakby oblepiła ich nalepką ,,Kira, nie tykaj!". I o co ona się tyle wściekała? Naprawdę nie rozumiem, dlaczego fakt, że przespałam się z Feliksem był dla niej denerwujący. Ja chyba Meian nigdy nie zrozumiem. Matka chłopaka wróciła z Małą już z łazienki i na nowo zaczęliśmy rozmawiać.
- Jak długo się znacie? Kiedy zostaliście parą? - spytała kobieta, starając się ukryć rozbawiony uśmiech za kubkiem kawy. Sama również zachichotałam, widząc minę Zayn`a, która mówiła ,,Daj mi pięć minut, zaraz coś wymyślę!". Jego mała siostra również otworzyła usta, żeby coś powiedzieć i zasypała nas gradem pytań. 

niedziela, 12 kwietnia 2015

Od zayna cd meian

Mam im.powiedzieć ze obudzilismy sie w łóżku z kacem..  A ona mnje nje znała a ja ją dzgnolem nosem bonto co sie robi... Eghhhh....Ale spokojnie mama nie było niczego .. W sensie mamuś nie przespaliśmy się po pijaku...  Pfff....
- emm w szkole.. - przekrzywiłem głowę i posłałem dziewczynie spojrzenie typu zabije cie jak się będziesz tak śmiać.
- tak.. A jak dokładnie - mama nje dawała za wygraną... Jezu ta rodzina mnie dobije..
- na korytarzu wleciała w mnie z zeszytami wiesz jest taką ciapą kochaną - popatrzyłem na to jak dziewczyna patrzy na mnie mruzac brwi
- ale to nie ja byłam wgapiona w zeszyty..  Ja byłam zajęta nioslam zeszyty to ty na mnie wleciales..
- moja wina ? Nie nie nie.. - uśmiechnąlem się i nachylilem przez stol łapiąc jej rękę.
- hm?
- no kochanie... Wina jest masza ale to było przeznaczenie gdyby nie twoja niezdarnosc
- .. Twoja ..
- mhm.. Nie spotkalibysmy się - uśmiechnąłem się starając zostać powazny...
- oj no tak.. A zayn... Emm
- całujecie się ?- moja młodsza siostra stała się dla mnie od dziś gnidą...
Zamarłem na sekundę na to pytanie ale dobra Nir daj po sobie poznać..
- mhm..
- ohhhh  - mała wsadzila do ust lizaka i ssała patrząc na mnie przenikliwe.. Jesus to dziecko jest za mądre jak na swoj wiek.. Mei miała ciągle na ustach ten bezczelny uśmiech.
- nienawidzę cie - syknałem jej kiedy mama poszła z mała do łazienki
- wiem ze mnie kochasz - uśmiechnęła się i puścila mi oczko
- egh.. Jezu.. Ta mała mnie dobije... Mama zato... EG...
- mhm.. Lubie twoją rodzine
- wiesz ze wklepujesz mei w związek z mną
- tak trochę.. Nie martw się - puścila mi wesoło oczko a mama wróciła
Pffd XD

Od Meian (Kira) CD Zayn

Gdy tylko Zayn odszedł, jego młodsza siostra zasypała mnie chyba setką pytań na temat mojego ,,idealnego" związku z jej bratem. Z każdą sekundą traciłam pomysły, moja wyobraźnia może i była rozwinięta, ale to dziecko zrujnowało cały mój światopogląd. W gruncie rzeczy wyszło na to, że mamy wiele wspólnego. Obie lubimy jej brata, choć działa za często nam na nerwy. Obie lubimy cytrynowe lizaki, ale nie znosimy tych o smaku napojów gazowanych. Obie nie możemy przekonać się do żucia gumy i obie piekielnie boimy się dentystów. Cóż, żyć nie umierać! Po chwili wrócił chłopak wraz z zapewne jego matką. Przywitałam się grzecznie, zgarniając dzięki temu aprobujące spojrzenie kobiety. 
- Ech, nasz związek jest dosyć skomplikowany. Wzloty, upadki, naprawdę trudno nieraz wytrzymać z Zayn`em, ale to wymarzony chłopak - posłałam kobiecie promienny uśmiech. Dla zrobienia lepszego efektu położyłam dłoń na jego ramieniu i pocałowałam go przelotnie w usta. Zayn skamieniał, ale nie czekałam na jego reakcję, tylko odsunęłam się i kontynuowałam rozmowę z jego mamą. Dziesięć aprobujących spojrzeń później byłam pewna, że jego matka najzwyczajniej w świecie mnie kocha prawie tak samo jak rodzoną córkę. Ludzie są naprawdę zabawni, tak łatwo ich do siebie przekonać... Wysłałyśmy Zayn`a z małą po złożenie zamówienia w restauracji, a same zajęliśmy stolik.
- Nie chodzisz z moim synem, prawda? - Słysząc słowa kobiety prawie się oplułam. Spojrzałam na nią zaintrygowana jej tokiem rozumowania. - I tak o niego dbaj, to dobry chłopak, ale potrzebuje silnej ręki. Podejrzewam, że subtelne dawanie do zrozumienia, że faktycznie ci się podoba nie zostanie przez niego zauważone. Mimo wszystko wszyscy faceci są ślepi, jeżeli mówimy o miłości. - westchnęłam. - Jest taki sam jak jego ojciec, wiesz? - Borze, do czego to doszło. Jestem tu ledwie drugą godzinę, a połowa tego świata sądzi, że się zakochałam, choć mimo wszystko w pewien sposób mi to pochlebiało. Chwilę potem wrócił Zayn z Małą.
- Coś się działo? - spytał chłopak, widząc tajemnicze uśmiechy na naszych twarzach.
- Nie nic, dziękuję za kawę - Jego mama wzięła napój, wypiła łyk i mrugnęła do mnie. Również wzięłam szklankę pepsi od chłopaka. Pizza musiała trochę poczekać. - To gdzie się poznaliście? - spytała kobieta, powodując, że zakrztusiłam się napojem. 
- No, Zayn? Pamiętasz gdzie się poznaliśmy? - Spytałam chłopaka, nie kryjąc rozbawienia. 

Od zayna cd meian

- żeby nie umarła przez ciebie z powodu cukrzycy a ja żebym nie zbankrutował.  - zaśmiałem się i poszedłem z nimi w kierunku stoiska z lizakamj
- zayne na cem tego
- co się mówi ?
- daj małej spokoj - dziewczyna prychnęła
- mia
- poprosze zaneee - pisnęła k szeroko się usmiechnęła
- eh.. Okej - podałem im drobne na lizaki.
- mei zostan z mała proszę.muszę znaleźć mame..- ruszylem w tłum mama stalą obok stoiska z kartami
Objałem ją mocno w pasie i przytuliłem
- mamuś...
- hej skarbie... Gdzie mi
- została z koleżanką przy lizakach.
- idziemy do nich ?- mama zapytała k ruszyła bez odpowiedzi
- po  co pytalas- prychnąłem i ruszyłem za nią. Szybko się znalazły
- mamaaa to jest dziewczyna zayna !- mia oczywiście wierzyła jak glupia w wszystko.
- zayn nje mówiłes ze masz dziewczyne..
Mei help XD

Od Tris, CD Feliks, Meian

Na myśl o tańcu zalśniły mi oczy, ponieważ kocham tańczyć, ale na myśl, że mam to robić przy tych wszystkich ludziach, cofa mi się śniadanie.
- Żartujesz sobie? - mruknęłam do Meian.
- Fajnie będzie, chodź - powiedziała z promiennym uśmiechem, pociągając mnie za sobą na parkiet. Broniłam się rękami i nogami, ale nie chciała puścić.
- Proszę cię, nie chcę tańczyć przy tylu osobach.
- A umiesz? - zapytał z lekkim niedowierzaniem Feliks, który nagle pojawił się za mną.
- Po twoim tonie, wnioskuję, że myślisz, że nie umiem - skrzyżowałam ręce na piersi.
- Ja tylko się pytam - wzruszył ramionami.
- Dla twojej wiadomości, tak umiem tańczyć, ale nie będę tego robić przy tych wszystkich ludziach - powiedziałam. Meian przewróciła oczami i usiadła przy stoliku nadąsana, że nie chcemy tańczyć. Usiadłam obok niej i... Och! Co ta dziewczyna ma w sobie.
- Dobra. Mogę zatańczyć, ale tylko jeden taniec - rzuciłam. Meian się rozpromieniła i znów pociągnęła mnie na parkiet. Akurat prawie wszyscy ludzie patrzyli na jakiegoś chłopaka tańczącego break dance, więc nie krępowałam się już tak mocno. Zrobiłam głęboki wdech i zaczęłam tańczyć do znanej mi piosenki. Sekundę później przyłączyła się Meian. Nie zwracałam uwagi na nic co się dzieje poza mną i piosenką. Tak własnie się czuję, zawsze gdy tańczę. To jest jak latanie, taniec daje wolność, pozwala odciąć się od wszystkich problemów.

Od Feliksa, CD Tris, Meian

Przez krótką chwilę rozmawialiśmy, aż wróciła Meian i zaproponowała wspólny wypad. Wzruszyłem ramionami, odchodząc od stołu, jednocześnie żegnając się z dziewczynami. Poszedłem do sali treningowej, gdzie zacząłem wykonywać ćwiczenia rozluźniające i już po chwili przeszedłem do trenowania ciosów. Akurat wpadła Meian, więc zaczęliśmy wspólnie trenować. W końcu oboje usiedliśmy na matach, opierając się plecami o ścianę i odpoczywając.
- Powinieneś się rozerwać. Chodź ze mną i Tris do miasta. - Posłała mi promienny uśmiech.
- Wolę jej nie krępować - westchnąłem i zamknąłem oczy. Cóż, jej rumieńce są w pewien sposób urocze, ale z drugiej strony, co za dużo to niezdrowo. Poza tym na pewno musi czuć się w najlepszym wypadku zdezorientowana, w najgorszym po prostu zmieszana.
- Nie pytam, co się stało, bo to nie moja sprawa, ale mam nadzieję, że nie będziesz płakać. - Przeniosłem wzrok na dziewczynę, która wypiła właśnie łyk wody mineralnej z butelki. - Wiesz, w gruncie rzeczy przylecisz potem do mnie, a ja już nie mam pomysłów na ewentualne pocieszanie. - Zaśmiała się, przez co klepnąłem ją w tył głowy. - Ej!

X x X

Wyszedłem z pokoju, kierując się w stronę miejsca spotkania. Dziewczyny były już na miejscu.
- To gdzie idziemy? - spytałem.
- Zobaczysz. - Zdecydowanie nie podobał mi się tajemniczy błysk w oku Meian, ani szelmowski uśmiech. Doskonale pamiętałem, jak nieraz wyprowadzała mnie i Sky`a w jakieś dziwne miejsca, cóż. Gdziekolwiek nas zabierze i tak nie może być to gorsze niż ten niby ,,bar" z poprzedniego lata. Wspólnie ruszyliśmy w stronę miasta, a już po pół godzinie znaleźliśmy się na rynku. Brązowowłosa manewrowała pomiędzy uliczkami, zaułkami, aż w końcu stanęliśmy przed dębowymi drzwiami. Weszliśmy do środka, powitał nas piżmowy zapach zmieszany z kwiatową wonią, głośne dźwięki muzyki i stuk napełnionych alkoholem szklanek oraz uderzanie butów o podłoże parkietu. Przewróciłem oczami, widząc, że nasze wejście przerwało kilka rozmów i posłałem niektórym kolesiom wrogie spojrzenie. Jeszcze tego brakowało, żebym musiał Tris ratować z czyichś łap... Chwila, ja tego nie pomyślałem.
- Mało ci wczoraj alkoholu było? - spytałem dziewczyny.
- A widziałeś tutejszą kartę dań? Poza tym, tutaj głównie się tańczy, nie pije - mruknęła. 


Od Meian (Kira), CD Zayn

Prychnęłam pod nosem, słysząc słowa chłopaka, ale już po chwili spoglądałam na niego z otwartymi ustami. Nie ma szans, nie ma szans, nie ma szans, ha! Wiedziałam, że nie dałaby rady, idiotka. Chociaż z drugiej strony? ,,Prawie", jak na nią to i tak dużo. Po chwili, dosłownie znikąd, pojawiło się jakieś małe coś. Dokładniej - to małe coś było małe. I kochane. I takie cudownie urocze! Uwielbiałam dzieci, ale mała była naprawdę słodka. Podeszłam do niej, uklękłam na jedno kolano, żeby być mniej-więcej jej wzrostu i rozczochrałam włosy dziewczynki. 
- Jeszcze nie, wiesz? - odpowiedziałam ze śmiechem. 
- Jeszcze nie? - powtórzyła jak papuga i przeniosła wzrok na brata. - Czemu?
- Widzisz, ten upierdliwy starszy brat jest bardzo, ale bardzo uparty - wyjaśniłam z poważną miną, kiwając głową.
Dziewczynka zastanowiła się przez chwilę, ale po chwili pokiwała głową z ,,mądrą" miną. 
- Wiem, on tak czasem ma - powiedziała z taką pewnością siebie, że parsknęłam śmiechem, widząc oburzenie na twarzy Zayn`a. 
- Nazywasz się Mia? - Dziecko ponownie kiwnęło głową, przez co posłałam jej aprobujący uśmiech.- Co powiesz na coś słodkiego? Naciągniemy twojego brata, a jestem pewna, że w pobliżu jest pełno cudownych cukierni. - Borze Wszechlistny! Już uwielbiam tą małą, jest taka rozkoszna! Przeniosłam wzrok na chłopaka.
- Jak śmiałeś ukrywać przede mną taką słodką istotę? - prychnęłam zimno, ale w moich oczach migotały rozbawione iskierki. 

Od Tris, CD Taiga

- Czerwoną herbatę poproszę - odpowiedziałam z uśmiechem. Też nie miała łatwo, gorzej ode mnie, ale ja nigdy nie mówiłam, że miałam najgorzej na świecie. W sumie nigdy nie narzekałam na swoje życie, wychodzę z założenia, że mogło być gorzej. Po chwili Taiga wróciła z dwoma napojami. Upiłam łyk herbaty i zapytałam:
- A tak w ogóle to co lubisz robić?
- Śpiewać, grać na perkusji, walczyć, malować, tańczyć i czytać - odpowiedziała szybko dziewczyna, jakby wiedziała, że o to zapytam.
- Mamy ze sobą coś wspólnego. Też lubię walczyć, czytać, tańczyć. A od malowania wolę rysowanie, w sumie rzadko maluję - powiedziałam.
- Co lubisz malować? - zapytała.
- Najbardziej krajobrazy i ludzi, potem martwą naturę i portrety. Lubię rysować na przykład tańczącą parę, albo baletnicę, czy tancerkę. Dlatego taniec ułatwia mi wyobrażenie sobie danej pozy, czy ruchu - odpowiedziałam, a Taiga pokiwała głową. - A podsumowując dzisiejsze zakupy, co sobie kupiłaś?

Od Taigi Cd. Tris

Jedzenie na mieście było o wiele lepsze niż to w stołówce, ja na prawdę, nie chce ich obrażać... No dobra może chce, ale jedzenie tam zaczyna się robić monotonne, spojrzałam na dziewczynę. Ona opowiedziała mi swoją historię, więc wypadałoby mi opowiedzieć swoją
- A więc... Moja mama umarła przy porodzie, więc znam ją jedynie ze zdjęć i opowiadań cioci. Ojciec nigdy o niej nie wspominał więc niewiele wiem. Mam starszego o dwa lata brata, gdy byliśmy trochę starsi ojciec mówił mu, że to przeze mnie matka nie żyje, mówił mi to codziennie, a później przyłączył się brat, teraz nie jestem na niego zła w końcu był wtedy tylko dzieckiem. Więcej czasu spędzałam u cioci, traktowała mnie jak córkę i to właśnie ona pomaga mi teraz finansowo. Gdy miałam 14 lat, mój brat coraz częściej bywał poza domem na noc, na początku nie umiałam tego zrozumieć, nawet się wściekałam, że ja muszę robić wszystko w domu, a jego ciągle nie ma, jednak po kilku miesiącach dowiedziałam się, dlaczego ojciec tak chętnie wysyłał go do znajomych czy rodziny, zanim skończyłam 15 lat pierwszy raz mnie wykorzystał, gdy znowu byliśmy sami siłą zaciągnął mnie do łóżka, przywiązał i zakleił buzię żeby sąsiedzi nie słyszeli. Robił to gdy tylko mój brat wyszedł, jeszcze mnie wyzywał, że to moja wina bo jestem podobna do matki, przed 16 uciekłam. Znalazł mnie po dwóch miesiącach zostawiając jedynie list w mieszkaniu gdzie akurat mieszkałam, pisał, że miałam dobrze, mogłam mieć wszystko i wszystko zniszczyłam, napisał, że jeśli wrócę w ciągu dwóch dni to o tym zapomni, a jeżeli nie to mnie wydziedziczy, za dużego majątku nie miał, więc nie miałam po czym płakać. Od tamtej pory mam spokój, znaczy się pisał niedawno, ale to jest nieważne - powiedziałam rozglądając się - Pójdę po cole, chcesz coś?

( Tris?)

Od Tris, CD Taiga

- Kojarzy mi się z dzieciństwem, którego nie miałam szczęśliwego. Długa historia - powiedziałam widząc pytający wzrok dziewczyny.
- Mamy czas.
- Jesteś bardzo ciekawska - zauważyłam, a Taiga wyszczerzyła się. - Moi rodzice nigdy nie chcieli mieć dzieci, tak jakoś wyszło, mimo to mama okazywała mi miłość, ale ojciec nie. Pił i ćpał, bił mnie i mamę. Gdy miałam pięć lat, trafiłam do szpitala, bo ojciec wrócił w nocy i oblał mi plecy kwasem, co prawda nie jakimś bardzo żrącym, ale i tak potrzebna była interwencja lekarzy. Do tej pory mam blizny. Gdy wróciłam ze szpitala, mama była pobita, wtedy po raz pierwszy zauważyłam, że mama płacze i pierwszy raz pokazała, że ją boli. Pierwszy raz tak bardzo ją pobił. Gdy miałam osiem lat, ojciec się tak wkurzył, że zabił moją mamę. To był cios, więc uciekłam, mieszkałam na ulicy, kradłam, nauczyłam się walczyć no i w końcu trafiłam do akademii. Kilka tygodni temu ojciec mnie tu napadł, nie sądziłam, że jeszcze żyje, znaczy nie sądziłam, że żył, bo już nie żyje. Nie lubię swojego pełnego imienia, bo zawsze, gdy ojciec mnie bił mówił do mnie "Beatrice" i to kojarzy mi się z bólem - opowiedziałam. Nie czułam bólu opowiadając jej o mojej przeszłości, za dużo razy cierpiałam z tego powodu. Stało się już to zwykłą historią, którą mogłam opowiadać, jednak odraza do imienia zostanie chyba na zawsze. Dziewczyna kiwnęła wolno głową. Doszłyśmy do miasta i poszłyśmy do sklepu z ciuchami, bo Tai chciała coś kupić. Po zakupach poszłyśmy zjeść obiad, gdy złożyłyśmy zamówienie, oparłam głowę na ręce i zapytałam.
- A jaka jest twoja historia?

<Tai?>

Od zayna cd meian nie meian

Uniosłem brew i popatrztłem na nią niepewnie
- okej rozumiem zachowam to w pamięci - zaśmiałem się
- dzięki.. Możesz dozucic ze się przespalismy albo cos - zaśmiała się
- coi... Nie to juz nie
- no kkeeej ale by bylo śmieszne...
- pfff nie dla mnie by się do mnie znowu nie odzywała
- znowu ? Czyli się przespaliscie !?!?! Nie wieże meian haha
- nie prawie ale nie.. I nie jest TK śmieszne nie odzywalala się do mnie ,- prychnąłem lekko załamany
- mhmmm - niosła brodę. I nagle w pierś uderzy mnie pocisk.. No dobra prawie. Meian nje meian od skoczyła a ja przytuliłem dzikiego dzieciaka.
- Jezu siostra naucz się jakoś ostrzegać - podniosłem dziewczynke j mocno pocałowałem w czoło.
- Zayne mama njie przywiozła no jest ten targ i ona jest i ja jestem k cie zobaczyłam i zaynee - dziewczynka jak zawsze miała problemy z składaniem zdań jak jest podekscytowana
- mia spokojnie..
- ok KKE
- kto to - meian nie meina cicho zapytała.
- AA mia poznaj meian nie meian
- pfff ki wystarczy
- to twoja dziewczyna bracissku .?
- he?
Meian nie meian co powiess XD

Od Taigi Cd. Satoru

Od razu odwzajemniłam jego pocałunek, a po jego słowach, od razu na mojej twarzy zagościł uśmiech, los nie pozwolił nam się spotkać, ale może tak właśnie miało być? Nie wiem, nie ważne
- Ja Ciebie też kocham - powiedziałam z uśmiechem po czym przytuliłam go

- Och Taiga - wyszeptał mi do ucha po czym delikatnie się zaśmiał
- Dawno przyjechałeś? - spojrzałam na niego - I co się z Tobą działo przez ten cały czas? Mam do Ciebie tyle pytań - zaczęłam, jednak przyłożył mi palec do ust z uśmiechem
- Spokojnie, wszystko Ci opowiem, ale nie teraz i nie tutaj - powiedział na co jedynie skinęłam głową - Spotkamy się za godzinę na dachu?
- Możemy - odpowiedziałam, jednak nie zdążyłam powiedzieć nic więcej, gdyż złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę szkoły
- Odprowadzę Cię do pokoju - nie brzmiało to jako pytanie, raczej jak fakt, którego już nie można zmienić, jednak nie protestowałam szłam z nim, aż doszliśmy pod drzwi mojego pokoju
- Widzimy się za godzinę - powiedziałam otwierając drzwi
- Tak - uśmiechnął się lekko, a ja zniknęłam w pokoju, zamykając drzwi. Opadłam na łóżko, nie widząc co o tym wszystkim myśleć, chociaż może nawet nie warto rozmyślać? Wstałam i poszłam do łazienki, ogarniając się i zakładając świeże ubrania. Na dachu byłam pierwsza, oparłam się o barierkę, chłodny wiatr delikatnie muskał moją twarz, panowała tam idealna cisza
- Jesteś już - usłyszałam głos, Satoru, a gdy się odwróciłam był już przy mnie

Oparłam się o barierki i spojrzałam na niego
- Gotowa do słuchania

( Satoru?)

Od matyldy cd silmy

Pokiwałam głową..
- ale teraz go zostaw i nie dokuczaj mu silma dopasowałam się z nim nie muszę latać na smoku - prychnęłam
- tak łatwo się nie wywiniesz
- ekhm... Wywine...
- nie..
- tak nie chce żeby mu .. Właściwie jak masz na imię
~ nie mam aktualnie~ smok lekko otarł mi się o nogę.
- jak To..
~ ty mi musisz nadać... ~ i wypuścił z nosa kłębek dymu
- nie ma ognie w pomieszczeniach... Od dziś masz na imię... Emm kishan ?- popatrzyłam niepewnie na smoka
~ kisha. Będzie dobre .~
- wiec ma na imię kishan - silma usmiechnęła się
- mhm - odpowiedzkałam jej z uśmiechem
Silma CD

Od Meian (Kira), CD Zayn

(Hahaha XD)

Yey, zgodził się, czyli jest okey! Na jego nieszczęście ostatni taniec okazał się być wolny. Cóż, mnie to nie przeszkadzało, nie czułam się skrepowana nigdy, jeżeli chodziło o taniec. Po prostu dla mnie wszystko stawało się wtedy nieważne w obliczu cudownych ruchów. Nie ukrywam, że uwielbiam muzykę, prawie tak samo jak taniec. W końcu to on jest szkołą wdzięku, a w moim zawodzie ważne było, żeby poruszać się stanowczo, bezszelestnie, ale jednocześnie delikatnie i z nutką tajemniczości. Prychnęłam pod nosem.
- Wyjaśnijmy sobie coś, pobiły się prawie o ciebie jedna dziewczyna atrakcyjna naturalnie, czyli mua. Ta druga to była jakaś pierwsza lepsza niewiasta z górą makijażu na twarzy. Zaprawdę, kobiety w dzisiejszych czasach nie wiedzą jak uwodzić. - Wzniosłam oczy ku niebu. - Nie wątpię, że mnie pożądasz, przecież to oczywiste - prychnęłam wyniośle. 

- Widzisz, artemixy nie działają w ten sposób. Jesteśmy oddzielnymi, niezależnymi bytami. Możemy istnieć w wielu ciała jednocześnie, choć większość z nas wybiera tylko jednego nosiciela. Meian jest aktualnie jedyną moją nosicielką, u której jestem aktywna. Kiedy Meian wróci świadomość zostanę z nią, ale w formie nieaktywnej. To dla mnie jak sen, czekam, aż nadejdzie moment, w którym będę mogła z powrotem użyć tego działa. Jest możliwość, że będę świadoma, ale nie będę mogła kierować ciałem, ale Meian jest za słaba, żeby to zrobić. Na utrzymanie świadomości nawet jednego artemixa potrzeba dużej ilości energii, a to mimo wszystko jest tylko nastolatka. Chociaż? Kiedyś to robiła, ale to były zupełnie inne czasy, potem coś się stało, ale nadal nie wiem, dlaczego przespałam aż dwa lata. Nawet przy śmierci Casidie nie zdołałyśmy się w żaden sposób dezaktywować na taki długi czas.  - Pokręciłem głową. 

- Nic nie rozumiem - prychnął chłopak, przez co roześmiałam się.

- Nie musisz, to normalne. Dość dużo informacji. W każdym bądź razie, gdy Meian wróci, ja po prostu zapadnę w coś podobnego do snu. Miej nadzieję, że jestem ostatnią jaźnią, którą poznasz. Reszta z nas jest naprawdę irytująca. - ,,A część zdecydowanie straszna", dokończyłam w myślach.

- Mogę cię o coś prosić? Nagraj minę Meian, jak dowie się, że mnie poznałeś. Muszę mieć to na filmie. - Zachichotałam. 


d Silmy CD Matyldy

Ktoś otworzył drzwi do pokoju otworzyłam pomału oczy i ujrzałam Matylde z... z małym pieskiem?
-Skąd masz tego psa? Zapytałam.
-To nie jest pies,to smok.Powiedziała wstałam pomału i spojrzałam na smoka.
-Obraził się na ciebie.Powiedziałam Matylda.
-Serio i tak mi nic nie zrobi jest za mały. Powiedziałam a ten popażył mi lekko stope.
-Bój się.Powiedziała Matylda ze śmiechem.
-Dobra wiedziałam, że ten smok będzie mały może nawet nie vędzie w części taki jak Demon ale to... to przesada on jest jak piesek mały bezbronny piesek. Powiedziałam
-No wiem.Powiedziała Matlda smok znowu chciał opażycz mi stope więc wziełam go do góry łapiąc za kark.
-Nigdy teho nie rób.Powiedziałam do niego gniewnie.
-Nie wiem czy cię posłucha.Powiedziała Matylda.
-Masz jego słowa w myślach wiesz co mówi? Spytałam ją.
-Tak a skąd to wiesz? Zapytała mnie.
-Bo tak samo mam z moimi smokami łączy was więż będziecie się dogadywać. Powiedziałam.
-Czemu mi o tym nie powiedziałaś? Spytała Matylda.
-Bo nie pytałaś. Powiedziałam do niej.


Matylda?

Od Taigi Cd. Tris

Prawdę mówiąc, niezbyt chciałam siadać przy tym stoliku, ale tylko tam było miejsce, a na dwór i tak bym nie zdążyła wyjść, więc chcąc nie chcąc usiadłam obok. Nie spodziewałam się usłyszeć takich słów od dziewczyny, jednak właściwie to czemu by nie, może nie jest taka zła.
- No okej - powiedziałam bez przekonania - Tylko to nie oznacza, że zaproszę Cię do siebie na noc i będziemy się sobie zwierzać z problemów - powiedziałam uśmiechając się lekko
- Takiego planu nawet nie przewiduje - zaśmiała się - Ale może po lekcjach, wyskoczymy na miasto? - zaproponowała
- Właściwie to czemu nie, przydałyby mi się jakieś nowe ciuchy, i to jedzenie tutaj też mi się już trochę znudziło - przyznałam patrząc na swój talerz
- Czyli zakupy i obiad na mieście, o której kończysz? - zapytała
- Mam jeszcze dwie lekcje - mruknęłam z grymasem
- Ja będę mieć ostatnią, więc poczekam na Ciebie na dworze na ławce - powiedziała wstając
- Okej - powiedziałam dopijając wodę, gdy w stołówce zostało praktycznie kilka osób, niechętnie wstałam i udałam się do klasy. Usiadłam w ławce, obok dziewczyny z mojego wydziału. Pozostałe dwie lekcje jakoś minęły, co prawda ostatnia była najgorsza, ale jakoś przeżyłam. Po lekcjach wróciłam do swojego pokoju, przebrałam się, wzięłam najpotrzebniejsze rzeczy i ruszyłam w stronę wyjścia, powoli zaczęłam schodzić po schodach, kiedy w oczy rzuciła mi się mała bransoletka. Podniosłam ją i obejrzałam dokładnie, nie widziałam nikogo z taką bransoletką, więc włożyłam ją do kieszeni i poszłam na umówione miejsce. Tris już czekała.
- Hej, Twoja? - pokazałam jej znalezisko, jednak pokiwała przecząco głową - No nic, dam ogłoszenie jak wrócimy, może ktoś się zgłosi - powiedziałam i ruszyłyśmy  stronę miasto - A tak z ciekawości, dlaczego nie lubisz jak mówią do Ciebie po imieniu?

( Tris?)

Od zayna cd meian

( zanim dam CD to jedene co powiem to HAHAHAHAHAHAHA OMG )
Popatrztłem jak dziewczyna robi szczeniexe oczka
- okej no nie odmowie mojej dziewczynie - zaśmiałem się i poszliśmt tańczyć. Niestety orkiestra stwierdziła ze ostatni będzie wolny. Objalem dziewczynę w pasie i spokojnej pokiwaliśmy się.
- zadowolona ?- zapytałem po tym jak wyszlismy z tłumu.  .
- a ty co masz taki zaciesz...
- 2 atrakcyjne dziewczyny się prawie o mnie pobiły.
- nie schlebiaj sobie zan
- zayn.. U ty smiesz nazwać się moją dziewczyną?- zapytałem ją z śmiechem
- no wybacza to wina miłości jaka jest między nami
- hahaha to napięcie... Aaaapski seksualnie jest do cięcie a psik - prychnąłem i szybko wytarlem nos
- a cie co tak na kichanie wzięło
- coś kwitnie .. Jakieś cholerstwo zawsze co roku o tej porze - westchnąłem
-ujj
- jak meian wróci to CK się stanie z tobą ciebie tez polubilem ...
- hmm
- w sesie usniesz czy znajdziesz sobie nowe ciało .
CD XD

Od Meian (Kira), CD Zayn

Zmusiłam chłopaka, żebyśmy usiedli na trawie, blisko targu, dzięki czemu mogliśmy bez problemu obserwować wyczyny miejscowych akrobatów, kuglarzy i dużą liczbę przekupek, które próbowały nakłonić potencjalnych klientów do zakupu jakiś badziewi. Z zainteresowanie przyglądałam się grupie grajków, która powoli rozstawiała instrumenty. 
- Lubisz tańczyć? - spytałam chłopaka, gdy popłynęły pierwsze skoczne dźwięki. Muzyka była wesoła, pełna zmian tonów, ale o jednostajnym rytmie, który wywołał na mej twarzy szeroki uśmiech. Kiwałam głową na boki w takt melodii, wybijając rytm za pomocą palców na lewym kolanie. Muzycy musieli znać się na rzeczy. Dołączyło do nich kilka akrobatów, wciągnęli parę przechodniów i już po chwili połowa rynku tańcowała jak im zagrało. Nie czekając na odpowiedź chłopaka złapałam go za rękę i zaciągnęłam w stronę tańczących. - Zmieniam pytanie, umiesz tańczyć? - spytałam się i wykonałam piruet, od razu wpadając w wesoły nastrój. Nastąpiła zmiana melodii, jakiś chłopak porwał mnie do tańca, więc straciłam Zayn`a z oczu. Dopiero kilkanaście minut później zobaczyłam go, jak tańczył z jakąś jasnowłosą elfką. Ciekawiło mnie, czy sam ją poprosił, czy to ona do niego podeszła. W końcu udało mi się do niego dojść, ale ze względu na ogromny tłum, który zebrał się ze względu na powstającą zabawę było to prawie niewykonalne. Ponownie złapałam go za rękę, posyłając jego partnerce promienny uśmiech.
- On tańczył ze mną - fuknęła, mrużąc ostrzegawczo oczy.
W odpowiedzi wysunęłam wampirze kiełki i uwiesiłam się zaborczo na ramieniu chłopaka.
- Wybacz, mój chłopak ma naprawdę kiepski zmysł orientacji w terenie. To chyba oczywiste, że się zgubił, dziękuję za znalezienie go, a teraz, jeśli łaska, czy mogłabyś zjeżdżać? - Panienka, co prawda, wyraźnie się zdenerwowała, ale spełniła moją prośbę. Przewróciłam oczami, widząc zarumienioną twarz chłopaka. 
- Błagam, była naprawdę irytująca, jakoś musiałam delikatnie dać jej do zrozumienia, że nie jest tu mile widziana. 
- To miało być delikatnie? - Zayn parsknął śmiechem.
- Oczywiście, a wiesz co jeszcze? Wisisz mi jeden ostatni taniec, bo grajkowie chyba też już idą. Proszę - Posłałam chłopakowi przekonujący uśmiech. 

Od matyldy cd silmy

Popatrzyłam na dziewczynę.
- a mogę pokonać smoka u na nim nie jeździć ?
- GH m?
- no... Ja nie chce czegoś do latania sama mogę latać i smok był by wolny i szczęśliwy co... Ja mogę go mieć pokonanego jak mi się jakimś cudem uda ale nie chce na nim latać... Nie ufam smoka ... Nie w kwestii. Lotu
- hmm myślę ze zmienisz zdanie śpij !
- nie zmienie zdania - wymamrotałam do siebie i wtuliłam się w poduszki... Nie chce smoka
Nie spalam...lezalam w łóżku nie wiedząc co z sobą zrobić..  Wiec poszłam na spacer. Nocne spacery to cos co kocham . las był cichy pełen małych zwierzatek biegnących za mną i delikatnie mnie muskajacych...
- jestem jakaś boginią zwierząt czy co.- prychnęłam do siebie kiedy wiewiórka wskoczyła mi na ramie.
- hej piękna co tu robisz ?- zapytałam delikatnie glaszczas zwierzaka.nagły trzask spowodował ze zdebialam... Emm
- Hallo?-cisza i kolejny trzask.. Wiewiórka uciekła mi z ramienia.
- serio.. - westchnęłam i weszłam bezszeletnien miedzy gęste knieje
- haloo - znowu trzasnelo a nagle moim oczą ukazał się smok... A raczej smoczek... Był może wielkości psa pasterskiego... Do kolan w kłębie...
- hej ? - popatrzylam na niego niepewnie... Nie miał skrzydleł .. Tylko wypalone miejsca tam gdzie powinny być...
- eh.. Mamy to samo co ?- wyciągnęłam niepewnie w jego kierunku dłoń.
- ghhh? - smok wydal z siebie piskliwy jęk.
Ukucnęłam i dałam mu się powachac...
- jak tam z kad jesteś maluszku ? - i nagle w mojej głowie jak by pojawiła sje odpowiedz..
~ maluszku ? ~  glos był męski.. Miękki ale miły dla ucha..
- no.. Wybacz smoku ?
~lepiej ale mam tu kogoś do zwalczenia i jak się okaże dupkiem to po mnie... Nie chce przegrać i być smokiem dupka...~
- emmm A ja mam miec smoka.. Ja nje chce latać i zabijać.. To nie moje... Sprawy wole siedzieć na łące... I muszę pokonać jakiegoś smoka... Jaka jest twoja łuska ?
~ czerwona.... ~
- nie jestem dupkiem..
~ OH.. Wiec to ty~
- no na to wyjdzie... Jak się walczy z smokami ? - zapytałam go niepewnie..
~ poddaje się... Wygralas ~ nagle zatrzymalo w mojej głowie...
- he?
~ juz wygrywałas... ~
- czekaj co... I czemu nie masz tych No.. Skrzydeł
~ ucieli mi je ty jetes aniołem tez nie masz ~zauwazyl ...
- no tak...  Ale nie wiem do końca czemu w sensie... Tak mam od kad pamiętam..
~…oh. Od dziś jestem twoim smokiem~ powiedział nagle
- hmm.. Dzięki bogu nie będę latać - zaśmialam się i z nim wróciłam
Silma CD XD

Od zayna cd meian

Popatrzyłem na nią i unioslem koncik ust.
- o dziwo smieszysz mnie - mruknałem do siebie
- a niby czemu
- nie wiem... Masz taki charakter i juz... Jesteś śmieszna - uśmiechnąłem się do niej ciepło i wszedłem do sklepu. Ona została na zewnątrz.szybko kupilem papierosi i lody.
- proszę.. - podalem jej bigmilka
- oo dzięki - szybko odpakowala juz lekko topiącego się loda... Zaczyna się robić coraz ciepłej.. Ja osobiście tego nie czuje ale widzę po zachowania ludzi ubiorze i naturze... Ubierac latem mógł bym się zimowo i jaoos bardzo za dnia by mi ti nie przeszkadzało.. Prędzej w nocy bo nocą potrzebuje chłodu..
- EJ... Masz całą rękę uwaloną. - zauważyła dziewczyna
- hmm? - oj cholera zamyslilem się... I po lodzie... Szybko wywaliłem pozostałości do kosza i wyrałem dłonie o trwawe
Meian CD XD

Od Meian (Kiri), CD Zayn

Prychnęłam pod nosem, ukazując całkowitą pogardę dla chłopaka i jego neandertalskich zachowań. Wtedy zrobił rzeczy, która naprawdę poważnie zaburzyła mój stosunek do niego. Przewróciłam oczami, unosząc ręce w górę.
- Nie chcę wiedzieć, tym bardziej, że się już domyśliłam - Wzruszyłam ramionami.
- Eee? - Zaczął niezbyt elokwentnie, co skomentowałam kolejnym prychnięciem.
- Wiesz, mogłam przespać dwa lata, ale coś tam jeszcze pamiętam. Po piątym takim jak ty, straciłam chęć do naśmiewania się z niej, że żadnego z was nie potrafiła uwieść. - Wzruszyłam ramionami. - Za grosz w niej jakiegokolwiek instynktu przetrwania. - Wzniosłam oczy ku niebo, ignorując zdziwiony wyraz twarzy... Jak mu tam było? Zeyn? Zyn? Zayn? Tak, chyba to ostatnie. - To co z tymi fajkami? - spytałam.
W ciszy skierowaliśmy się ku leśnej ścieżce, którą najwidoczniej mieliśmy dojść do sklepu. 
- Naprawdę nic nie pamiętasz z pobytu tutaj? - Słysząc pytanie, po raz kolejny przewróciłam oczami.
- Mamy oddzielne pamięć, emocje, wizerunek, jak i po prostu stosunek względem czegoś. Nie martw się, prędzej czy później zwrócę ci twoją przyjaciółkę. Zwykle już po pierwszym dniu, wracała jej świadomość, wątpię, żeby zeszło dłużej. - Wzruszyłam ramionami. 

Od Silmy CD Matyldy

-Choć za mną, Demon pilnuj się Fehafetesana okej? Zapytałam go a on mrukną na zgodę. Ruszyłam przed siebie a Matylda za mną.
-Dam ci specjalny strój powinien być na ciebie dobry. Powiedziałam do niem.
-Cieszę się moje nogi będą całe? Zapytała.
-Tak choć nie mówię że nie będzie wcale to boleć gdy będziesz latać musisz kopić sobie specjalne siodło na twój wzrost. Powiedziałam do niej. Weszłyśmy do pokoju i zaczęłam szukać stroju po kilku minutach znalazłam go i pokazałam Matyldzie.
-Przymierz.Powiedziałam do niej. 
-A jeśli będzie za mały lub za duży?Zapytała.
-Mam ich jeszcze dużo. Powiedziałam.
-Czemu ich nie nosisz gdy latasz?Zapytała mnie.
-Bo są nie wygodne.Powiedziałam gdy Matylda wchodziła do łazienki.
-A i jeszcze coś radze ci się dzisiaj wcześniej położyć.Powiedziałam z uśmiechem.
-Czemu? Zapytała.
-Po butka o 4:30 widzimy się przy lesie.Powiedziałam do niej.

Matylda? Nie wyśpisz się  ;)

Od zayna cd meian ( kimkolwiek )

-emm możemy iść do sklepu bo skończyły mi się fajki? - spojzalem na dziewczynę niepewnie
-taki piękny chlopiec a pali..
- taka piękna dziewczyna a tak wkurza..
- fair enough.. - wzruszyła ramionami
- to idziemy ?
- zaraz.. Myślisz ze jestem piękna ?
- a ty ze ja ? Powinieniem się obrazić.. Ja jestem przystojny z zabójczymi policzkami a nje piękny - prychnąłem i zrobiłem cos co mei uznała NY za normalne ale nie ona ... Wkopałem się . otóż cmoknąłem ją w policzek.
- czy ty właśnie...
- mhm.. - wzruszylem ramionami jak jej to wytłumaczyć... Mei jest dla mnie jak sióstra... Egh...
Meian albo jakikolwiek tam CJ na imię CD

Od Meian(Kiri), CD Emmalice, Zayn

Cała ta sytuacja była absurdalna, irytująca i zdecydowanie nie w moim stylu. No, cóż. Kiwnęłam głową, słysząc wyjaśnienie dziewczyny i posłałem jej promienny uśmiech, gdy spytała o sposób wyjaśnienia tego chłopakowi.
- Zostawmy to Meian. W gruncie rzeczy ona ma w tym wprawę, a ja wątpię, żebym siedziała tu dłużej niż kilka dni. Mimo wszystko jestem zdezorientowana, po takim przestoju nie powinnyśmy się z powrotem włączyć. - Pokręciłam z niedowierzaniem głową. - No, nic. Dziękuję. Jestem pewna, że on pomoże mi się zadomowić. - Rzuciłam okiem na chłopaka, który starał się zapanować nad sytuacją, ale po jego minie mogłam poznać, że nie bardzo jeszcze rozumiał. 
- To przyjaciel Meian, postaraj się go za bardzo nie omotać, bo ona cię zabije, jak wróci jej świadomość - westchnęła Emmalice. Wypraszam sobie bardzo! To nie jest tak, że ja mam cokolwiek do znajomych Meian, gdzieżby. Co prawda Phantom był przypadkiem, Yuno się nie liczy, a cała reszta... Dobra, nie o to chodzi! Prychnęłam pod nosem, pożegnałam się z dziewczyna, złapałam chłopaka za rękę i pociągnęłam w stronę ogrodu. Westchnęłam, widząc jego zdezorientowaną minę.
- Jeżeli chcesz coś wiedzieć, to pytaj - przewróciłam oczami. - Jest tu coś ciekawego do robienia czy nie bardzo? - Rozejrzała msię wokoło. 

Od Satoru C.D Taiga


Gdy zdałem sobie sprawę jak los jest dla nas okrutny miałem ochotę krzyczeć. Oboje staraliśmy się ze sobą spotkać, a tyle przeszkód. Jak nie mogłem dostrzec listu który dla mnie zostawiła? 
- Wiesz... znam pewną historię... 
"Drogi pamiętniku: Jestem na łóżku w szpitalu. Lekarze mówią, że będą mnie operować i moge tego nie przeżyć. Potrzebuję nowego serca. Potrzebuję również kogoś kto mógłby mnie wesprzeć w tych trudnych chwilach, ale mój chłopak jeszcze nie przyszedł
Drogi pamiętniku: Operacja skończona, doktorzy mówią ,że wszystko poszło zgodnie z planem, ale Jego jeszcze nie ma
Drogi pamiętniku: Minał już tydzień, wyszłam ze szpitala. Wszystko ze mną w porządku. Mój chłopak nadal nie przyszedł więc postanowiłam do niego pójść. Bardzo się tym przejmuje
Drogi pamiętniku: Byłam u niego, waliłam w drzwi ale nikogo nie było. Weszłam do środka, drzwi były otwarte i na stole leżała kartka papieru: Kochanie, wybacz, ze nie mogłem cię wesprzeć w tych trudnych chwilach, a wiem że tak tego potrzebowałaś. Chciałem Ci zrobić prezent. Moje serce już dla mnie nie bije, ale byłem szczęśliwy, że mogłem Ci je dać." 
- Taiga i uwierz mi, że gdybym mógł wyrwałbym swoje, byś przeżyła - Uśmiechnąłem się - Na razie jednak nie mogę być twoim sercem, ale chce w nim być - Wyszeptałem całując ją



Wytarłem lekko łzy z jej policzka i uśmiechnąłem się miło. 
- Kocham cię - Zachichotałem 

< Taiga?>

Od Tris CD Taiga

Myślałam, że odeszła z akademii, ale widocznie wróciła. Mam dobrą pamięć, pamiętam o takich ludziach. Miałam mieć właśnie lekcje z jej wydziałem, ale najpierw musiałam iść do nauczycielki z literatury, żeby oddać jej zaległe wypracowanie. Chwilę z nią rozmawiałam, więc spóźniłam się na lekcje. Jedyne wolne miejsce było obok Taigi, podeszłam do jej stolika.
- Mogę?
Dziewczyna kiwnęłam głową, więc usiadłam. Lekcja mijała niemiłosiernie długo. Gdy wreszcie zabrzmiał upragniony dzwonek, pierwsza znalazłam się na korytarzu. Kilka lekcji później był lunch. Usiadłam przy stoliku z kilkoma przyjaciółmi. Stolik był duży, po chwili Taiga się do nas dosiadła. Gdy wszyscy oprócz mnie i dziewczyny poszli, odezwałam się do niej.
- Ja też przepraszam. Zacznijmy jeszcze raz - zaproponowałam.

<Taiga, sorry że takie krótkie, ale nie mam weny ;-; >

Od matyldy cd silmy

Westchnęłam załamana i wdrapałam się na smoka
- ja cie naprawdę Lubie demon ale nal będę krzyczeć i cie obrażać to zasłon uszy..- westchnęłam a smok mruknął na zgodę.
-dzieki...
- gotowa !?- elfka zapytała wesolo
- nie ?
- trudnoo- krzyknęła i zaczęło się... kiedy po 2h zeszłam z smoka nie czulam UD... Miałam je cale podrapane i zakrwawione.. No tak nie nosze nic poza sukienkamj... Skuliłam sie lekko i zaczelam sie leczyć. I juz... Ale zamwasy napewno będę miała...
- jak było - silma wesoło podbiegła
-egh....
- ojej czemu masz krew na nogach ?
- bo się pokaleczyłam smokiem.. Ale juz się wyleczyłam
-oh..
Silma CD

Od Taigi do Tris

Ostatnie dni mijały spokojnie, starałam się na lekcjach nie przeszkadzać i się skupić jednak to co znajdowało się za oknem było bardziej interesujące. W tym momencie wolałabym siedzieć pod drzewem i nie myśleć o tym co jest dookoła, jednak nie zawsze dostajemy to czego chcemy. Spojrzałam niechętnie na nauczyciela, który chyba sam nie wiedział o czym mówi, rozejrzałam się po klasie, niektórzy rysowali coś w zeszycie, inni patrzyli na niego znudzeni, mój wzrok stanął na jednej dziewczynie, która swoje długie brązowe włosy miała splecione w warkocza, który opadał na jej prawe ramie. Patrzyła na mnie wzrokiem jakbym jej całą rodzinę wybiła, nie wiedziałam o co chodzi więc odwróciłam wzrok wracając do okna, jednak ta sytuacja nie dawała mi spokoju, a co najlepsze nie mogłam sobie przypomnieć jej twarzy, pomimo tego, że ją kojarzyłam
- Z kim mamy teraz lekcje? - zapytałam kogoś z mojego wydziału
- Pazura, a czemu?
- Ciekawość - odpowiedziałam jedynie, cóż może jestem gdzieś brudna lub po prostu coś od niej pożyczyłam i nie oddałam, różnie bywa. Jak tylko zadzwonił dzwonek wyszłam z klasy przeciągając się, z torby wyciągnęłam jabłko, które ugryzłam idąc przez korytarz, obok mnie przeszła dziewczyna z klasy, popychając lekko
- Korytarz jest duży - powiedziałam jedynie obojętny
- Znowu zaczynasz? - spojrzała na mnie piorunującym wzrokiem
- Zaczynam? - podniosłam zdziwiona jedną brew - Przecież rozmawiam z Tobą pierwszy raz
- Już nie pamiętasz co było na początku roku? Tris mówi Ci to coś?! - warknęła na mnie i wtedy dostałam olśnienia, to z nią miałam nie najlepsze pierwsze spotkanie i kilka późniejszych również nie były zbyt miłe
- Nie wiem o co Ci chodzi - mruknęłam chcąc ją wyminąć
- Doskonale wiesz - odpowiedziała. Spojrzałam na nią zimnym i obojętnym wzrokiem

- Masz rację doskonale wiem o co chodzi, dręczyłam Cię nie będę zwalać teraz na swoją naturę, ale było mi do śmiechu przyznaje, i należą Ci się przeprosiny, więc przepraszam, a teraz możesz się przesunąć? Zaraz mam następną lekcje, a chciałabym dokończyć jabłko - powiedziałam nie zmieniając wyrazu twarzy, czekając aż się przesunie, z trudem przeszły mi te słowa przez gardło, ale nie mam ochoty czuć jej wzroku na sobie

( Tris? Tak mi się nagle przypomniało xD )

sobota, 11 kwietnia 2015

Od Silmy CD Matyldy


-Dobra teraz od tego się nie wymigasz. Powiedziałam wsiadając na Fehafetesono.
-Od czego? Zapytała. 
-Nauki, Demon. Zawołałam go a tyn przyszedł na zawołanie Matylda nie wiedziała co zrobić.
-Wsiadaj na Demona. Powiedziałam a ona podeszła do niego i ostrożnie po głasjała.
-Nie ugryzie cię, je inny rodzaj mięsa. Uśmiechnełam się do niej.
-Może masz dla mnie jakieś dobre wiadomości a nie złe? Zapytała.
- Tak mam ta łuska należy do miej grożnego smoka niż Fehafetesono, sorka on i tak jest naj grożniejszy. Powiedziałam.
-Dobra czas na pierwszą lekcje. Powiedziałam do Matyldy

Matylda?

Od matyldy cd silmy

No to mam przerabane.. Egh.... Może się zakopie pod ziemią jakoś żeby mnie nie znalazł... Ja nie chce  smoka
- a nie da się nie wiem.. Oddać komuś tego ?
-niebardzo.. Miej nadzieje ze będzie Malým smokiem
-egh... Jesu mam szczęście.. Ja nawet nie Lubie smoków...
-mysłalam ze lubisz wszystko stworzenia
-one lubią mnie... Ja się niektórych boje jednym z nich są smoki..  Nie pająki motylki robaczki... Smoki i rekiny i piawki.. -wzdrygnęłam się lekko
Silma XD

Od Tris, CD Feliks

- Na pewno mniejszy niż na to zasługuję - odpowiedziałam. Próbowałam ukryć rumieńce, które na szczęście po chwili zeszły. Feliks parsknął śmiechem.
- A ty? - zapytałam.
- Nie, czuję się świetnie - odpowiedział. Po chwili <dzięki Bogu> wróciła Meian.
- Może wybierzemy się dzisiaj gdzieś? - zapytała mnie.
- Jeśli tylko nie będziemy pić, to bardzo chętnie - uśmiechnęłam się.
- To spotkajmy się o czwartej pod akademią - powiedziała. Ja kiwnęłam głową i wstałam od stołu, kierując się na dwór. Weszłam na dach pobliskiego budynku i usiadłam, tak że nogi zwisały mi z dachu. Zapaliłam papierosa. Nie uważam, że jestem uzależniona, palę, gdy się stresuje, gdy odczuwam ból lub gdy po prostu chcę odpocząć. Ale jedna paczka starcza mi na miesiąc, podczas gdy uzależnieni palą jedną na dzień. Nagle poczułam wenę, zeszłam z dachu i poszłam do pokoju po swój zeszyt i ołówek, po czym wróciłam znów na dach. Zaczęłam rysować. Parę. Tańczącą parę, kobietę i mężczyznę. Było to lekko inspirowane wczorajszym balem. Nim się zorientowałam, zrobiła się godzina 15.45, szybko zeszłam i pobiegłam do pokoju po skórzaną kurtkę, telefon i portfel. Gdy wyszłam z akademii, Meian już czekała.
- Sorry za spóźnienie - powiedziałam z uśmiechem.
- Spokojnie, jeszcze Feliks przyjdzie - odpowiedziała dziewczyna. Feliks. Myślałam, że go nie będzie. Nie, że go nie lubię, ale gdy na niego patrzę przypomina mi się wczorajszy wieczór. Dziwny wieczór.

Od Emmalice, CD Zayn, Kiri

Nigdy więcej alkoholu, zdecydowanie. Po balu  Pomasowałam skroń, mając nadzieję, że ból głowy zaraz minie, jednakże daremnie. Westchnęłam ciężko, zamykając oczy, z chęcią znalazłabym się teraz w pracowni plastycznej, ale zapewne wszystko by mnie drażniło. Przeszukałam szuflady w poszukiwaniu butelki wody, bo w ustach miałam normalnie Saharę. Z szerokim uśmiechem znalazłam poszukiwaną przeze mnie rzecz i wypiłam całą jej zawartość duszkiem. Gdy miałam paść z powrotem na łóżko, usłyszałam pukanie. Skrzywiłam się nieznacznie, zastanawiając się, kogo diabli niosą. Ledwo otworzyłam drzwi, a ktoś rzucił mi się na szyję, wyrzucając z siebie potok słów. Zamrugałam kilkakrotnie, chcąc zmusić swój mózg do działania i ogarnąć, co się właściwie dzieje. Najpierw zobaczyłam Zayna, który chyba nie bardzo rozumiał, o co chodzi. Potem kolorową czuprynę, jednak pierwszy rzucił mi się róż w oczy i dochodził do tego straszliwie znajomy głos, ale w obecnej chwili zajęło mi nieco czasu, by go rozpoznać... Kurde! Odsunęłam nieco od siebie dziewczynę, chcąc się upewnić, że to nie jest jakaś halucynacja. Mimo nadal dręczącego mnie bólu głowy i wszystkiego innego, na moją twarz wypłynął szeroki uśmiech.
- Nie jesteśmy w NAC, bo aktualnie Meian uczęszcza do Akademii Salemskiej. Przespałaś jakieś dwa lata, Kira, a wczoraj był bal. - powiedziałam powoli, starannie dobierając słowa i starałam się nie krzywić.
- To dość niespodziewane cię widzieć, ale w pewien sposób się cieszę. - wymamrotałam, po czym uścisnęłam dziewczynę, jednak delikatniej niż ona mnie i nie starałam się jej przy tym udusić. Nadal pamiętałam nasze czasy z NAC, ale obecność Artemixów miała swoje minusy. Cóż, co się stało to się nieodstanie. Skierowałam swoje spojrzenie na chłopaka.
- Jakby ci to wszystko klarownie wyjaśnić? - spytałam szeptem bardziej siebie niż jego.

Od Feliksa, CD Tris

Wychodząc z budynku zauważyłem Meian, której pomachałem. Jak zwykle nie mogła o tej porze spać, więc postanowiliśmy razem jakoś doczekać poranka. Reszta nocy minęła nam na grach, zakładach i wspólnym bieganiu. Zastanawiałem się jakim cudem, o godzinie siódmej oboje byliśmy bez kaca i wypoczęci. Chociaż? Podejrzewam, że gdybyśmy nie wypili na spółę butelki jakiegoś eliksiru, który niweczył efekty upojenia alkoholowego, również przeżywalibyśmy tortury, jak większość szkoły. Gdzie się nie zerknęło, tam można było dojrzeć nieszczęśliwe twarze, chłepczące hektolitry wody. Wziąłem długi, relaksujący prysznic, umyłem włosy, wysuszyłem je za pomocą zaklęcia i po zmianie ubrań, udałem się na śniadanie. Zauważyłem przy stoliku moją podopieczną i Meian, do których się przysiadłem, wciąż utrzymując uśmiech. Z pewną nutką satysfakcji, udałem, że nie zauważam rumieńców na twarzy Tris. Skupiłem się na rozmowie z Meian, w której wspominaliśmy wczorajszą, nocną wycieczkę w okolicę lasu. Po chwili brązowowłosa postanowiła się zmyć, zostawiając mnie samego z Beatrice.
- Jak tam po balu? Czyżby kac? - spytałem się dziewczyny, pochylając się trochę do przodu. 

Od Tris, CD Feliks

Czułam się jakby głowa mi wybuchła. Raz mówi, że mam tego nie robić, a teraz sam mnie całuje. Odwróciłam się na pięcie i weszłam do pokoju. Moja podświadomość była cała czerwona, pierwszy raz nie miała nic do powiedzenia! Przebrałam się w dres, założyłam słuchawki i puściłam muzykę, kładąc się na łóżku. Nawet się nie zorientowałam kiedy zasnęłam. Rano obudziłam się z bólem głowy, ale mniejszym niż na to zasługiwałam. Na szczęście był to dzień bez lekcji, teoretycznie mogłam spać do której chciałam, ale wiedziałam, że gdybym poszła jeszcze spać, to moja głowa pękała by z bólu. Była ósma, nawet nie tak wcześnie. Zwlokłam się z łóżka i poszłam się ogarnąć. Piętnaście minut później siedziałam z Meian przy stoliku na śniadaniu.
- Fajnie wczoraj było, co? - uśmiechała się cały czas. Jak ona tak mogła?
- Spoko - mruknęłam ziewając. Poszłam po butlę wody i całą wypiłam.
- Ktoś tu ma kaca - droczyła się dziewczyna. Uśmiechnęłam się do niej drwiąco.
- A ty niby nie masz?
- Ja umiem to ukryć - pokazała mi język. Feliksa nigdzie nie było widać. Nie wiem czy to dobrze, czy źle. W końcu to mój mentor, więc prędzej, czy później będę musiała z nim porozmawiać.
- Ale jeszcze nie teraz - pomyślałam.

Od Feliksa, CD Tris

Wypiliśmy jeszcze kilkanaście kieliszków, obficie zakrapianych alkoholem drinków i butelkę mocnego, słodkiego wina.
Bal powoli się kończył, co mimo wszystko wywołało u mnie wesoły nastrój. Zdecydowanie wolałem już sobie pójść, zaszyć się gdzieś, najlepiej z dobrą książką i pomyśleć. Westchnąłem z ulgą, gdy dyrektorka przyszła na środek sali i poprosiła o uwagę.
- Mam nadzieję, że wszyscy dobrze się bawiliście. Do następnego razu, myślę, że pora się już zbierać. - Uśmiechnęła się i zaczęła żegnać wychodzących gości. Przeniosłem spojrzenie na Meian i Tris, brązowowłosa dyskretnie zdążyła się ulotnić, zostawiając mnie samego z moją podopieczną.
- Chodź, odprowadzę cię - posłałem dziewczynie uśmiech. Wspólnie ruszyliśmy w stronę akademika i już po chwili byliśmy przed pokojem dziewczyny.
- Czekaj! - Miała już wejść do środka, ale złapałem ją delikatnie za dłoń i obróciłem. W sumie, to sam nie wiem, jakim musiałem być idiotą, żeby to zrobić. Pozwolę sobie to zwalić na stan nietrzeźwości i dość dużą ilość promili we krwi, chociaż? Patrząc na Meian i Tris, to z naszej trójki byłem zdecydowanie najtrzeźwiejszy. Pochyliłem się w stronę dziewczyny i pocałowałem ją krótko.
- Zapomniałem ci powiedzieć dobranoc. - Uśmiechnąłem się i odwróciłem, kierując się w stronę wyjścia z akademika, nie spoglądając nawet na minę dziewczyny. Świeże powietrze dobrze mi zrobi. 

Od Silmy CD Matyldy


Spojrzałam na nią zdziwiona a za razem przerażona.
-Nie...nie może to być możliwie,nie czemu.Mówiłam do siebie.
-Co nie może? Zapytała Matylda.
-Narobiłaś sobie kłopotów i mi zarazem to jest jeszcze gorsze niż nauka na smoku a nawet gdyby jeden z nich teraz może do ciepie należeć.Powiedziałam do niej.
-Jak to?Zapytała .
-Pióro które wyjęłaś z ziemi nie jest piórem anioła nawet nie jest piórem to jest łuska.Powiedziałam a Matylda wyjęła czerwoną łuskę smoka.
-Mówiłam. Smok o tej łusce należy do ciebie ale.....Powiedziałam
-Ale?Spytała Matylda.
-Najpierw musisz go znaleźć a potem z nim wygrać.Powiedziałam do Matyldy ta spojrzała na mnie z przerażeniem.
-CO!!!! Krzyknęła.
-Nie ma innego wyjścia.
-Skąd wiesz? Zapytała mnie wzięłam głęboki wdech.
-Bo mi zdarzyło się to samo,smok będzie cie szukał da ci kilka tygodni może dni na przygotowanie a potem zaatakuje.Powiedziałam.
-Czyli Demon cię atakował?Zapytała i spojrzała na Demona który teraz bawił się z jakąś dziewczyną.
-Nie, Demona dostałam w prezencie.Odpowiedziałam.
-A jak wygląda smok z którym walczyłaś?Zapytała.
-Zaraz zobaczysz ,Demon,schowaj się. Fahafatesano przybądź do mnie! Usłysz mój głos! Tak właśnie tak elfy przywołują swoje smoki. Przede mną pojawił się fahafatesano 

Fehafetesano:


<Matylda?>

Od Meian (Kira), CD Zayn, Emmalice

To było naprawdę irytujące. Świadomość podpowiadała mi kilkanaście rozwiązań tej sytuacji, ale wszystkie dotyczyły w gruncie rzeczy tego samego problemu - braku wiedzy. Nie lubiłam być tą ,,najmniej poinformowaną", w końcu wiedza to klucz do potęgi, potęga to władza, władza to możliwość wprowadzenia zmian, a czy to będą zmiany dobre, czy złe - to już zupełnie inna kwestia.
- Tak do niczego nie dojdziemy. Co to za miejsce? - Rozejrzałam się jeszcze raz wokoło. - Nie przypomina to NAC.
- Akademia Salem, co to NAC? - spytał chłopak.
- Narodowa Akademia Czarów - wymamrotałam i pokręciłam z niedowierzaniem głową. - Dobra, może tak. Zaprowadź mnie do Sky`a. - Poleciłam i westchnęłam, gdy zobaczyłam, jak przyjaciel Meian (?) wytrzeszcza oczy. - Jest tutaj Feliks? Albo Emmalice? - spytałam z nadzieją. Na moją twarz wpłynął uśmiech, gdy (już)znajomy pokiwał głową. - Zaprowadź mnie do niej. - Poprosiłam z uśmiechem. Pięć minut później staliśmy oboje przed pokojem dziewczyny. Zapukałam i rzuciłam się jej na szyję, gdy tylko otworzyła drzwi. 
- Błagam, Emm, co się tutaj dzieje? Czemu nie jesteśmy w NAC? Dużo przespałam? - wyrzucałam z siebie kilkanaście zdań na jednym wydechu, wciąż się uśmiechając. 


Od matyldy cd silmy

Popatrzylam na nią przerażona...
- mogę latać z tobą albo obok ciebie sama ale wole mniejsze zwierzęta... Wybacz - uśmiechnęłam się i zawrocilam.
-gdzie idziesz .- patrzyła na mnie smutna
- IDE do tego pióra... Chce je dotknąć
-co nie nie możesz !
- czemu..
-ono...
- podobno nic o nim nie wiesz - burknęłam i podeszlam do białego piórka.
Kucnełam i deliatnje musnęłam palcami . było delikatne i mile w dotyku.. Chwycilam je w palce i unioslam... O dziwo puscilo
Schowalam jesYbko do kieszeni i wróciłam do silmy
Silma CD

Od Silmy CD Matyldy

Choć wiedziałam ,że jest to możliwe powiedziałam ,że próbowałam i oszukałam Matylde wiedziałam co to jest ale nie chciałam nic mówić muszą odkryć to sami.
-Chodźmy nikt tego nie wyjmie. Powiedziałam do Matyldy ale znowu ją oszukałam jest kilka osób które mogą to wyjąć tylko oni nie są pod ręką. Matylda z niechęcią podążyła za mną.
-Ciekawe co to ?Zapytała Matylda.
-Nie wiem .Odpowiedziałam jak zwykle kłamiąc. Ale dyrektorka na pewno będzie wiedziała co to jest musi wiedzieć a jeśli nie? Może im powiem? Ale... poczekam. Hmmm…. Miałam lekko szalony pomysł.
-Chcesz brać ode mnie nauki latania na smokach .Zapytałam Matylde chciałam przekazać jej wiedze na temat mojego nowego hobby.

piątek, 10 kwietnia 2015

Od Tris CD Feliks

Meian patrzyła po nas próbując wyczaić o co chodziło u góry. W końcu uśmiechnęła się do Feliksa i zatrzepotała rzęsami.
- Mógłbyś mi przynieść coś do picia?
Feliks przewrócił oczami, na co ja parsknęłam śmiechem, ale poszedł.
- Co się stało? - dopytywała się Meian.
- Nic, o czym musisz wiedzieć - odpowiedziałam wymijająco.
- No powiedz! - zalegała dziewczyna.
- Która godzina? - zapytałam, ale zanim Meian odpowiedziała, wrócił chłopak z piciem. - No proszę, Feliks wrócił.
- Jak nie chcecie to nie mówcie! I tak się dowiem - zagroziła.
- Powodzenia - mruknęłam pod nosem, ale ciutek za głośno, bo zgromiła mnie wzrokiem. Feliks przyglądał się jej z uśmiechem, ale gdy Meian i na niego się krzywo popatrzyła, uśmiech zszedł z jego twarzy, siląc się na powagę.
- Wiesz, niektóre rzeczy muszą zostać w tajemnicy, bo inaczej każdy każdego by znał - powiedziałam broniąc się. Mei chwilę siedziała nadąsana, ale potem znów zaczęła trajkotać o mało ważnych rzeczach. Mówiła wszystko do Feliksa, więc ja oparłam brodę na ręce i uśmiechnęłam się. Nie zdawałam sobie sprawy, że bal może minąć tak miło, może oprócz niektórych epizodów, ale je można pominąć!

Od zayna cd meian ( kimkolwiek)

Patrzylem na dziewczynę.
-meian dobry żart.. Wszystkie KK ?
-kim ty jesteś... Jesteśmy razem czy cos?
-ehmmmm nie .?
-ojezu.. Czemu ?
-bo... Jesteśmy przyjaciółmi.  Nie jesteś mei co nie?
-nie.. Kim ty jesteś...
- zayn... a ty..
- emm nie wiem
-okey... Gdzie jest Meian..
-nie wiem.
-ehhh świetnie cokolwiek wiesz ?
- emmm jestem głodna ?
-i jesteś wampirem.... Na mnie nie licz..
Emm kimkolwiek dawaj XD CD

czwartek, 9 kwietnia 2015

Od Meian (Kiri) CD Zayn

(W nawiasie została zapisana imię Artemixu, który obecnie przejął ciało i kieruje nim. Kim są Artemixy? Część osób wie, reszta wkrótce się dowie. Można je potraktować jako oddzielne jaźnie, choć są czymś więcej. xd)

To zdecydowanie nie był udany poranek. Po pierwsze - nie wiedziałam gdzie dokładnie jestem, a lubiłam znać swoje położenie, dzięki czemu zawsze wiedziałam, w którym kierunku ewentualnie zwiewać. Teraz czułam się odsłonięta, ale przede wszystkim zdezorientowana. Jak mogłam łatwo wywnioskować - znajdowałam się w czyichś ramionach. Co było zdecydowanie absurdalne, zważywszy na fakt, że byłam pewna, iż wczoraj kładłam się spać we własnym łóżku bez żadnego dodatkowego balastu w postaci dość ładnego chłopaka. Otworzyłam oczy, próbując się zorientować o czym on mówił, że jaki koszmar? Odskoczyłam, widząc jego twarz tak blisko swojej, ale ponieważ znajdowaliśmy się tak blisko siebie, uderzyłam plecami i głową o ścianę. 

Cóż, to zdecydowanie był dziwny poranek. Moje włosy powoli barwiły się na lekko różany odcień, graniczący z blondem i beżem? Nigdy nie byłam za dobra w kolorach. W tej chwili miałam zdecydowanie inne sprawy na głowie. 
- Kim jesteś? - spytałam, mrużąc ciekawsko oczy i rozglądając się wokoło. - Co to za miejsce? - Zaczęłam wiercić się na miejscu, zagryzłam wargę i jęknęłam z bólu. Otworzyłam usta, czując jak z niezwykłą szybkością i precyzją kształtują się moje wampirze kiełki, musiałam przeciąć sobie wargę w dwóch miejscach. Zlizałam kropelki krwi i przeniosłam ponownie spojrzenie na chłopaka. - Wybacz, ale nie bardzo rozumiem, co tu robię.

Od Meian, CD Satoru

Cała ta sytuacja wydawała się być naprawdę absurdalna, niezrozumiała, ponad moje siły, tym bardziej, że księżyc był coraz wyżej na niebie, a moją samokontrolę szlag trafiał. Byłam pewna, że pozbyłam się własnych Artemixów wieki temu, gdzieś pomiędzy wersją ,,Zostałam samobójczynią" a ,,Zostałam mordercą", ale po podsumowaniu wyszło na to samo, jak bym nie prowadziła rachunków zysków i strat, to i tak zyskiwałam jedynie na epitet ,,idiotka". Powinnam siedzieć na tyłku, może tyle ludzi by wtedy nie zginęło, do cholery. Teraz mi się zebrało na wspominki? Cudownie, cudownie. Zadrżałam, wyczuwając silną migrenę, ledwo powstrzymałam się od potarcia skroni. Zaczęliśmy się przekomarzać, na temat mojego stroju Ewy, zanim zdołałam mało kulturalnie wyrżnąć głową o dno, co zapewne stałoby się, gdyby Satoru mnie nie złapał. Doprawdy, kiedy stałam się nędzną ,,damą", potrzebującą pomocy do wyjścia z opresji? Dzisiejszy dzień, to jakaś jedna, wielka, niezaprzeczalna pomyłka. Obudziłam się w środku nocy, nie będąc pewną niczego. Czułam się, jakbym stała za szklaną taflą i jedynie obserwowałam, co robi moje ciało, klnąc szpetnie. Wstałam, a właściwie zrobiło to moje ciało. Czułam, jak tracę kontrolę. Kręciło mi się w głowie, zachowywałam się jak po wypiciu naprawdę sporej dawki alkoholu, jednak od razu pojaśniało mi w głowie, gdy zobaczyłam śpiącego, zmarzniętego i wyraźnie zmęczonego chłopaka. Pokręciłem z niedowierzaniem głową, wyprostowałam się i podeszłam do niego. 
- Cholera, Satoru, żyjesz? - wymamrotałam.- Przepraszam, przepraszam, przepraszam. - Spuściłam wzrok. 


(Wybacz za długość, muszę iść. :C)

Od zayna cd meian

USnęla opierając mi się o ramie potem się budzi wygląda jak by miała zamiar się poplakac a potem mdleje... Egh... Podniosłem ja szybko i spokojnym krokiem ruszyłem do akademika. Ułozyłem ją u siebie na łóżku przykryłem i cichutko nucilem kołysanke..
-spij wiec spij bo sny te sny zbawic nie zabawią cie... śpij juz śpij bo te sny spokoj tylko dadzą na dzień.. - potem usiadlem na kanapie i cicho czytałem. Lubiłem czytać. Nagły chaust i cichy jęk przerażenia wyrwał mnie z lektury . dziewczynie się cos śniło.. Złego... Wczołgałem się szybko pod koldre i delikatnie wziąłem ją w ramiona a następnie zacząłem kołysać. Mnie to uspakajalo tak zwana choroba sieroca... Co było dziwne bo sierotą nie byłem
-aas.. Nie proszę -cichy szept dziewczyny wyrwał mnie z zamyslenia.
-ej mei .. wstawaj masz koszmar skarbie - szturchnąłem nosem jej policzek
Meian CD

Od Meian, CD Zayn

Mózg Zayn`a skakał z tematu na temat z szybkością przesyłania informacji. Pokręciłam z niedowierzaniem głową, siadając obok niego i przysłuchując się jego głosowi, który z każdą chwilą stawał się coraz bardziej senny. Podejrzewam, że duży wpływ miała na to zażyta wcześniej przeze mnie mikstura i to mi, nie jemu chciało się spać. 
- Jesteś dobrym bratem - wymamrotałam sennie, pozwalając swojej głowie opaść na ramieniu chłopaka. - Wiesz, coś czuję, że twoja siostra naprawdę cię kocha - Uśmiechnęłam się i zapadłam w sen.


X x X

Tonęłam. Nie umiałam inaczej określić, tego co się ze mną działo. Od razu zorientowałam się, że nie był to zwykły koszmar, one wyglądały inaczej. Miałam wrażenie, jakbym po prostu weszła do środka swojego umysłu i obawiałam się, że dokładnie tak było. Do cholery, co tym razem było w tej przeklętej fiolce? Byłam pewna, że standardowa dawka leku, ale kto wie, czego ten idiota tam dodał. Przede wszystkim było ciemno. Pusto. Dosyć zimno i markotnie. Czułam się, jakbym stała po kolana zanurzona w wodzie, która stopniowo się podnosiła, cały czas mnie pochłaniając. Dziwne, nie wiedziałam dlaczego się bałam. W gruncie rzeczy przeżywałam już gorsze sytuacje, a mogłam to nazwać jedną z lżejszym wizji, ale i tak za każdym razem czułam niekontrolowany strach. 



X x X

- Meian, wszystko dobrze? - Zayn potrząsnął mną kilkukrotnie, ostatecznie wybudzając mnie ze snu. 
Kiwnęłam głową, wstałam, opierając się dłońmi o drzewo. Czułam się cholernie słaba i miałam wielką nadzieję, że chłopak tego nie zauważył. Miałam już coś powiedzieć, gdy pociemniało mi przed oczami. Do jasnej anielki, nigdy nie mdlałam i nagle musiałam? Więcej nie pamietam. 

Od Taigi Cd. Satoru

To był on... We własnej osobie, dopiero co pogodziłam się z tym, że już nigdy więcej go nie zobaczę, że osoba którą pokochałam odeszła ode mnie i już jej nigdy nie zobaczę. Jednak tak bardzo się myliłam, będąc w jego ramionach, słuchając jego słów, sparaliżowało mnie od środka, jedyne na co było mnie stać to na łzy, które spoczywały na jego koszulce, im dłużej tak stałam tym bardziej się rozklejałam. Obiecałam sobie, że nie będę płakać, że będę bez uczuć, że nie pozwolę, żeby serce targało moimi uczuciami, jednak teraz te wszystkie postanowienia po prostu odeszły. Zaczęłam się zastanawiać czy to nie sen, czy nie leże teraz na piętrowym łóżku i po prostu nie śnie, jednak czy sen może być tak realistyczny? Czy przez sen można czuć bicie serca, woń tych samych perfum które poczułam przy pierwszym spotkaniu, w jednej chwili wszystkie wspomnienia wróciły, pierwsze spotkanie, pierwszy pocałunek, pierwsza noc.
- Satoru - wyszeptałam, to żałosne, że było mnie stać tylko na to, na powiedzenie jego imienia, zacisnęłam dłonie na jego bluzce, wciskając w niego swoją twarz, zupełnie jak małe dziecko, gdy kochana mama musi gdzieś wyjechać, tak samo czułam się  tamtej chwili, jak mała dziewczynka, której zaraz ktoś ponownie odbierze najważniejszą rzecz w życiu. Staliśmy tak kilka dobrych minut, w milczeniu, oboje cicho płakaliśmy, choć powinniśmy się radować. Odsunęłam się od niego lekko, przecierając oczy ręką, jednak nie umiałam mu spojrzeć w oczy, bałam się, że nie wytrzymam, że rzucę się na niego i ponownie zaleje się łzami.
- Czekałam, pisałam, dzwoniłam - zaczęłam mówić drżącym głosem - Musiałam się przeprowadzić, zostawiłam dla Ciebie nawet list, gdybyś jednak przyszedł, cały czas miałam w sercu nadzieję - zatrzymałam się na chwilę, biorąc głęboki wdech - Później ponownie wróciłam tutaj, myślałam, że tutaj będziesz, jednak Cię nie było, wtedy zaczęłam tracić nadzieje, że kiedykolwiek jeszcze Cię zobaczę - powiedziałam siadając na ławkę i łapiąc się za głowę - Ścięłam włosy bo myślenie o Tobie sprawiało mi ból, za każdym razem gdy patrzyłam w lustro widziałam Ciebie i za każdym razem to cholernie bolało, próbowałam zapomnieć, zająć się czymś innym, byle tylko nie tym, że Cię straciłam, jednak.... jednak nawet, gdy zmieniłam wygląd i tak dalej o Tobie myślałam, dalej jesteś... - zatrzymałam się, zamykając oczy, dlaczego się bałam?! Dlaczego nie umiałam na niego spojrzeć, cieszyć się, że jest tutaj obok, że mnie szukał. Najgorsze było to, że znałam odpowiedź na to pytanie, tylko nie chciałam do siebie dopuścić tej myśli. Nie chciałam myśleć, że przez ten cały czas, stałam się dla niego nikim, że zaraz mi powie iż mamy udawać, że to co było między nami tak na prawdę nigdy nie miało miejsca, bałam się, gdy w głowie pojawiła się myśl, że w jego życiu pojawił się ktoś inny, a w sercu jest inna, lepsza, ładniejsza, mądrzejsza, może ktoś z jego rasy, z kim bardziej się dogaduje. Nie wiedziałam co się z nim działo, co robił, więc wszystkie te opcje były możliwe, realne, chyba dlatego chciałam wstać i uciec, aby nie dowiedzieć się prawdy. Znowu poczułam, że z moich oczu kapią małe słone kropelki wody

- Taiga... - zaczął kucając przy mnie, tyle osób mówiło moje imię, jednak tylko w jego ustach to jedno słowo brzmi tak wyjątkowo, tylko przy jego osobie sama mogę poczuć się wyjątkowo, radość mieszała się z rozpaczą, strach z uczuciami. Spojrzałam na niego, spojrzałam w jego zielone oczy, mając wrażenie że wie o wszystkim, o moich myślach i obawach - Dokończ proszę - powiedział łagodnie
- Dalej jesteś w moim sercu - dokończyłam, nie odwracając od niego wzroku, czułam jakby cały świat dookoła nas przestał istnieć, jak gdyby liczyło się tylko co jest tu i teraz, jednak czy właśnie tak nie było? - Odpowiedz mi na jedno pytanie, proszę - mówiłam cicho, kiwnął jedynie głową - Powiedz, kochasz mnie jeszcze? Po tym wszystkim, czy dalej czujesz to samo? - pomimo iż na zewnątrz wyglądałam spokojnie, tak jak zazwyczaj, to w środku mnie rozrywało, krzyczałam, płakałam i śmiałam się zarazem, mimo iż na zewnątrz nie było nic widać.

( Satoru? )

Od Feliks, CD Tris

Chwyciłem marynarkę, rzuciłem ją na łóżko i powróciłem na salę. Na mojej twarzy wciąż widniał uśmiech. Usiadłem przy dawnym stoliku i zacząłem rozmawiać z jakimś wampirem, Satoru się chyba zwał. Opowiadał mi o swojej książce, widać, że zapalony pisarz. W końcu szybko się ulotnił, a chwilę potem pojawiła się Meian. Od razu próbowała wyciągnąć, co robiłem z Tris. Miałem dziwne podejrzenia, że raczej chodziło jej o to, czy Beatrice przypadkiem nie skrzywdziłem. Hej! To nie jest tak, że ja jestem zły. No, może troszkę.
W końcu rozmowa zeszła nam na zwyczajne, przerabiane tematy. Głównie dyskutowaliśmy o niedawno ujawnionym pomyśle, wysuniętym o dziwo w Radzie, przez jednego z polityków. Projekt miał dotyczyć stworzenia terenu-rezerwatu, wymyślił nawet nazwę - Arcadia Bailey. Z założenia miał on stworzyć swoistą mieszankę kulturową, zachowując etniczną różnorodność. Pomysł spotkał się z wielką niechęcią ze strony polityków, ale brązowowłosa nie mogła przestać trajkotać na temat możliwości, jakie to dawało dla wspólnej koegzystencji kilku gatunków, które w naturalnym ekosystemie nigdy nie zostałyby zmuszone do takowej współpracy. W którymś momencie przyszła Tris, posłałem jej przyjacielski uśmiech, z satysfakcją zauważając, kwitnący na twarzy dziewczyny uśmiech, 

Od Satoru C.D Meian


- A co mogę tu robić? - Powiedziałem pływając w wodzie - Wyczułem twoją krew ... - Westchnąłem i zacząłem wypływać
- Tak na pewno! - dziewczyna się na mnie rzuciła - Pewnie przyszedłeś podglądać zboku - Warknęła 
- Odejdź naga kobieto albo posądzę cię o molestowanie! - Krzyknąłem śmiejąc się - Mimo że to przyjemne
- Nie myśl, że wróciłeś to ci wszystko wolno - Nagle dostrzegłem jak woda zmienia kolor na czerwień
- Pokaż rany - Powiedziałem zdejmując ją ze mnie 
- To nic, jakiś krzaczor... - Dziewczyna się zachwiała, szybko ją przytrzymałem 
- To trująca roślina - Powiedziałem wąchając jej krew - Muszę cię stąd zabrać - Odparłem - Czemu Akademia nie ostrzegała przed tym miejscem?
- Nie waż się - Walnęła mnie lekko ręką w ramię, strasznie szybko traciła siły 
- Nie wygłupiaj się muszę cię stąd szybko zabrać 
- Jestem naga zasrańcu! - Syknęła
- Wolisz umrzeć niż się pokazać przede mną goła jaja se robisz...? i czemu się nie kąpiesz w bikini! 
Dziewczyna zaczęła słabnąć. 
- Cho_era, odezwij sie! - krzyknąłem próbując ją ocucić
jeśli tak dalej pójdzie... Podtrzymywałem ją jedną ręką, a drugą wziąłem jej pokaleczoną dłoń.
- Przepraszam - Westchnąłem wbijając kły w jej rękę i zacząłem wysysać jad, poczułem ogromny ból, ale musiałem to świństwo raz na zawsze usunąć z jej organizmu, kiedy zaczęła płynąć świeża krew powstrzymałem się, chodź nie było to proste gdyż od wielu miesięcy nie piłem krwi, a zatruta ewidentnie mi nie pomoże.. Nie dam rady się teraz pozbyć jej z mojego organizmu. Poczułem silny ból głowy. Same problemy z nią... Zdjąłem ubranie i owinąłem nim dziewczynę, po czym wyszedłem na brzeg. Rozpaliła ognisko, tyle dobrego. Wziąłem jej suche ubrania i na nią założyłem. po czym swój płaszcz podłożyłem jej pod głowę. To się wpakowałem... Oparłem się o drzewo. Czułem jak trucizna rozprzestrzenia się po moim organiźmie. A Meian wypiłem sporo krwi więc ze szczęściem jutro rano się obudzi. Będę się długo regenerował... a myślałem że będzie tak fajnie. Uśmiechnąłem się do siebie i zasnąłem. 

< Meiuś golasku? xdD>

Od Satoru C.D Taiga


Po odprowadzeniu tej dziewczynki zastanowiło mnie po co chciała znać moje imię. Mavis? hm.. w tłumaczeniu piosenka... ładnie. Zaśmiałem się do siebie. Znowu chodziłem dość skrycie, ale wolałem się nie przemęczać, nie mam za dużo sił. Dotknąłem swojego języka. Głodny wampir strasznie cierpi co? Ale nie chce zostać taki jak te walone szkodniki. Dzikusy... Musze ich wybijać, a ich krew teraz doprowadza mnie do porzygu. Ale se wybrałem moment na powrót do szkoły doprawdy. Lepiej było by gdybym się zamknął i oszalał z głodu a na końcu zginął. Chodziłem uśmiechnięty z tymi przemyśleniami i znowu dzisiaj na kogoś wpadłem.
- Pan Satoru! - Wykrzyknęła dziewczynka ale zamknęła usta
- Co tu robisz Mavis? - Schyliłem się do jej poziomu z uśmieszkiem
- ym.. Może.. chciałby pan pójść ze mną na... lunch? - Nieśmiała jak zawsze, cóż było to nawet zabawne. Mógłbym jeść kilogramy ludzkiego mięsa, ale to nic mi nie daje. Nic nie zaspokaja głodu prócz krwi. Cóż za ironia losu. nagle wyczułem znajomy zapach zaa rogu. Ruszyłem w tamtym kierunku ale dziewczynka złapała mnie za rękaw.
- Poczekaj chwilkę, dobrze? - Spytałem odwracając głowę 
- A.. ale jestem bardzo głodna... - Widać że zaczęła panikować, co ona ukrywa?
Ruszyłem dalej, dziewczynka nie była problemem prawie jej nie czułem. Gdy wyjrzałem zaa rogu nci nie zobaczyłem. Spojrzałem na Mavis, która miała zdziwioną minę.
- Widzi Pan, nic tu nie ma... - Wydukała
- Nie potrafisz kłamać, co? - Zachichotałem i poczochrałem ją ruszając dalej - Może potem coś zjemy! - Zaśmiałem się i pobiegłem 
Zapach byl bardzo znajomy, ale nie mogłem go do niczego połączyć... Za zapachem dostałem się do lasu, brak wiatru był dla mnie wręcz błogosławieństwem gdyż, nic nie mogło mocno rozprzestrzenić tego zapachu. Powoli, gdy wiedziałem że zapach jest coraz mocniejszy... bałem się... tak, bałem. Wiem z kim mi się kojarzy ten zapach, miałem tylko nadzieję, że tutejsze piękne maki mnie zmyliły, czy też głowa robi mi figle. Ale nagle dostrzegłem kogoś pod drzewem. Krótkie czarne lśniące włosy muskane przez delikatny wiatr. Jej głowa delikatnie spoczywała na kurtce, a szczupła figura lekko spoczywała wzdłuż ławki. Zrobiłem jeszcze kilka kroków. Miałem ochotę podbiec i ją przytulić, ale nawet ledwo wypowiedziałem jej imię.
- Taiga?
- Nie stado baranów, oczywiście że ja - mruknęła, jest taka sama jaką ją pamiętałem
- Ścięłaś włosy idiotko - odwarknąłem i poczułem lekki ból, nie rozpoznała mnie... jak bardzo mój głos jest już dla niej obcy? 
Dziewczyna szybko wstała i spojrzała zszokowana na mnie.


Nic nie powiedziała. Zacząłem podchodzić.
- Stój - Wyszeptała
Zacząłem iść szybciej.
- Stój mówię! - Wrzasnęła 
Nie mogłem... przytuliłem się do niej z całej siły. Dziewczyna zaczęła się szarpać. 
- Pomyśleć, że byłaś na tyle głupia, żeby ściąć włosy - Zaśmiałem się, a mój głos się załamał
- Puść mnie! 
- Tęskniłem. Kocham cię bardziej niż sobie wyobrażasz - Poczułem jak z oczu lecą mi łzy - Byłem tam gdzie mi wskazałaś, jednak nie było tak nawet śladu po tobie, nie wiem czy mnie oszukałaś, czy tylko się ze mną zabawiłaś, ale... - Przerwałem - Spełniłem twoją prośbę, zapamiętałem cię jako ta uśmiechniętą - Uśmiechnąłem się i poczułem łzy na klatce piersiowej


< Tai? xdd>