sobota, 31 stycznia 2015

Od Emmalice, CD Nico

- Jest dobrze, tylko masz tatuaż, zamiast skrzydeł. - powiedziałam, uśmiechając się szeroko. Jednak zaraz poczułam jak Leo kładzie swoją głowę na moim ramieniu. Zasnął, ot tak po prostu zasnął. Na dodatek objął mnie w tali i nie zapowiadało się na to, żeby zamierzał puścić mą osobę. 
- Chyba tu utknęłam. - stwierdziłam, nadal zajadając się cukierkami. Podałam jednego Nico i nieznanej mi kobiecie, skoro Leo spał nie powinien się burzyć.
- Ja pani niestety nie znam. Nazywam się Emmalice. Jak się podoba pani nowa fryzura Nico? - spytałam radośnie, unosząc obydwa kąciki ust w uśmiechu. Nagle rudowłosy przyciągnął mnie bliżej siebie, mamrocząc coś przez sen i wtulił się w moją szyję. Jak się obudzi, nie żyje. Moje policzki zaróżowiły się lekko, a swój wzrok ulokowałam w blondynie.
- Nico, pomóż mi. - poprosiłam, robiąc oczka szczeniaczka i przeciągając imię chłopaka. Czułam się co najmniej niekomfortowo, kiedy przyjaciel był tak blisko mnie, nie wspominając o bandażach. Poruszyłam się niespokojnie, gdy dłonie chłopaka znalazły się na niższych partiach mojego ciała. Zaaraz trzepnę go w ten łeb!

Od Nico, CD Emmalice


Splotłem szybko nasze palce i ruszyłem za em i ... nim... tym rudym zazdrośnikiem. w skrzydle oczywiście nam się dostało i kazali nam leżec. leo miał zadowolenie wymalowane na twarzy.
-ej em-szepnałem do dziewczyny leżace na materacu obok.
-hmm?
-wiesz oc mówia o rudych?-zapytałem cicho
-no co-uniosła brwi. wiedziałem ze leo nas słyszy.
-gdzie rdza na dachu tam i grzyb w piwnicy...-pisnałem. em zwineła się łapiąc za żebra z śmiechu.
-nienawidze cie-pisnęła wycierając łzy..
-a wiesz co jeszcze?
-no co-pfneła
-w starożytnej grecjii sądzili że rudzi nie mają duszy i po śmierci stają sie wampirami-zaczepiłem tak wagi ze widać było tylko moje niezbyt duże kły.
-o boze-pisneła i schowała twarz w poduszkę.
-no co-pisnąłem i zakryłem się skrzydłami. leo siedział niepodal patrzac na nas obrażonym wzrokiem.
po chwili podniusł sie i usiadł na brzegu materaca alice.
-aliii-mruknał nieezadowlony
-mhm?
-chcesz?-podał jej paczkę cuksów i uśmiechnał się wesoło. em zabrała cuksy żuciła mi jednego i sama zajadała.
-nie dla niego-burknał i zabrał mi cukierka z materaca.
-nie to nie-zaśmiałem się i czekałem. do szpitalneo pokoju weszła.. taaak .. i nieee. ria .. ta kobieta co mnie adoptowała.
-NICO-pisneła i usiadła obok mnie z strachem wymalowanym na twarzy.
-nic mi nie jest.. wiesz moze jak to schować?-zapytałem jej niepewnie.
-no..wyobrax sobie siebie bez nich i.. skup sie-kazała mi. em siedziała z boku z leo i patrzyła. poczułem okropne pieczenie i ból ale skupiłem sie nagle usłyszałem puf! obok mnie fruwały piurka.. podniosłem dłoń i przejechałem nią po plecach. odwróciłem dię do em.
-i jak? -zapytałem niepewnie unosząc koszulkę.
-Nico-em pisneła

< tatatata :3>

Od Emmalice, CD Nico

Co prawda wszystko nadal mnie bolało i mogłam sama polecieć na własnych skrzydłach, ale jedyne co chciałam w tamtej chwili to się wyrwać z tego białego pokoju. Gdy wylądowaliśmy przed akademikiem, zeskoczyłam na ziemie nieco niezdarnie, ale się nie przewróciłam. 
- Myślałam, że nigdy stamtąd nie wyjdziemy. - mruknęłam, uśmiechając się radośnie. Jednak nie mogłam nacieszyć się długo spokojem, ponieważ zaraz przy mnie pojawił się Leo.
- Czyś ty zwariowała? Nadal jesteś ranna. - nadęłam policzki jak obrażone dziecko.
- Pielęgniarka się wścieknie, jeśli cię tam nie będzie. - powiedział, wbrew mojej woli, biorąc mnie na ręce.
- Nas. I mnie puść. - spojrzałam na niego spod znaku byka. Kiedy przechodziliśmy obok Nico, chwyciłam go za rękę. Skoro rudowłosy zmuszał mnie, żebym wróciła do skrzydła szpitalnego to blondyn idzie ze mną. Nie będę się tam sama nudzić! Zaśmiałam się pod nosem, teraz zachowywałam się normalnie jak jakieś małe dziecko. 
- Puszczę cię, jak ty go puścisz. - powiedział, posyłając chłopakowi mordercze spojrzenie. Udałam, że muszę się nad tym głęboko zastanowić.
- Odmawiam. - odpowiedziałam najbardziej dziecinnym tonem na jaki było mnie stać i pociągnęłam Nico za dłoń, żeby się przybliżył, chcąc tym samym zrobić nieco na złość Leo'owi. 

Od Nico, CD Emmalice

-łatwo powiedzieć em.. ja nie potrafie ich schować-mwestchnałem i wstałem.
-hm?
-idź spac ja pójde poszukać .. co mam z nimi zrobić.. leo ..-uniosłem brwi w kierunku chłopka i nic nie powiedziałem . on ruszył w kierunku materaca na kt.órym już usypiała em.
-Leo nie.. śpie sama-mrukneła sennie a on sie zatrzymał. z szerokim uśmiechem wyszedłem z szpitala szkolnego.
nauczyciele nie mielli pojecia co zrobić z moim.. dużym i podążajacym za mną problemem zale polecili mi żebym spróbował polatać..
łatwo mówić. ustawiłem się na jednym z wielu wysokich parapetów i westchnałem.
-najwyżej .. trafie do nieba miejmy nadzieje-mruknąłem ale pokręciłem głową.
-ale w niebie nie ma em .. to poprosze piekło-zaaśmiałem się i wyskoczyłem z okna . skrzydła poderwały się do lotu.. leciałem.
-WOOOOOOOOO-moje płuca błagały o tlen kiedy krzyczałem. gardło bolało ale czułem się wolny.. delikatny powiew wiatru pomagał mi się kierować. wylądowałem na parapecie szpitalnego okna i zastukałem w nie . em już nie spała . wstała zdziwona i jak mnie zobaczyhła jej twarz delikatnie się rozjaśniła. miała ten uśmiech mona lisy jeden koncik ust ku górze 
-hcesdz polatać?-zapytałem szczęśliwy
-hm..
-alice nie idź!-głos leo z tyłu był zaborcy.
-tak-po chwili uśmiechneła się i podeszła do parapetu. złapałem ją najmocniej jak potrafiłem pod pachy i pozwoliłem jej opleść mnie wygodnie.
-trzymaj sie jak cos to idziemy razem do piekła-zaśmiałem się i wyskoczyłem. było ciężej ale dałem radę poleciec pod wejsćie do akademiku.
-wow-zaśmiała sie i usiadla na ziemi
<*.* i will take u hight>

Od Emmalice, CD Nico

Niedane było mi długo pospać, bo ledwo zasnęłam, a już usłyszałam krzyki. Otworzyłam oczy i uniosłam jedną dłoń, mamrocząc sennie odpowiednie zaklęcie. Wstałam powoli, spoglądając na Leo, który stał zamrożony i wpatrywał się wkurzony w Nico. Mogło obejść się bez tego, ponieważ i tak nie mógł zaatakować go, kiedy ja byłam przy nim. Powiedzmy, że zamroziłam go, gdyż miałam taki kaprys. Podeszłam do chłopaka i pociągnęłam rudowłosego za policzki. Pamiętam, że tak robiłam mu za karę, gdy byliśmy nieco mniejsi, a teraz jeszcze musiałam stawać na palcach, żeby dosięgnąć jego twarzy. 
- Głupi Leo. - mruknęłam, cofając zaklęcie i puściłam go. Przyjaciel objął mnie natychmiast w pasie i do siebie przyciągnął, a wzrok miał utkwiony w blondynie.
- Moja Alice. - burknął niczym dziecko mówiące o swojej ulubionej zabawce. 
- Jestem niczyja. - stwierdziłam, wyrywając się mu delikatnie. - Właśnie, zapomniałam wspomnieć. Jesteśmy zwolnieni z lekcji przez kilka dni. - powiadomiłam, uśmiechając się lekko. Kucnęłam przy pierwszorocznym i dotknęłam jego skrzydła.
- Powinieneś je schować. - stwierdziłam, przekrzywiając głowę. A chciałam sobie jeszcze chwilkę pospać, ale nie zawsze dostajemy tego, czego chcemy.

Od Nico, CD Emmalice

Miałem dośc włosów..no wszędzie były. skrzydła nie miałem pojęcia ile one będa jak je schować. Nie wiedziałem co z nimi zrobić.ale dotyk em powodował ze było tak milutkoo. jej delikatny i spokojnny oddech muskał moje piurka . było tak milutko. obudziłem ją jak już leo spał.
-zetniesz ?>_podałem jej nożyczki i poczochrałem włosy. złapała je i zaczęła ciąć. po chwili obok moich nóg leżały kosmki włosów.
-i jak?-podała mi lustegko.. było tak inaczej dawno nie miałem takich ale to było pięknee.
-tak jest.. dziekuje-wygiąłem sie i mocno ją przytuliłem
-mhm-chwilę nie chciała ale w koncu mni oddała przytulenie. siedzieliśmy tak chwilkę.
-dziekuje-mruknałem 
-nie ma za co .. do usług-uśmiechnęła się i znowu wtuliła w moje skrzydło i usnęła. położyłem się i przykryłem ją drugim skrzydłem. 
-dobranoc aniołku-mruknałem i objałem ją ramieniem.
-mhm-mrukneła i usnęła
-łapy od niej-usłyszałem warczenie z boku.
-hm?
-łapy od niej-leo stał obok i warczał
-ale..
-nie dotykaj jej !
-ona sie tu położyła spadaj-warknałem
popatrzył na mnie i dosłownie ruszył na mnie
<em ;-;>

Od Emmalice, CD Nico

A jednak przeżyłam, ale inna osoba raczej nie. Poczułam jak Leo poprawia jeden z moich bandaży, mimo że wcześniej już go poprawiałam. 
- Ile będziesz tu siedzieć? - spytał Nico, nieco zirytowany. 
- Aż nie wyzdrowiejecie. - odpowiedział, puszczając mnie i zerknął niechętnie na chłopaka, jednak zaraz ulokował spojrzenie w jego skrzydłach. - Twoje są inne niż Alice. - mruknął pod nosem, a ja wzruszyłam niedbale ramionami, nie zwracając uwagi na ból, który mi towarzyszył przy niemalże każdym ruchu. 
- Nico, posuń się. - poprosiłam, a chłopak wykonał polecenie, patrząc na mnie zdziwiony. - Idę spać. - powiadomiłam ich, kładąc się tuż obok niego i zamknęłam oczy.
- Przecież mogłem przynieść ci drugi materac. - powiedział zdenerwowany Leo. 
- Nie chciałam cię kłopotać, a do pokoju nie chce mi się iść. - wymamrotałam, przysuwając się bliżej do blondyna i położyłam niepewnie głowę na jednym z jego skrzydeł. Kiedy nie usłyszałam żadnych słów sprzeciwu, oddałam się w objęcia Morfeusza w tle słysząc niezadowolonego przyjaciela, który usiadł zrezygnowany na krześle i się nam przyglądał. 
xXx
- Em. - poczułam jak ktoś mną potrząsa, a ja powoli otworzyłam oczy. 
- Tak? - spytałam, nie chcąc się jeszcze budzić. 
- Zetniesz mi włosy? - to pytanie sprawiło, że podniosłam się gwałtownie do siadu, ale zaraz tego pożałowałam. Skrzywiłam się z bólu i zerknęłam na Leo, który uciął sobie drzemkę.
- Jasne. - mruknęłam, wracając wzrokiem do Nico, który trzymał już w dłoniach nożyczki. Kiedy je on wytrzasnął?! Wzięłam przedmiot do ręki i zaczęłam ostrożnie ścinać kudły blondyna. 
- Gotowe. - powiedziałam, patrząc na niego badawczo i podałam mu lusterko, żeby się sobie przyjrzał.


Od Nico, CD Emmalice

Patrzyłem jak chłopak podchodzi do em i obejmuje ją w pasie.
-nic ci nie jest to najważniejsze-uśmiechnał sie i pokiwał głową. moje skrzydła zatrzepotały nerwow i zrzuciłem coś z stolika. skoczyłem starajac sie to złapac ale trzepnałem tego chłopaka i em skrzydłami a fiolka ise rozbiła.
-Przepraszam-pisnałem i znowu sie odwróciłem wywalajac stolik. przymknałem oczy i miałem ochote sie załamać.
-a to kto?-chłopak podszedł do mnie i lekko musnał moje skrzydło.
-niedotykaj..-burknałem
-boli?-nie był pewien.
-nie.. nie lubią dotyku-wzruszyłem ramionami.
-oh.. od jak długa je ma?-odwrócił sie do mnie.
-umiem mówic-west6chnałem
-mhm.. jasne 
-on.. od rana-westchneła em.
-oh.. no tak świerzak-wzruszył ramionami a ja znowu machnałem niechcący skrzydłami.
-mhm..-em podeszła do mnie i delikatnie musneła piurko.
-nie dotykaj kolega tego nie lubi-uśmiechnał sie leo.
-nie lubie twojego dotyku-mruknałem.
-mhm.. leo jestem
-nico
i znowu ta cisza przerywana szuraniem skrzydeł i pykaniem gumy leo.
-.. em? a co z angelem?-zapytałem niepewnie bojąc się odpowiedzi.
-EM?-tamten wydawał sie zdziwiony.
-no ajak?
- dla ciebie to powinno być pani emmalice-mruknał 
-LEO!-warkneła i z westrchnieniem popatrzyła na mnie.
-nic z nim nie jest.. biedak troche sie pobłąkał ale jest bezpieczny-powiedziała spokojnie.
-uf..
-mhm
-czy to był twój tata?
-t.. tak-lekko znowu pogładziła moje skrzydła i oddaliła sie ku leonowi.
-i co my zrobimy-westchneła a tamten mocno ją przytulił i posłał mi zła minę z nad jej ramienia.
<;-;>

Od Tris, CD Len

Spędziliśmy miło dzień na plaży, a potem wróciliśmy do Akademii. Dzień później wyjechałam nic nikomu nie mówiąc.
*Trzy i pół tygodnia później*
Wyszłam na korytarz opowiadając Lorcanowi o moim długim wyjeździe, odpoczynek dobrze mi zrobił. Poszliśmy na jadalnie, wzięłam kanapkę i usiadłam przy stoliku, przy którym już siedział Lorcan.
- Fajnie, że wróciłaś - powiedział.
- Dzięki. Miło znowu tu być. Tak dawno się nie widzieliśmy. Ktoś odszedł, albo dołączył w tym czasie, gdy mnie nie było? - zapytałam wgryzając się w kanapkę.
- Doszło sporo ludzi, nie jestem w stanie ci ich wymienić, a z tych których znałem i ty chyba też, odszedł Satoru, Toma i jeszcze odeszła Taiga.
- Szkoda, że Toma odszedł. Satoru widziałam kilka razy, ale nigdy nie widziałam, a z Taigą i tak miałam na pieńku - parsknęłam śmiechem, przypominając sobie nasze kłótnie. Po kilku minutach siedziałam już w sali lekcyjnej. Po lekcjach wyszłam z akademii i zaczęłam, tak jak mam to w zwyczaju, biegać. Włączyłam muzykę. Po dwóch kilometrach zaczęło mi doskwierać zmęczenie, ale nie zwracałam na to uwagi. Dalej zacięcie biegłam. Po kolejnych dwóch kilometrach czułam palenie w płucach, powietrze rozsadzało mi je. W głowie miałam dźwięk bicia serca, regularny, ale szybki. W końcu dobiegłam z powrotem do akademii, usiadłam na ławce pod cieniem drzewa. Czułam, jak powoli moje serce przybiera monotonny rytm. Nagle jakiś chłopak usiadł obok mnie na ławce. Rozpoznałam go. Len.
- Cześć! - przywitałam się uśmiechnięta, przez chwilę chłopak mnie nie rozpoznał, ale tylko przez chwilę. Gdy skapnął się, że to ja odwzajemnił uśmiech, jednak tylko ustami. Oczy się nie uśmiechały.
- Tris! Czemu cię nie było?
- Musiałam odpocząć. Kupiłam sobie mieszkanie w Budapeszcie. Ale już jestem i na razie nie mam ochoty nigdzie wyjeżdżać! - powiedziałam. - Ale ciebie coś nęci! Powiedz, co ci jest?

<Len?>

Od Emmalice, CD Nico

Gdy pielęgniarka opatrzyła mnie i nieprzytomnego chłopaka, do pomieszczenia wpadł Ethan. 
- Za drzwi. Teraz. - krótkie polecenie padło z jego ust, a ja bez protestów wyszłam na chwiejnych nogach, a za mną blondyn. Najpierw rozpoczął się ochrzan, potem wypytywanie, później kłótnia, która skończyła się powiadomieniem ojca. Wspaniale, lepiej być nie mogło. Weszłam do pomieszczenia, wzdychając ciężko i podeszłam do Nico, który się obudził. Usiadłam na skraju materaca, nie chcąc przygnieść skrzydła chłopaka.
- Nico, wyprawisz mi pogrzeb gdy zginę? - spytałam ni rozbawionym, ni zrezygnowanym tonem.
- Skąd takie pytanie? - zaśmiałam się gorzko, słysząc jak teraz on zadaje pytanie.
- Bo nie przeżyje tego spotkania. - stwierdziłam, unosząc kąciki ust w słabym uśmiechu i poprawiłam bandaże na moich dłoniach. Nie minęła chwila, kiedy do pomieszczenia wpadły dwie osoby, a za nimi jeszcze jedna. Otworzyłam oczy ze zdumienia i rozchyliłam usta w niemym zdziwieniu, miał być tylko ojciec!
- Marceline. - otrząsnęłam się, słysząc swoje drugie imię. Zlustrowałam wzrokiem kobietę o czarującej urodzie, blond włosy spływały falami po jej ramionach, a znajome zielone oczy wpatrywały się we mnie z troską. Potem przeniosłam spojrzenie na mężczyznę, który patrzył na mnie z beznamiętną miną, lecz w jego złotych tęczówkach widziałam złość.
- Mark to zrobił. - odpowiedziałam za nim padło niechciane pytanie. Mimo, że brat na marne chciał się dowiedzieć, czyja była to sprawka, to jemu nie odpowiedziałam, ale tacie tak. I tak się by dowiedział, w ten czy w inny sposób. Nie chciałam się nawet przyglądać trzeciemu gościowi, który do nas zawitał, ponieważ już wiedziałam kto to. Ojciec otwierał parę razy usta, żeby coś powiedzieć, jednak ostatecznie milkł. Zmierzył wściekłym spojrzeniem Nico i wyszedł bez słowa, trzaskając drzwiami. Będę miała kolejną osobę na sumieniu, choć jej nie zabiję. Matka podeszła do mnie, przytulając mocno i całując w czoło, ale się nie odezwała. Wiedziała, że teraz rozmowa ze mną jest bezsensowna, więc puściła mnie i wyszła za ojcem. Wbiłam wzrok w podłogę, czekając aż jeden z nich się odezwie. Albo Nico, albo ten drugi. 
- Marci, ciebie to zawsze kłopoty znajdują. - w końcu usłyszałam, jak wzdycha ciężko i usiadł obok mnie. - A ciebie nie znam. Jestem Leo. - przedstawił się chłopakowi, a ja uparcie patrzyłam na podłogę. 
- Ethan po ciebie zadzwonił? - spytałam.
- Nie, Silia. - odpowiedział, zerkając na mnie zza okularów i dmuchając balona z gumy. - Wyglądasz lepiej niż opisywała. - stwierdził, czochrając mnie po głowie. 

(A to Leo c:)

Od Tris, CD Lorcan



Stanęłam pod akademią, robiąc głęboki wdech. Dobrze czasem od niektórych rzeczy odpocząć, ale miło jest wrócić do najlepszego miejsca, w którym się kiedykolwiek było. Odeszłam zupełnie nic nikomu nie mówiąc. No może nie licząc dyrektorki, ale prosiłam ją, aby nikomu nie mówiła. Spędziłam ponad trzy tygodnie w moim mieszkanku, które sobie kupiłam w Budapeszcie na Węgrzech. Jak mówiłam, było cudownie, ale to nie było to samo co moja kochana Akademia Salem! Była noc, dawno po ciszy nocnej, spięłam włosy w kucyk i po cichu wbiegłam na swoje piętro do swojego pokoju.

Wyciągnęłam klucz i weszłam. Mój współlokator - Lorcan, spał, więc nadal będąc cicho położyłam torbę z ciuchami na podłodze, przebrałam się i poszłam spać.

*Poranek*
Obudziłam się o szóstej. Wstałam i z kosmetykami pod pachą weszłam do łazienki. Gdy wyszłam Lorcan już wstał.
- Tris? - zapytał z niedowierzaniem.
- Hey - uśmiechnęłam się. - Tak wiem, odeszłam nic nie mówiąc, ale miałam powody. Przepraszam za to, że się wkurzyłam na ciebie, przed wyjazdem. Wiesz. Ojciec to jest... był mój czuły punkt. Ale jestem z powrotem i mam nadzieję, że nie żywisz urazy!

<Lorcan?>

Od Nico, CD Emmalice

odwróciłem sie i.. obraz był okropny tylko dla mnie był to obraz białej krwi... zmieszanej z błotem. tak tak.. ja swoją krew jakimś cudem widiałem jako biel w której można byó dostrzec niewielkie błyszcace cosie.. moje dłonie wszystko było w .. bieli.. odetchnałem i lekko oparłem się o drzewo.
-nico?-zapytała dziewczyna niepewnie.
-ja.. nie mam-wymamrotałem i nagle ziemia zbliżała sie w zawrtonej prędkości.. a może to ja się do niej zbliżąłem. nie pamiętam. otworzyłem oczy.. i momentalnie je zamknąłem. było okropnie jasno coś nadal swieciło mi w zamknięte powieki.
-zgaściel-mruknałem i machnałem dłonią. nagły szust i huk spowodowały że otworzyłem oczy. lampa która przed chwilą świeciła mi w oczy leżała po ścianą.. rozbita..
-h.. halo?-wymamrotałem i uniosłem się.
-SPADAJ!-głos.. zdenerwowanej emmy słychać było wyraxnie.
-nie dopuki nie powiesz mi kto to zrobił!
-NIKT
-jasne i ty i ten blondas dla zabawy postanowiliście sie zabić? on prawie umarł... wykrwawił sie a ty nie byłas w lepszym stanie wiec gadaj!-.. głos wydawał sie uparty przy swoim
-NIE!
-świetnie,... zadzwonie po ojca bedzie tu za godzinę.. lepiej przygotuj swojego hłoptasia na śmierć -warknał i z cichym puf głos ustał.
-jasna ciasna.. NIco?-em niepewnie podeszła do mojego .. nienazwę tego łóżkiem. materaca.
-hm?
-słyszałeś?
-widziałaś?-zapytałem.. potem, pogadamy o tym że umrę.
-co?
-lampę
-co z nią?
-świeciła mi w oczy a ja.. -wskazałem ją
-żuciłeś lampą?
-nie.. ja zamknałem oczy i .. machnałem ręką ale nie tak.. 
-nie zrobiłes tego ciałem..
-tak
-widzisz a ja musze cie poprosić żebyś schował to-wskazała na moje plecy
-co to?
-skrzydła..
Popatrzyłem na nią jak na idiotkę. i sięgnałem dłonia pewien ze natknę sie na materac.. o jasny gwint. zerwałem sie i popatrzyłem za siebie. z moich pleców wyrastały olbrzymie białe skrzydła. jedno piurko było czarne.. tylko jedno.
-jak..
-osłabienie.. najwyraźnie jak jestes .. taki to sie leczysz
-a jak to schować?
-m.. nie wiem ale.. on tu zaraz bedzie a jak zobaczy skrzydła.
-on?
-tata
<;-; dziendpobry panie tato em>

Od Emmalice, CD Nico

Skuliłam się, czując paraliżujący ból, jednak wstałam, chwiałam się i świat wirował wokół, ale wstałam. Postawiłam pierwszy niepewny krok w stronę Nico i osobnika, którego miałam ochotę w obecnej chwili zabić. Z trudem utrzymywałam równowagę, ale uparcie szłam przed siebie. Już chwytałam czarnowłosego, żeby odsunąć go od chłopaka, ale ten nagle zniknął, a ja się przewróciłam. Na blondyna. 
- Emm? - usłyszałam.
- Emma. - poprawiłam odruchowo, schodząc z niego niezdarnie i siadając obok. 
- Znasz go? - spytał, a ja drgnęłam. 
- Chciałabym odpowiedzieć przecząco. - odpowiedziałam, lustrując najpierw wzrokiem Nico, a potem siebie. Zaklęłam szpetnie, podnosząc się i podałam dłoń chłopakowi, nie dając mu czasu na zadanie drugiego pytania.
- Idziemy do pielęgniarki, o tym co tu się stało nikomu ani słowa. - gdyby do uszów któregokolwiek z moich kuzynów, a co dopiero mojego brata, który pewnie jeszcze kręcił się w pobliskim mieście, żyć by mi nie dali. Nie wspominając o reszcie rodzinki, potrząsnęłam głową, chcąc odepchnąć zmartwienia.
- Idziemy czy masz zamiar tu zasnąć? - mruknęłam, kryjąc troskę. Nawet nie chciałam się rozglądać ile krwi było, więc swój wzrok utkwiłam w chłopaku.

Od Nico, CD Emmalice


popatrzyłem na nią i zamarłem.

-żartowłam spokojnie-mrukneła i popatrzyła na mnie.
jednak w głowie odrazu pokazała mi sie wielka strzałka z napisem exit. wielka strzała w moim czole też swieciła na czerwono. krew zalała mi oczy.. spokojnie spokojnie. to się nie stanie.. 
-okej-kiwnałem głową i odetchnałem.
-a teraz daj z siebie coś i wyiluziuj mi cos-westchnęła. wypuściłem oddech i skupiłem sie przymykajac oczy.
-emm. nico? -otworzyłem oczy i zobaczyłem co zrobiłm
cała dziewczyna była pokryta błękitnymi motylami. pięknymi z ciemniejszymi obwódkami na skrzydełkach.
-nico!-prychnęła i zaczeła je z siebie zganiać. ale nadchodziły nowe na miejsce zabitego albo strzepniętego.
-przestań to!-warkneła.
schowałem sie.
-ale to nie ja-wymruczałem patrzac na iluzje wiewiórki znikajacą w lesie.
-jak to nie ty!-warkneła . i nagle w oczach zobaczyłem krew. i znieruchomiałem. nagle na polanke wszedł wysoki ciemno włosy mężczyzna o czerwonych oczach. a ja czułem ze nie moge sie ruszyć. ale wiedziałem że nie było to co miało sie stać. unieruchomienie i strach były słabszą wersją.. podszedł do em i ona nagle zamarła i jej ciało wygięło się z bólu. bezgłośny krzyk i ból. motyle cały czas siedziały na jej ciele.
-tak sie nie robi-uśmiechnał sie czarno włosy i delikatnie pocałował em w usta.
-n..-miała łzy w oczach. bolało ją widać było oj widać. i nagle angel zniknał. pobiegł gdzieś kundel! uch przynajmniej on sie uratuje.
-skarbie.. nie ucieka sie-powiedział tamten i znowu poraził em .
-aaa-jęknęła i znowu zawyła bezgłoscnie. jej palce wyginały się z bolu. jednak nie mogła uciec.
-a teraz czas na kochasia-powiedział wesoło i ruszył od kwilącej em w moim kierunku.
lekko musnał mój policzek. .. bol był nie do opisania. ciało wydawało sie być szarpane hakami chlapane kwasem i posypywane solą..
-i jak..-mruknał tamten i znowu mnie dotknał. moo\je cialo staralo się bronić.. było widać i czułem to pieczenie w całym ciele.
-aniołka się em zachciało.. zaraz zobaczymy czy jestees aniołkiem-mruknał i chuchnał mi w twarz. i fala ciepła i bólu i.. odwagi wpłyneła. nagle.. przed oczami staneły mi obrazy em.. mojej? w każdym sensie. mruczała mi do cucha. 
-chcesz tego aniołku-głos z boku szeptał.
-oddaj mi skrzydła a ona będzie twoja aniołku-mruknał..tak bardzo pragnałem.. ale.. byłem gotowy oddać za nią wszystko. sięgnałem by delikatnie usicisnac mu dłon lecz nagle em .. ta prawdziwa leżaca na ziemi em pisneła głosno.
-n..-nie mogła z siebie nic wydusić. i nagle iluzja znikneła. moje ciało opadło na ziemie. krew była wszędzie

<amm armagedon?>

piątek, 30 stycznia 2015

Od Willa, CD Sekabe +18

Napierałem na Sekabe z coraz większą mocą i siłą. Chciałem poczuć ją jak najmocniej, mieć pewność, że to dzieje się naprawdę i nie są to moje kolejne fantazje. Zazwyczaj aż taki dziki nie jestem, potrafię również zabłysnąć łagodnym usposobieniem.
Zdziwił mnie fakt, że Sekabe jest, a raczej była, dziewicą. Tym bardziej, że mogła pochwalić się zupełnie lepszymi umiejętnościami niż jak mniemam nie jedna zawodowa aktorka. Byłem pewny, że cnotki powyżej 16 roku życia wyginęły w tamtej erze.
Co chwila spoglądałem na Sekabe zastanawiając się, czy aby na pewno zaspokajam ją tak samo jak i siebie, widząc jednak jej z lekka przerażony wzrok zacząłem się niepokoić czy przypadkiem nie pośpieszyłem się odrobinę. Kilka chwil później strach zniknął, widziałem jedynie pożądanie i bez obaw mogłem kontynuować zabawę.
Dziewczyna wiła się, kołysała biodrami i zsynchronizowała swoje ruchy z moimi, nawet później usłyszałem krzyk mieszany z jękiem. Czułem, że jest mi najlepiej na świecie, z nikim się tak świetnie nie czułem, moje ciało właśnie było w raju, a ja chciałem się jak najbardziej napawać tymi uczuciami. Dziewczyna mogła się popisać niezłym głosem.
- Chcesz obudzić cały akademik? - wymruczałem jej do ucha uśmiechając się.
Sekabe oblała się jeszcze większymi rumieńcami i umilkła, jednak tylko na moment, bo niespełna minutę później znów dawały się we znaki pomruczenia.
Schyliłem się ku szyi dziewczyny i zacząłem całować po ramionach, biuście i brzuchu w pełni rozgrzane ciało.
Chwilami nasze języki łączyły się i przepychały, czasem całowaliśmy się delikatnie i pomału, czerpiąc z tego ogromną przyjemność. Niekiedy przestawaliśmy się kochać, a moja głowa zniżyła się ku pośladkom jak i samej wisience, na tym pysznym torcie. Moje ręce pieszczotliwie muskały piękne ciało Sekabe, nie tak dziko jak przed momentem.
Złapałem delikatnie dziewczynę w biodrach i odwróciłem plecami do siebie, obejmując ją jednocześnie i przyciskając swoje ciało do jej.
Wszedłem w nią kolejny raz, teraz pomału. Wsuwałem się powoli, milimetr po milimetrze. Nieśpiesznie posuwałem się coraz głębiej widząc jaką przyjemność sprawia to Sekabe.
Poczułem, że dziewczyna sama napiera na moje ciało i zrozumiałem, że chce więcej. Zacząłem ruszać się bardziej dynamiczne, nasze tępo wzrosło podobnie jak oddechy.
Nagle stało się. Sekabe zgięła się w łuk i jęknęła głośno i "soczyście", ja po kilku bardzo przyjemnych minutach również doszedłem i odpłynąłem.
Pocałowałem dziewczynę po czole, potem w usta, na koniec rozszerzyłem językiem jej wargi i wepchnąłem się ze sporą siłą.
Niespodziewanie wstałem i zakląłem siarczyście. Co ja najlepszego narobiłem!?
- Will, co ci? - spytała podnosząc się i wstając z kanapy.
- Cholera, błagam powiedz, że brałaś jakieś pigułki. Nie wiem cokolwiek! - krzyknąłem zrozpaczony. - Przecież ja gumki nie nałożyłem! - Usiadłem i schowałem głowę w rękach.

<Huhu, to się porobiło XD>

czwartek, 29 stycznia 2015

Od Sekabe Cd. Will'a +18!

"Zakochałem" - przebiło się gdzieś do mojej świadomości, która przytępiona alkoholem i gorącem pożądania, ledwo wyłapała to słowo, a pojęcie jego znaczenia jakoś przechodziło moje możliwości. Szczególnie, gdy poczułam ciepłe dłonie pod bluzką, później między udami.
Ogień wzmógł się, skutecznie przepędzając wszelkie myśli. Mogłam tylko działać, co nie wychodziło mi jakoś szczególnie zgrabnie. Wkrótce jednak byłam naga, czułam jak pot oblewa moją rozgrzaną skórę. Czułam jak silne ciało chłopaka dociska się do mojego, gdy pieścił mnie i całował.
- Więcej... - zażądałam, gdy chłopak pieścił ustami moje piersi, a palcami badał wejście do mojego wnętrza.
- Aleś ty zboczona... -wymruczał mi do ucha, gdy nieporadnie złapałam go za pośladki, przyciągając do siebie.
Chciałam odfuknąć coś, urażona tą uwagą, ale nie zdążyłam, bo chłopak ułożył się między moimi udami, a ledwie chwilę później poczułam go przy swoim najczulszym miejscu.
I wtedy pojawiło się ukłucie strachu. Jakiś przebłysk świadomości, przekradającej się przez ogień w żyłach i szum w głowie. Bo co ja najlepszego wyprawiałam? Zachowywałam się jak opętana! A przecież byłam czysta... Nigdy, przenigdy, nie byłam z żadnym mężczyzną tak blisko. A teraz?
Zanim mój otępiały umysł zdążył podnieść jakikolwiek sprzeciw przeciwko temu co się działo, poczułam jak Will mocno i zdecydowanie we mnie wchodzi. Poczułam przy tym ból. Na tyle silny, że szarpnęłam się i załkałam, przygryzając wargi.
Wymamrotałam coś, co było ni to jękiem, ni prośbą o to, by przestał, ale on nie przestawał. Wręcz przeciwnie, przyspieszył wywołując w moim ciele kolejne spazmy. Początkowo głównie bólu, który jednak zamiast mnie odstraszać powodował mrowienie, które mogłabym nawet uznać za przyjemne. I takie było. Szczególnie, gdy wzmogło się, całkiem niemal zakrywając ból.
Poprzednie pieszczoty zdawały mi się czymś niesamowitym, ale miejsca, w które z każdym kolejnym pchnięciem, uderzał chłopak sprawiły, że po moim ciele przetaczały się błyskawice odczuć. Bólu mieszanego z pożądaniem, które w końcu przesłoniło mi wszystkie zmysły. Jak przez ciężki wola zdałam sobie sprawę z tego, że krzyczę...

<Willuś? Pracuj dalej ^.^>

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Od Emmalice, CD Nico

Zaklęłam szpetnie, orientując się, że była to jedynie iluzja. Posłałam mordercze spojrzenie chłopakowi i wypuściłam powoli powietrze z płuc. Oddychaj, Emma. Nie morduj nikogo. 
- Niestety, nie mogę cię zabić wzrokiem. - westchnęłam z żalem. Nie musiałam mieć lustra, żeby wiedzieć jakiej barwy są moje tęczówki. Emocje wzięły górę, a gdyby nie odporność chłopaka na moją moc, już dawno skończyłby jako ozdoba ogródka mojej babci. Podniosłam strzałę i obróciłam ją tak, że grot skierowany był ku twarzy Nico. 
- Co nie oznacza, że nie mogę tego zrobić na inne sposoby. - diaboliczny uśmieszek zagościł na mojej twarzy, a jego mina była bezcenna. Nie wytrzymałam i wybuchnęłam głośnym śmiechem. Zerknęłam na niego przelotnie rozbawiona, aż tak byłam przekonująca? Upuściłam przedmiot na ziemie i poklepałam chłopaka po głowie, wykorzystując to, że siedział. Gdyby stał, potrzebowałabym drabiny, czy większość chłopaków, których znam musi być tak straszliwie wyrośnięta? 
- Tylko żartowałam. - powiedziałam, szczerząc się szeroko, jednak nadal nie wydawał się być przekonany. 
<Nico?>

sobota, 24 stycznia 2015

Od Nico, CD Emmalice

Popatrzyłem na nią i uśmiechnąłem się .
-moze
-pff. Naprawdę nico naprawdę?-zapytała i Zaczęła mamrotać coś o nie wychowanym idiocie.
-mhm... Pomoc ci?
-niby jak?
-robic za żywy cel?-zapytalem i wesoło patrzyłem jak wyraz jej twarzy zmienia się.
-nico..-pacnela się w czoło jak by była to odpowiedź i zaczeła dalej strzelać.
-no Co-siadłem obok jej nogi i bawilem się. Niedawno na lekcji odkryłem nowa moc... Moglem wyczarowac niewielkie iluzje czegoś co zechce. Iluzie robiły ton co chciałem ale narazie umialem wyczarowac tylko male rzeczy jak kotlin myszki itd. Zamyslilem się i wpadlem na pomyśl. W trakcie kiedy starzala em leciala wyczarowalem iluzje ptaka ktorwgo przebila strzala..
-Nie!-em wystrzeliła do przodu
Jestem okropna xd 

Od Sili, CD Len

Czułam się co najmniej skrępowana, gdy tak inni  (głównie osobnicy płci męskiej) na mnie patrzyli, więc ucieszyłam się, kiedy rozpętała się burza. W autobusie, mimo że rumieńce nadal widniały na mojej twarzy, czułam się o wiele lepiej. Żyć, nie umierać. Z uśmiechem na ustach spędziłam resztę dnia, póki nie poszłam spać. Chociaż, pewnie nawet przez sen się uśmiechałam.
xXx
Na moje szczęście udało mi się złapać Lena, za nim całkowicie zniknął mi z oczu. 
- To może pójdziemy do kina? - spytałam radośnie. - Ostatnim razem, gdy tam byliśmy zasnąłeś. - mruknęłam, ni rozbawionym, ni obrażonym tonem. O ile dobrze pamiętałam, potem zasnął znów na przystanku i uciekł nam ostatni autobus. Zaśmiałam się pod nosem na to wspomnienie i pomyśleć, że to było tak niedawno. Stanęłam na palcach, zarzucając ręce na szyję chłopaka. Gdybym tylko była o te kilka centymetrów wyższa. 
- Więc idziemy? Albo możemy obejrzeć jakiś film u mnie? - zaproponowałam. 

Od Jacka, CD Hikari

  Zmarszczyłem brwi, patrząc na Juliet, na której twarzy zmartwienie było widoczne, choć skrzętnie starała się je ukrywać. 
- Ethan? - prędzej spodziewałbym się Leo albo Mio lub Liv! Chociaż przybycie tej ostatniej grozi śmiercią. 
- Nie wydawał się tym wszystkim zadowolony, najwidoczniej przegrał z nią. - mruknęła, obracając się na krześle. Westchnąłem ciężko, co oni znowu kombinują? Pokręciłem głową, mamrocząc parę słów o tym, żeby na siebie uważała i wyszedłem z pomieszczenia.
xXx
Przez swoje roztargnienie wcześniejszą rozmową, zapomniałem o swoich okularów. Coś za dużo się tu ostatnio dzieję, ale co się dziwić. Złapałem Hikari, która spadała ze schodów, co zauważyłem dopiero w ostatniej chwili, za nim spotkała się z twardą podłogą.
- Następnym razem uważaj, bo na tych schodach było dość dużo wypadków. - powiedziałem półżartem, półserio, zabierając dłoń z jej włosów. Biel. Ten kolor kojarzył mi się z Doll, aż za bardzo.
- A teraz chodź do biblioteki i nie pytaj skąd wiedziałem, że tam idziesz. - mruknąłem, lekko pchając ją w stronę rzeczonego miejsca. 

Od Juli, CD Kaito

Po kilku minutach stwierdziłam, że nie zasnę. Wstałam zirytowana, spoglądając na śpiącą gromadkę ze znużeniem. Oparłam się plecami o ścianę, mając nadzieję, że uda mi się, jednak pójść w objęcia Morfeusza i gdy poczułam błogosławioną senność, ktoś musiał zadzwonić. Szybko odebrałam, żeby nie obudzić innych. Kaito, poważnie? Westchnęłam, przecierając oczy, zdecydowanie będę jutro na lekcjach przysypiać. 


Założyłam baleriny, ponieważ nie chciało mi się szukać kapci i pobiegłam w stronę pokoju Lotosu. Kiedy niebieskowłosy otworzył drzwi, zmierzył mnie spojrzeniem od stóp do głów. 
- Ładna piżama. - skomentował, a ja spaliłam raka. Mogłam się przebrać, za nim w ogóle wyszłam. Mamrocząc parę niezrozumiałych słów, weszłam do środka, siadając po turecku na dywanie. Uniosłam głowę, żeby na niego spojrzeć z zamyśleniem w oczach. 
- Możemy zagrać, ale jeśli jeszcze raz mnie pocałujesz, nie ręczę za siebie. - albo za mojego brata. Rzadko nosiłam okulary, więc mógł się dowiedzieć o mnie dość dużo rzeczy, a ja o nim.

Od Hikari CD Jack

- oczywiście że nie - uśmiechnąłam się i puściłam jej oko
- hmmmm jestem Juli
- przepraszam za moje nazywam się Hikari Gasai pierwszoroczna
- coraz więcej ich tutaj
- no to ja się zbieram porozmawiajcie sobie spokojnie - uśmiechnęłam się i pośpiesznie wyszłam z pokoju
Ruszyłam do mojego pokoju . Wywaliłam się na łóżko i zasnełam. Spałam cały wieczór.  Gdy nagle przypomniałam sobie o pracy domowej. Zerwałam skę z łóżka , zabrałam podręczniki i ruszyłam do biblioteki. Gdy schodziłam po schodach poczułam że tracę grunt pod nogami.  Z moją niezdarnością oczywiście zaczełam spadać ze schodów. Zamknełam oczy. Nagle poczułam czyjeś ciepło . Okazałomsie żd Jack złapał mnie w ostatniej chwili. Odstawił mnie przerażoną koło siebię.
- to słodkie ale musisz bardziej uważać - uśmiechnął się i znów zaczoł mnie głaskać
                                                  (Nie znalazłam lepszego zdjęcia)
                                                                              <Jack?>

Od Kaito CD Juli

Gdy upewniłem się że Juli wróciła do swojego pokoju sam udałem się do mojego. Moje   oczy jeszcze były jeszczę  czerwone. Bynajmniej nie muszę jeść nic przez jakiś miesiąc...  Spojrzałem w lustro nie było aż tak źle.
Nie chciało mi się spać a u Juli nie mam nawet czego szukać...  Weszłem na tableta i próbowałem dodzwonić się do Juli. W końcu po jakimś czasie odebrała..
- czego chcesz ?!?!?!
- spałaś ?
- a co cię to obchodzi ?
- czyli nie spałaś ....  zadzwoniłem bo nie mam co robić
-  pffff... masz szczęście bo ja też .... zaraz do ciebię przyjdę ale ostrzegam wasz się mnie tknąć !
- dzięki
Po kilkj minutach tak jak mówiła przyszła. Może nie była w jakimś supe chumorze ale próbowałem  nie zwracać na to uwagi.
- co powiesz na gry komputerowe ?
                                                                         <Juli?>

Od Lena CD Sili

Długo tam nie zostaliśmy... Zaczeła się burza a basen był na zewnątrz. Bynajmniej zobaczyłem Sili w stroju kompielowym. Nawet dobrze że zaczeła się  burza bo nie wiem czy zniusł bym wzrok innych chłopaków....  W autobusie Sili dalej była cała czerwona. Siedziała na komórce , a ja się jej przyglądałem z lekkim uśmiechem.  Gdy dojechaliśmy do akademiku od razu rozeszliśmy się do pokoj. Przyznaję żałuję  że nie zrobiłem jej zdjęcia .... Próbowałem ją narysować ale nie za bardzo mi szlo...  Było wcześnie więc pomyślałem że posiedzę jeszcze na komputerze.  Siedziałem kilka godzin . Chyba się zasiedziałem bo okazało się że już świta. Szybko się ubrałem i ruszyłem na lekcję.  Nie to że były zaciekawe... Ale bynajmniej siedziałem koło Sili.  Nagle zadzwonił dzwonek na przerwę. Ruszyłem na korytarz . Nagle poczułem czyjąś rękę na ramieniu. Gwałtownie  się odwróciłem. Na szczęście okazalo się że to Sili.
                                                       <Pomyślcie że Rin to Sili xD >
- masz jakieś plany po lekcjach ?
- nie wiem - odwróciłem się w jej stronę
                                                                         <Sili?>

piątek, 23 stycznia 2015

Od Emmalice, CD Nico

Spojrzałam na skończony obraz z delikatnym uśmiechem, chociaż wywoływał we mnie parę nieprzyjemnych uczuć. Odłożyłam pędzel na stoliczek, który stał obok sztalugi i przekrzywiłam głowę, żeby się przyjrzeć płótnie pod innym kątem. Kropka w kropkę, wydarzenie sprzed kilku lat. Ile to minęło? Trzy, góra cztery. Wyszłam z sali na wpół zadowolona, na wpół zamyślona. Otworzyłam okno na korytarzu i usiadłam na parapecie, machając nogami na zewnątrz. Odchyliłam głowę, ciesząc się, że nie zrobię się natychmiastowo senna. Nienawidzę lata, zdecydowanie wolę zimę.
- Czy to aż takie trudne jest? A może takie proste też? - nuciłam pod nosem, zapominając o reszcie wszechświata. Przymknęłam oczy, śpiewając cicho dalej. Właśnie! Przypomniałam sobie o swoim łuku oraz strzałach i poszłam po niego. Wzięłam obydwie rzeczy i ruszyłam do lasu. Gdy byłam na miejscu, naciągnęłam cięciwę i wycelowałam strzałę w wybrane miejsce. Już przygotowywałam się do strzału, kiedy usłyszałam nagłe szczeknięcie i... strzeliłam. Na moje szczęście nikogo nie trafiłam, ale serce waliło mi jak oszalałe. 
- Czy wy chcecie, żeby kogoś zabiła? - odwróciłam się w stronę Nico i Angel. 

Od Nico, CD Emmalice

Em usnęła.. koniec lekcji a ona została w klasie .. nic nie pomogę. poszedłem do klasy e i wlazłem w tę szczelinę między biurkiem a oknem.. byłem niewidoczny dla nikogo. nasunałem słuchawki na uszy i przysnąłem. obudził mnie zapach farb. wyjżąłem niepewnie. nieświadoma mojej obecności emm malowała coś.. a raczej kogoś? była to postać z tego co widziałem. wysoka i taka długa. o długi ciemnych włosach i o tak zielonych oczach ale oczach dziecka.. postać ubrana na ciemno ciemna jednak z oczyma dziecka i.. obok niej pojawiały sie z ruchami pedzla niewielkie błękitne plamy. zrozumiałem dopiero po chwili.. ona mu dawała skrzydła... po jakimś pół godziny opdetchneła zadowolona i wyszła z sali. nie widziała mnie. podniosłem sie szybko i podszedłem odrobinę bliżej obrazu.. oczy dziecka.. tak .. cała postać nie licząc skrzydeł była.. zła? smutna mroczna? ale oczy .. no i skrzydła... w tle postaci widać było ruiny. stare miasto? jednak płomień w lewym dolnym rogu sugerował ze to po jakiejś wojnie.. musze ja zapytać o ten obraz.. jest genialny chcę go mieć..zabrałem zeczy i wyszedłem z sali wpadajac na jakiegoś mięśniaka.
-Czego szukasz frajeże!?-warknał i złapał mnie za koszulę.
-nic -uniosłem dłonie w geście obronnym
-wynocha!-warknał i żucił mną o szafki. jęknałem ale zebrałem się jak naj szybciej.. w pokoju uniosłem niepewnie koszulę. no tak.. siniak na rzebrach .. uch.. czemu ja tak łatwo zdobywam siniaki?
pies pisnał i prawie wybiegł mi z pokoju. złapałem go na korytazy wróciłem z nim i szybko zapiałem w szelki.
-spokojnie spokojnie już idziemy-westchnałem i ruszyłem a spacer..
<em cd>

Od Emmalice, CD Nico

Dziwne, od kiedy pojawiła się zielonowłosa, koszmary zaczynają się śnić mi coraz częściej, a co z tym idzie byłam bardzo zmęczona. Ledwo się powstrzymywałam, żeby nie olać nauczycielki i się zdrzemnąć. Otworzyłam nieco zdziwiona oczy, widząc kartkę od Nico i moją wstążkę. Miałam ochotę sobie dać w twarz, nie wzięłam jej wczoraj. Chwyciłam długopis i zaczęłam pisać odpowiedź.
"Dzięki. Co do pukania, gdy coś Rii przyjdzie do głowy to po prostu to robi bez żadnego ostrzeżenia i nawet zamknięte drzwi nie są wstanie jej powstrzymać."
Kiedy skończyłam, odłożyłam przedmiot i podałam chłopakowi kartkę. A potem najzwyczajniej w świecie poszłam spać.
xXx
Usłyszałam tylko huk, a potem boleśnie upadłam na podłogę. Podniosłam morderczy wzrok na kuzynkę, która trzymała w dłoniach zeszyt. Najprawdopodobniej uderzyła nim z całej siły o blat ławki. 
- Mogłaś zrobić to nieco delikatniej. - mruknęłam nieco zirytowana. Czarnowłosa westchnęła przeciągle.
- Próbowałam, a poza tym ciesz się, że nie zrobiłam tego w brutalniejszy sposób. - odpowiedziała, szczerząc się szeroko, a potem wyszła z pomieszczenia. Mamrocząc pod nosem przekleństwa, ruszyłam w stronę sali E. Ostatni obraz nadawał się jedynie do wyrzucenia, więc powinnam zabrać się za drugi, bo jeśli zacznę odkładać to na później, nigdy tego w końcu nie zrobię.

Od Nico, CD Emmalice

Obudziło mnie.. nic. szczeniak leżął skulopny na posłaniu z czyms nadal między zębami. o tej poże już dawno powinien być na nogach i chcieć iść na spacer. Szeniak dalej spał. podszedłem do niego i lekko pogładziłem po pyszczku.
piesek uniusł oczy i ziewnał.. wtedy zobaczyłem na czym spał.. wstążka 
-hmm a gdzie ty to znalazłes ?-zabrałem mu lekko .. no dobra już mocno wymiętą i wyślinioną wstążkę.. em miała takie .. wiec dlatego on spał.. była po niego w nocy.. zamknięte drzwi do niej nie przemawiają?
westchnałem i usiadłem obok psa.
-ja nie wiem co robić angel naprawde..-westchnałem i pogłaskałem go po łepetynie. ubrałem się i zabrałem go jednak na poranne siku. spacer wieczorny czy nie jemu się na 100% chce.
Potem zebrałem się i ruszyłem na lekcje. nauczyciele i tak mieli mnie już na oku bo uciekałem z lekcji jak by to było nic.
-NICO wreszcie się stawiłeś w szkole?-westchnęła jedna z nauczycielek i zaczęła dyktować.
Em siedziała za mną notujac a raczej starajac się notować bo spała. zwinałem wstążke i położyłem jej na biurku wraz z karteczką.
"wpadaj jak chcesz ale pukaj bo to było dziwne.. przeprtaszam za wczoraj"
<em>

Od Emmalice, CD Nico

Chyba powinnam odwiedzić Angela, ale to równało się ze spotkaniem Nico. Westchnęłam pod nosem, wstając z łóżka. Gdy się w miarę ogarnęłam, ruszyłam w stronę pokoju Chmury. Coś za często tu bywam. Nacisnęłam klamkę, jednak ten felerny kawał drewna ani drgnął.
- Zamknięte. - mruknęłam nieświadomie do siebie. Nawet nie spojrzałam na zielonowłosą, która przeszła obok mnie, przenikając przez drzwi. Usłyszałam dźwięk przekręcanych kluczy i się otworzyły. Już miałam coś powiedzieć o tym, że nie powinnyśmy ot tak się... Włamywać to chyba zbyt mocne słowo. 
- Śpi. - powiedziała, przepuszczając mnie do środka, a Angel podbiegł do mnie, piszcząc po psiemu z radości. Pogłaskałam zwierze uspokajająco, chyba się nie obrazi, że wezmę go na spacer, prawda? Chwyciłam jakąś kartkę i długopis, żeby napisać wiadomość chłopakowi, inaczej pewnie by się martwił zniknięciem psa.
xXx
Kilka minut później patrzyłam z uśmiechem, jak labrador biega szczekając radośnie. Zdecydowanie brakuje mi Imali, opadłam na trawę, wpatrując się w czyste, bezchmurne, letnie niebo. 
- To naprawdę dziwne. - szepnęłam, przymykając oczy, by po chwili poczuć jak psiak nabrał ochoty, żeby podzielić się swoją śliną. Wybuchłam śmiechem, ocierając rękawem twarz, po chwili zauważając, że Angel zabrał moją wstążkę do włosów i za nic w świecie nie chciał mi jej oddać. 
xXx
Kiedy przyszłam, by zwrócić psa, stwierdziłam, że Nico nadal śpi. Zabrałam kartkę z biurka i odłożyłam zwierze, zawzięcie trzymające w swoim pyszczku kawałek materiału, który pewnie mi się już nie przyda, na podłogę. Skoro spał, to nie będę go martwić tym, że tu w ogóle byłam. Wyszłam, zamykając drzwi i za pomocą telekinezy przekręciłam klucz po drugiej stronie. Może będzie lepiej, jak się nie dowie, że tu byłam.

<Trochę długo, ale jest ;p>

Od Nico, CD Emmalice

Wpadłem do pokoju.. znaczy wpadanie do pokoju w moim wypadku wygląda tak ze wszedłem lekko trzakając drzwiami zobaczyłem że nikogo nie ma ... chyba ale tutaj już nic nie wiadomo. wiec powoli i delikatnie zamknałem drzwi. odpiąłem psa i usiadłem na kanapie. złamane serce.. hehehehehe. oparłem głowe na dłoniach.
Nagły telefon wyrwał mnie z zamyślenia.
-halo?
-NICO skarbie jak tam?-ria dzwoniła.. no p[oraz pierwszy od miesiaca.
-jest.. okej
-oh masz smutny głos
-nie nic nie jest naprawde
-nico./...
-hm?
-masz już kogoś?-starała się być miła ale jej nie wyszło.
-Nie..-weswtchnałem 
-ohh nico co jest?
-NIC MI NIE JEST!-warknąłem do słuchawki.
-NICO!
-COO
-naprawde co sie stało możesz mi powiedziec
-co mam ci powiedziec ze adoptowałas taką ciote która nie potrafi zaimponować dziewczynie? że adoptowałas kogoś kto.. nic nie da rady zrobic-warknałem z łzami w oczach.. obiecałem sobie ze nie będę płakac...
-nico.. złamane serce.. to coś delikatnego a jeśli ona jest mądrą dziewuszką to...
-to co
-to nadal bedzie chciała sie z tobą zadawać
-jezu... jak pieknie jest byc tylko przyjacielem
-nico.. może to nie ta jedyna?
-nie wiem.. naprawde nie wiem ale wesz co jest śmieszne
-hm?
-szkoła myślała najpierw że jestm ... gejem a potem że z nią jestem teraz znowu się zacznie
-a jesteś nim?
-.. nie wiem
-no to co ich to obchodzi? nico nprawde myślałam ze jestes madrzejszy-westchneła do słuchawki.
-mhm...
-idź p[ogadaj z nią... nadal jesteście przyjaciułmi prawda?
-t.. chyba tak
-no! to leć-odłożyła słuchawkę.. musze zapamiętać zeby wysłać jej olbrzymiego misia... albo anioła.. ehh..
podniosłem się i przetarłem oczy...
-zamkne drzwi okej angel?-patrzyłęm spokojnie na psa i przekręciłem klucz.. dzisiejszej nocy nie miałem oochoty miec nieproszonych gości
<amm>