...
Zostawię to wyzwanie bez komentarza. Zakręciłam butelką i wypadło na Meian.
- Pytanie, czy wyzwanie?
- Wyzwanie - odpowiada uśmiechnięta dziewczyna. Zanim zdążę coś powiedzieć, słyszę jakieś kroki i wołanie. Dyrektorka. Woła nas. Zorientowała się, że nas nie ma. Cholera! Pędem ruszyliśmy do budynku. Biegłam szybciej, niż kiedykolwiek. Płuca rozrywały się przy każdym oddechu. Gdy już dobiegliśmy do sali, gdzie odbywał się bal. Usiedliśmy w czwórkę przy stoliku, jak gdyby nigdy nic. Po kilku minutach podeszła do nas dyrektorka.
- Szukałam was. Gdzie byliście?
- Tu i tam - uśmiechnęła się porozumiewawczo do nas Meian. Kobieta zmierzyła nas wzrokiem, jakby oceniała, czy mówimy prawdę, a potem odeszła.
- To chyba nasza gra skończona - powiedział Feliks.
- Co nie znaczy, że wasze wyzwania są anulowane - zauważyła Meian. Napotkałam wzrok Feliksa, ale szybko popatrzyłam gdzie indziej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.