Niektóre informację lekko mnie zszokowały, ale fajnie jest się dowiedzieć czegoś nowego, lepsze to niż czytanie czegoś co okazuje się totalną bzdurą. Spojrzałam na chłopaka, który właśnie się wygłupiał, zaśmiałam się lekko widząc na nim "wąsa" z bitej śmietany
- Chcesz coś? - zapytał wskazując głową na stół, wyciągnęłam rękę i wzięłam jedno jabłko biorąc gryza - Rozumiem, że to już koniec Twoich pytań - wziął do ust kolejny kęs... Ile można jeść? Aż zaczynam mu zazdrościć takiej pojemności.
- Na dzisiaj - powiedziałam z uśmiechem
- Pamiętaj, że też jesteś mi coś winna - zastrzegł od razu, przewróciła jedynie oczami
- Pamiętam, aż tak kiepskiej pamięci nie mam - machnęłam ręką, kończąc jeść jabłko, może zabawne, ale nie przeżyłabym dnia, nie mając go w ustach, po prostu muszę poczuć jego słodki smak. Chyba taki nawyk.
- Wiesz, że teraz mogę Cię nawiedzać w nocy - zaśmiał się
- Nie możesz - również się zaśmiałam - Po 22 nie można wychodzić z pokoi - pokazałam mu język na znak swojego słodkiego zwycięstwa.
- Ciekawe kto mnie powstrzyma - powiedział udając obrażenie, dlaczego udając? Bo miał uśmiech od ucha do ucha
- Nie jestem pewna, ale mogą to być nauczyciele - wyszeptałam jakby to była największa tajemnica tej szkoły
- Wiesz, że jestem wampirem i mam różne moce?
- Wiesz, że jestem diabłem i mogę Cię walnąć rogami? - zapytałam z uśmiechem
- Mocny argument - wyszczerzył się zajmując się ponownie swoim jedzeniem - Byłaś w piekle? - zapytał nagle
- Że co? - spojrzałam na niego zdziwiona
- No każdy diabeł był w piekle no nie? Nie tam się urodziłaś?
Na te słowa praktycznie wybuchnęłam śmiechem
- Wiesz, może i ja wiem mało na Twój temat, ale takich historii na temat diabłów jeszcze nie słyszałam - powiedziałam opanowując lekko śmiech
- Twoje założenia były równie zabawne - oburzył się
- Urodziłam się w normalnym szpitalu - powiedziałam już normalnie - I nie, nie byłam w piekle, ale wiele razy miałam go opisywanego, jednak osobiście nie mogę na ten temat nic powiedzieć - wstałam od stolika
- Już uciekasz? - zapytał
- Tak po wodę - odpowiedziałam podchodząc do bufetu po butelkę wody gazowanej. Po czym usiadłam z powrotem na swoim miejscu - Zwiedzałeś już tereny? - zapytałam
- Nie, a co? - zapytał, dalej jedząc
- Czy Ty kiedyś skończysz jeść? - zapytałam
- Mówiłem, że jestem głodny - wzruszył jedynie ramionami
- Poszukuje jeziora, nowych zawsze oprowadzają, mojej grupie nie zdążyli pokazać jeziora - westchnęłam
- Mnie nawet nie oprowadzili - zaśmiał się
- To gorzej - przyznałam
- Dobra, możesz mi pokazać gdzie ten pokój nauczycielski - powiedział najwyraźniej kończąc jeść, kiwnęłam jedynie głową, wyszliśmy ze stołówki i pokazałam mu pokój
- To na razie - uśmiechnęłam się idąc w stronę pokoi
- Idziesz szukać jeziora? - usłyszałam, gdy zrobiłam kilka kroków
- A mam inny wybór - zaśmiałam się idąc do swojego pokoju i szukając ręcznika
( Satoru? Jak tam u nauczycieli? )