środa, 31 grudnia 2014

Od Satoru C.D Yuki


- No chceś Yukuś, nieźle Ci poszło - Usmiechnąłem się
- Co tutaj robisz? - Spytała
- Pilnuje żebyś nie spadła - Puściłem jej oczko
- Jakoś jestem w kawałku - Usiadła
- Nie skaleczyłas się? - Spytałem 
- Chyba byś to wyczuł - Wytknęła mi
- No tak - Zachichotałem - Tylko już nie reaguje tak mocno na zapach krwi - Mruknałem
- Jak to? - Spytała
- No widzisz Yukuś reaguje mocno tylko na słodką krew - Zaśmiałem się
- Czyli krew jest słodka? - Dopytywała
- Nie.. - Pokiwałem przeciwnie głową - jest smaczna z nutką słodyczy ale słodkiem występują bardzo żadko, raz tylko takiej zkosztowałem - Westchnałem
- Kim była ta osoba?
- Byłem jeszcze młody więc z pragnienia zabiłem ją - Powiedziałem z udawanym smutkiem, ale za tamtym smakiem naprawdę tęskniłem
Kiedy spojrzałem na dziewczynkę trochę się zdziwiłem bo była przerażona.
- Tak to jest zadawać się z wampirem, każdy ma bzika na punkcie krwi i przez to może zdziciecz - Usmiechnąłem się 
Ze stachu straciła równowagę i zaczeła spadać. Złapałęm ją stojąc prosto na ziemi. 
- Mnie nie musisz się bać - Zaśmiałem się - Dopóki się nie skaleczysz oczywiście, jestem dziwnym wyjątkiem który nei potrzebuje pic codziennie krwi - Odstawiłem ją na ziemię

< Yuki? >

Od Lil Cd Satoru

Spojrzałam na niego i się zaśmiałam.
-Nie teraz moja kolej. -Obróciłam się i pokazałam mu kilka kroków. Na pierwszy rzut oka były skomplikowane. Spojrzał na mnie z lekko otwartą buzią. Podeszłam i dłonią zamknęłam mu usta.-Bo się zaślinisz- zaśmiałam się.
-Nigdy tego nie powtórzę -spojrzał na mnie jakbym zrobiła mu wielką krzywdę.
-Domyślam się. 
-Ranisz -wciągną powietrze i teatralnie się obraził.
-Mam dla Ciebie inny pomysł. -uśmiechnęłam się. Złapałam go za rękę i zaczęłam iść korytarzami. 
-Gdzie mnie ciągniesz?- zaczął protestować.
-Na przejażdżkę.
-Konno? Że też Ci się chce.
Obróciłam się do niego przodem. Prawie na mnie wpadł.
-A czy wyglądam na dziewczynę która ujeżdża żywe konie?
-Czyli jaką?-zaczął się zastanawiać. A ja zaczęłam go ciągnąć na plac. Z tyłu akademii stało moje cudeńko. 
http://hdscreen.me/thumbs/cars/toyota-supra-cars-rims-tuned-tuning-2591282-480x320.jpg
-Od żywych koni wolę mechaniczne. - zaśmiałam się. Ruszyłam w stronę drzwi kierowcy, palcami przejechałam po karoserii. Otworzyłam drzwi i spojrzałam na chłopaka który stał tam gdzie go zostawiła.
-Jedziesz czy mam podejrzewać, że się boisz?
Satoru?

Od Sili, CD Satoru

Lupia. Kocham tę kotkę nad życie, ale dajcie sobie już spokój! Wymamrotałam wiązankę przekleństw pod nosem i poprawiłam okulary, które musiałam włożyć ze względu na brak mojej bransoletki, że też nie mogła sobie wziąć innej rzeczy! Poszłam na ponowne poszukiwania kotki. Najpierw sprawdziłam większość sal, bibliotekę, stołówkę i inne pomieszczenia, gdy jej nie znalazłam, stwierdziłam, że jest na zewnątrz. Poczułam jak ktoś mi zdejmuje okulary, ale zamiast dłoni, zobaczyłam... ogon?! Uniosłam głowę w górę i spiorunowałam Lu, która oprócz mojej bransoletki, miała także okulary. Ugh! No wiecie co? Ruszyłam w pościg za małą złodziejką, która gnała przed siebie. Trochę mi zostało do ciszy nocnej, ale nie wiedziałam ile potrwa gonienie jej. Jęknęłam, gdy postanowiła skoczyć dzisiaj na następną osobę, a tym kimś był chłopak zdecydowanie wyższy ode mnie. Zadarłam głowę, żeby spojrzeć mu w twarz, ale nie w oczy. Czytanie z oczu czasami wymykało się mi spod kontroli, a ja nie miałam ochoty poznawać jego tajemnic. Uniosłam dłonie w stronę kotki, która postanowiła schować się na jego głowie.
- Wybacz za nią, zazwyczaj zachowuje się normalnie. - powiedziałam, zastanawiając się w duchu, ile będę musiała jeszcze przepraszać za swoje zwierzątko. 
- Nie często mam przyjemność mieć kota na swojej głowie. - rzekł rozbawiony, a ja podniosłam kapelusz, który mu spadł po spotkaniu z kotką. Podał mi cylinder, a on moje zwierzątko, to znaczy chciał mi ją podać, ale wysunęła swoje pazury i zaczęła machać łapkami na wszystkie strony i ją puścił. Westchnęłam zrezygnowana i nagle zrozumiałam o co chodzi. Zgromiłam Lu wzrokiem, a ta uśmiechnęła się swoim kocim sposobem. Kot do poznawania innych... Bardzo śmieszne. 
- Jestem Silia i po raz kolejny przepraszam, jeśli coś ci zrobiła. - powiedziałam, wzdychając ciężko i wróciłam wzrokiem do jego twarzy.

Od Tris CD Lorcan

- Jasne - odpowiedziałam i wyszliśmy z pokoju, kierując się na dwór.
- Co zazwyczaj robiłaś w wolnym czasie? - zapytał Lorcan.
- Zarabiałam. A ty?
- Pokażę ci - odpowiedział i zaczął wspinać się na dach jakiegoś domu.
- Co ty robisz? - krzyknęłam.
- Parkour.
- Czyli zabijanie się skakaniem z dachu? - zapytałam, a Lorcan się roześmiał.
- No chodź.
- Nie!
- Zobaczysz, że to fajne - powiedział, a ja nie patrząc w dół wspięłam się na dach.
- Jesteś idiotą - mruknęłam, a Lorcan zeskoczył na kolejny dach, robiąc fikołki.
- Spróbuj - krzyknął.
- Nie ma mowy!
- Czemu?
- Mam lęk wysokości, a wspięcie się na ten dach to i tak był dla mnie wyczyn! - powiedziałam i siadłam, tak, żeby nogi mi zwisały i żeby widzieć zachód słońca. Kilka minut później, Lorcan usiadł obok mnie.
- Ale pięknie - westchnęłam. - Ale i tak nie znoszę wysokości!

<Lorcan? Chyba jak ty nie masz weny to ja mam ^^>

Od Satoru C.D Lil


- to nie moja działka - Wyprostowałem się i poprawiłęm strój
- Elegancik? - Zasmiała się
- Trzeba jakoś wyglądać - Uśmiechnąłem się - Lepiej chodź - Złapałem ją za dłoń a druga położyłem w "pewnych okolicach". Pstryknąłem palcami i muzyka zmieniła się w wyrafinowana jak na jakiś balach. Dziewczyna iwedziała przynajmniej tyle że musi położyc dłoń na moim ramieniu.
- no i raz.. dwa, trzy - Zaczałem pokazywać 
Dziewczyna uwarznie patrzyła na moje stopy i sie dopaowywała
- Raz, dwa trzy - i tak w kółko
Po chwili usłyszałem jak ona sama szepcze
- Raz, dwa, trzy... - Kiedy zapamiętała kilka kroków powtarzaliśmy je na okragło
- To co takiego lubisz? - Spytała
- Pisanie książek - Uśmiechnąłem się
- Czyli coś wyrafinowanego ? - Zapytała
- Jak widać - Uśmiechnąłem się i pokazałem jej kolejne kroki - Szybko łapiesz
- Sie wie - Powiedziała miło
- Czyli wyrafinowane... pomyślmy, a sztuka?
- Jest chorobą. 
- Miłość? - początkowo zdziwiłem się na to pytanie
- Złudzeniem. - Odparłem, przypominając sobie że wiele wampirów łapie jedynie furia krwi i trzeba je zabijać
- Religia?
- Wytwornym surogatem wiary. - usmiechnałem się
- Jesteś sceptykiem? - Spytała
- Nie, sceptycyzm jest początkiem wiary.
- Czymże więc jesteś? - Wydukała gdy plątała się już przy krokach
- Określać znaczy ograniczać. - odparłem przytrzymując ją kilka centymetrów nad ziemią - Co nauczyc cię Cha-Cha? - Uśmiechnąłem się pokazując szereg białych ząbków

Od Lorcana CD Tris

- Polowanie, a ty?
- Tak samo... jakoś nie wyobrażam siebie na zajęciach z eliksirów -powiedziała.
- Ta... ja też. - poderwałem się z łóżka i podszedłem do drzwi. - idziesz? Chyba nie będziemy sieciec do północy w pokoju...
<Tris? Brakowena... boże, dopomóż mi bo nie daję rady>

Od Yuki do Satoru

-Aha ... - powiedziałam i zaczełam dalej czytać ale po chwili zabrał mi swoją książkę
- sory Yukuś nie możesz tego czytać - powiedział z oekkim uśmieszkiem
- no dobra... nie będe podważać twoiej prywatności . Pomuż mi zejść - po chwili Satoru pomagał mi już zejść z drzewa
- Dzięki z przypadkowo słodko się uśmiechnełam i wróciłam do akademiku . Umyłam się i poszłam spać. Następnego dnia po zajęciach cały czas zakuwałam. W nocy nie mogłam znowu zasnąć więc poszłam nad jezioro. Spojrzałam na drzewo nie było takie wysokie jak tamte. 
- Może spróbuję ? - pomyślałam i po kilku minutach męczarni weszłam na drzewo. Chwilę leżałam na gałęzi a później przysnełam . Gdy się obudziłam siedział koło mnie Satoru.
<Satoru ?>

Od Yato do Meian

-Co ty tutaj robisz tak późno ? - powiedziałem dalej lekko rozbawiony
- Niemogłam zasnąć. ... a teraz w końcu mnie puścić! 
Po chwili wypuściłem ją z rąk i stała kołomnie.
-A właściwie to co ty tu robisz? 
- poprostu wybrałem się na spacer
<Meian?>

Od Satoru C.D Yuki


- Ale pamiętaj nie możesz tak sama chodzić - Powiedziałem kucając by być na jej wysokości
- Dobrze - Zarumieniła się
- Chcesz tu zostać z wampirem czy wolisz bym cię z kims zapoznał? Chociaz to szmar drogi - podrapałem się po głowie
- Nie boję się wampirów już mówiłam! - Powiedziała stanowczo
- Dobrze Dobrze Yukus waleczna - Zachichotałem - Byłaś kiedyś na drzewie? 
- Nigdy tak wysoko - Spojrzała w górę
- Chodź - Złapałem ją na ręce i wskoczyłem an gałąź 
- Wysoko! 
- No wiesz, wampirów się nie boisz a wysokościu już tak? - Spojrzałem na nią 
Powoli usiadła na gałęzi, a ja ziewnąłem.
- jestes śpiący? - spytała
- Trochę - machnałem ręką i oparłem się plecami o dzewo 
- Poróbmy coś - Wyszeptała
- masz książkę - Wyjałem prezz przypadek swoja ale tego nie zauważyłem bo zamknąłęm oczy
nagle młoda zaczeła czytać to co Meian, ale poszła nawet dalej, najwyraźniej zaciekawiła się moim opisem...
-"Zacznę może od tego, że w jego przypadku, zielone tęczówki skrywają pod sobą większy skarb, otoczony długimi, czarnymi i grubymi rzęsami; bardziej niebezpieczny i jak wszyscy uważają, piękniejszy. Oznacza to tyle, że chłopak ma żadką barwę oczu występujaca u wampirów. barwę szmaragdu (zieleń), który uważany jest za najrzadszą i najatrakcyjniejszą barwę tęczówek. Mówi się, że osoby z zielony oczami uznawane są za tajemnicze i wyzwolone. Często sprawiają wrażenie władczych, niezwykle silnych i seksownych. " Seksownych? - Patrzyła mi w oczy
- hi hi takie określenie - Zaśmiałem się

< Yuki? >

Od Yato do Grace

Rano ruszyłem na lekcję eliksirów i alchemi. Nie będę ukrywał było bardzo nudno .... ale i tak pilnie słuchałem. Po lekcjach ruszyłem do biblioteki się pouczyć . Uczyłem się kilka godzin nie plinując czasu. Nagle podeszła do mnie jakaś dziewczyna.
- mogę się dosiąśc ?
- spoko - po chwili już koło mnie siedziała .
<Grace ?>

Od Satoru C.D Meian


- Odzyskam swoja własność? - Spytałem miło
- Znalezione nie kradzione - Odparła
- Co prawda to prawda - Westchnąłem - jestem Satoru
- Dziwne imię - Przechyliła głowę
- Czy imię mówi cokolwiek o człowieku? Jest tylko kwestią przypadku. A czy przypadek może decydować o tym, kim jesteśmy? - Spojrzałem jej oczy
- Z takimi cytatami to mógłbyś książkę pisać - Odparła - jestem Meian - Dodała
- Własnie masz ja w rękach - uśmiechnąłem się
- Co? Przecież to am ze sto lat! - Otworzyła szeroko oczy
- Dokładnie - Powiedziałem miło
Zerknęła na mnie z niedowieżeniem
- Lognicznym wytłumaczeniem jest tylko, że ktoś przed tobą to pisał, lub nawet kilka osób
- Bibbb.... Zła odpowiedź - Zaśmiałem się - to iwyłącznie moje
- Nie ma u nas w Akademii wampirów chodź sa u nas miejsca - nadal dociekała 
- Jestem pierwszym osobnikiem - Pokazałaem szerek białych żebów no i kłów
Wydawało się na to jakby nie zwróciła na to uwagi i szarpnęła z całej sily by go otworzyć
- Uważaj trochę - Mruknałem z dziubkiem
Ale przynajmniej jej plan się udał, ale nie będę już jej zabierał jak to powiedziała? " Znalezione nie kradzione" Zaczęła czytac na głos
-"„Nasz wygląd to nie jesteśmy prawdziwi my. My jesteśmy głębiej. Trzeba w sobie ukształtować świadomość samego siebie, ale tego wewnętrznego, swojej duszy, człowieczeństwa. Istotne jest, aby zaakceptować to, kim się jest i jakim się jest.”
Mówi się, że oczy są odzwierciedleniem duszy. Można w nich zobaczyć niemal wszystko: emocje, lęki, pragnienia, bądź po prostu samego siebie. Podobno też ich kolor znacznie wpływa na mniemanie o danej osobie, dlatego tak ważny jest pierwszy kontakt wzrokowy. Lecz co z wampirami? Są one przecież istotami, nie posiadającymi tej szczególnej rzeczy, jaką jest „dusza”, więc pod wieloma względami, czytanie z ich oczu jest wręcz niemożliwe. Na szczęście, to tylko piękna metafora i głupi przesąd, bo zapewniam: każdy, kto nie ujrzy co kryje pod powiekami Devil, będzie żałował." Kim jest Devil? - Dodała
- Moja ksywka sprzed kilkunastu lat - Wzruszyłem ramionami
- Jestes nauczycielem? - Spytała
- Uczniem - machnałem ręką
- Przecież można mieć tylko 18 lat
- W latach ludzkich owsze - Zaśmiałem się


<Mei?>

Od Satoru C.D Tai


- Jak blisko - Zrobiłem słodką minę
Podszedłęm do sali i zapukałem. Otworzył jakiś osiłek, aż miałem ochotę się zasmiac, ale pozostałem na uśmiechu.
- Tak? - Patrzył na mnie zgury "cwaniak" co on myśli, że jest ode mnie lepszy tylko dlatego że nauczyciel? Zrobiłem już bardziej poważną minę.
- Witam, szukam Pani... - Zerknąłem w notatki - Pani Adeli
- A tak, jest na ostatnim piętrze - Stwierdził i zamknał drzwi
Wystawiłem język w stronę drzwi. Wyprostowałem się i odwróciłem na pięcie, patrząc przy okazji na schody. " no pięknie " poprawiełem białą grzywkę. Ruszyłem powoli na górę, a gdy znalazłem się na miejscu czułem się jak spocony goryl, a pewnie lepiej nie pachniałem. Zapukałem do drzwi na których widniało imię nauczycielki.
- Kto tam? - usłyszałem głos z wnętrza pokoju
- Satoru - Odparłem dostatecznie głośno by usłyszała
- Wejdź - Mruknęła, a jednak dobry słuch się przydaje
Kiedy wszedłem zrozumiałem jej niezadowolenie, ale inaczej negatywne nastawienie, poniważ robiła jakieś eksperymenty. Podszedłem do niej powoli wyprostowany, by zrobić dobre wrażenie.
- Co chcesz? - Spytała nawet nie obdarzając mnie spojrzeniem
Wyciągnąłem rękę z moja pracą
- Co to? - Dodała
- Praca, która mi Pani zadała - Uśmiechnąłem się
- Rozumiem - Przeczytała na szybko - Dużo wiesz o wampirach - Oznajmiła
- W końcu jestem jednym z nich - Wzruszyłem ramionami z westchnięciem
- Co? - ugościła mnie w końcu spojrzeniem i dorwała do mojej szczęki - Pierwszy osobnik w pełni wampir w naszej akademii - Przyjarzała się i dotknęła moich kłów 
- Takie rzeczy na pierwszej randce? - Zaśmiałem się
Zdziwiona odsunęła się, a ja wyskoczyłem jak najszybciej z pokoju ze słowami: 
- Dziękuję i dowidzenia! - Poza pokojem odetchnąłem i ruszyłem w stronę mojego apartamentu. 
Tam wykapałem się i ruszyłem na górę. Usiadłem na oknie niedaleko sali Nauczycielki machając nogami, wyjąłem swoją książkę i spojrzałem na to co zabazgrałem ołówkiem. Zboczone i ciekawe, uśmiechnałem się. Przyłożyłem długopis do płutna.
"Główną zagadką, dla każdej jego kochanki, jak i każdego kochanka był wiek. Devil wygląda na 23-24, ewentualnie 25 lat, chociaż w rzeczywistości ma dużo, dużo więcej. Urodził się dokładnie 6 listopada 1331 roku, czyli w późnym Średniowieczu, a to oznacza, że ma 682 lata. Należał do szlacheckiej rodziny, jednakże nie była ona ani zbyt bogata, ani znana. Pewnie dlatego nikt prócz rodziny nie przejął się jego śmiercią, która została uzasadniona panującą wtedy dżumą..." Musiałęm użyć tego słowa, zaśmiałem się w duchu.
- Satoru! - usłyszałem krzyk i spojrzałem zaa książki na dziewczyne, która stała na trawie kilka pięter niżej - Znalazłam jezioro! - Krzyknęła taiga i po chwili dostrzegłem w jej dłoni robę z kostiumem kąpielowym i ręcznikiem. Uśmiechnąłem się miło
- Schodź! - Powiedziała zniecierpliwiona
Skoczyłem w dół
- Nie! - Wrzasnęła trochę wystraszona Tai
gdy byłem w połowie budynku zniknałem jej z oczu i pojawiłem się na za nią
- Martwiłas się o mnie? - Spytałem szepcząc jej do ucha
- Kpisz?! - mruknęła odwracając się, ale zaśmiała się cicho, gdy dostrzegła moja minę, która zrobiłem
- Jak chcesz potrafisz być słodka - Złapałem ja za poliki tak jakby babcia wnuczkę 

Od Tris CD Lorcan

Zastanowiłam się chwilę nad odpowiedzią.
- Lubię rysować, czytać. Uwielbiam podróżować, słuchać muzykę. Lubię dowiadywać się nowych rzeczy o człowieku, o emocjach, zachowani, ogólnie psychologia - powiedziałam, a Lorcan skinął głową.
- Tak się zastanawiałem, co bym robił, gdybym nie trafił do akademii, gdybym był w pełni człowiekiem.
- Ja nie wiem gdzie bym mieszkała, ale pewnie skończyłabym liceum, napisała maturę i kierowała się do zostania psychologiem - powiedziałam i wstałam z łóżka. - Idę zobaczyć jakie lekcje jutro mamy.
Wyszłam z pokoju i skierowałam się do dużej gabloty, gdzie umieszczony był plan lekcji. Pierwszą lekcją była muzykologia z wydziałem kła. Potem literatura, historia, język, religioznawstwo, dyplomacja, rasoznawstwo i według doboru, lekcja C. Wróciłam do pokoju.
- Co mamy pierwsze? - zapytał Lorcan.
- Muzykologię - odpowiedziałam. - A co wybrałeś sobie jako przedmiot C?

<Lorcan?>

Od Lorcana CD Tris

- Ja raczej nie muszę się martwic twoim ojcem... dziwi mnie tylko, czemu ty się nim martwisz.
- To pijak i morderca, a teraz do mnie dzwoni. Mam czym się martwic... ale nie ważne. Więcej nie zadzwoni.
- Oby... która godzina? - spytałem.
- Coś koło dwudziestej. - powiedziała. Po krótkiej chwili w ciszy ktoś zapukał w drzwi więc podszedłem do nich i otworzyłem. Do pokoju wkroczyła jakaś kobieta.
- Witam, nazywam się Anelida de Ruseld i jestem sekretarką derektorki i przyszłam poinformowac was o pewnych zasadach obowiązujących w akademii. - wzięła głęboki wdech - Po pierwsze, cisza nocna obowiązuje każdego od godziny dwunastej w nocy do szóstej rano. W tych godzinach panuje zakaz wychodzenia z pokoi oraz hałasowania. Po drugie, lunch jest codziennie między godzinami dwunastą a czternastą. Resztę posiłów uczniowie załatwiaja sobie sami. Po trzecie, zajęcia trwają od godziny ósmej do piętnastej dziesięc, a do dwudziestej uczniowie mogą swobodnie poruszac się po terenach akademii i mieście. Te i inne zasady, które radze wam przeczytac, znajdziecie w holu na tablicy ogłoszeń. Do widzenia. - wyszła zamykając za sobą drzwi.
- Hm... niezła dykcja... - powiedziałem i położyłem się na swoim łóżku. Przyszło mi do głowy pewne pytanie. - czym się zajmujesz? To znaczy... co lubisz robic w wolnym czasie, hobby, pasja, zawód... - zwróciłem się do dziewczyny.
<Tris?>

Od Meian, CD ktoś

Na niebie nie było już nawet najmniejszego skrawka słońca i z każdą minutą zaczynał panować coraz większy mrok. Co nie zmienia faktu, że do ciszy nocnej nadal było sporo czasu, a ja zamierzałam wykorzystać go najlepiej jak umiem. Doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, że dzisiaj raczej już nie zasnę. Temperatura nieznacznie zelżała, zaczął wiać chłodny wiaterek, ale nadal było gorąco. Skierowałam się ku najbliższemu drzewu, wspięłam się dostatecznie nisko, żeby mieć pewność, iż po upadku nie zginę na miejscu, a jednocześnie dostatecznie wysoko, żeby bez skrępowania oddać się rozmyślaniom. Osoba z zewnątrz, póki nie podeszła do konaru i nie spojrzałaby w górę, raczej nie mogłaby mnie zauważyć, co stanowczo mi odpowiadało. Pogrążyłam się we wspomnieniach, próbując się wyciszyć i przywołać do porządku. Oddychałam głęboko, rozkoszując się wieczornym powietrzem. Na mej twarzy błąkał się figlarny uśmiech. Miałam nadzieję, że Shadow jak najszybciej przyjedzie i zajmie miejsce jakiegoś nauczyciela. Wspominał coś o literaturze, ale tfu. Odpukać trzy razy w niemalowane drewno, żeby nie zapeszyć. Wyjęłam z kieszeni czekoladę, zaczynając pałaszować kostka po kostce. Zdecydowanie uwielbiam cukier, to coś pięknego. Postanowiłam zająć się czymś w miarę sensownych i następne kilka minut poświęciłam na wspominanie dnia dzisiejszego. Zdążyłam pokłócić się z Adelajdą, spóźnić się na pierwsze zajęcia w tym roku szkolnym i najprawdopodobniej zarobić wielką krechę u nauczyciela. Chociaż? Chyba kłótnia z ciotką skutecznie odwróciła jego głowę od złych myśli na temat mojego zwolnienia i popadł w rozbawienie. Westchnęłam przeciągle i przeszłam do przyjemniejszej części dnia. Trafiłam na doprawdy cudownych współlokatorów, nie miałam na co narzekać w stosunku do nich. A gdyby jeszcze tak, ktoś zrobiłby mi herbatę słodzoną tak jak lubię, mogłabym uznać ten dzień za wręcz dobry, a obecnie uplasował się pomiędzy ,,znośny" - ,,okey". Zmrużyłam oczy, słysząc szelest liści, ale to tylko wiewiórka śmignęła mi koło ucha, skacząc raźno po gałęzi. Chwila. Na moje nogi spadł dziwny, stary dziennik. Był pokryty kurzem i pajęczynami, data na okładce wskazywała, że ma około stu lat. Z zainteresowaniem zabrałam się do badania go, spróbowałam go otworzyć, ale wyglądało na to, że został magicznie zapieczętowany. 
- Wygodnie się siedzi na drzewie? - usłyszałam czyjś uprzejmy głos, wyrwana z zamyślenia straciłam równowagę i już po chwili znajdowałam się w czyichś ramionach. Zaskoczyłam, mamrocząc pod nosem słowa podziękowania i przeniosłam wzrok na rozbawionego ,,wybawcę", choć sam spowodował mój upadek. Nadal trzymałam znalezisko w rękach.

(Jakiś chłopak? xd)

wtorek, 30 grudnia 2014

Od Yato do Tai

Po lekcjach znów na nią wpadłem .... tylko że tym razem zderzyliśmy się głowami .
- Chyba mamy szczęście do wpadania na siebie - zaczołem się śmiać 
- jakbyś patrzał gdzie idziesz.......
- o widzę że pierwszy raz czytasz coś innego niż podręcznik ? - spytała zaciekawiona 
- tak mangę.... jestem otaku 
<Tai?sry nie miałem pomysłów>

Od Yuki do Satoru

-Yato powiedział mi że widział jak pan szedł w tą stronę
- czemu tutaj przyszłaś ? - zapytał zaciekawiony
- poprostu nie lubię samotności - powiedziałam cała czerwona 
- ok Yukuś - powiedział z uśmiechem i zszedł z drzewa 
< Satoru? >

Od Yato do Meian , Dante

Chwilę rozmawialiśmy było w miarę fajnie. Później sam zajołem toaletę i poszłem się umyć. Później umyłem zęby ubrałem piżamę i poszłem spać rano miałem znakomity pomysł . Trochę zaspałem Meian i Dante byli już na śniadaniu. Szybko się ubrałem i zeszłem na dół. Potem szybko weszłem do stołówki i dosiadłem się do nich.
- ktoś z was potrafi jeździć konno?
Spojrzeli na mnie ze ździwnieniem. 
<Meian,Dante ? > 

Od James'a Cd Meian, Adelajda

W pokoju wybuchnąłem śmiechem.
-Ach te kobiety- zaśmiałem się i opadłem na fotel. Poczekałem aż nauczycielka pójdzie sobie do siebie. Znalazłem dziewczynę. Była bardzo zdziwiona, że ją szukałem.
-Musimy pogadać. Teraz- wyjaśniłem
-Ja, ja mam lekcję -zaczęła.
-Adelajda może Cię zwalniać to ja też. Siedzę tutaj dwa lata dłużej niż ona. - prychnąłem i obróciłem się.- idziesz? Czy mam Cię zanieść do swojego gabinetu?-zapytałem.
-Już, idę idę.-wymamrotała
Kilka zakrętów, kilka korytarzy i byliśmy na miejscu.
-Siadaj- wskazałem na jeden z foteli. Sam usiadłem na drugim.
Spojrzała niepewnie po pokoju.
-A więc czemu Adelajda nie pozwoliła Ci ćwiczyć?

Od Meian, CD Sili, Dante

Dante zmierzył nas spojrzeniem, ale już minutę później wspólnie pałaszowaliśmy czekoladę i zapijaliśmy się napojem gazowanym. Zawsze wiedziałam, że przez żołądek i ukochane smaki prosto do serca. Po pół godzinie dzielenia się fajką pokoju (zwaną też potocznie Nutellą) postanowiłam opuścić towarzystwo i wymknęłam się chyłkiem. Słońce zaczęło zachodzić, temperatura spadła, także postanowiłam skorzystać z uroków okolic akademii i się znowu przebiec. Duży wpływ miało też na to okropne zwolnienie z samoobrony, wiedziałam, że facet później da mi wycisk, a wolałam nie mieć problemów. Już wystarczająco dużo nabroiłam, od tej pory siedzę cicho i gryzę się w język. 

(Zabijcie za długość T.T)

Od Lil Cd Satoru

Spojrzałam się na niego. Cofnęłam się a on mało nie upadł. Podparłam go.
-Ej, tak to się nie bawimy. -zaśmiała, się i pogroziłam palcem.
-Będę dalej płakał - zagroził z uśmiechem na ustach.
-Chodź nauczę Cię tańczyć- złapałam go za rękę i pociągnęłam za sobą.
Włączyłam muzykę i podeszłam do niego.
-Nie umiem tak tańczyć.- zaprotestował.
-To ja Cię nauczę - zachichotała.
Stanęłam za nim i zaczęłam kołysać jego biodrami w rytm muzyki.
-Dobrze Ci to idzie.-pochwaliłam go.
Satoru?

Od Satoru C.D Lil

- Nie mam sexy dołów to i nie tańcze - Uśmiechnąłem się - Ale z partnerką owszem
- Wybacz, ale tanców towarzyskich to nie lubie - Zaśmiała się
- Wiedziałem - naburmuszyłem się - Okazja uciekła mi spod nosa - Zachichotałem 
- O czym ty myślisz? - Spytała - W dodatku jesteś ... wyglądasz zbyt zwyczajnie, no może oprócz wdzianka - Zachichotała
- Elegancik - ruszyłem zabawnie brwiami - jestem Wampierem
-Oo... pierwszy wampirek w akademinku - powiedziała miło
- Wampirek? - Znowu się naburmuszyłem - Ranisz na wskroś droga damo moje uczucia - oblizałem wargi
- na pewno - Powiedziała roześmiana
Odwróciłem się na piencie z ciarkami.
- A ty gdzie idziesz? 
- jest ktoś bardziej zabawny odemnie - łezki popłynęły mi z oczu
- Jak na Demona przystało 
Wyprostowałem się an to słowo
- Wpadam cały czas na demony, zaraz będę łkał 
- Nie płacz - pogłaskała mnie
- Nie jestem psem - Mruknąłem i się przytuliłem wsadzając łeb w piersi

<LILCIU? XD>

Od Sili, CD Meian, Dante

- Nie znudziło ci się? - zaśmiałam się, patrząc na Lupie, która starała się teraz rozsiąść na moich kolanach i domagała się pieszczot. Podrapałam ją za uchem, słysząc jej ciche mruczenie. Uniosłam zaskoczony wzrok na dziewczynę, która podała mi puszkę coli. W moich oczach pojawiło się nieme pytanie, ale zaraz otrzymałam na nie odpowiedź i się zaśmiałam. Była o dwa lata starsza, czyżbym była najmłodsza spośród nowych?
- Dobrze wiedzieć, że nie jestem sama. - poszerzyłam wyszczerz.
Otworzyłam picie, przy okazji oddałam także kapelusz Lu, i wzięłam łyka napoju. Podczas naszych pogaduszek pojawiła się kolejna osoba, którą był nieznany mi chłopak.
- Witam. - przywitałam się z lekkim uśmiechem. Swoją drogą był trochę podobny do Taigi, ale mogło mi się tylko wydwać.

Od Tris C.D. Lorcan


Wzięłam telefon do rąk.
- Mogę? - zapytałam Lorcan'a.
- Jak tylko nie wyrzucisz nic...
- Ha, ha - mruknęłam i wyszłam na podwórko. - Kim jesteś?!
- Beatrice, nie poznajesz mnie? - zapytał gruby głos. To niemożliwe... To nie może być on...
- Ojciec?
- Córeczko.
- Nie mów tak do mnie! - krzyknęłam. - Co? Zrobiłeś sobie przerwę w chlaniu?! Czy siedzisz w celi więziennej, bo wszyscy się dowiedzieli, że zabiłeś matkę!
- Czemu poszłaś do tej akademii?! Nie wiesz co ci grozi!
- Oh, no tak. Czekaj. Zastanówmy się. Zabiłeś moją matkę. Chlałeś. Biłeś mnie. Ale teraz mam ci uwierzyć, że się o mnie martwisz?! Chyba sobie żartujesz! I lepiej do mnie więcej nie dzwoń, ani do żadnego z moich znajomych. Nie będę wnikać skąd znasz mój numer, czy numer Lorcan'a. Po prostu się odwal!
- A co mi zrobisz? Taka drobna i młoda istota.
- Zamknij się! I pomyśl sobie, że musiałam sobie radzić, gdy ciebie nie było, gdy uciekałam lub gdy się wyprowadziłam i nie zostałam pijaczką! - krzyknęłam i rozłączyłam się. Usiadłam na ziemi, żeby chwilę ochłonąć, po czym wróciłam do pokoju. Podałam Loran'owi telefon.
- Dzięki - mruknęłam.
- Kto to był?
- Nie ważne.
- Chyba ważne, skoro zadzwonił do mnie - powiedział Lorcan.
- Mój ojciec. Ale nie martw się, więcej nie zadzwoni - powiedziałam cicho siadając na swoim łóżku.

<Lorcan?>

Od Meian, CD James, Adelajda

Wyraźnie czułam płynące od nauczyciela rozbawienie, którego efektem był uśmiech widoczny na jego twarzy. Adelajda zaczerpnęła powietrza, szykując się do dłuższego monologu, ale facet jej przerwał, za co byłam niezmiernie wdzięczna. Pokiwałam energicznie głową, mając nadzieję, że przemówi do jej sumienia. Co prawda nie lubię zbytnio samoobrony, ale nudzenie się na lekcjach nigdy nie było moim priorytetem, a z tego, co widziałam, tutejsze nie były takie złe. Wdali się w gwałtowną konwersację, a ja dla bezpieczeństwa odsunęłam się od nich na kilka kroków. Przyłożyłam dłoń do ust, starając się nie wybuchnąć śmiechem, gdy mężczyzna podszedł do Adeli i spojrzał jej prosto w oczy. Z satysfakcją zauważyłam, że zdołała się zarumienić. Gdy przybliżył się do jej ucha, postanowiłam oprzeć się plecami o ścianę i ostatnimi resztkami woli powstrzymywałam się od chichotania. Gdy rozpoczął tyradę o ocenach, nawet nie starałam się go słuchać. Jeden zero dla faceta od samoobrony, już go uwielbiam, sprawa przegrana. 
- Jeżeli chodzi o mnie, to ja chętnie ją odrobię - wymamrotałam, zgarniając pełne wyrzutów spojrzenie kobiety. Kiedy ona się nauczy, że są osoby, z którymi się nie zadziera? Przewróciłam oczami i przeniosłam wzrok na mężczyznę w drzwiach. Pokiwałam głową, pokazałam kciuk uniesiony do góry i skłoniłam się teatralnie. Znalazłam nowego mistrza w poskramianiu bestii (znaczy Adelajdy, ale ona nie musi wiedzieć, jak ją nazywamy wraz z jej siostrami). Po chwili ciotka także udała się do wyjścia, mamrocząc coś o całkowitym braku szacunku i lekceważeniu kolegów po fachu. Dochodząc drzwi zmieniła płytę na gniewne powtarzanie ,,młodzież jest taka nieodpowiedzialna, zdecydowanie potrzebuje kontroli". Gdy w końcu wyszła bez skrępowania wybuchnęłam śmiechem. Już zdążyłam polubić tego nauczyciela. Skierowałam się w stronę własnego pokoju. 

Od Lorcana CD Tris

- W każdym razie... nie jest moją dziewczyną. - podsunowałem. - i przed chwila wywaliła za okno swoją kartę SIM więc, jak zresztą widac, jest troche poddenerwowana.
- Tylko trochę... - odezwał się Iwo.
- Dobra, musimy kończyc bo zaraz idziemy skakac. Nara.
- Ta, pa. - rozłączyli się ale po krótkiej chwili telefon znowu zadzwonił, numer, którego wcześniej nie widziałem. Odebrałem po czym odezwał się jakiś dziwny gróby głos.
- Z kim tak długo rozmawiałeś? - spytał. - podaj mi Tris.
- Słyszy. - rzekłem i położyłem telefon ponownie na stoliku.
<Tris? Musiałam to wykorzystac, :)>

Od James'a Cd Meian, Adelajda

Uśmiechnąłem się do nauczycielki.
Przyjrzałem się chwilę kłótni kobiet. Bawiło mnie to, nie powiem, że nie. Kiedy zapadła chwila ciszy wtrąciłem się.
-Przepraszam Panią bardzo ale Meian musi chodzić i uczęszczać na zajęcia.
-Ona ma zwolnienie - uśmiechnęła się i rozłożyła teatralnie ręce jakby nie mogła z tym nic zrobić.
-Z całym szacunkiem proszę Pani. Lecz ona musi ćwiczyć.
-Nie musi-zachichotała. Nie no wyprowadziła mnie z równowagi. Uśmiechnąłem się czarująco. Zbliżyłem się do niej i dotknęłam barku. Spojrzałem prosto w oczy.
-Jeśli Kamikaze nie zacznie ćwiczyć od następnego tygodnia postaram się aby nie zdała z mojego przedmiotu. A chyba tego nie chcesz- szepnąłem jej do ucha i uśmiechnąłem się.
-Nie może Pan!- aż krzyknęła wściekła
-Oboje wiemy, że w moim sposobie oceniania przeważają oceny z zajęć praktycznych a nie teoretycznych. Jeśli ona nie zaliczy ćwiczeń nie mamy o czym rozmawiać.
-Jest Pan okropny - fuknęła na mnie. Meian przyglądała się nam tylko z boku. Zatkało ją całkowicie.
-Nie. Okropny będę jeśli przedłuży jej się zwolnienie.
-To co wtedy będzie?- zaśmiała się myśląc, że nic nie zrobię.
-Wtedy poproszę dyrektorkę o to aby ona mogła odrabiać samoobronę na Pani zajęciach. Jeśli to już wszystko dziękuję za uwagę. Muszę się przygotować do następnych zajęć.
Ukłoniłem się szarmancko i ruszyłem do wyjścia.
-Pamiętam o wypracowaniu - uśmiechnąłem się i obróciłem w drzwiach. Dziewczyna spojrzała na mnie a ja mrugnąłem do nich obu.
Meian? Adelajda?

Od Meian, CD Sili, Dante

Kocica zdecydowała się, że jej właścicielka ma chyba zacniejsze dłonie, gdyż zeskoczyła z moich kolan i zaczęła przymilać się do Sili, próbując wcisnąć się na jej nogi. Uśmiechnęłam się szeroko, słysząc wypowiedź dziewczyny. Wychodzi na to, że jestem dwa lata starsza od niej i w sumie mamy podobne zainteresowania. Mój wyszczerz jeszcze bardziej się poszerzył, gdy usłyszałam miejsce pochodzenia dziewczyny. Zwaliłam się z łóżka na podłogę i wygrzebałam dwie puszki coca coli (nie bić, brakuje mi kofeiny we krwi), podałam jedną dziewczynie i otworzyłam swoją.  
- Na wstępie toast za tajemnice, bo w końcu wszyscy je mamy - mrugnęłam porozumiewawczo. - Jestem z Extalii, można powiedzieć, że jesteśmy jak sąsiedzi, jeżeli chodzi o brak umiejscowienia na mapach. Piętnaście lat, siostra i pięciu starszych braci, jestem najmłodsza. Z zainteresowaniami jest u mnie różnie. Głównie czytanie, muzyka i pałaszowanie, tego co dobre. Od czasu do czasu rozwiązywanie zagadek. - Wzruszyłam ramionami i zjadłam jeszcze jedną kostkę czekolady. Żyć nie umierać. Jest dosyć interesujący rozmówca (pochodzący z równie interesującego miejsca), posiadający równie interesującego zwierzaka z równie interesującym kapeluszem. Czy można prosić o więcej? Moje rozmyślanie przerwało pojawienie się Dantego w drzwiach. Rzuciłam mu rozradowane spojrzenie i pomachałam tabliczką czekolady.
- Głodny?

Od Tris CD Lorcan

Wybuchnęłam śmiechem.
- Jasne. Cześć, jak chyba wiecie, jestem Tris - powiedziałam.
- Lubisz go? - zapytał jeden ze znajomych Lorcan'a.
- Znam go jeden dzień - powiedziałam. - A poza tym, co was tak interesuje, czy Lorcan ma dziewczynę.
- No wiesz... - zaciął się.
- Wnioskuję, że nie macie własnego życia, dlatego żyjecie życiem Lorcan'a. Po tej informacji mogłabym wam zrobić eksperymentalną analizę zachowania, ponieważ mogą być to poważne zaburzenia, a...
- Dobra, dobra. Podziękujemy ci za tę analizę - przerwali mi znajomi Lorcan'a. Uśmiechnęłam się do siebie i wróciłam na swoje łóżko, wyciągając ołówek i dziennik.

<Lorcan?>

Od Tai Cd. Satoru

Niektóre informację lekko mnie zszokowały, ale fajnie jest się dowiedzieć czegoś nowego, lepsze to niż czytanie czegoś co okazuje się totalną bzdurą. Spojrzałam na chłopaka, który właśnie się wygłupiał, zaśmiałam się lekko widząc na nim "wąsa" z bitej śmietany 
- Chcesz coś? - zapytał wskazując głową na stół, wyciągnęłam rękę i wzięłam jedno jabłko biorąc gryza - Rozumiem, że to już koniec Twoich pytań - wziął do ust kolejny kęs... Ile można jeść? Aż zaczynam mu zazdrościć takiej pojemności. 
- Na dzisiaj - powiedziałam z uśmiechem 
- Pamiętaj, że też jesteś mi coś winna - zastrzegł od razu, przewróciła jedynie oczami 
- Pamiętam, aż tak kiepskiej pamięci nie mam - machnęłam ręką, kończąc jeść jabłko, może zabawne, ale nie przeżyłabym dnia, nie mając go w ustach, po prostu muszę poczuć jego słodki smak. Chyba taki nawyk. 
- Wiesz, że teraz mogę Cię nawiedzać w nocy - zaśmiał się 
- Nie możesz - również się zaśmiałam - Po 22 nie można wychodzić z pokoi - pokazałam mu język na znak swojego słodkiego zwycięstwa. 
- Ciekawe kto mnie powstrzyma - powiedział udając obrażenie, dlaczego udając? Bo miał uśmiech od ucha do ucha 
- Nie jestem pewna, ale mogą to być nauczyciele - wyszeptałam jakby to była największa tajemnica tej szkoły 
- Wiesz, że jestem wampirem i mam różne moce? 
- Wiesz, że jestem diabłem i mogę Cię walnąć rogami? - zapytałam z uśmiechem
- Mocny argument - wyszczerzył się zajmując się ponownie swoim jedzeniem - Byłaś w piekle? - zapytał nagle 
- Że co? - spojrzałam na niego zdziwiona 
- No każdy diabeł był w piekle no nie? Nie tam się urodziłaś? 
Na te słowa praktycznie wybuchnęłam śmiechem
- Wiesz, może i ja wiem mało na Twój temat, ale takich historii na temat diabłów jeszcze nie słyszałam - powiedziałam opanowując lekko śmiech 
- Twoje założenia były równie zabawne - oburzył się 
- Urodziłam się w normalnym szpitalu - powiedziałam już normalnie - I nie, nie byłam w piekle, ale wiele razy miałam go opisywanego, jednak osobiście nie mogę na ten temat nic powiedzieć - wstałam od stolika 
- Już uciekasz? - zapytał 
- Tak po wodę - odpowiedziałam podchodząc do bufetu po butelkę wody gazowanej. Po czym usiadłam z powrotem na swoim miejscu - Zwiedzałeś już tereny? - zapytałam 
- Nie, a co? - zapytał, dalej jedząc 
- Czy Ty kiedyś skończysz jeść? - zapytałam 
- Mówiłem, że jestem głodny - wzruszył jedynie ramionami 
- Poszukuje jeziora, nowych zawsze oprowadzają, mojej grupie nie zdążyli pokazać jeziora - westchnęłam 
- Mnie nawet nie oprowadzili - zaśmiał się 
- To gorzej - przyznałam 
- Dobra, możesz mi pokazać gdzie ten pokój nauczycielski - powiedział najwyraźniej kończąc jeść, kiwnęłam jedynie głową, wyszliśmy ze stołówki i pokazałam mu pokój 
- To na razie - uśmiechnęłam się idąc w stronę pokoi 
- Idziesz szukać jeziora? - usłyszałam, gdy zrobiłam kilka kroków 
- A mam inny wybór - zaśmiałam się idąc do swojego pokoju i szukając ręcznika 

( Satoru? Jak tam u nauczycieli?  )

Od Lil, CD Satoru

Nudy nie są dla mnie. Był późny wieczór lecz nie było jeszcze ciszy nocnej. Nie mogłam wysiedzieć w pokoju. Wzięłam plecak, zapakowałam do niego spodnie do ćwiczeń i czerwony top. Ruszyłam na salę. Na miejscu przebrałam się i włączyłam muzykę. Zaczęłam tańczyć. 
Kiedy skończyłam zauważyłam, że ktoś stoi w drzwiach. Piosenka się skończyła. Patrzyłam na chłopaka.
-Kim jesteś?- rzuciłam w jego stronę, szukając kolejnej piosenki.
-Może tak zacznijmy od cześć.-zaczął podchodzić.- Co tutaj robisz?
-Latam - zaśmiałam się.- Nie widać, że tańczę? Co tutaj robisz?
-Patrzę jak tańczysz. Jestem Satoru, a Ty tancerko?
-Jestem Lilianne. Ale wszyscy mówią mi Lil.
Przyjrzałam mu się uważnie.
-Umiesz tańczyć? - zapytałam
Satoru?

Od Satoru C.D Yuki


- Dziękuję za pomoc - Podziękowała dziewczyna
- Nie ma za co młoda damo - Usmiechnąłem się odchodząc - tak w ogóle Yukuś - Krzyknąłem będąc już kilkanaście metrów od niej
- Tak? - Zerknęła na mnie 
- Przemyśl czy nie boisz się wampirów - Uśmiechnałem się cwaniacko
Zszedłem na dół, znudzony i myśląc co mogbym porobić. Wydostałem się z budynku i ruszyłem w las. Dreptałem tak kilka kilometrów w kółko, pragnąc przygód. Wyciągnąłem książkę. Nie miałęm pomysłu, owróciłem ja na okładke, zrobiona ze skóry, wyglodająca wręcz jakby miała więcej niż kilkaset lat. Przydałby się tytuł... Wyjałem pióro i napisałem mały druczkiem pod miejscem gdzie tytuł miał się znajdować
„Pamiętaj, że człowiek się zmienia, jednak jego przeszłość nigdy.”
No na nic orinalnego mnie dzisiaj nie stać. To przez te kobiety ... I słodka Yukuś. Rozmarzyłem się. Chyba włączył mi się tryb zboka. 


Słodka Yuki w takim stroju? Potrzasnałem głową. Skąd ty masz ten mózg? Wskoczyłem na drzewo i Usiadłem wyciągając ksiązkę by się pouczyć. jak się okazało przysnąłem. Usłyszałem tylko swoje imię. Otworzyłem powoli oczy.
- Panie Satoru - Usłyszałem słodki głosik
- Yukuś - Wyprostowałem się i zeskoczyłęm po czym rozprostowałem kości - co robisz tak daleko od Akademii? - Powiedziałem słodko

< Yuki? >

Od Sili, CD Meian

Na wieść, że jesteśmy na tym samym wydziale, uśmiechnęłam się szeroko. Zaś gdy usłyszałam pytania, tylko nad jednym dokładnie się zastanowiłam.
- Więc mam trzynaście lat. Czytać książki, grać na fortepianie, pływać, słuchać muzyki, długo by wymieniać. A pochodzę z Teret. - powiedziałam, przypominając sobie, że dziewczyna może nie wiedzieć, gdzie to jest. A przynajmniej nie znajdzie na mapach znanych jej światów. Babunia nie zdradziła o nas za wiele, następny plus. 
- Moja kolej. - wyszczerzyłam się szeroko. - Ile masz lat? Jakie masz zainteresowania? Skąd pochodzisz? Masz rodzeństwo? - wyrzuciłam z siebie, nadal się uśmiechając.

Od Lorcana CD Tris

Gdy jej telefon zadzwonił, wściekła wyjęła z niego kartę i tak po prostu wywaliła ja przez okno...
- Co ty robisz? Nie będziesz mogła nigdzie zadzwonic... - nawet sam byłem zaskoczony swoim obojętnym tonem, ale nic... w środku byłem zaskoczony jej uczynkiem.
- Nic. - odpowiedziała wciąz zdenerwowana. Po chwili zadzwonił i mój telefon. Dziewczyna spojrzała się na niego nerwowo, a gdy sięgnąłem po niego, zatrzymała moją rękę. Spojrzałem więc tylko kto dzwoni.
- To tylko chłopaki... - pwoiedziałem i sięgnąłem po komórkę mimo, że wciąż trzymała mnie za nadgarstek. Puściła i mogłem odebraz.
- Hm?
- Siemasz Lorcan! Jak tam pierwszy dzień w szkole? - wydobył się dośc głośno odgłos moich znajomych mówiących hurem. Miałem włącozny głośnik ale nie lubię rozmawiac na słuchawce więc tak to zastawiłem.
- Dobrze, przed chwilą wróciłem z miasta. Może nie jest ogromne, ale gdybyście zobaczyli te miejsca...
- Kto to Tris? - przerwali mi. - jest teraz z tobą? Gdzie ją poznałeś? Już razem?
- Nie razem, po prostu przydzielili nas do jednego pokoju... przedstawisz się? - poprosiłem siedzącą na przeciw mnie dziewczynę.
<Tris?>

Od Tris CD Lorcan

- Co tam masz? - zapytał Lorcan, patrząc się na mój dziennik.
- Nic ważnego - odpowiedziałam. Rozmawiając praktycznie o niczym, wróciliśmy do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i zerknęłam na telefon, gdzie widniała informacja, że mam 3 nieodebrane połączenia. Uśmiechnęłam się pod nosem, od kilku lat nikt do mnie nie dzwonił. Sprawdziłam i okazało się, że trzy razy dzwonił ten sam numer, po czym zadzwonił w momencie gdy odkładałam telefon. Wybiegłam z pokoju i akademii, na dwór i nacisnęłam "odbierz".
- Słucham? - odebrałam.
- Co ty do diabła wyprawiasz? - warknął nieznajomy i głęboki głos.
- Rodzice uczyli mnie żeby nie rozmawiać z nieznajomymi - mruknęłam.
- Nie żartuj sobie.
- Kim jesteś?
- Co ty sobie myślałaś, wybierając się do tej głupiej akademii?! - krzyknął zirytowany głos, a ja nie odpowiadając, rozłączyłam się i wkurzona wróciłam do pokoju. Gdy już tam byłam, facet zadzwonił jeszcze raz, więc wyciągnęłam kartę SIM, otworzyłam okno i wyrzuciłam ją.

<Lorcan?>

Od Lorcana, CD Tris

Na szczęście nauczyciele pozwalają nam chodzic gdzie chcemy więc bez problemu wydostałem się z akademika i mogłem ruszyc do centrum miasta. "miejsca dżungla" jest najlepszym torem do parkaoura. Szkoda tylko, że nie mam z kim się ścigac. Nie znam też tego miasta więc nie wiem czaego spodziewac się za rogiem, ale to akurat szybko się zmieni. Byle by tylko policja nie przyczepiła do mnie... co prawda wątpię by mnie dogoniła, ale po co robic sobie problemy.
Wszedłem do jakiegoś zaułka i wspiąłem się na szczyt budynku. Spojrzałem na miasteczko z góry i wytyczyłem trasę... nie była może jakaś bardzo długa ale nie mam czasu.
Prędkośc, przyśpieszenie, opór powietrza i wysokośc - wziąłem parę oddechów, rozgrzałem się paroma prostymi "sztuczkami" i ruszyłem przed siebie. Poczułem pęd powietrza, który tak dobrze znałem. Uwielbiam go. Przede mną granica dachu - skaczę, robię proste salto i ląduję na położonym jakiś metr niżej, oddalonym o jakieś sześc metrów od poprzedniego dachu... przyśpieszam dalej i zeskakuję w dół. Choc upadłem z kilku metrów - nic mi nie jest, sprawnie wylądowałem robiąc przewrót. Kontynuuję, bo przecież nie mogę tak szybko przerwac... choc parkour jest niebezpieczny, uwielbiamm go więc kontynuuję bieg. Jestem blisko jakiegoś wiaduktu - świetnie się skłąda. Robię parę akrobacji(bo zwykły bieg nie zrobiłby przecież wrażenia) i przeskakuję nad jadącym samochodem osobowym. Wskakuję na poręcz wiaduktu i zatrzymując się na niej, z rozłożonymi rekoma, pozwalam grawitacji ściągnąc mnie w dół. Przerażeni przechodnie podbiegają w miejsce mojego upadku i patrzą w dół, jednak mnie już dawno nie ma kilka matrów niżej - pobiegłem dalej.
Po jekiejś godzienie ustałem przed wejściem na teren akademii i przekroczyłem próg jej bramy i usłyszałem znajomy głos za plecami. Znów trafiłem na Tris.
- Cześc, Tris. - odwróciłem się w jej stronę. Lekko się wzdrygneła z zaskoczenia, pewnie moje oczy zmieniły kolor, czasem się zdarza...
<Tris?>

Od Sili, CD Will

Wygięłam usta w nieco ironicznym uśmiechu, a moją małomówność szlag trafił.
- Ty też jesteś mi obcy. - powiedziałam, drapiąc kotkę za uchem, w odpowiedzi otrzymując zadowolone mruczenie.
- Prawda. - odpowiedział z uśmiechem. Usiadłam na podłodze po turecku, puszczając Lu, która zwinęła się w kłębek tuż obok mnie. 
- Więc poznajmy się. Wiem, że jesteś Sybillią i nazywasz się Will, ale to za mało. Tylko bez czytania z oczu! - ostrzegłam, pokazując bransoletkę z Leitem, a potem zaśmiałam się. Póki nie wiedziałam ile Sybilli jest w akademii i jak bardzo rozwinięta jest u niego ta zdolność, wolałam nie ryzykować. Wprost nienawidziłam zdradzać swoich tajemnic. Zerknęłam na śpiącą Lupie, skoro już o tajemnicach mowa.

Od Satoru C.D Tai


Nagle poczułem jak burczy mi w brzuchu
- Może najpierw zajdźmy do stołówki - Burknąłem 
- Ale potem odpowiadasz na pytanie - Postawiła warunek
- Tak tak... - machnałem ręką - Głosny jestem
- To wy w końcu nie żywiecie się wyłacznie krwią? - Zapytała
- Mają składniki odzywcze, ale tak w ogóle kto Ci takich bzdur nagadał? - Spytałem
- Książki...
- Koń by się uśmiał, to prawda że większość naszej diety to krew, ale jak WYJĄTKOWO nie mamy na nią ochote to przekonsimy cos innego - Odparłem - No już już - Pogoniłem ją
- No Dobra... - Powiedziała jakby jeszcze olśniona odkryciem
Podczas drogi trwała cisza tylko czasami Dziewczyna zadała kilka pytań.
- Czemu was tak trudno spotkać? 
- Bo... - Nie odpowiedziałem
- Bo co? - Dodała
Wyjałem prace domową.
- Czytnij se początek i nawet nie próbuj dalej - mruknąłem
- Ale się nagle poważny zrobiłeś - Spojrzała na mnie kontem oka
- Coś ty? - Zrobiłem słodką minkę
- Odszczekuje - Prychnęła i wsadziła nos w moją pracę domową
Nie mineła chwila..
- Rozumiem - Zainteresowała się najwyraźniej naszą rasą
- Nie czytałaś dalej? - Spojrzałem jej w oczy
- Nie... 
- I git - Powiedziałem z uśmiechem
W końcu dotarliśmy do stołówki. Dziewczyna chwilowo chciała usiąść przy oknie ale widząc słońce odpuściła sobie i usiedliśmy w cieniu.
- Jak przyjemnie - Powiedziałem
- To idź se coś wziąć - Odparła
- ide ide...
Wróciłem z gura "przekąsek". Dziewczyna chwilowo spojrzała na mnie z pożałowaniem. 
- Dobra odpowiedz na moje pytanie - Oparła się rekoma o blat stołu
- No więc zacznijmy od tego, że dopuki wampir nie wypije krwi osoby która kocha ponad wszystko to nigdy nie zaspokoi pragnienia - Mówiłem jedząc 
- Czyli masz ukochaną? - Zerknęła na mnie
Zaczałem się smiać
- Jesli chcesz bym się udławił to prawie Ci wyszło - Odparłem z łzami w oczach 
- To czemu w ogóle Ci nie chce się pić? - Spytała podejrzliwie
- Szczerze... - Wziałem kolejny kęs - Sam nie wiem...
- jak to?
- Moi bracia odczuwają głód dlatego co jakiś czas przysyłają im narzeczone - Dodałem
- Wampirzyce?
- Nie - pokiwałem głową - Ludzie, dla was to może lepiej będzie brzmieć... - Zamysliłem się
- Ofiary - Mruknęła
- Dokładnie ... - Kolejne kęsy
- Dobra dobra, ale jak to jest? - Zapytała
- Jak? czucie pragnienia jest ogropne - wzdrygnąłem się - Ale im więcej pijemy tym bardziej odczuwamy, aż niektórych to prowadzi do obłędu i musimy ich zabić - Mruknąłem
- Dziwne... pierwsze słysze - Zamyśliła się - Ale nadal nieodpowiedziałęś na moje pytanie
- Co to przesłuchanie i tak odpowiedziałem Ci an wiele innych - Zrobiłem se wasa z bitej śmietany która znajdowała się na babeczce 

<Taiga?>

Od Yuki do Satoru

-Źle ..... mieszańcem w 70% bustwem a w 30 % lisołak 
- ciekawe
- i nie mam 5 lat żeby bać się wampirów - uśmiechnęłam się 
- chodźmy już - chciał coś powiedzieć a ja mu przerwałam i nie dałam dokończyć.
Po drodze opowiadał mi o szkolę i o uczniach. Po chwili byliśmy już pod moim pokojem. 
<Satoru ?>

Od Meian, CD Sili

Pokiwałam głową i klasnęłam w dłonie, słysząc odpowiedź dziewczyny. Wygląda na to, że jesteśmy na jednym wydziale. 
- Już kojarzę. U mnie w pokoju są sami chłopacy plus ja, u ciebie jest chłopak i kilka dziewczyn, nie? Jesteśmy obie na tym samym wydziale. - Uśmiechnęłam się i zaczęłam mocniej głaskać kotkę. Zdecydowanie mam niedobór własnego zwierzaka, no cóż. Ten kot w przeciwieństwie do mojej Kier, przynajmniej nie próbuje mnie zamordować swoimi pazurkami. 
- Ile masz lat? - spytałam, wydawała się być młodsza ode mnie, ale kto ją tam wie. - Skąd pochodzisz? Co lubisz robić? - Standardowy wachlarz pytań numer sześć. 

Od Sili, CD Meian

Gdy się przeniosłyśmy się do budynku, odetchnęłam z ulgą. Zdecydowanie wolałam deszcz. Chwilę później byłyśmy w pokoju Tajemnic, skąd wiedziałam? Przynajmniej piętra, pokoje i ich nazwy zapamiętałam. Podziękowałam za czekoladę, którą uwielbiałam. 
- Wydział Eteru, a ty? - przekrzywiłam głowę, żeby się jej przyjrzeć. Nie widzę kieł, rogów, ani skrzydeł, ale mogła je gdzieś tam chować, nigdy nic nie wiadomo. - Na diabła nie wyglądasz, na anioła też nie, ale wszystko jest możliwe. - stwierdziłam. Lu rozleniwiła się na kolanach Meian, na co zachichotałam, poprawiając kapelusz kotki, o którym prawie zapomniałam.

Od Satoru C.D Yuki

Od Satoru C.D Yuki

Rozmowa z poznaną dziewczyna odciagnęła mnie całkowicie od mojej książki więc postanowiłem do niej wrócić, siadając na jednym z okien na drugim piętrze. Powróćmy do tej zboczonej myśli, uśmiechnąłem się w duchu. Wziałem ołówek i zacząłem pisać 
„Pamiętaj, że człowiek się zmienia, jednak jego przeszłość nigdy.”
Gdy tylko dusza opuściła jej ciało, drastycznie zmienił się w osobę, którą teraz jest. Zupełnie nie przypomina tego dawnego wampira, którym był, lecz bestię żywiącą się pożądaniem, krwią i oczywiście seksem. Chociaż na samym początku, zanim stał się wampirem, był głęboko zakochany w pewnym mężczyźnie, to później się to zmieniło. Może dlatego, że ten go zostawił? Chłopak go znienawidził zaraz po tym, jak po śmiertelnym wypadku zamiast pójść do nieba, został na ziemi jako istota, która by przeżyć musi zabijać innych. Z czasem przestało mu to przeszkadzać, jednakże to uczucie towarzyszyło mu przez długi czas i było głównym czynnikiem, przez który sypiał z kobietami. Aczkolwiek, zdarzało mu się mieć różne odchyły, chociażby w Średniowieczu, kiedy to z szerokim uśmiechem na ustach penetrował wnętrze jednego z Angielskich książąt."
- dobra ludzie maja racje, mam spaczony umysł - Zachichotałem cicho 
Poczułęm jak burczy mi w brzuchu. To szybciej niestrawność tutejszych przysmaków niż głód. Nie czuje potrzeby nawer kropli, w dodatku żadko jaka istota ma słoki aromat... nagle dostrzegłem młodą damę z bagażami. Była taka słodka... Zeskoczyłem w dół z drugiego piętra i powoli podszedłem. 
- Cześć, pomóc Ci? - Spytałem milusio
- Nie mogę rozmawiać z obcymi - Podniosła lekko główkę
- Ale ty słodka - Wypiołem się przodem do niej 
- Dziękuję - Zarumieniła się
- To się poznamy - Puściłem jej oczko - Ale to tez oczywiste że boisz się mojej rasy, jestem tu narazie jedyny <3 
- A jakiej jest Pan rasy? - Wyszeptała próbując podnieść wszystkie bagaże
- Wampir - Oblizałem się - No daj to - Podniosłem bagaże z łatwością 
- Jestem Yuki jestem...
- lisołakiem? - Spojrzałem w jej oczęta

<Yuki?>

Od Taigi Cd. Will

Jakie mam plany na dzisiaj? Hmm To całkiem ciekawe, gdyż nie miałam jako tako planów, no prawie 
- Najpierw pójdę na zajęcia, później coś zjem, następnie idę do biblioteki i robię pracę domową - odpowiedziałam jedząc chrupiące pieczywo 
- A później? - zapytał kończąc swój posiłek 
- Chciałam się wybrać do miasta - przyznałam - Ale nie wiem kiedy skończę pisać 
- Masz wszystko zaplanowane - zaśmiał się 
- Czasami przez przypadek walne kogoś drzwiami - wzruszyłam ramionami kończąc herbatę 
- Jak idziesz do miasta, to może wybiorę się z Tobą, też mam kilka spraw do załatwienia - powiedział, gdy już wstawałam 
- Jak chcesz - odpowiedziałam wycierając usta serwetką i wkładając jabłko do torby - Widzimy się na obiedzie, no chyba, że mamy dzisiaj jakieś zajęcia razem - powiedziałam biorąc torbę i wychodząc ze stołówki, udałam się do klasy gdzie miałam mieć pierwszą lekcje, nauczyciela jeszcze nie było więc usiadłam spokojnie na parapecie 

( Will?)

Od Meian, CD Sili

Zaproponowałam dziewczynie przeniesienie się do budynku z klimatyzacją, co obie przyjęłyśmy z ulga. Po chwili siedziałyśmy już u mnie w pokoju, nadal nie było chłopaków. Wyjęłam czekoladę i podałam ją Sili, zjadając jedną z kostek. Moja kochana mleczna fantazja, uśmiechnęłam się szeroko, wolną ręką głaszcząc kotkę, która obecnie usadowiła się na moich kolanach. Yey, jest taka cudowna i puchata! 
- Sama mam kotkę, ale zachciało jej się marcować w środku lata. Obecnie znajduje się w moim domu i wychowuje dzieciaki. Za to ciotka obiecała mi, że jak podrosną, to przyjedzie mi ją oddać z jednym z kociątek do akademii. - Na Liv, jak ta kotka słodko mruczy. Zdecydowanie brakuje mi mojej Kier. - Na jakim jesteś wydziale? - Biję dzisiaj rekordy mówienia. 

Od Sili, CD Meian

Kotka zamruczała, gdy dziewczyna ją pogłaskała, więc zeskoczyła z moich ramion i zaczęła się do niej przymilać, prosząc o więcej pieszczot. Pokręciłam rozbawiona głową, a na mojej twarzy zagościł lekki uśmiech.
- Masz racje, Lupia nie jest normalnym kotem. Jest rasy Estia, dość tajemnicza na swój sposób. - powiedziałam, przypominając sobie, kiedy ją dostałam.
- A ty masz jakieś zwierzęta? - spytałam. Na wszystkich bogów, rzadko zwracałam uwagę na pogodę, ale w takim upale nawet ja się ugotuję! Zgarnęłam włosy z twarzy, zaklęć nie będę rzucać na terenie szkoły, chociażby mnie kusiło.

Od Meian, CD James, Adelajda

Wyczuwając od niego pokłady negatywnej energii (czyli złości) starałam się wykonywać polecenia szybko i bezszelestnie, a przede wszystkim nie przeszkadzać walczącym. Usiadłam w rogu, z zachwytem oglądając walki. Trudno nie zauważyć, że nauczyciela mamy jednak dobrego. Z uwagą przyglądałam się jego ruchom, starając się rejestrując tok myślenia, gdy w najmniej oczekiwanym momencie robił unik, bądź zmieniał ułożenie ciała. Większość uczniów znała przynajmniej podstawy, zdarzyło się kilka osób wywalających się na każdym kroku, ale nie dało się nie dostrzec też paru perełek. W myślach zarejestrowałam, żeby uważać na tego nauczyciela, ma zdecydowanie za dobrze rozwiniętą intuicję. Pod koniec lekcji wszyscy byli już poobijani od uderzania o twarde maty i zmęczeni. Skierowałam się do wyjścia, chcąc jak najszybciej opuścić teren ćwiczebny. Zaklęłam pod nosem, okropnie duszno tutaj. Usłyszałam głos nauczyciela, odwróciłam się zdezorientowana i podeszłam do niego. Jak zwykle - podpadłam pierwszego dnia, na pierwszej lekcji, u pierwszego nauczyciela. Talent do wpadania w kłopoty powinien być traktowany jak choroba i mieć pozwolenie na leczenie. Przewróciłam oczami, słysząc tekst o pięknych oczach i poprawiłam okulary. Dziwne, nie pamiętałam, żebym je zakładała. 
- Adelajda uwielbia dramatyzować, nagadała jakiś bzdur dyrektorce, a ja musiałam przez dwadzieścia minut wysłuchiwać jej biadolenia. Skończyło się na tym, że dostałam zwolnienie, ale jeżeli o mnie chodzi, to można to podrzeć. - Prychnęłam pod nosem, ale pokiwałam głową słysząc słowa o wypracowaniu. 
- Akido - rozległo się zza moich pleców, odwróciłam się i zauważyłam Adelajdę, stojącą z rękami założonymi na piersi. - Wybacz James, już zdołała nabroić? Ach, spodziewałam się tego - spytała, podchodząc do nas.
- Ej, jeszcze nic nie zrobiłam - obruszyłam się.
- No właśnie, nic - wtrącił nauczyciel samoobrony. 
- Widzisz, mówiłam, że nie potrzebuję zwolnienia - prychnęłam, za co dostałam zdzielona pod głowie od ciotki.
- Ach, jaka ta dzisiejsza młodzież rozpuszczona - zaczęła teatralnie gestykulować. 

Od Yuki

Mój brat wyjechał dzień przedemną. Wiec dopiero dzisiaj przyjechałam . Miałam cały stos walizek i toreb . Miałam chyba wszystko od czainików po sukienki. Brat przyszedł pomuc mi to wyciągnąć z auta. Ale miał pilne wezwanie i nie mógł mnie odprowadzić z tym do pokoju. Od razu szybko pobiegł w kierunku pokoju dyrektorki.Nagle podszedł jakiś chłopak .
- Cześć pomóc ci z tym ? 
<jakiś chłopak ?>

Od Meian, CD Silencia

Uśmiechnęłam się do dziewczyny i wspólnie ruszyłyśmy poszukiwać jej kotki w kapeluszu. Z jednej strony chyba powinnam być zdziwiona, ale to w końcu magia, wszystkie chwyty i dziwne sytuacje dozwolone. Co nie zmienia faktu, że było piekielnie gorąco, a nic tak nie niszczy pokładów energii jak zbyt wysoka temperatura. Dziewczyna miała już coś powiedzieć, ale w połowie przerwała i przyciągnęła mnie do siebie. Sekundę później usłyszałyśmy huk, odwróciłam się i zmierzyłam zwierzaka przychylnym spojrzeniem. Poszerzyłam uśmiech i pogłaskałam kotkę.
- Jaka to rasa? Na pewno nie normalny kto. - wymruczałam z zachwytem, uwielbiam zwierzęta. 

Od Willa, CD Sili

No pięknie, czyli 2 Sibilie pod jednym dachem. 
- Nie wiesz może czy ktoś tutaj jeszcze ma zamiar się wprowadzić? - spytałem cicho, właściwie ciszej niż zazwyczaj. 
- Nic mi na ten temat nie wiadomo - Dziewczyna wzruszyła ramionami. - A co? Przeszkadza ci mieszkanie pod jednym dachem z dziewczyną i kotem? - spytała po chwili z uśmieszkiem pełnym ironii. 
- Można powiedzieć, że obie istoty są mi obce. - uśmiechnąłem się do siebie. 
<Sili? ~Brak weny>

Od Tai Cd. Satoru

Weszłam do małego sklepiku, zapach mnie od razu odepchnął, trochę tak jakby za sklepem koty jadły właśnie stare ryby, ale moja ochota była zbyt dużo. Wzięłam z lodówki jakiegoś loda na patyku, zapłaciłam i tak jak szybko weszłam tak wyszłam. Jedząc moją zdobycz szłam w stronę biblioteki, a przynajmniej miałam nadzieje, że idę w tym kierunku. Pomimo kilku dni, dalej do końca nie wiedziałam, gdzie co jest. Jedyne za czym tęsknie to za moją starą biblioteką, chyba było to jedyne miejsce poza salą do ćwiczeń, gdzie mogłam się ukrywać i oddać się książką, ale cóż było minęło, może tutaj znajdę podobne miejsce. Idąc pogrążona w myślach usłyszałam już znajomy mi głos. 
- Mogę Cię zaprowadzić - powiedziałam po czym z powrotem wróciłam do loda. 
- Więc prowadź - powiedział z uśmiechem, szłam korytarzem, a mój towarzysz szedł obok mnie krok w krok, zresztą nie dziwie się sama się kilka razy zgubiłam. Po chwili skończyłam jeść odzywając się 
- Mogę się o coś zapytać - zaczęłam 
- Pytaj - wzruszył ramionami - Ale pamiętaj coś za coś - zaśmiał się 
- Niech Ci będzie - przewróciłam oczami - Jak to jest pić krew? - stanęłam na chwile 
- Serio? - zaśmiał się - Myślałem, że zapytasz czy boje się czosnku albo cebuli 
- To, że nie jestem wampirem nie oznacza, że nie interesuje się innymi rasami - uśmiechnęłam się lekko - Czytałam kilka książek, ale w żadnej nie doczytałam się odpowiedzi, a Ty jesteś pierwszym wampirem jakiego poznałam, więc nadarza się okazja 

(Satoru?)

Od Grace C.D. Tai

Wreszcie skończyła się przerwa, a ja niechętnie wstałam i ruszyłam w stronę budynku, wołając Dakotę.
Suczka wstała i poleciała za mną, ale przed klasą kazałam jej czekać, po czym sama weszłam do klasy, idąc na sam koniec klasy, gdzie usiadłam w ławce w miejscu pod ścianą, rzucając obok siebie plecak, z którego wyjęłam notatnik i długopis i siedziałam tak, podczas gdy nauczyciel z prowadzeniem lekcji czekał na resztę, którzy jeszcze nie przyszli.
Kiedy jednak wreszcie wszyscy uczniowie znaleźli się już w klasie, okazało się, że miejsc jest dla wszystkich akurat tyle, ile potrzeba, więc ktoś usiadł i koło mnie...

(Kto dokończy?)

Od Willa, CD Taigi

Pisanie wiadomości z nowo poznaną dziewczyną całkiem... podobało mi się? Nie potrafię tego określić, w każdym razie było lepiej niż z początku przypuszczałem. 
Po zakończeniu rozmowy z nią udałem się do toalety, a potem poszedłem spać. 
Spało mi się dobrze, w zasadzie tak jak zawsze, w każdym razie nie odczuwałem, że jestem w zupełnie innym miejscu. 
Przypomniawszy sobie o ostatniej wiadomości od Taigi, szybko umyłem się, ubrałem i zszedłem na stołówkę. 
Tak jak się spodziewałem - byłem pierwszy. Po cichu wziąłem kromkę chleba i wybrałem miejsce przy oknie - tak jak dziewczyna tego oczekiwała. Moje samopoczucie poprawiło się o wiele lepiej, twarz już mnie tak nie bolała i widziałem w lustrze, że aż tak bardzo nie widać sińców. Moją głowę zaczęły zaprzątać myśli zupełnie niedorzeczne, nie wiem jak mogę zacząć tak myśleć. 
Z zamysłu wyrwała mnie Taiga we własnej osobie. 
Przywitaliśmy się oboje. Zauważyłem, że nie jestem jedyną osobą, która "delektuje" się bułką. Uśmiechnąłem się pod nosem. 
- To... Jakie masz plany na dzisiaj? - zagadałem. 
<Taiga?>

Od James`a, CD Meian

Zmierzyłem ją wzrokiem.
-Czy ktoś jeszcze ma zwolnienie? - rzuciłem do reszty. Nikt nie wyszedł. Spojrzałem na dziewczynę. Byłem zły.-Dobra, Siadaj gdzieś tak aby nie przeszkadzać.
Dziewczyna odeszła a ja zacząłem prowadzić dalej lekcję. Jak zawsze wygrana. Niektórzy z nich byli całkiem dobrzy. Zostało jakieś pięć minut.
-Dobra dzięki za dzisiaj- uśmiechnąłem się do nich. Zmęczyłem się bardziej uważając aby nie zrobić im krzywdy niż tym, że się biłem.
-Możecie lecieć do szatni się przebrać, wziąć prysznic czy co tam chcecie. -machnąłem ręką. Wszyscy ruszyli do wyjścia. Byli zmęczeni i poobijani. Dziewczyna która nie ćwiczyła ruszyła zadowolona do wyjścia na końcu.
-Kamikaze. Ty nie wychodzisz!- krzyknąłem za nią. Zatrzymała się w miejscu, obróciła się. Była zaskoczona i zdziwiona. Chciała wyjąkać czemu.
-Chodź tu- uprzedziłem ją. Podeszła niepewnie.
-Mam do Ciebie dwa pytania oraz jedno polecenie.-oznajmiłem
Nic nie powiedziała. Przytaknęła.
-Pierwsze pytanie: Czemu nie ćwiczysz? Wiesz, że później będzie jeszcze gorzej. A ja nie przepuszczam za piękne oczy. Teraz zadanie Napiszesz długie wypracowanie na następną lekcję. Pytanie drugie: Jaki chcesz temat. Kultura Japonii. Czy może jak powstało Aikido. Oczywiście musisz opisać wszystko podając nazwiska najważniejszych osób, miejsca itp.
Zmierzyłem ją pewnym wzrokiem.
Meian?

Yuki - Wydział Eteru - Odeszła

Właściciel:  loock
Imię: Yuki 
Nazwisko: Flower 
Pseudonimy / Ksywki: nie posiada
Płeć: Kobieta
Rasa: 70 % bustwo 30 % lisołak
Wiek: 15 lat
Wydział: światła
Rok w Salem: I 
Zakochany w: -
Para: - 
Rodzeństwo: brat Kukuri (nauczyciel) 
Rodzina: wyprowadziła się z bratem
Ulubiony przedmiot: opieka nad stworzeniami 
Znienawidzony przedmiot: lubi wszystkie
Charakter: nieśmiała ale jak się wkurzy to potrafi krzyknąć, ma świra na punkcie czystości , 
pomocna, dobro duszna , bardzo mądra
Talent: tak jak 50% bustw ma moc tworzenia talizmanów. A tak poza tym bardzo dobra pamięć i koncentracja a także jest bardzo dobra w nauce.
Historia: Nie chciało się jej siedzieć w domu i gnić . Więc skorzystała z okazji i pojechała z bratem.
Pokoje: Pokój Chaosu
Lubi: sprzątać,uczyć się ,malować i gotować
Nie Lubi: gdy ktoś się z niej wysmiewa lub zachowuje się jak świnia
Najlepszy Przyjaciel: Yato
Przyjaciele: co najwyższej brat
Wrogowie: wolę się nie podkładać
Zainteresowania: malowanie
Wygląd: Ładna dziewczyna jedyne co ma z lisołaka to uszy i ogon .
Cechy ubioru: różnie
Głos: Vocaloid
Ciekawostki: Uczy się bardzo dobrze żeby zostać boginią w przyszłości. 
inne zdjęcia :





Od Sili, CD Will

Powstrzymałam rozbawiony uśmiech cisnący się mi na usta, jednak pozwoliłam sobie na mały uśmieszek. 
- Nikogo oprócz mnie nie ma. - powiedziałam, widząc jak się rozgląda. Zmrużyłam oczy, nadal się zastanawiając, co jest w nim takiego znajomego. Nagle dostałam olśnienia i nie mogłam już powstrzymać szerokiego wyszczerzu wypływającego na moją twarz. 
- Jesteś Sybillią. - za nim zdążyłam ugryźć się w język, wypowiedziałam te dwa słowa na głos. Zaskoczony i zażenowany chłopak wpatrywał się we mnie pytająco. Zaczerwieniłam się nieco, ale po chwili się opanowałam.
- Też jestem tej rasy. - wymamrotałam odrobinkę niewyraźnie, ale chyba mnie zrozumiał.

Od Satoru C.D Tai


"Próbowanie bycie miłym nie jest w moim guście" pomyslałem i wzruszyłem ramionami. Dziewczyna odeszła, wyjąłem z kieszonki ołówek i wsadziłęm go za ucho z mysla co by dopisać. Chyba wrócę do swojej natury i napisze cos zboczonego. Uśmiechnałem się do siebie, lecz pisanie na swojaka nie jest zbyt wygodne. Rozjerzałem się, jaki to ja miałem pokój? Zerknałem w zapiski. Czuje się dyskryminowany, to że wampiry to od razu "pokój krwi" Zamysliłem się. Ludzie nie są jak widze tu zbyt rozrywkowi, zrobiłem dziubek. Poszukajmy. Chodziłem nie patrząc na drogę po całej szkole, jedynie mój instynkt informował mnie że ktos idzie, gdy dotarłem ledwo co świadomy tego an miejsce, zakończyłem rysunek do mojej książki


Powinno pasować. Otworzyłem drzwi, żadnego obcego zapachu.Czyli! Żadnych wampirów! No nareszcie nie będę się z kimś użerać tak jak z rodzinką... Pokój był dosc ciekawy ale ja wole wysokości, rozejrzałem się. Nic.. Żadnej wytrzymałej półki chociażby, a pewnie szafy i tak sa pokryte kurzem. Usiadłęm na jednym z łóżek, może warto zanieść pracę do nauczycielki? ehh... Albo podokuczac komuś, przeleciałem językiem po ostrych kłach. Wyszedłem tanecznym krokiem chowając książkę do torby. Ruszyłem korytarzem, w koncu trzeba pozwiedzac by być rozeznanym. Wszyscy wyglądają... zbyt zwyczajnie, ubrani jak ludzie. Lekko się załamałem i zasmiałęm ironicznie w głowie. Z nikąd pojawiła się przede mną Tai'a, jedzac swoje wymarzone lody. 
- Może dasz troche? - Zaśmiałem się 
- Kpisz... - Mruknęła i mnie ominęła
- Zero zabawy - Westchnąłem - Wiesz przynajmniej gdzie jest pokój nauczycieli czy cos ten teges... Nie chce mi się znowu krażyc po tej szkółce 

< Tai'a?>