Do walentynek pozostały jeszcze dwa tygodnie, może trochę mniej, a i tak wszędzie jest pełno ozdób. Serca, brokat, czerwone wstążki i balony. Nie wiem co wszyscy w tym widzą, dla mnie to święto jest puste. Każdy mi mówi, że gdyby był tu Satoru... Wypadałoby mi powiedzieć kto to jest, czyż nie? Był wampirem, moją dawną miłością, nikt mnie tak nie pociągał jak on. Potrafił mnie zadowolić na wszystkie sposoby, nasza wspólna noc, mogłabym ją przeżyć jeszcze i miliony razy. Dobrze zbudowany, z ciemnymi włosami i tylko jednym pasemkiem białym. Zabawnie to wyglądało, jednak i to mnie w nim podniecało. Jednak wiem, iż to już nigdy nie wróci, zdałam sobie z tego sprawę i pogodziłam z tym, dlatego nienawidzę, gdy ktoś o nim wspomina. Po co mam się niepotrzebnie torturować? Kolejny dzień siedziałam spokojnie na lekcji, zaczynało być to monotonne, wstajesz, jesz, lekcje, odpoczynek, znowu jesz i idziesz spać. Nudne czyż nie? Tak właśnie przeżywałam swoje dni aż do pewnego dnia, kiedy do klasy wszedł on. Był nowym diabłem w naszej klasie. Gdy wszedł, każda dziewczyna wydała cichy jęk, nie ukrywam,że również na niego spojrzałam i byłam pod lekkim podziwem, jednak ukryłam to i udałam, że jest mi on obojętny. Może zacznę od góry. Jego włosy ciemne niczym smoła były jak miewam rozczochrane jakby dopiero wstał z łóżka, ale to dodawało mu niezwykłego uroku. Oczy, w nich można by się zanurzyć i już nigdy się z nich nie wydostać. Ciemne niczym dwa węgielki, które puszczając delikatne iskierki, tylko po to aby zaraz zapłonąć, zgrabne usta, które teraz wykrzywiły się w lekki wymuszony uśmiech. Po jego barkach, można było rozpoznać, że nie raz był gościem na siłowni. Nauczyciel oczywiście przedstawił go całej klasie " Ethan Oliroid" Miałam dziwne wrażenie, że znam to nazwisko, jednak odrzuciłam od siebie tę myśl. Zostało wyznaczone mu miejsce, a wiecie co jest najlepsze? Że jedyne wolne miejsce było obok mnie. Widziałam wzrok dziewczyn, które w tym momencie najchętniej by mnie udusiły gołymi rękoma. Dopiero kiedy obok mnie usiadł, mogłam poczuć zniewalający zapach jego perfum. Myślałam, że zaraz się do niego przykleję, byle by tylko móc czuć ten zapach.
- Hej - odwrócił się nagle w moją stronę z lekkim, jednak niebezpiecznym uśmiechem. Wiecie jak to jest, gdy uśmiechacie się gdy chcecie coś zrobić, wziąć bądź też zjeść a wam nie wolno? Właśnie tak wyglądał ten uśmiech, który był posłany właśnie do mnie
- Cześć - odpowiedziałam nie wysilając się na uśmiech
- Ethan - podał mi rękę, nawet nie zwracał uwagi na to, że nauczyciel, zresztą jak reszta klasy patrzy na nas dziwnie
- Taiga - uścisnęłam jego dłoń. Pomimo tego iż wydawał się, poprawka jest umięśniony, jednak jego uścisk był delikatny, trochę tak jakby obchodził się z kwiatem, bądź też z jajkiem. Oboje zwróciliśmy uwagę na mężczyznę, który powtarzał ten sam materiał przez trzy lekcje, ale nikt mu nie przerywał bo tez i po co. Gdy zadzwonił dzwonek wyszłam na korytarz po czym się przeciągnęłam, na szczęście była to ostatnia lekcja więc mogę wrócić do pokoju
- Taiga, poczekaj - usłyszałam za sobą męski i donośny głos. Pierwsze skojarzenie? Nowy młody nauczyciel, odwróciłam się i ujrzałam chłopaka z lekcji. Prawda, kilka minut temu do mnie szeptał, więc nie dziwne, że teraz byłam zaskoczona.
- Tak? - zapytałam zaskoczona
- Taiga Minist, prawda? - skinęłam jedynie głowa, nie bardzo rozumiejąc całą sytuację. - Mamy razem pokój - powiedział z uśmiechem - Idziemy? Bo to chyba koniec lekcji na dzisiaj, czyż nie? - Jego uśmiech nie schodził z twarzy
- Nie wiedziałam - przyznałam kierując się z nim do "naszego" pokoju i kto by pomyślał, że to właśnie ja z nim zamieszkam. Otwarł drzwi i wpuścił mnie do pokoju, na swoim łóżku ujrzałam walizkę z jego inicjałami. - To moje łóżko - wskazałam na jego walizkę
- Nie wiedziałem, które jest wolne - wziął swoje rzeczy i przeniósł je na łóżko obok. Usiadłam do biurka i zaczęłam wypakowywać książki, a nowy współlokator zaczął się wypakowywać. Zajęłam się za robienie lekcji, jednak szło mi to niezwykle wolno jakoś nie miałam do tego dzisiaj głowy. - Będziesz czegoś potrzebować z łazienki? - zapytał nagle stojąc kilka kroków ode mnie z jak miewam świeżymi ubraniami.
- Nie - pokiwałam pospiesznie głową. Po chwili zniknął za drzwiami, a ja usłyszałam jak leci woda. Dlaczego czułam się jakbym tam była? Czułam jak na moje ciało spadają krople letniej wody, jak jego ręce zamiast swojego ciała myję moje. Czułam jakby jego ciepłe ręce były wszędzie. Moje serce automatycznie zaczęło walić, oddech stał się nie regularny, a moje ciało zalewała fala gorąca. Po chwili wszystko minęło, spojrzałam na swoje zeszyty. Chwyciłam się za czoło, nie miałam gorączki, nie mogłam mieć halucynacji, więc co to do cholery było? po chwili z łazienki wyszedł Ethan, był w samych spodniach i wycierał jeszcze włosy ręcznikiem.
- Chciałem zapytać czy mogę pożyczyć suszarkę? - zapytał, jednak przez to co przed chwilą przeżyłam nie mogłam wydusić z siebie słowa, dodatkowo onieśmielał mnie widok, jego ciało. Tak jak myślałam siłownia nie była mu obca. Kiwnęłam jedynie głową, nie mogąc oderwać wzroku od jego wyrzeźbionego brzucha. Z uśmiechem wrócił do łazienki, jednak nie zamykał drzwi. Czyżby zrobił to specjalnie? Starałam się robić te zadania, jednak co jakiś czas zerkałam na niego. Do kolacji tłumaczyłam mu, gdzie co jest i jak mniej więcej wyglądają lekcje. Wieczorem poszliśmy razem do stołówki, dziwiłam mu się. Każda dziewczyna zapraszała go do swojego stolika, jednak on bez najmniejszych oporów mówił zwykłe i krótkie "nie" tylko po to, aby usiąść obok mnie i moich znajomych. Przez kilka następnych dniach, o dziwo dogadywaliśmy się nawet dobrze, okazało się, że mamy podobne pasje, codziennie biegamy, razem ćwiczymy, a wieczorami gadamy siedząc na parapecie i oglądając gwiazdy. Jednak jego nazwisko nie dawało mi spokoju. Na dużej przerwie wymyśliłam, że muszę iść pomóc nauczycielce w bibliotece. Tak na prawdę wyszukałam książki o różnych rodach diabłów. Oczywiście był tam każdy ród, nawet mój, tylko, że nawet nie było tam strony, tylko krótkie informację tylko dlatego, że kiedyś zostaliśmy wygryzieni przez jakiś inny ród, może i to zabawne, ale kiedyś moja rodzina zasiadała w Radzie Najwyższych, jednak to stare czasy. dziwo byłam na drzewie genealogicznym, szukałam dalej, minęło 10 minut, zanim znalazłam odpowiednie nazwisko
Oliroid
Jeden z najstarszych oraz najważniejszych rodów. Od kilkuset lat, potomkowie tego rodu zasiadają w Radzie Najwyższych. Każdy z tego rodu posiada dar, który wyróżnia się spośród innych, posiadają coś czego żadna inna rasa, nie pojmie. Niektórzy twierdzą iż podstępem wygnali ród Minist z siedziby, jednak nie którzy twierdzą, że wygrali uczciwie.
- Teraz już rozumiem - powiedziałam szeptem do siebie i czytałam dalej
Nie warto z nimi zadzierać, potrafią wykorzystać każdego byle by tylko osiągnąć swój cel....
Dalej nie czytałam, była tylko ich historia i drzewo genealogiczne, oczywiście Ethan znajdował się jako najmłodszy z rodziny. Pospiesznie zamknęłam książkę i odłożyłam ją na miejsce. Szybkim krokiem wracając na lekcje. Pomimo iż siedział blisko to jakoś nie umiałam na niego spojrzeć. Pytałam się go wiele razy co oznacza jego nazwisko, kim są jego rodzice, odpowiadał, że to nie jest ważne, że to zwykłe nic nie znaczące nazwisko. Po 6 lekcji miałam już wolne, moja nauczycielka od rozszerzonej literatury zachorowała więc miałam wolne. Wróciłam do pokoju i od razu udałam się pod prysznic. Siedziałam tam dłuższy czas, kiedy usłyszałam jak drzwi się otwierają, zdziwiłam się nieco. Ethan miał przecież jeszcze lekcje, więc kto mógłby przyjść? Owinęłam się ręcznikiem i uchyliłam delikatnie drzwi. Jednak w pokoju była pustka. Wyszłam zza drzwi, rozglądając się po pokoju, kiedy zauważyłam swojego współlokatora. Pisnęłam lekko przerażona
- Co robiłaś w bibliotece? - zapytał robiąc krok w moją stronę, automatycznie się cofnęłam, kolejne dwa kroki w przód i moje w tył skończyły się tym, że wylądowałam na ścianie. Zacisnęłam dłonie na swoim ręczniku, nie bardzo wiedząc o co mu chodzi
- Pomagałam - powiedziałam w końcu gdy jego ręka znalazła się obok mojej głowy
- Dlaczego kłamiesz? - zapytał spokojnie, a ja poczułam jak serce podskoczyło mi do gardła.
- Ja.. - zaczęłam, ale nawet nie pozwolił mi skończyć
- Szukałaś informacji na mój temat - dokończył za mnie - Nie grzeczna jesteś, nie sądziłem, że aż tak się uprzesz - wyszeptał zbliżając swoją twarz do mojej - Czeka się kara - mówił bardzo powoli, a jego ręka wślizgnęła się pod mój ręcznik, jednak zatrzymała się na brzuchu, a ja zamiast go odepchnąć, to stałam i płonęłam. - Jednak jeszcze nie teraz, mój diabełku - odsunął się ode mnie powoli, po czym otworzył moją szafę
- Co Ty robisz? - zapytałam zaskoczona
- Idziemy do kina, nie mówiłem Ci? - mówił, nie odwracając się, po chwili wyciągnął jedną z czarnych sukienek - W tym będziesz świetnie wyglądać, bieliznę też Ci mam wybrać? - zapytał z uśmiechem
- Nie - powiedziałam, a na mojej twarzy pojawił się krwisty rumieniec. Usiadł jedynie na łóżku i patrzył na mnie, pokręciłam niedowierzająco głową i wróciłam do łazienki. Szybko się ubrałam w obawię, że wejdzie... Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Nie znałam go od tej strony.
Szliśmy spokojnie przez park w milczeniu
- Przepraszam - odezwał się nagle - Mam nadzieje, że się nie przeraziłaś - dodał po chwili
- Nie... nie martw się - powiedziałam z lekkim uśmiechem, skinął jedynie głową. W kinie, jak to w kinie nic ciekawego. Nie zbyt lubię kino i filmy, jednak było całkiem miło. Szliśmy przez park w świetle księżyca. W końcu zanurzyłam twarz w poduszce słysząc jak chłopak odkręca wodę. Znowu to uczucie.... ponownie poczułam to cholerne uczucie jakbym była właśnie obok niego. Znowu krople wody na moim ciele, jego dotyk, coraz bardziej wyrazisty, coraz bardziej przyjemny. Zaczęłam się wyginać na łóżku, kiedy po chwili wyszedł z tej cholernej łazienki, a to uczucie ponownie minęło.
- Co robisz? - zapytał z uśmiechem
-Ja...Ja tylko leże - mruknęłam w odpowiedzi usłyszałam jego śmiech.
Przez kolejne dni codziennie w swojej torbie znajdowałam co innego, kwiatki, czekolady, owoce, do wszystkiego była doczepiona mała karteczka, każda miała inny wpis, jednak zaczynała i kończyła się zawsze tak samo " Dla mojej diablicy", " Twój diabeł Ethan", za każdym razem uśmiechałam się jak głupia. W końcu nadszedł cholerny 14 luty, jakoś nie byłam nastawiona pozytywnie do tego dnia, na pierwszej lekcji otwarłam torbę, jednak ujrzałam tam samą karteczkę
" Moja diablico, nie przychodź do pokoju przed 16, Twój diabeł Ethan" Nie wiedziałam o co chodzi jednak uśmiechnęłam się lekko. Po trzeciej lekcji chłopak po prostu zniknął podobno miał zwolnienie, jednak dlaczego ja w to nie wierzę? W porze obiadowej poszłam na moje stałe miejsce, gdzie była kolejna karteczka
" Spokojnie, jeszcze tylko kilka godzin" Zaśmiałam się siadając i zaczynając obiad. Po lekcjach była dopiero 14, ruszyłam w stronę swojego pokoju, na drzwiach była kolejna karteczka
" Jeszcze nie, dwie godziny to nie dużo :) "
- Jesteś nienormalny! - krzyknęłam ze śmiechem idąc do biblioteki, usiadłam i otwierałam po kolei, pod rękę nawinęła mi się książka z rodami.
"Znowu mnie szukasz? Oj nie ładnie, uważaj bo będzie kara" Czy to nie robi się chore? W końcu wybiła 16, z uśmiechem pobiegłam do pokoju. Na drzwiach już nie było karteczki, przez co uznałam, że mogę już wejść. W całym pokoju było ciemno, jedynie na podłodze znajdowały się świeczki, a dookoła były płatki róż
- Trochę jak w filmie - zaśmiałam się pod nosem
- Nie podoba Ci się? - przytulił mnie nagle od tyłu
- Jest świetnie - powiedziałam, a uśmiech nie schodził mi z twarzy
- Pamiętasz jak pierwszego dnia czułaś coś dziwnego, oraz teraz nie dawno? - zapytał nagle całując delikatnie moją szyje
- Skąd wiesz? - zapytałam zaskoczona odwracając się do niego
- Moja wina - zaśmiał się cicho - Moja moc, mogę sprawiać, że ludzie i nie tylko czują to co ja chce, już pierwszego dnia - zatrzymał się nagle podnosząc mnie, abym była na wysokości jego twarzy - Już wtedy nie mogłem się powstrzymać, widziałem jak potem wyglądałaś, przez to jeszcze bardziej Ciebie pragnąłem - nie pozwolił mi nawet tego skomentować, gdyż jego usta już były przy moich. Jednak nie opierałam się, nie chciałam, a zarazem nie mogłam. Popchnął mnie delikatnie na łóżko, a płatki róż, które na nim były podskoczyły do góry.
- Wiesz, że jesteś jak taka róża? - uśmiechnął się do mnie wisząc nade mną
- Tak? - zapytałam okładając ręce na jego karku
- Piękna, a zarazem niebezpieczna - ponownie mnie pocałował, a ja odwzajemniłam pocałunek pogłębiając go. Jego ręce nagle znalazły się pod moją bluzkę - Proszę pozwól mi - wyszeptał, czując jego ciepły oddech, jedyne co mogłam zrobić to skinąć głową. Próbował ściągnąć koszulkę, jednak za nic nie mógł na szybko sobie poradzić, po chwili moje koszulka w strzępkach leżała na ziemi - Przepraszam, odkupie Ci ją - mruknął, zajmując się moim brzuchem. Na mojej twarzy pojawił się niewinny uśmiech. Jednak dla niego było to za mało. Nie musiałam długo czekać, abym została bez góry. Czując jego język na swoich piersiach wysilałam, że oszaleje. Moje palce zaczepiły się o jego włosy, a z ust wydostał się cichy jęk. Jego ręce zaczęły kierować się niżej, zahaczyły o moje spodnie, które zsunęły się pod jednym szybkim ruchem razem z koronkowymi figami. Z uśmiechem, powoli wsunął mi jeden palec odsunęłam lekko głowę wyginając lekko ciało.
- Spokojnie - wyszeptał poruszając swoją ręką powoli i delikatnie - Jeszcze nie wszedłem - pocałował mnie w udo. Podniosłam się i z rozpaleniem w oczach zaczęłam go rozbierać. Gdy ściągnęłam już ostatnią część jego ubioru. Delikatnie położył mnie na miejsce, usłyszałam jak coś się drze, domyśliłam się już o co chodzi. Ponownie zawisnął nade mną. Wtedy poczułam jak pierwszy raz we mnie wchodzi, był delikatny i robił to niezwykle powoli. Moje mięśnie zaciskały się wokół Ethana. Całe moje ciało było
skoncentrowane tylko na nim. Jęczałam za każdym razem, gdy się we mnie z
powrotem wsuwał.
Trzymałam się łóżka by nie upaść, a moje nogi już miękły pod jego
dotykiem.Krzyknęłam, gdy przyśpieszył wsuwając się we mnie co raz głębiej. Jedną
ręką trzymał mnie za włosy, a drugą trzymał na moim biodrze. Rozpływałam
się pod nim powstrzymując się przed orgazmem.
- No dalej diablico, dojdź. - wyszeptał ciepłym, męskim głosem, a ja nie mogłam mu się już dłużej opierać. Szczytowałam jak nigdy, pchnął jeszcze dwa razy, po czym sam wydał cichy jęk, opadając na mnie. Wtuliłam się w niego napawając się jego zapachem. Dopiero po kilku minutach wyszedł ze mnie ściągając i wyrzucając zużytą gumkę. Chciałam się ubrać, jednak chwycił moje nadgarstki.
- Coś nie tak? - zapytałam zaskoczona
- Nie ubieraj się, chce Cię podziwiać - powiedział jedynie z uśmiechem, skinęłam głową i uśmiechnęłam się. Przykrył nas kocem i pozwolił mi spokojnie zasnąć. Delikatnie głaskał mnie po włosach, co jakiś czas całując. Pewnie dla niektórych to nie jest "romantyczne" Jednak wole spędzać czas tak niż iść do kina na jakiś mdławy film romantyczny.