piątek, 27 lutego 2015

(Bal) Od Lawsona, CD Meian, Silia

Wdałem się w małą sprzeczkę z Silią, którą czarnowłosa definitywnie przegrywała. Z przyjemnością przyglądałem się jak czerwieni się ze złości, zaśmiałem się pod nosem. Brakowało mi tego wyrazu twarzy i denerwowania jej.
- Następni goście przybyli. - stwierdziłem, patrząc na otwarte na oścież okna z szerokim wyszczerzem. Spojrzałem na nieznaną mi z imienia dziewczynę, jej koci uśmiech, nie wiedzieć czemu, mówił, że zna nowo przybyłych.
- No co ty nie powiesz? - moja przyjaciółka chyba ma zamiar dziś się ze mną kłócić. Po chwili Silia przyjrzała się brunetce.
- Jak mija ci bal, Meian? - spytała ją, unosząc obydwa kąciki ust w uśmiechu.

(Bal) Od Emmalice, CD Nico, Levi

Rudowłosa przez chwilę patrzyła na nas tępo, jednak w kilka chwil także wybuchła śmiechem.
- Leoś żoną... Muszę go kiedyś ubrać w suknie ślubną. - wydusiła w przerwach od śmiechu. Gdy się mniej więcej ogarnęła, spojrzała na nas z rozbawionym uśmieszkiem.
- Ale skoro mój braciszek jest żoną, czemu nie zaproszono mnie na ślub? Czuję się dotknięta. - powiedziała, chwytając się teatralnie za serce z radosnymi iskierkami w oczach. Zachichotałam pod nosem, wzruszając ramionami.
- Nie wiem, spytaj jego męża. - odpowiedziałam żartobliwie, spoglądając na Nico.

(Bal) Od Meian, CD Feliks, Tris, Sky

Krążyłam z Feliksem po sali, kłócąc się zawzięcie na temat otrzymanych sygnałów. Zmiana muzyki, kruk, czający się na parapecie, trzaśnięcie okien o ściany - dobrze, że szyby się nie stłukły, podejrzewałam, że rzucono na nie jakieś zaklęcie, poprawiające wytrzymałość. Oddaliłam się na moment, spotykając po drodze Tris. Zanim zdążyłam odpowiedź, poczułam, że ktoś podnosi mnie do góry i okręca kilkukrotnie. Chwilę później stałam nieco mniej pewnie na ziemi, mamrocząc pod nosem wiązankę ciekawych inwektyw.
- Prawdopodobnie zaraz, skoro goście wieczoru już przyszli. Tris, poznaj Sky`a, Sky poznaj Tris - przedstawiłam ich. - Nie zwracaj uwagi na podobieństwo między nami, nie przyznaję się publicznie, że jesteśmy spokrewnieni - wyjaśniłam, za co otrzymałam kuksańca.
Cóż, z wyglądu byliśmy bardziej jak bliźniacy, choć on był nadal wyższy o kilkanaście centymetrów, a jego oczy były niebieskie. No i był chłopakiem, ale to szczegół. 

(Bal) Od Meian, CD Zayn

Chichotałam jak usposobienie kobiecości, co w pewien sposób wpędziło mnie w stan ,,Co ja, do choler, robię?", ale sytuacja kryzysowa szybko została zażegnana i chwała za to, nie wiem, co zrobiłabym, gdybym wpadła znowu w panikę. Ostatnio coraz trudniej przychodzi mi kontrolowanie się. Chwyciłam z wdzięcznością podany przez Zayn`a napój, wypiłem duszkiem, wyczuwając smak, którego nie powinno tu być. Ponownie zachichotałam, zarabiając nieogarniające spojrzenie od chłopaka.
- Ktoś dolał alkohol do napojów, mam dziwne wrażenie, że znam tych ktosiów - zaczęłam rozglądać się po sali, w poszukiwaniu wspominanych osobników. Dostrzegłam kruka, który siedział na parapecie, co uznałam, za dobry znak. Pora rozpocząć zabawę. 

(Bal) Od Meian, CD Lawson, Sili

Kiwnęłam głową na pytanie chłopaka i przyjrzałam się wyrazowi twarzy Silenci, gdy zauważyła jego przybycie. Zdusiłam zaskoczony uśmiech, czyżby? Nie, lepiej nie. Dzisiaj już wystarczająco nabroję, o ile moje przypuszczenia są słuszne i będą miały odzwierciedlenie w przyszłości. Mimo wszystko nadal miałam minę, jak kot, który właśnie upolował mysz, wypił śmietankę i dojrzał okazję do drzemki na ulubionym fotelu, który zwykle był dla niego niedostępny, gdyż właściciel nie lubił kociej sierści na meblach. 
Nawet nie wiem, w którym momencie wszystkie okna w sali otworzyły się z hukiem, wpuszczając do sali świeże powietrze. Muzyka momentalnie przyśpieszyła, a sama dyrektorka zaczęła się śmiać i chichotać. 
Cóż, wystarczy teraz tylko ich znaleźć i będzie cudownie, chyba wiem, kto jest odpowiedzialny za zmianę atmosfery na bardziej luźną. 

czwartek, 26 lutego 2015

(Bal) Od Silmy CD Matyldy


Zastanowiłam się.... zresztą co mi szkodzi?
-Oczywiście. Chodźmy na bal!Zawołałam z uśmiechem którego pierwszy raz od kilku lat nie powstrzymałam!! Byłam szczęśliwa. Złapałam Matylde za rękę i szybko pobiegłyśmy na dal by się pobawić!Gdy weszłyśmy do sali było już pełno ludzi Matylda ruszyła do jakiejś grupki znajomych.Których nie znałam o nie... nowi ludzi nie nawidze nawiązywać znajomości na imprezach. Zrobiłam wdech Matylda to chyba zobaczyła i uśmiechnęła się mówiąc:
-Nie bój się choć. Powiedziała i ruszyła do jej znajomych zrobiłam jeszcze jeden wdech i wydech i ruszyłam po nową znajomość....

Matylda?

(Bal) Od Tris CD Meian, Feliks

- Średnio - uśmiechnęłam się do Mei, nie zwracając uwagi na Feliksa, który odpłacał się tym samym. Ruszyłam po schodach na górę.
- Idziesz już? - zapytała dziewczyna.

- Nie. Zaraz wracam - odpowiedziałam i szybko ruszyłam do pokoju. Tam zażyłam potrzebne lekarstwa i wróciłam na bal. Pół godziny minęły mi na rozmowie z Jackiem, z kuzynką Jacka i z kilkoma innymi osobami. Potem podeszłam do Meian.
- Mówiłaś, że coś ma się dziać tej nocy, możesz powiedzieć kiedy? Bo chciałabym już wrócić do siebie - powiedziałam.

<Feliks, Meian? Wiem że bardzo krótkie, ale ma 84 słowa>

od Zayna cd Meian

czkekałem na nową piosenke i poleciało..
-anakonda serio?-mei zaśmiała się
-dawaj królu złoty! -zaśmiałem się i wskoczyłem z nią na parkiet
-okej okej-zaśmiała sie i skoczyła z mną w tany
-tańczym ... my anakonda dont my anakonda dont-rykneliśmy.
-MY ANAKONDA DONT WANT NUN UNLESS
-YOU GOT BUNS HUUUUN-krzyczeliśmy i tańczyliśmy. po piosence ruszyłem szybko po cos do picia
-masz masz-podałem mu sok
<C:>

od Nico cd Emmalice

zaśmiałem się cicho
-to nie mnie pytaj ja jestem pokojowo do prawie wszystkich nastawiony..-zaśmiałem się i delikatnie złapałem em w pasie
-oo to dobrze.. no to widzisz...a jak poszło poznawanie leosia?-zapytała bardziej em niż mnie
-hmmm nico?-em uniosła głowę z tymi śmiechnymi świetlikami w oczach.
-hmm nic złego o żonie nie powiem-zaśmiałem się
 em pisneła i zaczęła się krztusić sliną.
-oddychaj -klepnąłem ją mocno w plecy
-ogh.. dzięki-prychneła
-do usług-zaśmiałem się
<em xd>

(Bal) Od Lawsona, CD Meian, Silia

Spojrzałem w kierunku wskazanym przez dziewczynę. Nieco złośliwy uśmieszek pojawił się na mojej twarzy, kiedy zobaczyłem zaskoczoną minę Sili, która zmierzała w naszą stronę.
- Jesteście przyjaciółkami? - spytałem, zwracając się do nieznajomej i  zerkając dyskretnie na kolorowy kształt nad jej głową. Właściwie widziałem ich dość dużo, ale ten był w kilku kolorach, przez co trudno było mi rozszyfrować ich relacji. Do tego dochodziły jeszcze te przeklęte odcienie, a każde oznaczało co innego. I jak zapamiętać tyle kolorów?
- Chociaż, najpierw powinienem się przedstawić. Jestem...
- Lawson! A jednak przyjechałeś. - uniosłem wysoko brwi, słysząc ostatnią część zdania.
- Czuję się urażony, że wątpisz w moje słowa jak i fakt, że przed tobą stoję. - odpowiedziałem, unosząc kącik ust.

środa, 25 lutego 2015

(Bal)Od Meian, CD Lawson

Kręciłam się po sali, szukając mojego ogarnięcia. Oczyma duszy już widziałam to ogłoszenie w gazecie. ,,Wczoraj na trzecim piętrze zaginęło ludzkie pojęcie. Ktokolwiek widział - ktokolwiek wie. Uczciwy znalazca proszony jest o kontakt pod numer 666, przewidziana nagroda w postaci pozostawienia resztek inteligencji znalazcy w stanie nienaruszonym". Zdecydowanie muszę przestać przebywać tak dużo czasu z Feliksem, udziela mi się jego humorek. Wpadłam na nieznanego mi osobnika, o jasnych włosach. Kiwnęłam głową na jego pytanie, machając ręką w stronę dziewczyny, która pojawiła się na końcu sali, obok drzwi wejściowych.
- Można tak powiedzieć. 

(Bal)Od Meian, CD Zayn

Pan i Władca? Raczej panienka na włościach, ale to pierwsze też może być. Prychnęłam pod nosem, ale na twarzy wciąż miałam uśmiech. Uwielbiałam tą część Zayn`a, która niezależnie od sytuacji potrafiła mnie rozbawić/rozśmieszyć/spowodować przeciążenie obwodów umysłowych od nawrotów chichotu. 
- Zakład, że boisz się tańczyć? - jedna z moich brwi momentalnie podjechała do góry, powodując napad śmiechu u wspomnianego wyżej osobnika (czytaj Zayn`a). Doprawdyż, z czego on się śmieje?
Już po chwili ciągnął mnie w stronę parkietu, pragnąć udowodnić wyzwanie. No, cóż, będę korzystać, póki darmo dają. Jeden taniec mnie nie zbawi. 

(Bal) Od Meian, CD Tris, Feliks

Bitwa słowna z Feliksem rozgorzała się na dobre, ale w dość pozytywnym sensie. Oboje nie braliśmy naszych przekomarzań na serio, tym bardziej, że znał mnie z tej strony doskonale. To cud, że w ogóle na co dzień przestałam nosić męskie ciuchy, więc i tak powinien przymknąć oko na mój dzisiejszy ubiór. Wyszliśmy na korytarz, pragnąć zaczerpnąć świeżego powietrza. Przysięgam, że oboje przesiąkliśmy zapachem nadmiernej ilości perfum, które wylały na siebie przyjezdne damy. W oddali zauważyłam Tris, do której pomachałam. 
- Jak mija ci bal? - spytałam z uśmiechem, starając się ignorować morderczy wzrok Feliksa.

(Bal) Od Jacka, CD Tris

Wpatrywałem się intensywnie w Mirę, chcąc jej przekazać nieme "Idź dręczyć kogoś innego.", ale ta uparcie mnie ignorowała. Kiedy w końcu poszła szukać Juliet, zacząłem dziękować bogom (Wybacz, siostrzyczko). Kiedy jej niebieskie włosy zniknęły w tłumie, westchnąłem przeciągle, odwracając się w stronę dziewczyny.
- Przepraszam za nią. Czasami pyta o rzeczy, które nie powinna. - powiedziałem, drapiąc się nerwowo po głowie i chciałem poprawić okulary, ale zorientowałem, że ich tam nie ma. No tak, przecież je zdjąłem przed balem. Słysząc muzykę, odgoniłem swoje myśli i wyciągnąłem dłoń w stronę Tris.
- Zatańczysz? - spytałem, uśmiechając się lekko.

(Bal) Od Emmalice, CD Nico

Kiedy skończyliśmy tańczyć, nagle ujrzałam błysk. Odwróciłam głowę, słysząc dźwięk aparatu i zobaczyłam rude włosy. Na mojej twarzy pojawił się szeroki wyszczerz, nic nie poradzę. Zaraz... Zaczęłam szukać aparatu, ale tak jak się spodziewałam. Rzuciłam rozbawione spojrzenie złodziejowi, a właściwie złodziejce.
- Levi! - krzyknęłam, rzucając się na szyję starej przyjaciółce, która była przy okazji siostrą Leo i powiedzmy, że jest jego dziewczęcą nieco milszą wersją.
- Ech, Alice, przecież nie musiałaś się od razu na mnie od razu rzucać. Mogłaś jeszcze potańczyć. - powiedziała, machając przed moim nosem aparatem. Taa, a ty pewnie zrobiłabyś miliard zdjęć, możesz sobie pomarzyć Evil.
- Zapomniałabym. Nico to Levi. Levi to Nico. - przedstawiłam ich sobie.
- Czy ciebie przypadkiem czas nie goni? - spytała nagle ni z gruszki, ni z pietruszki. Pomarańczowe oczy patrzyły na mnie zza okularów badawczo, a delikatny uśmiech wszystko mi wyjawił. Na moich policzkach pojawiły się rumieńce i zaczęłam nerwowo powtarzać "Skąd wiesz?" i "Nieważne.", co wywołało śmiech dziewczyny.
- Wybacz, ale Mira zrobiła mały zwiad. - parsknęła i zwróciła się do Nico. - Słyszałam, że poznałeś część rodziny Emmy, jak wrażenie? - spytała, mając oczywiście na myśli Ethana i moich rodziców. Jednak obecność rudowłosej mnie uspokoiła, bo to oznaczało, że zapewne wcześniej wspomnianej trójki nie ma.

Od Tris CD Jack

Mira miała praktycznie taki sam kolor włosów jak Jack, byli baardzo podobni. Jack był przystojny, a Mira ładna, więc w tym też do siebie pasowali. Dziewczyna miała delikatne rysy twarzy, co dodawało jej kobiecości i delikatności. Jej dużym atutem w jej pięknie były duże, fioletowe oczy. Uważam, że oczy to najładniejsza "część ciała", ponieważ potrafi wyrażać dużo emocji, dla każdego emocja jest czymś innym, a kolor oczu dodaje charakteru. Gdy usłyszałam zdanie kuzynki Jacka, na temat opiekowania się - parsknęłam śmiechem.
- Bez przesady, po prostu się przyjaźnimy, a poza tym wydaje mi się, że Jack jest bardziej rozsądny i rozważny - odpowiedziałam. Po kilkunastu minutach rozmowy wywnioskowałam, że Mira jest dość sympatyczna, chociaż łatwo ją wkurzyć i zadaje pytania, których niektórzy (na przykład ja) by nie zadali. Troszeczkę nachalna, ale miło się z nią rozmawiało.

<Jack?>

(Bal) Od Lawsona, CD Meian

Niezbyt optymistycznie podchodziłem do tego balu, ale kiedy Evil mi powiedziała, że idziemy do akademii, w której uczy się Silia, powiedzmy, że odrobinkę wykrzesałem z siebie entuzjazmu. Widząc zapełnione pomieszczenie, poprawiłem nieco zirytowany krawat. Siostra gdzieś poszła, a ja, choć bym się do tego nie przyznał, automatycznie zacząłem szukać znajomej czarnej czupryny, jednak nie było jej nigdzie widać. Westchnąłem ciężko, kontynuując swoje poszukiwania i postanowiłem się odrobinkę pokręcić.
- Przepraszam. - powiedziałem, wpadając na kogoś, podczas rozglądania się.
- Nic się nie stało. - usłyszałam damski głos, ale ja byłem zainteresowany gwiazdą, która była widoczna nad głową dziewczyny, która swoją drogą chyba nie przepadała za sukienkami, skoro była ubrana w garnitur. Nieznaczny uśmiech pojawił się na mojej twarzy, powinienem siebie zbesztać za nieświadome użycie mocy, ale wybrała sobie akurat dobry czas.
- Znasz może Silencie Eveloryn? - spytałem, choć znałem odpowiedź.

Chciałaś poznać Lawsona, to masz. xd

A to wygląd Lawsona:

od Zayna cd Meian

zaśmiałem się głośno
-okej następny bal idziemy jako para królewska.. ja bedę księzniczką oczywiście-zaśmiałem się i przytuliłem ją mocno
-okej będę panem i władcą
-już nim jesteś
-aweee zaynee przestań rumienie sie-prychnęła
-moge prosić do tanca-podałem jej dłoń
-będziesz wyglądac jak gej..
-ekhm.....
-oh okej jak bi facet-zaśmiała się ale dała mi się zabrać na parkiet. leciała wolna piosenka wiec było mniej samotnych ocierajacych sie o wszystko sapakó a odrobine par klołyszących sie szepczących sobie czułe słowa.
-emm może na następną piuosenke.. nasze klimaty topnie sa raczej-zasmiałem się i czekałem na decyzje dziewczyny
<pff>

od Nico cd Emmalice

przytuliłem dziewczynę delikatnie. jej siostry dały sie sfotografować a em była z tego powodu mega podjarana
-szczęśliwa?-zapytałem i lekko połaskotałem ją pod brodą
-i to jaaak-zaśmiała sięe i schowała aparat szczęśliwa.
-a więc moge cie teraz prosić do tańca?-uśmiechnałem sie
0jasne!-zaśmiałąs ie i położyła mi dłonie na ramionach. nie miałem pojęcia co zrobic z swoimi. złapała je i położyła na swoich biodrach.
-okej tańczymy-zaśmiała się.. w tyl;e puscili.. o ironio..
-nasza piosenka -prychnałem słyszać friends eda scheerana.
-ojezu mamy wyczucie-połozyła mi leikatnie głowe na rarku i kołysała się obok mnie w rytm muzyki. mogłem słyszeć jej serce, jej oddech to było cudowne.. kiedy piosenka sie skończyła naprawde nie chciałem puścic.
-jeszcze jedna?-zaśmiałem się
-okej okej-westchneła.. a d drzej puścił nagle my heart will go on.
-jeju ale wyjec-em prychneła
-prawda.. ale ludzie ja lubią.. powyje powyje ale jest coś o sercu wiec zapewne piosenka miłosna-zaśmiałem sie
- ... no.. ej tam-prychnęła
-wiem wiem
<em cd)

Od Tris CD Meian, Feliks

Uśmiech Meian odrobinę mnie przerażał... Nawet nie odrobinę, mogłabym nakręcić horror, w którym straszną rzeczą byłby jej uśmiech, taki który teoretycznie coś zdradza, ale tak naprawdę nie zdradza nic! Mój film dostałby co najmniej Globa, jeśli nie Oskara,
- Yyy... Czemu? Jak na razie nie zapowiada się niesamowita noc dla mnie - powiedziałam. - Możesz mi powiedzieć co tak cudownego się stanie?
- Nie powiem ci. Zobaczysz - uśmiech wielkości banana nie schodził z twarzy Meian. Miałam nadzieję, że to "cudowne coś" odbędzie się szybko, bo chciałam godzinę później być już w pokoju. Mei chwilę później odeszła, a ja zostałam przy stoliku i siedziałam tak przez pół godziny. Marzyłam, żeby znaleźć się u siebie w pokoju, w cichym pokoju i przebrać się w wygodne ciuchy, a nie w sukienkę. Ponieważ od kilku dni źle się czułam (przeziębienie), chciałam iść do pokoju zażyć tabletki, zauważyłam, że w moją stronę zbliża się Feliks i Meian. Miałam nadzieję, że mnie miną bez słowa.

<Feliks, Meian?>

KONKURS WALENTYNKOWY SILI

   Chowając połowę twarzy za książką, którą trzymałam w dłoniach, moimi niebieskimi oczami przyglądałam z ciekawością, co robiła Meian. Tak się cieszyłam, że Nozomi zgodziła się ze mną zamienić pokojami. Może i użyłam powodu z szufladki "Silia, Emmalice i ich kłótnie", - nie, żebym ciągle ją o to dręczyła, używając wszystkich znanych mi argumentów, skądże - ale nie skłamałam. To była jedna z przyczyn, a na najważniejszy właśnie się patrzyłam (czyt. gapiłam się jak ciele na malowane wrota). Na początku Flower odmawiała zamiany, ale po dziesiątej czy tam trzynastej próbie się udało, a jednak mam jakąś namiastkę szczęścia.
   Szybko zniżyłam wzrok na wysokość tekstu, który drobnym druczkiem widniał na papierze i starałam się nie zwracać uwagi na to, że brunetka na mnie spojrzała. Po jakimś czasie, gdy uznałam, że już na mnie nie patrzy, wyjrzałam nieśmiało znad lektury, żeby na nią zerknąć, ale palące rumieńce pokryły moje policzki, kiedy napotkałam zielone tęczówki. Nie dość, że zaczęłam wpatrywać się w nią jak zahipnotyzowana, to jeszcze zostałam na tym przyłapana.
   - Coś nie tak? - spytała dziewczyna, a ja gwałtownie zaprzeczyłam ruchem głowy, starając się przywrócić twarzy normalny kolor. W tle słysząc jej chichot, schowałam się na powrót za książką, a moja buzia zdawała się być jeszcze bardziej czerwona niż wcześniej.
   Z ulgą stwierdziłam, że nie czułam ciepła na policzkach, co oznaczało, że rumieńce zniknęły i postanowiłam się w końcu odezwać. Odłożyłam książkę, już otwierając usta, żeby coś powiedzieć, ale zaraz je zamknęłam, słysząc skrzypienie drzwi, a w głowie wymieniałam wszystkie znane mi przekleństwa. Powstrzymując chęć rzucenia pierwszą lepszą rzeczą w wchodzącego do pomieszczenia osobnika, który śmiał mi przeszkodzić. Spojrzałam na Feliksa spode łba, kiedy rzucił kilka słów w stronę Meian i obydwoje wyszli z pomieszczenia.
   Chwyciłam poduszkę i schowałam w niej twarz, a z moich ust wydostał się cichy krzyk frustracji. Mój umysł podsuwał obraz mordowanego na sto tysięcy sposobów czarnowłosego, czemu akurat teraz? Nie mógł przyjść godzinę lub dwie później? Albo mógł w ogóle nie przychodzić! Że też moja miłość do dziewczyn znowu się objawiła, najwidoczniej się myliłam, myśląc, że już nikogo nie będzie po Doll. Potrząsnęłam głową, odganiając myśli o białowłosej. Weź się w garść, Juliet. Jutro porozmawiasz z Mei i przyłóż się do tego, do jasnej anielki!

***** 

   Emmalice i Silia przyglądały mi się z nieskrywanym zaskoczeniem, cóż, nigdy nie było we mnie tyle pokładów złości. Na ogół byłam spokojną osóbką, ale teraz musiałam na czymś wyładować, więc pożyczyłam od kuzynki łuk i strzały, które po kolei trafiały w środek prowizorycznego celu, zaś w mojej wyobraźni był to Feliks. Nie powiem, najchętniej bym go zamieniła w jeżozwierza albo udusiła, ale hamowałam swoją chęć mordu. Chociaż patrząc na umiejętności chłopaka, to ja prędzej zginę z jego ręki, niż on z mojej.
   Od tygodnia ten idiota zabierał mi brązowowłosą sprzed nosa i teraz byłam na sto procent pewna, że wiedział w jaki sposób na nią patrzę, bo tutaj niczym się nie różniliśmy. Ja i on czuliśmy do niej mięte, a chłopak najwidoczniej za nic w świecie nie chciał, żeby Mei przebywała ze mną dłużej niż to konieczne. Ugh! Mamrocząc pod nosem, puściłam cięciwę, a strzała trafiła idealnie w szyszkę, którą przeszyła na wylot. Jeśli chciał się tak bawić, proszę bardzo. Przyjmuję twoje wyzwanie, Panie Rekord. Oddałam rzeczy Alice i skierowałam się w stronę akademiku. Jak działać to od razu!
   Szybko znalazłam się na czwartym piętrze budynku i weszłam do pokoju Tajemnic, lustrując go wzrokiem. Nikogo, oprócz Meian tam nie było. Uroczy uśmiech rozświetlił moją twarz na ten widok i bez ostrzeżenia skoczyłam na łóżko obok brunetki. Zgarnęłam zbłąkany kosmyk granatowych włosów za ucho, a w moich oczach można było dostrzec figlarne iskierki.
   - Meian, spędź ze mną dzisiejszy dzień - poprosiłam z oczkami kota ze Shreka. Z ogromną przyjemnością przyglądałam się, jak zdezorientowana mina dziewczyny przeradza się w szeroki wyszczerz. Poczułam jak moje serce wykonuje podwójne salto, a w brzuchu do lotu zrywa się tysiące motyli. Gdybym tylko miała jakieś umiejętności plastyczne, pewnie wyjęłabym szkicownik i zaczęła uwieczniać ten obraz na papierze, ale jako, że ze mnie artysta marny, starłam się zapamiętać ten uśmiech na wieczność.
   - Jasne - odpowiedziała, a ja powstrzymałam się, żeby nie zacząć piszczeć jak mała dziewczynka, która właśnie miała rozpakować prezent od Świętego Mikołaja. Obydwie odwróciłyśmy się w stronę drzwi, słysząc pukanie, a ja starałam się, żeby mój wyraz twarzy nie mówił "Kogo diabli niosą?". Zaklęłam w myślach, widząc Feliksa, który szczerzył się jak głupi do sera i ignorował moją obecność, koncentrując się na Meian. Nie słuchałam wymiany ich zdań, po prostu czekałam aż zechce ją zabrać z pokoju. Wyczułam jak współlokatorka się podnosi, ale ja zacisnęłam palce na materiale jej bluzy, rzucając wyzywające spojrzenie czarnowłosemu. Nie miałam zamiaru się ot tak poddać! Oplotłam rękami ramię brązowowłosej, wstając razem z nią, nie zwróciłam najmniejszej uwagi na zdziwienie w jej oczach.
   - Meian, idziemy? - spytał się, chwytając ją za bark, jednak nie spuszczał ze mnie gniewnego wzroku, dając mi do zrozumienia, że powinnam puścić Meianell, bo źle się to dla mnie skończy.
   - Powiedziała, że spędzi ze mną dzień - wyprzedziłam Mei, piorunując go wzrokiem i ani myślałam, jej puszczać. Z moim wzrostem i lichym ciałem nie miałam najmniejszych szans w starciu z Feliksem, który był ode mnie o dobre trzydzieści centymetrów wyższy, jak nie więcej, ale! Skoro już mi się udało przed nim ją sobie zarezerwować, to czemu miałabym z tego rezygnować?
   - Nie ciebie się pytałem - warknął, tracąc już cierpliwość. Tupnęłam porządnie zdenerwowana nogą o podłogę, gotowa rzucić się na niego z gołymi rękoma. Na usta cisnęło mi się kilka ciekawych obelg pod jego adresem, ale zatrzymałam je dla siebie.
   - Feliks, zgodziłam się z nią spędzić dzień. - Powstrzymałam okrzyk tryumfu, a potem pokazałam chłopakowi język, nie zastanawiając się nawet nad tym, że moje zachowanie jest godne dziecka. Zarejestrowałam kątem oka, jak dłoń czarnowłosego zaciska się w pięść, chyba ktoś się wkurzył.
   - Kocham cię, idiotko! - wypalił, wyrzucając ręce w górę, a jego spojrzenie było utkwione w dziewczynie. Mimo, że od początku to wiedziałam, poczułam się, jakby ktoś wylał mi na głowę kubeł zimnej wody. Zerknęłam na samą zainteresowaną, a w moje serduszko zaczęły się wbijać małe igiełki, kiedy zobaczyłam w jej oczach coś na kształt szczęścia. Bolało jak cholera. Wbiłam wzrok w czubki swoich butów, a grzywka zasłoniła mi część twarzy. Czy to oznaczało, że zostałam odrzucona już na starcie? Jeśli nic nie powiem, to się nie dowiem. No to let's go, Juliet! Dasz radę.
   - Też cię kocham, Mei. - Spojrzałam na nią z bladym uśmiechem, obserwowałam z uwagą, jak zaskoczenie maluje się w jej zielonych tęczówkach, które tak lubiłam. Czekałam aż padnie wyrok, ale ona najwidoczniej jeszcze przetwarzała dwie nowe informacje. Feliksa też zatkało, jednak o wiele mniej niż mój obiekt uczuć.
   - Przecież, ty ją poznałaś niedawno, więc czemu? - wydusił z siebie, mordując mnie wzrokiem.
   - Mam takie samo prawo ją kochać, co ty, Feliks. - Wzruszyłam ramionami, a mój chłodny ton mógł się równać z temperaturą na Antarktydzie. Moje serce biło straszliwie głośno i szybko, aż się dziwiłam, że nikt go nie słyszy. Mimo, że nadal mnie bolało, to osiągnęłam swoje dwa cele. Wyznałam uczucia Meian, a czarnowłosy się przymknął, nie wiedząc, jak mi odpyskować. Puściłam dziewczynę, kiedy w końcu sobie wszystko przyswoiła. Nawet za nim się odezwała, ja wiedziałam jaka będzie odpowiedź.
   - Juliet, zostańmy przyjaciółmi? - spytała niepewnie. Moje alter ego nakazywało mi nie płakać, co z trudem mi przychodziło, bo czułam jak moje serce powoli zamienia się w tysiące rozbitych kawałeczków. Ku ich zdziwieniu, uśmiechnęłam się, co kosztowało mnie dość dużo wysiłku. Później będę się nad osobą użalać, na razie zrobię dobrą minę do złej gry. W głowie nadal miałam szeroki wyszczerz dziewczyny, dobijało mnie to i jednocześnie rozprzestrzeniało we mnie jakieś ciepło. Cofnęłam się o krok, od tej niczego nieświadomej, co mam zamiar zaraz zrobić, dwójki.
   - No to przyjaciele, ale... - zaczęłam i skoczyłam, uwieszając się na jej szyi, by ją pocałować delikatnie w usta. Powstrzymałam się przed mruczeniem, smakowała czekoladą, którą tak uwielbiałam. Uśmiechnęłam się, widząc zaskoczenie na twarzach ich obu, szkoda, że nie mogę sie tym zbyt długo nacieszyć. Odkleiłam się od niej, unikając dłoni Feliksa, który zapewne chciał mnie zabić i wyszłam z pokoju. - ... To jutro, gdy się obudzę - powiedziałam, śmiejąc się cicho pod nosem i zostawiłam ich samych.
   Gdy tylko zniknęłam za rogiem z ich pola widzenia, puściłam się biegiem, chcąc znaleźć jakąś kryjówkę, w której nikt nie będzie mnie szukać, ale już po kilku chwilach na kogoś wpadłam. Uniosłam głowę w górę, napotykając twarz Jacka, który przyglądał mi się ze zmartwieniem. Patrzenie na niego, nawet jeśli byliśmy odmienej płci, przypominało trochę jak wpatrywanie się w lustro. Tylko, że on nie chciał płakać, on się o mnie martwił.
   - Juli, wszystko w porządku? - Obraz brata rozmazał mi się przed oczami, a po policzkach pociekły pierwsze słone krople.  Nie siliłam się na ich ścieranie, tylko stałam tam i gapiłam się na niego, płacząc z uśmiechem. Moje granatowe włosy zaczęły się przyklejać do policzków, a błękitne oczy były zapłakane, łzy płynęły małymi strumyczkami, musiałam wyglądać koszmarnie.
   - Zostałam odrzucona - powiadomiłam go, a on nie pytając, wyjął chusteczkę pozbywając się łez, przez co rozryczałam się jak małe dziecko i rzuciłam się w objęcia bliźniaka, który będzie zmuszony znowu mnie pocieszać. Po Doll już go chyba nic nie zaskoczy, dramat warty oskara. Na samo wspomnienie o białowłosej, wybuchłam jeszcze większym płaczem. To będzie dłuuugi dzień.

*****

   Pociągając nosem wróciłam do pokoju po ciszy nocnej. Jack mnie pocieszał z dobre pół dnia, a potem zostawił samą, gdyż go o to poprosiłam. Musiałam się uspokoić, a do tego potrzebowałam samotności. Nie dość, że znowu wylałam morze łez w szklarni, gdzie na moje szczęście nikogo nie było. Jednak dzięki temu czułam ulgę, mimo, że małe igiełki ciągle dawały o sobie znać, wbijając się głębiej w moje serce, jakiejś części mnie ulżyło.
   Rozejrzałam się po ciemnym pomieszczeniu, a mój wzrok zatrzymał się na brunetce, która spała, co było rzadkością. Prowadzona dziwnym impulsem, wślizgnęłam się pod kołdrę obok i wtuliłam się w nią. Wiem, mówiłam, że zostaniemy przyjaciółkami, ale dopiero jutro, znaczy się dzisiaj, jak się obudzę. Opuściłam powieki, chcąc zasnąć spokojnym snem, a nad tym wszystkim chciałam pomyśleć kiedy indziej.
   - Mimo wszystko i tak cię kocham, Mei. - mruknęłam sennie, za nim odpłynęłam do krainy snów, przytulając się do brązowowłosej.

KONKRS WALENTYNKOWY TAIGI

Do walentynek pozostały jeszcze dwa tygodnie, może trochę mniej, a i tak wszędzie jest pełno ozdób. Serca, brokat, czerwone wstążki i balony. Nie wiem co wszyscy w tym widzą, dla mnie to święto jest puste. Każdy mi mówi, że gdyby był tu Satoru... Wypadałoby mi powiedzieć kto to jest, czyż nie? Był wampirem, moją dawną miłością, nikt mnie tak nie pociągał jak on. Potrafił mnie zadowolić na wszystkie sposoby, nasza wspólna noc, mogłabym ją przeżyć jeszcze i miliony razy. Dobrze zbudowany, z ciemnymi włosami i tylko jednym pasemkiem białym. Zabawnie to wyglądało, jednak i to mnie w nim podniecało. Jednak wiem, iż to już nigdy nie wróci, zdałam sobie z tego sprawę i pogodziłam z tym, dlatego nienawidzę, gdy ktoś o nim wspomina. Po co mam się niepotrzebnie torturować? Kolejny dzień siedziałam spokojnie na lekcji, zaczynało być to monotonne, wstajesz, jesz, lekcje, odpoczynek, znowu jesz i idziesz spać. Nudne czyż nie? Tak właśnie przeżywałam swoje dni aż do pewnego dnia, kiedy do klasy wszedł on. Był nowym diabłem w naszej klasie. Gdy wszedł, każda dziewczyna wydała cichy jęk, nie ukrywam,że również na niego spojrzałam i byłam pod lekkim podziwem, jednak ukryłam to i udałam, że jest mi on obojętny. Może zacznę od góry. Jego włosy ciemne niczym smoła były jak miewam rozczochrane jakby dopiero wstał z łóżka, ale to dodawało mu niezwykłego uroku. Oczy, w nich można by się zanurzyć i już nigdy się z nich nie wydostać. Ciemne niczym dwa węgielki, które puszczając delikatne iskierki, tylko po to aby zaraz zapłonąć,  zgrabne usta, które teraz wykrzywiły się w lekki wymuszony uśmiech. Po jego barkach, można było rozpoznać, że nie raz był gościem na siłowni. Nauczyciel oczywiście przedstawił go całej klasie " Ethan Oliroid" Miałam dziwne wrażenie, że znam to nazwisko, jednak odrzuciłam od siebie tę myśl. Zostało wyznaczone mu miejsce, a wiecie co jest najlepsze? Że jedyne wolne miejsce było obok mnie. Widziałam wzrok dziewczyn, które w tym momencie najchętniej by mnie udusiły gołymi rękoma. Dopiero kiedy obok mnie usiadł, mogłam poczuć zniewalający zapach jego perfum. Myślałam, że zaraz się do niego przykleję, byle by tylko móc czuć ten zapach.
- Hej - odwrócił się nagle w moją stronę z lekkim, jednak niebezpiecznym uśmiechem. Wiecie jak to jest, gdy uśmiechacie się gdy chcecie coś zrobić, wziąć bądź też zjeść a wam nie wolno? Właśnie tak wyglądał ten uśmiech, który był posłany właśnie do mnie
- Cześć - odpowiedziałam nie wysilając się na uśmiech
- Ethan - podał mi rękę, nawet nie zwracał uwagi na to, że nauczyciel, zresztą jak reszta klasy patrzy na nas dziwnie
- Taiga - uścisnęłam jego dłoń. Pomimo tego iż wydawał się, poprawka jest umięśniony, jednak jego uścisk był delikatny, trochę tak jakby obchodził się z kwiatem, bądź też z jajkiem. Oboje zwróciliśmy uwagę na mężczyznę, który powtarzał ten sam materiał przez trzy lekcje, ale nikt mu nie przerywał bo tez i po co. Gdy zadzwonił dzwonek wyszłam na korytarz po czym się przeciągnęłam, na szczęście była to ostatnia lekcja więc mogę wrócić do pokoju
- Taiga, poczekaj - usłyszałam za sobą męski i donośny głos. Pierwsze skojarzenie? Nowy młody nauczyciel, odwróciłam się i ujrzałam chłopaka z lekcji. Prawda, kilka minut temu do mnie szeptał, więc nie dziwne, że teraz byłam zaskoczona.
- Tak? - zapytałam zaskoczona
-  Taiga Minist, prawda? - skinęłam jedynie głowa, nie bardzo rozumiejąc całą sytuację. - Mamy razem pokój - powiedział z uśmiechem - Idziemy? Bo to chyba koniec lekcji na dzisiaj, czyż nie? - Jego uśmiech nie schodził z twarzy
- Nie wiedziałam - przyznałam kierując się z nim do "naszego" pokoju i kto by pomyślał, że to właśnie ja z nim zamieszkam. Otwarł drzwi i wpuścił mnie do pokoju, na swoim łóżku ujrzałam walizkę z jego inicjałami. - To moje łóżko - wskazałam na jego walizkę
- Nie wiedziałem, które jest wolne - wziął swoje rzeczy i przeniósł je na łóżko obok. Usiadłam do biurka i zaczęłam wypakowywać książki, a nowy współlokator zaczął się wypakowywać. Zajęłam się za robienie lekcji, jednak szło mi to niezwykle wolno jakoś nie miałam do tego dzisiaj głowy. - Będziesz czegoś potrzebować z łazienki? - zapytał nagle stojąc kilka kroków ode mnie z jak miewam świeżymi ubraniami.
- Nie - pokiwałam pospiesznie głową. Po chwili zniknął za drzwiami, a ja usłyszałam jak leci woda. Dlaczego czułam się jakbym tam była? Czułam jak na moje ciało spadają krople letniej wody, jak jego ręce zamiast swojego ciała myję moje. Czułam jakby jego ciepłe ręce były wszędzie. Moje serce automatycznie zaczęło walić, oddech stał się nie regularny, a moje ciało zalewała fala gorąca. Po chwili wszystko minęło, spojrzałam na swoje zeszyty. Chwyciłam się za czoło, nie miałam gorączki, nie mogłam mieć halucynacji, więc co to do cholery było? po chwili z łazienki wyszedł Ethan, był w samych spodniach i wycierał jeszcze włosy ręcznikiem.
- Chciałem zapytać czy mogę pożyczyć suszarkę? - zapytał, jednak przez to co przed chwilą przeżyłam nie mogłam wydusić z siebie słowa, dodatkowo onieśmielał mnie widok, jego ciało. Tak jak myślałam siłownia nie była mu obca. Kiwnęłam jedynie głową, nie mogąc oderwać wzroku od jego wyrzeźbionego brzucha. Z uśmiechem wrócił do łazienki, jednak nie zamykał drzwi. Czyżby zrobił to specjalnie? Starałam się robić te zadania, jednak co jakiś czas zerkałam na niego. Do kolacji tłumaczyłam mu, gdzie co jest i jak mniej więcej wyglądają lekcje. Wieczorem poszliśmy razem do stołówki, dziwiłam mu się. Każda dziewczyna zapraszała go do swojego stolika, jednak on bez najmniejszych oporów mówił zwykłe i krótkie "nie" tylko po to, aby usiąść obok mnie i moich znajomych. Przez kilka następnych dniach, o dziwo dogadywaliśmy się nawet dobrze, okazało się, że mamy podobne pasje, codziennie biegamy, razem ćwiczymy, a wieczorami gadamy siedząc na parapecie i oglądając gwiazdy. Jednak jego nazwisko nie dawało mi spokoju. Na dużej przerwie wymyśliłam, że muszę iść pomóc nauczycielce w bibliotece. Tak na prawdę wyszukałam książki o różnych rodach diabłów. Oczywiście był tam każdy ród, nawet mój, tylko, że nawet nie było tam strony, tylko krótkie informację tylko dlatego, że kiedyś zostaliśmy wygryzieni przez jakiś inny ród, może i to zabawne, ale kiedyś moja rodzina zasiadała w Radzie Najwyższych, jednak to stare czasy. dziwo byłam na drzewie genealogicznym, szukałam dalej, minęło 10 minut, zanim znalazłam odpowiednie nazwisko
Oliroid
Jeden z najstarszych oraz najważniejszych rodów. Od kilkuset lat, potomkowie tego rodu zasiadają w Radzie Najwyższych. Każdy z tego rodu posiada dar, który wyróżnia się spośród innych, posiadają coś czego żadna inna rasa, nie pojmie. Niektórzy twierdzą iż podstępem wygnali ród Minist z siedziby, jednak nie którzy twierdzą, że wygrali uczciwie. 
- Teraz już rozumiem - powiedziałam szeptem do siebie i czytałam dalej
Nie warto z nimi zadzierać, potrafią wykorzystać każdego byle by tylko osiągnąć swój cel.... 
Dalej nie czytałam, była tylko ich historia i drzewo genealogiczne, oczywiście Ethan znajdował się jako najmłodszy z rodziny. Pospiesznie zamknęłam książkę i odłożyłam ją na miejsce. Szybkim krokiem wracając na lekcje. Pomimo iż siedział blisko to jakoś nie umiałam na niego spojrzeć. Pytałam się go wiele razy co oznacza jego nazwisko, kim są jego rodzice, odpowiadał, że to nie jest ważne, że to zwykłe nic nie znaczące nazwisko. Po 6 lekcji miałam już wolne, moja nauczycielka od rozszerzonej literatury zachorowała więc miałam wolne. Wróciłam do pokoju i od razu udałam się pod prysznic. Siedziałam tam dłuższy czas, kiedy usłyszałam jak drzwi się otwierają, zdziwiłam się nieco. Ethan miał przecież jeszcze lekcje, więc kto mógłby przyjść? Owinęłam się ręcznikiem i uchyliłam delikatnie drzwi. Jednak w pokoju była pustka. Wyszłam zza drzwi, rozglądając się po pokoju, kiedy zauważyłam swojego współlokatora. Pisnęłam lekko przerażona
- Co robiłaś w bibliotece? - zapytał robiąc krok w moją stronę, automatycznie się cofnęłam, kolejne dwa kroki w przód i moje w tył skończyły się tym, że wylądowałam na ścianie. Zacisnęłam dłonie na swoim ręczniku, nie bardzo wiedząc o co mu chodzi
- Pomagałam - powiedziałam w końcu gdy jego ręka znalazła się obok mojej głowy
- Dlaczego kłamiesz? - zapytał spokojnie, a ja poczułam jak serce podskoczyło mi do gardła. 
- Ja.. - zaczęłam, ale nawet nie pozwolił mi skończyć
- Szukałaś informacji na mój temat - dokończył za mnie - Nie grzeczna jesteś, nie sądziłem, że aż tak się uprzesz - wyszeptał zbliżając swoją twarz do mojej - Czeka się kara - mówił bardzo powoli, a jego ręka wślizgnęła się pod mój ręcznik, jednak zatrzymała się na brzuchu, a ja zamiast go odepchnąć, to stałam i płonęłam. - Jednak jeszcze nie teraz, mój diabełku - odsunął się ode mnie powoli, po czym otworzył moją szafę
- Co Ty robisz? - zapytałam zaskoczona
- Idziemy do kina, nie mówiłem Ci? - mówił, nie odwracając się, po chwili wyciągnął jedną z czarnych sukienek - W tym będziesz świetnie wyglądać, bieliznę też Ci mam wybrać? - zapytał z uśmiechem
- Nie - powiedziałam, a na mojej twarzy pojawił się krwisty rumieniec. Usiadł jedynie na łóżku i patrzył na mnie, pokręciłam niedowierzająco głową i wróciłam do łazienki. Szybko się ubrałam w obawię, że wejdzie... Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Nie znałam go od tej strony.
Szliśmy spokojnie przez park w milczeniu
- Przepraszam - odezwał się nagle - Mam nadzieje, że się nie przeraziłaś - dodał po chwili
- Nie... nie martw się - powiedziałam z lekkim uśmiechem, skinął jedynie głową. W kinie, jak to w kinie nic ciekawego. Nie zbyt lubię kino i filmy, jednak było całkiem miło. Szliśmy przez park w świetle księżyca. W końcu zanurzyłam twarz w poduszce słysząc jak chłopak odkręca wodę. Znowu to uczucie.... ponownie poczułam to cholerne uczucie jakbym była właśnie obok niego. Znowu krople wody na moim ciele, jego dotyk, coraz bardziej wyrazisty, coraz bardziej przyjemny. Zaczęłam się wyginać na łóżku, kiedy po chwili wyszedł z tej cholernej łazienki, a to uczucie ponownie minęło.
- Co robisz? - zapytał z uśmiechem
-Ja...Ja tylko leże - mruknęłam w odpowiedzi usłyszałam jego śmiech.
Przez kolejne dni codziennie w swojej torbie znajdowałam co innego, kwiatki, czekolady, owoce, do wszystkiego była doczepiona mała karteczka, każda miała inny wpis, jednak zaczynała i kończyła się zawsze tak samo " Dla mojej diablicy", " Twój diabeł Ethan", za każdym razem uśmiechałam się jak głupia. W końcu nadszedł cholerny 14 luty, jakoś nie byłam nastawiona pozytywnie do tego dnia, na pierwszej lekcji otwarłam torbę, jednak ujrzałam tam samą karteczkę " Moja diablico, nie przychodź do pokoju przed 16, Twój diabeł Ethan" Nie wiedziałam o co chodzi jednak uśmiechnęłam się lekko. Po trzeciej lekcji chłopak po prostu zniknął podobno miał zwolnienie, jednak dlaczego ja w to nie wierzę? W porze obiadowej poszłam na moje stałe miejsce, gdzie była kolejna karteczka " Spokojnie, jeszcze tylko kilka godzin" Zaśmiałam się siadając i zaczynając obiad. Po lekcjach była dopiero 14, ruszyłam w stronę swojego pokoju, na drzwiach była kolejna karteczka " Jeszcze nie, dwie godziny to nie dużo :) "
- Jesteś nienormalny! - krzyknęłam ze śmiechem idąc do biblioteki, usiadłam i otwierałam po kolei, pod rękę nawinęła mi się książka z rodami. "Znowu mnie szukasz? Oj nie ładnie, uważaj bo będzie kara" Czy to nie robi się chore? W końcu wybiła 16, z uśmiechem pobiegłam do pokoju. Na drzwiach już nie było karteczki, przez co uznałam, że mogę już wejść. W całym pokoju było ciemno, jedynie na podłodze znajdowały się świeczki, a dookoła były płatki róż
- Trochę jak w filmie - zaśmiałam się pod nosem
- Nie podoba Ci się? - przytulił mnie nagle od tyłu
- Jest świetnie - powiedziałam, a uśmiech nie schodził  mi z twarzy
- Pamiętasz jak pierwszego dnia czułaś coś dziwnego, oraz teraz nie dawno? - zapytał nagle całując delikatnie moją szyje
- Skąd wiesz? - zapytałam zaskoczona odwracając się do niego
- Moja wina - zaśmiał się cicho - Moja moc, mogę sprawiać, że ludzie i nie tylko czują to co ja chce, już pierwszego dnia - zatrzymał się nagle podnosząc mnie, abym była na wysokości jego twarzy - Już wtedy nie mogłem się powstrzymać, widziałem jak potem wyglądałaś, przez to jeszcze bardziej Ciebie pragnąłem - nie pozwolił mi nawet tego skomentować, gdyż jego usta już były przy moich. Jednak nie opierałam się, nie chciałam, a zarazem nie mogłam. Popchnął mnie delikatnie na łóżko, a płatki róż, które na nim były podskoczyły do góry.
- Wiesz, że jesteś jak taka róża? - uśmiechnął się do mnie wisząc nade mną
- Tak? - zapytałam okładając ręce na jego karku
- Piękna, a zarazem niebezpieczna - ponownie mnie pocałował, a ja odwzajemniłam pocałunek pogłębiając go. Jego ręce nagle znalazły się pod moją bluzkę - Proszę pozwól mi - wyszeptał, czując jego ciepły oddech, jedyne co mogłam zrobić to skinąć głową. Próbował ściągnąć koszulkę, jednak za nic nie mógł na szybko sobie poradzić, po chwili moje koszulka w strzępkach leżała na ziemi - Przepraszam, odkupie Ci ją - mruknął, zajmując się moim brzuchem. Na mojej twarzy pojawił się niewinny uśmiech. Jednak dla niego było to za mało. Nie musiałam długo czekać, abym została bez góry. Czując jego język na swoich piersiach wysilałam, że oszaleje. Moje palce zaczepiły się o jego włosy, a z ust wydostał się cichy jęk. Jego ręce zaczęły kierować się niżej, zahaczyły o moje spodnie, które zsunęły się pod jednym szybkim ruchem razem z koronkowymi figami. Z uśmiechem, powoli wsunął mi jeden palec odsunęłam lekko głowę wyginając lekko ciało.
- Spokojnie - wyszeptał poruszając swoją ręką powoli i delikatnie - Jeszcze nie wszedłem - pocałował mnie w udo. Podniosłam się i z rozpaleniem w oczach zaczęłam go rozbierać. Gdy ściągnęłam już ostatnią część jego ubioru. Delikatnie położył mnie na miejsce, usłyszałam jak coś się drze, domyśliłam się już o co chodzi. Ponownie zawisnął nade mną. Wtedy poczułam jak pierwszy raz we mnie wchodzi, był delikatny i robił to niezwykle powoli. Moje mięśnie zaciskały się wokół Ethana. Całe moje ciało było skoncentrowane tylko na nim. Jęczałam za każdym razem, gdy się we mnie z powrotem wsuwał. Trzymałam się łóżka by nie upaść, a moje nogi już miękły pod jego dotykiem.Krzyknęłam, gdy przyśpieszył wsuwając się we mnie co raz głębiej. Jedną ręką trzymał mnie za włosy, a drugą trzymał na moim biodrze. Rozpływałam się pod nim powstrzymując się przed orgazmem.
- No dalej diablico, dojdź. - wyszeptał ciepłym, męskim głosem, a ja nie mogłam mu się już dłużej opierać. Szczytowałam jak nigdy, pchnął jeszcze dwa razy, po czym sam wydał cichy jęk, opadając na mnie. Wtuliłam się w niego napawając się jego zapachem. Dopiero po kilku minutach wyszedł ze mnie ściągając i wyrzucając zużytą gumkę. Chciałam się ubrać, jednak chwycił moje nadgarstki.
- Coś nie tak? - zapytałam zaskoczona
- Nie ubieraj się, chce Cię podziwiać - powiedział jedynie z uśmiechem, skinęłam głową i uśmiechnęłam się. Przykrył nas kocem i pozwolił mi spokojnie zasnąć. Delikatnie głaskał mnie po włosach, co jakiś czas całując. Pewnie dla niektórych to nie jest "romantyczne" Jednak wole spędzać czas tak niż iść do kina na jakiś mdławy film romantyczny.

(Bal) Od Sili, CD Len

Nie powiem, że nie poczułam satysfakcji, widząc wściekłą dziewczynę, ale skrzętnie ją ukryłam. Uniosłam wzrok na znajomą twarz i nie mogłam już powstrzymać cisnącego się wszczerzu na usta.


- Ariet! - rzuciłam się na szyję sio.... Tfu! Znaczy się kuzynce. W przeciwieństwie do reszty nie miała sukienki, najwidoczniej udało jej się jakoś wywinąć z tego strojenia.
- Też się cieszę, że cię widzę. - powiedziała, przytulając mnie i śmiejąc się radośnie. Nagle jej wzrok padł na blondyna, a tęczówki dziewczyny rozbłysły brązowymi iskierkami.
- Kto to? - spytała, puszczając mnie.
- Len, mój... Przyjaciel z wykładu. - zawahałam się przy "przyjacielu", nieco się rumieniąc, jednak nie chcąc wielkiego suszenia głowy, pozostałam przy tej wersji. Ale czarnowłosa nie za bardzo mi wierzyła.

(Bal) Od Juliet, CD Kaito

Za nim mu odpowiedziałam, zarejestrowałam kątem oka swoją starszą siostrę, która rozglądała się, najpewniej w poszukiwaniu Sili, jednak wolałam nie ryzykować.
- Najpierw chowamy się przed moją siostrą. - powiedziałam, chwytając go za nadgarstek i poszłam natychmiast w przeciwnym kierunku, co Mira. Wysiliłam swoją pamięć, chcąc znaleźć jak najszybciej jakąś dobrą kryjówkę. Ignorowałam zdziwiony wzrok Kaito, mamrocząc coś pod nosem.
- Tutaj jesteśmy bezpieczni. - odetchnęłam, stając przy oknie. Znaczy się powinnam powiedzieć, że ja jestem bezpieczna, ale to tylko mały szczegół.

(Bal) Od Meian, CD Zayn

Krążyłam wokół sali, marząc, żeby się stąd zerwać. To nie jest tak, że ja nie lubię bali, po prostu sztywna atmosfera gryzie mnie w tyłek. Zastanawiam się, jakim cudem żeńska połowa mojej rodziny pała do tego namiętnością. Przecież można oszaleć. Pot, smród zbyt wyperfumowanych dam, które są tak samo elokwentne w wyrzucaniu z siebie inwektyw, jak każdy portowy marynarz. Jeżeli jeszcze raz ktoś mnie potrąci łokciem, to zastanowię się nad swoim stosunkiem do przemocy fizycznej. Walić między oczy to my, nie nas. W końcu udało mi się przedostać na korytarz, chcąc uciec od panującego wokół zaduchu, gdy uderzyłam głową o czyjś tors. Już po chwili wesoło gawędziłam z Zayn`em.
- Zdecydowanie muszę cię kiedyś zmusić do założenia sukienki, to będzie cudowne! - parsknęłam śmiechem. 

(bal) Od Lena CD Sili

- E.... - spojrzałem zdezorwientowany na obie dziewczyny po kolej
- Jesteś idiotą!- krzyknęła Rin po czym odeszła
- O co jej chodziło? - zapytała Sili spoglądając na mnie
- Mnie się pytasz?
- To co robimy?
- Nie wiem
- Pffff... ktoś do ciebie przyjeżdża?
- Kilka osób
- Cześć Sili - powiedziała jakaś dziewczyna podchodząc do nas
- Hej Arietta
Sili?

(Bal) Od Meian, CD Tris, Feliks

Obserwowanie walki na spojrzenia pomiędzy Tris i Feliksem pochłaniało tak samo, jak walki byków, czy wyścigów formuły jeden.  Zdecydowanie powinno być to zabronione dla osób o słabych sercach i urazach psychicznych. Te emocje, ta wrogość, ta niewypowiedziana jeszcze (chyba) wojna, ta rzucona rękawica, która już dawno została podniesiona, chyba za pomocą telekinezy.
Westchnęłam w duchu, starając się za bardzo nie zagłębiać w ich emocje. Oboje nimi wręcz emanowali, starając się zatrzymać je w środku, ale nawet dla prostego obserwatora ich skłócenie było widoczna jak na dłoni. Zaczęłam się przekomarzać z Feliksem na temat naszego ubioru, argumentując nieobecność sukienki u też żeńskiej części naszego duetu. Już po chwili zniknęliśmy w tłumie, więc skierowałam się w stronę Tris, dostrzegając ją w tym całym rozgardiaszu. Było coraz więcej ludzi, podeszłam do niej z uśmiechem i spytałam o wcześniejszą sytuację. Jedna z moich brwi uniosła się do góry, słysząc pytanie.
- Nie lubię bali, przejadły mi się, czekaj. Feliks poszedł z tobą wymienić kartę na takie dziwne monety? - spytałam się dziewczyny, przypominając sobie o ich wspólnym wypadzie do miasta. Na mojej twarzy momentalnie pojawił się szeroki uśmiech, gdy Tris przytaknęła. - Nie wierzę, dzisiejsza noc będzie cudowna. 

(Bal) Od Sili, CD Len

Nie, ja wcale nie jestem zazdrosna. No... Może trochę, ale w życiu się nie przyznam do tego na głos! Starałam się utrzymać jak najbardziej neutralny wyraz twarzy. Skoro się tak bawimy, proszę bardzo, ja chętnie się przyłączę. Chwyciłam Lena z rękaw i wbiłam w niego swoje czarne tęczówki.
- Miałeś iść ze mną. - burknęłam, chyba chcąc go przekonać na tak zwane "ładne oczka", na wujka i Lawsona zawsze działało, więc czemu by nie spróbować. Powstrzymałam uśmiech, widząc czerwoną twarz blondynki, która mierzyła mnie morderczym spojrzeniem.

(bal ) Od Kaito CD Juli

- Idziesz na bal? - powiedziałem siadając obok niej
- A to ty.... idę sama  a co?
- Czemu?
- Nie mam z kim - wróciła do zabawy kosmykiem włosów
- Yhm ja chyba nie pójdę ... Chociaż zaraz siostra do mnie przyjedzie
- Aha
- Tiaaaa.... co robimy?
                                                            <Juli?ta długość xD>

(bal) Od Lena CD Sili

- Chciałem iść z tobą,ale najwyraźniej już z kimś idziesz - powiedziałem z lekkim uśmiechem
- Chętnie z tobą pójdę- powiedziałem dziecięcym głosikiem
- Będzie mi bardzo miło
- Przyjdzie twoja bliźniaczka?
- Hm....Prawdopodobnie
- O wilku mowa- powiedziała Sili spoglądając na Rin zmierzającą w naszą stronę
- Ładna sukienka- powiedziałem spoglądając na Rin

- Oczywiście twoja też Sili - szybko dodałem
- I co idziemy? - powiedziała Rin biorąc mnie pod ramię
                                                                   <Sili?>

(Bal) Od Jack, CD Tris

Zmierzyłem z lekka zirytowanym wzrokiem siostrę, która zaczęła gadać bez składu i ładu, a ja w duchu liczyłem każde wypowiedziane przez nią "i" wtrącane co któreś słowo.
- Gdzie Juliet? - spytała, a ja machnąłem dłonią w stronę tłumu, w którym gdzieś mignęła mi znajoma niebieska czupryna. Zresztą cała nasza trójka miała niebieskie włosy, tylko różniła się odcieniami koloru.
- To teraz ty będziesz mi się wyspowiadać, ale najpierw chcę poznać twoją przyjaciółkę. - powiedziała, wskazując ruchem głowy Tris, która siedziała przy stole. Uniosłem wysoko jedną brew, już zaczęła czytać mi z oczu, czy zrobiła małe przesłuchanie komuś? Chyba się nie dowiem, jak zachciała, tak zrobiłem.
- Dziękuję, że opiekujesz się Jackiem, zazwyczaj się nie muszę martwić. - zerknęła na mnie przelotnie rozbawiona, a ja prychnąłem pod nosem.
- Nie rób ze mnie niesamodzielnego dwulatka. - burknąłem.

(Bal) Od Juli, CD ktoś

 Rozejrzałam się po pomieszczeniu, szukając wzrokiem kogokolwiek znajomego, ale najwidoczniej wszyscy byli zajęci swoimi rodzinami lub innymi sprawami. Widząc Mirę, nieco się spięłam, ale ta zamiast do mnie podejść, rzuciła się na Jacka, zapewne zasypując go gradem pytań. Czyli mogę na razie odetchnąć z ulgą. Schowałam się w jakimś mniej rzucającym się w oczy miejscu i zaczęłam się bawić nerwowo niebieskim kosmykiem włosów, które zostały wcześniej związane w kucyka. Do tego niebieska sukienka do sięgająca nad kolana i czarne kozaki. Miejmy nadzieję, że nie zostanę zmuszona do przebrania się w różową kieckę, tak jak Mirelia chciała zmusić Silen.
- Nie lubisz takich wydarzeń? - odwróciłam głowę w stronę źródła głosu.
- Nie bardzo. - odpowiedziałam, zachowując dla siebie, że bardziej jestem przytłoczona ilością osób.

(Bal) Od Sili, CD Len

Szeroki uśmiech pojawił się na mojej twarzy, kiedy zobaczyłam Lena. Z kim idę, się pytasz.
- A co byś zrobił, gdybym powiedziała, że z kimś idę? - spytałam, chcąc się z nim troszkę podroczyć i poprawiłam nerwowym ruchem tą przeklętą sukienkę. Jakim cudem ona jest tak długa, skoro Juliet jest niższa ode mnie? Jednak myślami zaraz wróciłam do blondyna, czekając na jego odpowiedź.
- A ty idziesz na bal? - zadałam następne pytanie, przekrzywiając głowę o parę stopni w lewo, przyglądając się mu z uniesionymi kącikami ust. Chociaż miały rodziny przyjść także na to wydarzenie, a to oznaczało, że bliźniaczka chłopaka przyjedzie. Jak mnie zobaczy, chyba wydrapie mi oczy. Cóż, za optymistyczne wizje! Powinnam się przejmować swoją rodzinką, no i Evil oraz Lawson zadzwonili, że przyjadą.

wtorek, 24 lutego 2015

(Bal) Od Emmalice, CD Nico, Kaito

- Juliet pewnie jest na dole. - powiedziałam, rzucając niebieskowłosemu przepraszające spojrzenie i poszłam z Nico. Po drodze zrobiłam zdjęcie i spotkaliśmy Matyldę, która za nim zrobiła nam wspólne zdjęcie, wsadziła mi do ust cukierka. Po przełknięciu go zachichotałam, chyba naprawdę lubi takie wydarzenia, w przeciwieństwie do mnie. Na wspomnieniu o rodzinie westchnęłam ciężko.
- Rodziców nie będzie, brat nic nie mówił, ale nigdy z nim nic nie wiadomo, bardziej obawiałabym się swoich sióstr. - parsknęłam, przeczesując włosy nerwowo palcami. Chociaż o kuzynów też powinnam się bać. 

Od Lena CD Sili

Gdy rano się obudziłem zdałem sobie sprawę że dzisiaj bal walentynkowy. Na moje nie szczęście Rin obiecała że przyjedzie. Nie miałem zamiaru się tam wybierać a na pewno nie z Rin. Wstałem, ubrałem się i zeszłem na śniadanie. Nie mia
em apetytu więc zjadłem płatki i ruszyłem do pokoju. Nagle wpadła na mnie Sili.
- Nic się nie stało, idziesz na bal?
- Yhm
- Mogę wiedzieć z kim? - powiedziałem przekręcając głową
                                        <Sili?>

(bal ) od Matyldy cd Silmy

złapałam dziewczynę za rękę i zaczełam rozdawać cukierki. zabawnie to musiało wyglądać ja aniołek i ona .. ciemna mroczna ale wyglądało to okej.. mocno trzymałam jej dłoń i splatałam nasze palce . to zawsze wszystkim dodawało odwagi..
 ona trzymała koszyki a ja wesoło je oferowałam. ludzie brali cuksy z uśmiechem.. kiedy skończyliśmy odniosłyśmy koszyki do jej pokoju.
-dziękuje za pomoc-mocno ją przytuliłam
-uhu-uśmiechneła się delikatnie
-idziesz na bal?
-hmm nie.. nie mam z kim...
-chcesz isć z mna? moge być twoją  balową dziewczyną-uśmiechnełam sie szeroko
-he?
-no.. dziewczyną na bal
-oh..-popatrzyła na mnie niepewnie
-oj dawaaaaj zaraz sie zaczyna-pisnełam błagalnie
<slima cd>

poniedziałek, 23 lutego 2015

(Bal) Od Sili, CD ktoś

Spojrzałam krytycznie w lustro z niezadowoloną miną, mamrocząc coś pod nosem. Gdybym mogła poszłabym na ten bal w normalnych ubraniach albo w ogóle bym tam nie poszła! Wszystko mnie przytłaczało w tej sukience. Ilość falban, ozdób i kolor... Różowy, poważnie Mira? Czy ja wyglądam, jakbym miała pięć lat? Prychnęłam, ściągając ją z siebie.
- A jednak. - spiorunowałam wzrokiem Juliet, która zaczęła się niekontrolowanie śmiać. Znowu się gdzieś schowała, a ja jak zwykle jej nie zauważyłam. Westchnęłam ciężko, wbijając w nią błagalny wzrok.
- Weź mnie ratuj. - burknęłam, a ta zaczęła grzebać w szafie i rzuciła w moją stronę jakąś długą szarą sukienkę oraz czarny płaszcz z epoki wiktoriańskiej.
- Pretensji nie powinno być. - zachichotała, a ja się szybko ubrałam. Nie jest źle, ale jak tylko będę mogła natychmiast się przebiorę. Zmarszczyłam brwi, widząc znajome wzory, pełne jakiś zawijasów, na sukience. Za nim podziękowałam kuzynce ta zniknęła za drzwiami, wzruszyłam ramionami, ale obiecywałam sobie w duchu, że jej później podziękuję, a Mirę porządnie ochrzanię. Zeszłam na dół, mając nadzieję, że ode mnie jeszcze nikogo nie ma. Potykając się o skraj sukienki, na kogoś wpadłam.
- Przepraszam. - powiedziałam odruchowo, unosząc głowę, żeby spojrzeć w twarz osóbce.

(Bal) Od Silmy CD Matyldy

Wpadłam na jakąś dziewczyne.
-Z chęcią.Odpowiedziałam na pytanie podała mi cukirerka i spojrzała na mnie zdziwiona.
-Jeatem nowa.Odpowiedziałam na jej zdziwioną mine.
-Nazywam się Silma a ty? Zapytałam.
-Matylda. Odpowiedziała i uśmiechneła się chciała bym być taka wesoła ale nie! Nie mogie!! Muszę być wredna ale ten jeden dzień... Spojrzałam na cukierki w kształcie serduszek.
-Hmm.. choć dołożę ci cukierkąw. Powiedziałam rodzice dali mi DUŻO cukierków których nie zjadła bym przez całe swoje życie. 
-Okej. Powiedziała ruszyłam szybko do swojego pokoju a Matylda za mną po drodze dawała wszystkim cukierki. Gdy byłam w pokoju znalazłam szybko cukierki i dosypałam je do koszyka Matyldy nie stety wszystkie nie zmieściły się.
-Poczekaj mam chyba jakiś koszyk. Powiedziałam i uśmiechnełam się dawno tego nie robiłam uśmiechanie.... Wyjełam koszyk o wszypałam reszte cukierków do koszyka był pełny. Podałam je Matyldzie.
-Hej mogię ci pomuc?Spytałam jej.

Matylda?

( Bal ) od Zayna cd Meian

Baaaaaaaaaaaaal.. kurcze. okej ubrałem sie szybko ale jeszcze garnitur zostawiłem trzeba zobaczyc czy keian pamięta.. podszedłem pod jej pokój i nagle zostałem zaatakowany w pierś czyjąś twarzą.
-emm dzieńdobry?-miał na sobie garnitur..
-oh sorki..-damski głos.. zaraz to była meian!
-o mei1 siemka słuchaj nadal idziemy razem?-zapytałem z uśmiechem
-tak taaak-wyszczezyła sie
-to pięknie! ładnie wyglądasz.. czekaj-zdjąłem odrobinę zelatyny z włosów i udało mi sie tak uczesać jej włosy ze wydawały sie normalne
-jeju..tak dziwnie-zaśmiała się
-ehh raz na rok co nie?-prychnłałem
-no..
-skoro ty idziesz w garniaku..... moze ja powinieniem iść w kiecce?-zapytałem szczeżąc się
<co ty na to xd>

od Matyldy (bal)

Bal bal bal ! ojejeu jeju jeju! kocham zabawy! . szybko wugrzebałam białą sukienke z szuflady. olbrzymia paczka cókierkó sama sie nie rozdaa!. wpiełam czerwone serduszka kolczyki i niewielki wisorek z srebrnym serduszkiem. Biegiem! każdy miał dostać cukierka!. po drodze udało mi sie juz obdarowac parę osób. nagle wbiłąm sie w jakąs dziewczyne.
-uj.. -jeknełam i szybko pomasowałam nos
-nic ci nie ejst hohliku?-zapytała wesoło
-nieee chcesz cukierka?-podsunełam jej wesoło paczkę
<hej koleżanko :D>

(bal ) Od Nico cd Emmalice

A wiec nadszedl ten dziń.. bal. podobno ma być supcioo. wbiegłem do pokoju i się ubrałem. zaczesane włosy i umyta głowa.. wypsikałem się jakimiś perfumami... nu okej . podszedłem pod pokój em.
zapukałem i czekałem. otworzyła mi em
-pięknie wyglądasz-cmoknąłem ją lekko w policzek
-dzięki ty też aniołku-zaśmiała się.
-dzięki.. kto to?-zapytałem. za dziewczyną stał jakiś chłopak.
-emm nikt nikt.. idziemy?-zaptała spokojnie,
-no ale gdzie skrzydła?-zapytała wesoło. szybko udało mi się je wyczarować..
-nie popsułeś garniaka?
-nieee to sa .. nie rawdziwe-uśmiechnałem sie i ruszyłem z dziewczyną pod rękę.
na balu jeszcze nie było dużo ludzi
-dawaj zdjecie nico-zasmiała się. stanałem obok wielkiego czerwonego serca i uśmiechnąłem się.
-dziękuuje
-a zdjecie wspólne?-zrobiłem smutne oczka
-ehh okej okeeeeej-westchneła
-poczekaj-złapałem szybko matyldę która latała w białej sukience rozdajac cukierki w krztałcie serduszek.
-zrobisz nam zdjęcie szybko?-poprosiłem . dziewczynka wepchneła mi sukierka w usta i ruszyłaza mną.
-dzięki-prychnałem em też dostała ednego. szybkie zdjecie i matylka poleciałą robic dalej to co lubi.
-czekamy na twoją rodzine co?-zapytałem z uśmiechem
-hmmm.. taa
<em cd>

(Bal) Od Tris CD Meian, Feliks

Feliks - mistrz komplementów. Jak można komuś powiedzieć, że wygląda, jak idiota? Ja tego nie potrafię zrozumieć.
- Wyglądam, jak ty - obroniła się Mei.
- Ale ty jesteś dziewczyną - skomentował Feliks.
- Ja już pójdę - odwróciłam się na pięcie i wyszłam z sali, kierując się na chwilę na dwór. Limuzyny, auta i inne pojazdy cały czas podjeżdżały pod akademię. Przeszłam się lasem, a kilkanaście minut później wróciłam na bal. Usiadłam przy jednym z wielu stolików, po chwili przysiadła się do mnie Meian.
- Czemu się pokłóciliście?
- Co? - udawałam, że nie wiem o co chodzi.
- Nie udawaj. Serio się pytam - powiedziała dziewczyna.
- To naprawdę nie istotne. Wiesz dobrze, że od początku nie paramy do siebie przyjaźnią. Od początku się kłócimy i tak już zostanie, a ja nie potrafię patrzeć na niego, jak kogoś równego, widzę w nim tylko nauczyciela, mentora - odpowiedziałam. - Czemu się nie bawisz? Jest bal, Walentynki są tylko raz w roku.

<Meian, Feliks?>

(Bal) Od Tris CD Jack

Parsknęłam śmiechem.
- No cóż, nie jesteś jedyny. Przyjeżdża ktoś do ciebie?
- Moja siostra, a do ciebie?
- Nikt - odpowiedziałam. W sali było mnóstwo ludzi. Do samej akademii chodzi dużo ludzi, dodać do tego nauczycieli i rodziny uczniów. Jack gdzieś poszedł, a ja usiadłam przy stoliku i napiłam się jakiegoś soku. Pragnęłam, żeby bal się szybko skończył, żeby coś się stało i skończył się wcześniej, albo żeby przynajmniej dyrektorka powiedziała, że kto chce może wyjść, bo zakochani by się zbuntowali, że tak krótko trwał. Pary już tańczyły na parkiecie, mimo że muzyka była jeszcze przyciszona, bo cały czas ktoś wchodził, ludzie się schodzili, a dyrektorce głośna muzyka przeszkadzała przy witaniu. Mało ludzi siedziało, byłam jedną z niewielu, a z dziewczyn to chyba jedyna. Po chwili Jack wrócił do sali z jakąś dziewczyną, chyba jego siostrą. Podszedł do mnie, a ja wstałam.
- Tris, to moja siostra Mira. Mira, to moja koleżanka Tris - przedstawił nas sobie Jack.
- Miło cię poznać - powiedziała dziewczyna.
- Ciebie również - odpowiedziałam uśmiechając się.

<Jack?>

(Bal) Od Emmalice, CD Nico, Kaito

Pożegnałam się szybko z Nico i ruszyłam w stronę pokoju, po drodze zerkając nerwowo przez okna. Szybko się przebrałam w prostą czarną sukienkę, a na nogi włożyłam szpilki.
- Zabijesz się w tych butach. - skomentowała rozbawiona Juliet, przyglądając się mi z uśmiechem.
- Nie chwal dnia przed końcem, chociaż teraz perspektywa śmierci jest kusząca. - parsknęłam śmiechem, obracając się w jej stronę. Zlustrowałam ją wzrokiem i skinęłam głową z uznaniem.
- Czyli muszę się tylko martwić o Silię. - stwierdziłam pół żartem, pół serio. Niebieskowłosa życzyła mi powodzenia, a ja w odpowiedzi jedynie westchnęłam. Kiedy wyszła, ja jeszcze związałam włosy w koka i miałam wychodzić, gdy usłyszałam pukanie. Spojrzałam zdziwiona na chłopaka i zmarszczyłam brwi. Znał Juli? Cóż, to troszkę niespodziewane.
- Wybacz, ale ja idę z kimś innym. - odpowiedziałam, drapiąc się nerwowo po policzku. Ugryzłam się język, za nim spytałam o coś, czego bym pewnie żałowała. 
- A tak w ogóle jestem Alice. - przedstawiłam się. 

(Bal) Od Jacka, CD Tris

Za nim zdążyłem odpowiedzieć dziewczynie, zadzwonił dzwonek, co oznaczało, że do balu było coraz bliżej. Jęknąłem cicho zdruzgotany, o jedną godzinę bliżej do mojego końca. Lekcje jak na mój gust skończyły się za szybko, mamrocząc coś pod nosem, skierowałem się do pokoju i tam przebrałem się w garnitur, musiałem zostawić okulary. Znając życie, prędzej czy później i tak zostały by ściągnięte z mojego nosa. Kiedy tylko zszedłem na dół, rozejrzałem się po sali nerwowo. Na razie nikogo nie było, chyba że byli gdzieś w tym tłumie, jednak wątpiłem w to, gdyż natychmiast bym ich zauważył.
- Mam nadzieję, że skończy to się jak najszybciej - wymamrotałem, starając się rozluźnić.
- Wydawało mi się, że odrobinę entuzjastyczniej wcześniej do tego podchodziłeś. - Usłyszałem znajomy głos i odwróciłem głowę w stronę jego źródła.
- Pomiędzy, a wcześniej jest dość duża różnica - odpowiedziałem Tris nieco rozbawiony. Mój wesoły ton był lekko wymuszony, ale miałem nadzieję, że tego nie zauważy.

(Bal) Od Feliksa, CD Tris, Silma

Prychnąłem pod nosem, w myślach komentując moją kłótnię z Tris. Kiedy ja się taki pamiętliwy zrobiłem? Raz - naburmuszona panna kij mnie obchodzi. W końcu, to nie pierwszy i ostatni raz gdy się pokłócimy. Cóż, jej wina, jej problem. Zdecydowanie mnie to nie obchodziło, zdecydowanie mnie to nie obchodziło, a kij z tym. Westchnąłem w duchu i ruszyłem do pokoju, żeby jakoś zagospodarować pozostały czas. Przebrałem się w upierdliwy garnitur i ruszyłem na upierdliwą imprezę, licząc, że szybko przyjedzie Sky. Na miejscu wpadłem na jakąś dziewczynę, którą obdarowałem kilkoma ,,przyjemnymi" słowami i dostrzegłem z boku Meian i Tris. Skierowałem się w ich stronę, starając się trzymać nerwy na wodzy. Zerknąłem kątem oka, czy dziewczyna nadal nosi rękawiczki, czyli nie naprawiła medalika. Chwila, ona wygląda jak facet?
- Wyglądasz jak idiotka, wiesz? -stwierdziłem, na co Mei wzruszyła ramionami, a Tris prychnęła pod nosem. 

(bal) Od Kaito

Hmm.... Dzisiaj bal walentynkowy... Powiedziałem spoglądając na tablicę ogłoszeń znajdującą się na korytarzu. "Przydało by się kogoś zaprosić" pomyślałem spoglądając na ogłoszenie. "Może Juli? " pomyślałem po czym ruszyłem w stronę jej pokoju.  Zapukałem w drzwi jej pokoju po czym otworzyła mi drzwi jakaś brunetka.
- Eee... Hej jest Juli? - zapytałem spoglądając na dziewczyne
- Gdzieś wyszła, wejdziesz ?
- Jasne
Usiedliśmy na przeciw siebie przy stole.
- Pójdziesz ze mną na bal walentynkowy?  - nic o niej nie wiedziałem ale bardzo zależało mi na przyjściu na ten bal
                                                           <Emmalice?>

(bal) Od Nozomi

Taaa.....walentynki... Ten żałosny dzień który zawsze spędzam oglądając anime... Właśnie wstałam rano i dowiedziałam się od przygotowujących się współlokatorek,że dzisiaj nastał ten dzień... Ubrałam się po czym zeszłam na śniadanie. Nie miałam apetytu więc wziełam tylko sok i jakbłko po czym usiadłam w pustym stoliku. Co jakiś czas ukradkiem spoglądałam z zazdrością na dziewczyny plotkujące na temat balu. Chciała bym pójść ale w końcu nie wybiorę się tam sama....
- Mogę się dosiąść?  - usłyszałam męski głos
- Jasne
                                                        <Jakiś chłopak?>

niedziela, 22 lutego 2015

(Bal) Od Meian, CD Tris, Silma, Feliks

Przystanęłam na sali, rozglądając się wokoło. Nigdzie nie dostrzegłam Zayn`a, choć bez bicia mogła przyznać, że tak naprawdę szukałam w tłumie kogoś zupełnie innego. No, nic. Jak widać nie wszyscy jeszcze przyjechali, dyrektorka stała  przed drzwiami, wraz ze swoją sekretarką i witała przyjezdnych. Od razu można było stwierdzić, że zebrała się tutaj cała śmietanka towarzyska tego świata. Biznesmeni, aktorki, modelki, pisarze, artyści, kobiety sukcesu, politycy - zupełnie jakby szkolna impreza była wyłącznie okazją do wypromowania szkoły, co chyba w istocie było faktem? Przyjęcie dopiero się zaczynało, zdecydowana większość osób wolała zapewne ,,arystokratycznie" spóźnić, czyli średnio co pięć minut powinniśmy oczekiwać ,,wielkich wejść smoka". Odwróciłam się, słysząc pytanie Tris.
- Nigdzie go nie widzę, choć może mnie nie poznać. Strzelam, że spodziewał się mnie w sukience. - Wzruszyłam ramionami, jednocześnie się uśmiechając. Dostrzegłam kątem oka Feliksa, który wszedł do sali, wpadając jednocześnie na nieznaną mi dziewczynę. Po jej minie, stwierdziłam, że musi mieć parszywy humor i jej nieźle przygadał.
- A temu co znowu? - wymamrotałam, kiwając głową w stronę zirytowanego chłopaka.

(Bal) Od Tris CD Feliks

- Ok - powiedziałam i popatrzyłam na zegarek. - Za niedługo zaczyna się bal. Musimy wracać
Feliks pokiwał głową i skierowaliśmy się z powrotem do akademii. I znowu ta przeklęta cisza. Nagle chłopak powiedział, dość głośno:
- Przecież mówiłem, żebyśmy zaczęli od zera, nawet się zgodziłaś! To czemu się teraz nie odzywasz?!
- Wiesz, nie jestem człowiekiem, który potrafi o wszystkim zapomnieć! Dla mnie jesteś, jak nauczycielem. Chciałeś sobie wyrobić taką opinię i sobie wyrobiłeś. Ja naprawdę nie mogę cię inaczej spostrzegać!
- Bo chciałem być twoim mentorem. A mentor to nie przyjaciel!
- No właśnie! Więc tak chciałeś i teraz się nie wkurzaj, że się boję cokolwiek powiedzieć! - zwykłe mówienie, przerodziło się w krzyk po obu stronach. Stanęliśmy już przed akademią.
- Czyli tchórzysz!
- Mów sobie, jak chcesz, Feliks. Ale następnym razem, spróbuj być ciutek milszy i nie oczekuj od ludzi, że od razu po zdaniu "zacznijmy od zera", będą dla ciebie mili i nie będą mieć żalu - krzyknęłam i weszłam do akademii, kierując się do pokoju. Tam chwilę ochłonęłam i się przebrałam. Potem zeszłam na dół.

<Feliks?>

(Bal) Od Silmy, CD ktoś

Nie miałam ochoty iść na żaden bal nie wierzyłam w miłość! Miłości nie ma miłość to ściema są tylko durne zauroczenia! Ale nie stety chciałam poznać ludzi więc przebrałam się woją ulubioną czarną suknie rozpuszciłam włosy umalowałam się i wyszłam z pokoju. Skierowałam się do sali gdzie miał odbyćsię bali i zauważyłam wielu ludzi iśmiechających się do swoich rodziców i partnerów. Nie miałam partnera choć nie jest to powód by się nie wybawić prawda? Moi rodzice na szczęście nie przyjechali tu bo mają ważną sprawe ale nie stety przyjeżdżają jutro nie chciałam ich wizyty ale trudno trzeba to trzeba.Gdy wszyscy weszli już do sali ja popatrzyłam się na korytasz ciekawe czy zostane tu do jutra jeszli akademia nie spodoba się moim rodzicą wyszlą mnie do drugiego tak samo było wcześniej wetschnełam i zrobiłam krok w kierunku drzwi gdy nagle ktoś z nich wyszedł....

Od Feliksa, CD Tris

W zamyśleniu skierowałem się ponownie ku dziewczynie, jednocześnie mordując wzorkiem witrynę sklepu, z którego wyszedłem. Nie mieli żadnego asortymentu, który byłby przydatny w sytuacji dziewczyny. Co to w ogóle za żelastwo było? Na pewno nie broń, prychnąłem pod nosem w akcie bezsilnej złości. Przeniosłem spojrzenie na Tris i westchnąłem w duchu.
- Najpierw kupimy ci broń. Poszerzymy trochę twój zakres, od łuku po jednoręczny miecz. Jakiś pistolet też by się przydał. Potem ochraniacze, książki, antykwariat. Szczerze mówiąc trudno jest mi to określić. Wcześniej nikt ci testów na predyspozycje nie robił, a skoro nie masz planów na przyszłość, to nie wiem, którą drogą cię prowadzić. Spróbujmy wszystkiego po trochu. Od tego momentu, powiedźmy, że jesteśmy sobie równi. Jeżeli coś ci się nie spodoba powiedź o tym, tak samo jeżeli będziesz coś chcieć, czy mieć jakiś pomysł. Można powiedzieć, że chcę zacząć od początku. - W myślach dodałem, że po aferze z Taigą, Meian zabiłaby mnie, gdybym dalej traktował w ten sam sposób moją drugą podopieczną.

(Bal) Od Tris CD Meian

- Spoko, ja też nie popatrzyłam. Ty jesteś Meian, prawda? - zapytałam. Właśnie zmierzałam do swojego pokoju, aby się przebrać, chociaż bardzo bardzo mi się nie chciało.
- Tak, a ty Tris.
- Zgadza się. Kojarzę cię z treningów z Feliksem. Z kim idziesz na ten bal?
- Z Zayn'em. Znasz?
- Kojarzę imię, ale nie potrafiłabym wskazać który to - odpowiedziałam.
- Nie idziesz na bal? Jeszcze się nawet nie przebrałaś!
- Idę, znaczy, idę bo muszę, ale właśnie idę coś założyć. To do zobaczenia na dole - pożegnałam się i skierowałam się do siebie. Ubrałam szybko sukienkę, którą kupiłam będąc w mieście z Feliksem, uczesałam się i ruszyłam na dół. Uczniowie witali się ze swoimi rodzinami, przytulali się, chodzili ze swoimi partnerami. A ja nie miałam, ani rodziny, ani partnera, ale byłam szczęśliwa. Na tyle szczęśliwa, na ile można być, gdy się idzie gdzieś, gdzie się nie chce! Szukałam wzrokiem znajomych twarzy, którzy jeszcze się z nikim nie witali i znalazłam. Meian. Podeszłam do niej i zagadałam:
- Zayn jeszcze nie przyszedł?

<Meian?>

(Bal) Od Meian, CD ktoś

Jęknęłam w duchu, modląc się, żeby ten koszmar się skończył. Niemożliwe, niemożliwe, niemożliwe. Przed bramą naszej akademii zaczęły przybywać limuzyny, auta, motory, jak i karoce. Zastanowiłam się, jak konie wytrzymują spaliny i ogólne poruszenie, które na pewno nie pomaga im w zachowaniu spokoju i trzepnęłam się w głowę. O czym ja myślę w takim momencie? Mój problem był zaskakująco prosty - ubranie na ten cały pochrzaniony bal, na który umówiłam się z Zayn`em. Po zobaczeniu słowa ,,stroje wizytowe" dostałam praktycznie ataku epilepsji, zatrzasnęłam się w łazience na cztery spusty i przez dwanaście minut szorowałam twarz wodą i mydłem. Po całym, co prawda krótkim, ataku histerii była cała zaczerwieniona i lekko opuchnięta. Dzień potem nadal nie znalazłam rozwiązania na swój, dość osobiście oczywisty, problem. 
Sprawa pierwsza - nie posiadałam żadnej sukienki i nie zamierzałam żadnej założyć. Rozwiązanie problemu zajęło mi godzinę, ale udało mi się znaleźć jakiś sposób na wybrnięcie z sytuacji z honorem. I w ten sposób godzinę później miałam na sobie standardowy, męski garnitur, co prawda uszyty na wzór empi, przez co przypominał nieco średniowieczne stroje z epoki wiktoriańskiej. Włosy związałam w wysoki koński ogon, spinając je kilkunastoma spinkami, żeby nie opadały na dół. Przejrzałam się w lustrze i z zadowoleniem stwierdziłam, że gdybym siebie nie znała, spokojnie uznałabym siebie za chłopaka. Cóż, po raz pierwszy (nie, właściwie czwarty) w życiu cieszę się, że jestem płaska. Zdjęłam okulary i założyłam soczewki. Zamrugałam kilka razy, przywracając ostrość i wyszłam na korytarz, wpadając na kogoś.
- Przepraszam, moja wina - rzekłam z uśmiechem.  

Rozpoczęcie Balu Walentynkowego

Oficjalnie rozpoczynamy Bal Walentynkowy! 
Rodziny naszych bohaterów przyjechały nas odwiedzić, zaraz jako Meian coś tam skrobnę na temat wystroju sali et cetera, et cetera. 
Limit został zmieniony do 75 słów, bal na razie trwa dziś i jutro, ale jeżeli będzie nim spore zainteresowanie, zostanie przedłużony o kolejny dzień. 
Przypominam o obowiązujących strojach wieczorowych. :) 

Zaczynajmy zabawę!

Od Juli, CD Meian

Niby jestem tutaj drugi rok, a nie widziałam wcześniej tego miejsca. No Juliet, będziesz musiała dokładniej przeczesać tereny akademii, bo pewnie jeszcze dużo nie wiesz o tym miejscu. Po rozmowie Mei spytała czy idę popływać. Zerknęłam na gładką taflę wody, w której odbijał się księżyc i wzruszyłam ramionami.
- Czemu nie? - odpowiedziałam, wstając ze swojego miejsca i zdjęłam bluzę, którą potem gdzieś rzuciłam na bok, zaraz dołączyły do niej buty, a ja zostałam w luźnej, białej bluzce i jeansach. Zanurzyłam stopy w chłodnym jeziorze i zadrżałam. Zimno. Nagle na mojej twarzy zagościł drobny chochliczy uśmieszek i chlapnęłam wodą w stronę Meian, parskając cichym śmiechem.
- To był atak z pełną premedytacją - powiedziała z udawanym oburzeniem, jednak nutka rozbawienia w jej głosie ją zdradziła. Wskazałam na siebie ze zdziwioną miną i rozejrzałam się, jakby mówiła do kogoś innego, jednak ledwo to zrobiłam, a brunetka odwdzięczyła mi się tym samym. Powstrzymałam wybuch śmiechu, widząc jak bluzka przylega do mojego ciała. Czyli szykuje się mała wojna, pomyślałam, znów chlapiąc wodą w kierunku dziewczyny.

Od Tris CD Feliks

- Zawsze, albo strzelałam z pistoletu, albo po prostu się biłam. Nie używałam innego rodzaju broni - odpowiedziałam. Gdy doszliśmy do sklepu, chłopak dał mi znak, żebym została na zewnątrz, a sam wszedł. Stałam i czekałam, a ręce powoli mi zamarzały. Feliks zadawał mi dużo pytań, a praktycznie na żadne z nich nie potrafiłam odpowiedzieć. Nigdy nie ćwiczyłam niczego innego, prócz rzucania nożami, strzelania z pistoletu, czy zwykłej bitwy. Nie rozumiałam, po co weszliśmy do tej karczmy. Nie nadawałam się do bycia czyjąś podopieczną. Miałam zbyt mało umiejętności i rozumu. A do tego moje stosunki z Feliksem, były... nie były pozytywne. Traktował mnie jak głupie dziecko. Wkurzało mnie to i wkurzało mnie jak mnie traktował - jak rzecz, ale chciałam się rozwijać i się zgodziłam, więc nie mogłam się poddać. Zastanawiałam się kiedy chłopak wróci, nie ukrywam, że miałam ochotę wejść do jakiegoś ciepłego pomieszczenia, bo kurtka skórzana to nie najlepsza kurtka zimowa, jednak było mi w niej wygodniej, niż w każdej innej. Wreszcie Feliks wyszedł ze sklepu i ruchem ręki ponaglił mnie żebym poszła za nim. Dogoniłam go i popatrzyłam na niego, musiałam odchylić głowę, bo chłopak był z trzydzieści pięć centymetrów wyższy.
- I co teraz? - zapytałam.

<Feliks?>

Od Tris CD Jack

- Ohydne jest dla mnie, jak idzie sobie para, trzyma się za rączkę, nagle przystają i zaczynają się całować. Nigdy nie miałam chłopaka, ale dla mnie to jest przesada - powiedziałam. - Więc podsumowując, nie lubię Walentynek. Może wracajmy już, co?
- Ok - odpowiedział chłopak. Po drodze do akademii, rozmawialiśmy o mało ważnych sprawach. Przy akademii pożegnaliśmy się i rozeszliśmy do swoich pokoi. Wróciłam, usiadłam na łóżku i dokończyłam portret Jacka, a potem poszłam spać. Rano poszłam na śniadanie i przysiadłam się do Jacka. Wyciągnęłam z torby jego portret.
- Podobny? - zapytałam. Zanim chłopak odpowiedział, zadzwonił dzwonek, wzięłam dziennik, pożegnałam się i popędziłam na lekcje. Nadzwyczajnie szybko minęły, chociaż, gdy wróciłam do siebie byłam wykończona. A jeszcze ten bal... Przespałam się chwilę, a potem przymierzyłam sukienkę, którą sobie kupiłam. Sięgała do kolan, czarna z koronkowymi rękawami. Nic nadzwyczajnego, ale to dobrze. Nie kupowałam butów na obcasie, bo bym się zabiła, więc wymyśliłam, że pójdę, albo w jakichś balerinach, albo w tenisówkach.

<Jack?>

Od Feliks, CD Tris

Kiwnąłem głową na ,,Do zobaczenia" i ruszyłem na podbój miasta. W sumie za bardzo nie miałem gdzie iść, dlatego na resztę czasu zapodziałem się w pobliskim barze, w myślach kalkulując predyspozycje dziewczyny. Zaraz po dzisiejszych zakupach miałem zamiar zaciągnąć ją na testy, więc dobrze się składa, że wymieniłem dziś karty. Choć poruszenie odnośnie półświatka falochronów trochę mnie dziwiło. Od dawna w Gospodzie nie było tyle ludu, co dzisiaj, nie wspominając, że wiele z nich miało karty, których normalnie się z sejfów nie wyjmuje. Żałowałem, że z akademii nie mam bezpośredniego dostępu do jakiejkolwiek Gry, może wtedy udałoby mi się dowiedzieć, co się dzieje. Z drugiej strony dyrekcja i miejscowa władza powinny już dawno zauważyć panujące wokół poruszenie, a oni wyprawiają bal? Coś mi się nie zgadzało, miałem dziwne wrażenie, że czeka nas kilka niespodzianek. Po godzinie ruszyłem ku miejscu spotkania, gdzie zaczekałem na Tris.
- Kierunek, sklep z bronią. To najpierw, czym chcesz walczyć? - spytałem. 

Od Jacka, CD Tris

Przysłuchiwałem się jej nieco rozbawiony, sam za bardzo nie przepadałem za balami, a dodać do tego rodzinkę to dużo będzie się tu dziać, nie mogę powiedzieć, że nie. Na dodatek większość takich wydarzeń była nudna, chociaż te w Terecie były naprawdę interesujące.
- Iść muszę, obecność obowiązkowa - zaśmiałem się nerwowo, nie wspominając o tym, że Mira by mnie zabiła, a Juliet zrobiła by to samo, gdybym ją zostawił ją samą w tym tłumie gości. Choć sztukę kamuflażu opanowała do perfekcji, nadal się czuła niepewnie. - Partnerki nie mam, suszenie głowy przez moją starszą siostrę, nie jest najmilszym zajęciem na taką uroczystość - dodałem, odpowiadając na jej pytanie z nieznacznym uśmiechem. Fakt faktem, że umiała się rozgadać jak mało kto i nie znała w tej kwestii słowa "umiar".
- Nie lubisz Walentynek? - spytałem, strzepując odrobinę śnieżnego puchu z włosów dziewczyny, po czym schowałem dłonie do kieszeni kurtki. Nie długo powinniśmy się zbierać, zwłaszcza, że robiło się coraz zimniej, a czas zaczynał nas gonić.

od Nico cd Taigi i meian

patrzyłem na dziewczyny..
-moge... iluzje zrobić.. chyba mi sie uda po pijaku-uśmiechnałem sie ciepło i wypiłem kolejnykieliszek który po opróżnieniu zaczął zabawnie wirować mi przed oczyma.
-nico nie pij już-jedna z dziewczyn mnie lekko poklepała po ramieniu..
-mhmmm-mruknałem wesoło i po chwili w mojej ręce znowu pojawił siekieliszek.
-Nico!
-ostatnii-mruknałem i szybko wypiłem em mnie zabije sam sie jutro zabije ... ughhh jezu...
-nico wszystko ok?-mhmm-mruknałem i  nagle wszystko było jeszcze fajniejsze jeszcze weselsze..
-upijanie anioła jest za łatwe-jęknałem
-anioł?-dziewczyna zaśmiała sie
-taaak
-jestem demonem miło mi-taiga chyba...
-jestem troche opentanym aniolem... woooppppp-zaśmiałem się znów i zamachałem palcami.
-nie mam pojęcia jak wrócimy
-JA TEŻ I JEST ZAJEBIŚCIE!!-zakrzyknałem.
było tak ciepło tak ciemno.. coraz ciemniej  
podłoga była wygodna nie byłem już świadomy niczego
<pfffxd>

od Zayna cd Taigi

-czarna magia powiadasz?... a jakie mas zteraz tematy?-zapytałem podchodząc do biurka.
-funkcje-jęknęła
-moge zaoferować swoją pomoc-uśmiechnałem się
-jezu jak ja ci sie odpłace?
-cos wymyślisz dawaj te funkcje tu-uśmiechnałem sie i zaczałem je dziewczynie tłumaczyć. nie było to coś łatwego ale do najgorszych nie należąło..
-okej czyli wzór na gunkcję liniową to..
-ax dodać b ?-patrzyła niepewnie
-tak.. poducz sie wzory to wszystko -zaśmiałem się id alej klepałem matmę.. godzinę potem taiga jękneła i odsuneła książkę.
-skoncz zadanie i dam ci spokój -pokiwałem ręką i czekałem.
-jezu jak nauczyciel-westchnęła i po chwili skończyła.
-widzisz ! zrobiłaś sama-poklepałem ją lekko po dłoni i podniosłem sie przeciagając wydajac z siebie najdziwniejsze dzwięki.
-jezu.. czy ty dochodzisz jakod ziewczyna czy co?-prychneła
-ziewanie i seks to te momenty kiedy wydajesz najciekawsze dzwięki-zaśmiałem się
<pf nie pytaj nie wiem z kąd xd>

Od Meian, CD Juli

Kiwnęłam głową na powitanie dziewczynie, nakładając na ręce rękawiczki. Wzięłam ze sobą torbę na ramię, w której miałam kilka potrzebnych rzeczy, w tym zapas słodyczy dla słodkoholików i kilka napojów. Udałyśmy się leśną ścieżką w stronę lasu, gdzie znajdowało się jeziorko. Odkryłam je całkiem niedawno,, biegnąc w lesie na oślep. Już po kilkunastu minutach spokojnego marszu, który umiliłyśmy sobie przyjemną pogawędką, dotarłyśmy na miejsce. Rozłożyłam koc na trawie, rzuciłam na niego torbę i rozłożyłam się wygodnie. Rzuciłam kątem oka na dziewczynę, która rozglądała się wokoło i chyba nie wiedziała, co robić. Poklepałam miejsce obok mnie na kocu, a na jej twarz wpłynął uśmiech. Zaraz przysiadła się i zaczęłyśmy rozmawiać.Głównie pytała o pobyt w NAC, Emmalice i Silencia`e. Obiecała, że je musi zamordować, skoro się jej nie wyspowiadały ze wszystkich naszych dotychczasowych afer. Dość często wybuchałyśmy śmiechem, a czas płynął nam szybko i przyjemnie. Zagryzłyśmy głód tabliczką czekolady.
- Idziesz popływać? - spytałam, ściągając z dłoni rękawiczki.

(Brak weny. ;-;)

Od Tris CD Feliks

- Muszę kupić sukienkę na bal - skrzywiłam się na myśl, że muszę iść do sklepu i przymierzać sukienki, co dla mnie jest największą na świecie karą. - Niestety.
- Myślałem, że każda dziewczyna lubi chodzić na zakupy.
- Źle myślałeś. Nie jest jedną z typowych dziewczyn, które chodzą codziennie na zakupy i chodzą z tapetami na twarzy. Zgaduję, że nie kręci cię chodzenie na zakupy, więc spotkajmy się tutaj za półtorej godziny - powiedziałam. Chłopak kiwnął głową i rozeszliśmy się. Weszłam do pierwszego napotkanego sklepu odzieżowego. Było wystawione miliard sukienek, ale żadna nie była dla mnie, bo były, albo takie które kobiety nosiły w średniowieczu, albo kolorowe, albo bufiaste. W trzech sklepach było tak samo. Miałam dość. Najchętniej poszłabym w dresie i tenisówkach, a nie w sukience. Aż wreszcie w piątym sklepie, znalazłam zwykłą czarną sukienkę sięgającą do kolan z koronkowymi rękawami. Podeszłam z nią do kasy zapłaciłam i wyszłam ze sklepu.
- Mogę pójść w sukience, ale nikt mnie nie zmusi, żebym poszła w butach na obcasie, bo się zabiję - pomyślałam mijając sklepy z butami. W końcu doszłam w umówione miejsce, chwilę poczekałam i przyszedł Feliks.

<Feliks?>

sobota, 21 lutego 2015

Od Tai Cd. Meian, Nico

Świat po alkoholu staje się takie piękny. Te światełka, które są dookoła nas są jakieś jaśniejsze, a może mi się tylko wydaje? Nie na pewno są jaśniejsze i bardziej barwne, światło może być jeszcze bardziej barwne? Nie wiem, ale tak jest. Meian zabrania mi pić, dlaczego? Przecież właśnie dzięki temu można zapomnieć, a właśnie wspominała o kimś, o jakimś chłopaku, który może jej pomóc, który może wykasować mi wspomnienia, fajny bajer co nie? Nie trzeba pić, ale i tak nie będę nic pamiętać.
- Meian, ja chce poznać, tego kogoś kto może mi pamięć wykasować - zaśmiałam się
- To nie tak się nazywa - poprawiła mnie, lecz ja tylko machnęłam ręką
- A ładny jest chociaż? - zapytałam ze śmiechem
- Taiga - spojrzała na mnie po czym wybuchnęła śmiechem, zresztą oboje zaczęłyśmy się śmiać, natomiast chłopak patrzył na nas i nie mógł zrozumieć o co chodzi. Wypiliśmy jeszcze po dwa kieliszki, albo trzy... nie więcej niż 5 i zaczęliśmy się zbierać. Wężykiem szliśmy do akademii
- Ej! - krzyknęłam nagle, tak jakbym co najmniej odkryła coś niezwykłego
- Co? - obydwoje spojrzeli na mnie wyczekująco
- Jak wejdziemy do środka? Nie można wchodzić jak się piło, ja oczywiście wyglądam na trzeźwą - powiedziałam po czym wybuchnęłam śmiechem

(??)

Od Tai Cd. Zayna

Spojrzałam na niego i niezbyt wiedziałam co odpowiedzieć
- No cóż, lubię koty - odpowiedziałam
- A to pierwsze? - dopytywał, czyli nie odpuści tak łatwo? Ehh jaka szkoda, tylko no cóż trudno było to wyjaśnić.
- Miałam swoje sprawy - wzruszyłam ramionami
- A coś więcej?
- Nie dopytuj się tak, bo to nie ładnie - powiedziałam z grymasem - Nie wiem jak Ty, ale ja idę robić lekcje - powiedziałam siadając przy biurku i wyciągając książki
- Będziesz robić teraz lekcje? - zaśmiał się
- No, a kiedy mam je zrobić? - zapytałam spoglądając na niego - I tak mam przekichane u niektórych nauczycieli, nie chce mieć jeszcze bardziej - przewróciłam oczami
- Nie mogą Cię aż tak nie lubić - stwierdził otwierając okno
- Zobaczysz - mruknęłam - Będziesz palić?
- A co chcesz? - zapytał z uśmiechem
- Może wieczorem - stwierdziłam starając się wyliczyć zadanie. Minęło 5 minut, potem 10. - Nie no poddaje się - powiedziałam w końcu
- Matma? - zapytał wychylając się z okna
- Czarna magia, a nie matma - burknęłam - Kto w ogóle wymyślił taki przedmiot, matematyka, zabije jak spotkam

( Zayn?)

Od Juli, CD Meian

Myślałam, że dam sobie w twarz za te rumieńce, przyłożyła dłonie do twarzy, która stała się jeszcze bardziej czerwona, kiedy usłyszałam jej chichot. Wydęłam policzki, cóż przy niej wyglądałam jak małe dziecko.
- Nie śmiej się. - powiedziałam niby obrażonym tonem pięciolatki. Zdradzał mnie jedynie rozbawiony uśmiech, czający się gdzieś w kąciku ust. Po chwili przeskoczyłyśmy na temat Emmalice i Sili, dowiadując się przy okazji odrobinkę, co się działo. I one mi się z tego nie wyspowiadały? Czuję się urażona. Uniosłam zaciekawiony wzrok na Meian, słysząc informacje o jeziorze.
- Jestem jak najbardziej za. - odpowiedziałam i stanęłam na łóżku dziewczyny, żeby być na wysokości jej zielonych oczu.
- To do później, Mei-chan. - uśmiechnęłam się uroczo, mrużąc oczy, po czym zeskoczyłam na podłogę. Za nim zniknęłam za drzwiami, pomachałam jeszcze Mei i skierowałam się w stronę pokoju Chaosu.
xXx
Już miałam pukać do drzwi, ale odskoczyłam od nich, kiedy się nagle otworzyły, a w nich stanął nikt inny tylko brunetka.
- Idziemy? - spytałam, chowając dłonie w obszernych rękawach bluzy.

Od Meian, CD Nico, Taiga

Zadziwiające, jak szybko może się upić normalny osobnik rasy nie-empiej. Po ośmiu kieliszkach Nico był jeszcze słodszy niż wcześniej, o dziwo zachowywał się jeszcze grzeczniej, co wydawało mi się już szczytem absurdu. Zawsze myślałam, że po pijaku się robi zazwyczaj rzeczy zryte, ewentualnie zryte i czasem zryte. A tu taka normalny popis tańca. Spodziewałam się fanfar, biadolenia, wylewania żali i gderania na płeć przeciwną, bądź własną czy popaprane życie. Sześć kieliszków później Taiga również odpłynęła do świata cudownych dźwięków, barw, wyrzeczeń i osobistych żali. Godzinę później starałam się zapanować nad śmiechem, widząc wspominaną wyżej dwójkę, tańczącą ze sobą kankana. Zdecydowanie to nie są osoby, które powinny zalewać się w trupa. Wypiłam jeszcze jeden kieliszek, popadając w cudowne otępienie, gdy mgiełka alkoholu w końcu pojawiła się w moim umyśle. Zanim zdążyłam zamówić kolejnego drinka, barman już podstawił go przede mną. Jedna z moich brwi podjechała do góry, za darmo to zapewne nie jest. Przeniosłam nieogarnięty wzrok na barmana, który wskazał mi głową jakiegoś chłopaka z tyłu baru.
- Na koszt tamtego pana - powiedział i wrócił do czyszczenia szklanki. 
Posłałam darczyńce wdzięczny uśmiech, kiwnęłam na powitanie głową, wypiłam łyk archi i mój wzrok ponownie zawędrował na dwójkę ktosiów, którzy przestali tańczyć, usiedli przy barze, wypijając kolejną kolejkę.
- Wam już chyba zdecydowanie wystarczy - parsknęłam śmiechem. 

od Nico cd Taigi i Meian

Bary. nie było to coś co lubię ale stwierdziłem yolo.. kiedyś trzeba sie poraz pierwszy upić, moze nawet w trupa, moze nawet na śmierć.. wszedłem i co.. em i tiga? teiga?.... jakoś tak miała na imie.
nie znałem ich ale do odważnyhc swiat należy prawda? moze o mnie całkowicie zapomną jak będzie jueo rano.. napewno zapomną!
-mogę sie dosiaść?-zapytałem niepewnie
-jasne-obie dziewczyny sie uśmiechneły.
-dziękuje-siadłem obok nich i nie wiedziałem co zamówić...
-nico.. co pijesz?-Meian sie ciepło uśmiechneła
-nie wiem... chce się upić? -lekko zmarszczyłem nos.
-ohh za co to za okazja?-tamta dziewczyna uśmiechneła sie
-emm.. tiga?
-taiga..
-taiga nigdy sie nie upiłem... zawsze trzeba -pokiwałem lekko głową
-okej.. masz-podsuneła mi niewielki kieliszek .
-okej..-delikatnie przyłożyłem do ust
-na raz-szybko doraziła meian.. siup.. fuiuuuj o łeeeee ale w sumie... hmm.
-i jak?-zaśmiały sie dziewczyny
-gorzkie-prychnałem i postawiłem kieliszek.
-więcej!-meian zaządała szybko. wypiłemmmmm ojej kolejny i kolejny i kolejny a potem poslziśmy tańczyć a potem kolejny...
<pf dziewczęta pamietajcie że nico upija sie na grzecznie czyli po pijaku jest jeszcze milszy xd>

Od Meian, CD Taiga, Nico

Dziewczyna wyszła z sali, a ja momentalnie zaczęłam się na siebie z Feliksem wydzierać. W sumie nie wiedziałam dlaczego czułam się taka wściekła, nabuzowana i... Och. Jęknęłam w duchu, gdy oberwałam plecami o ścianę, patrząc w zdenerwowane do granic możliwości tęczówki chłopaka. Zdecydowanie jutro będę miała na rękach siniaki.
- Idioto, puść mnie, to boli - warknęłam przez zaciśnięte zęby, a chłopak chyba się opanował. Położył głowę na moim ramieniu, a ja niepewnie go przytuliłam. 
- Ciężki dzień, co? - spytałam, starając się nie brzmieć na rozbawioną. Jakoś zawsze tak wychodziło, że mogliśmy się kłócić jak stare dobre małżeństwo, a i tak w końcu się godziliśmy, nawet jeżeli czasem trwało to trochę dłużej. W końcu odsunęliśmy się od siebie i jak gdyby nigdy nic, rozpoczęliśmy rozmawiać na standardowe tematy - szkoła, przyjazd, bal. 

x X x

Wyszłam z pokoju, upewniając się, że wszystko ze sobą zabrałam. Portfel, na wszelki wypadek również plik kart. Przebrałam się z mundurku w ciemne, poszarpane dżinsy, zamiast paska użyłam łańcucha, co również było charakterystycznym znakiem empów. Narzuciłam na siebie czarny podkoszulek i białą, męską koszulę, której postanowiłam nie zapinać. Włosy jak zwykle spięłam w wysoki koński ogon, a na rękach miałam czarne, skórzane rękawiczki. Wyszłam na miejsce spotkania, gdzie już czekała dziewczyna. Kilka minut później byłyśmy już w jakiejś knajpce, popijając drink za drinkiem. Przeniosłam wzrok na dziewczynę, gdy usłyszałam pytania.
- To tak nie działa. Nie mam dostępu do twoich wspomnień, przynajmniej z moim obecnym poziomem i stanem umysłowym. Jeszcze jako tako się kontroluję, a jestem za słaba, żeby zrobić to celowo. Usunęłam jedynie twoje emocje, czyli kawałek duszy, można powiedzieć, że ją w jakiś sposób wybieliłam. Wspomnienia to górna półka, są połączone ze wspomnieniami, ale nie mam do nich dostępu. Musiałabym ogarnąć kolegę do pomocy, ale jeżeli naprawdę ci zależy to Phantom powinien przyjechać na bal. - Mój głos brzmiał z pozoru obojętnie, ale osoba, która mnie zna mogłaby bez problemu wyczuć w nim troskę. Nie znałam przeszłości dziewczyny, ale musiała dużo przejść. Barman podał nam drinki. 
- Mam nadzieję, że Feliks więcej nie będzie cię dręczył w tak obsesyjny sposób, już dostał ode mnie kazanie - rzekłam z uśmiechem, wypijając za jednym zamachem cały kieliszek alkoholu. Nie wydawał się mocny, ale empy mają mocne głowy, więc to może dlatego. 
- Mogę się dosiąść? - Odwróciłam głowę, dostrzegając przy wejściu przyjaciela Emmalice. Kiwnęłam głową z uśmiechem i przyjacielskim machnięciem dłoni zaprosiłam go do środka, prosząc barmana o kolejkę dla kolegi.