Ha! Wygrałam, od tej pory Feliks musi być miły dla Tris, chociaż na jeden dzień. Zawsze to miła odmiana. Feliks miał dość zdegustowaną minę, ale przełknął czarę goryczy. Z kolei na twarzy Sky`a i dziewczyny widniały identyczne, rozbawione uśmieszki, oboje powstrzymywali śmiech, choć chłopak z gorszym skutkiem. Mogłabym tak spędzić wieczność. Nie mogę doczekać się lata, to jedyny czas, gdy mogę bez problemu buszować, leniuchować i nikt na mnie krzywo nie patrzy, gdy podróżuję. Położyłam rękę na ramieniu Feliksa i podałam mu butelkę, przewracając oczami.
- Pomyślałby kto, że jesteś najbardziej trzeźwy z nas wszystkich - wymamrotałam, następnie zwróciłam się do Tris. - Mówiłam ci, on nawet nie zwraca na to uwagi. To dla niego normalne. Hm... Jakby ci to wytłumaczyć. Jest kilka poziomów wredoty, ten jego to taki przyjacielski wiesz? - spytałam, a Sky otwarcie parsknął śmiechem. - No, co? Ja tu próbuję wytłumaczyć coś logicznie! - oburzyłam się.
- Lepiej nie pij, Meian. Tris nie zwracaj na nią uwagi, ona w tej chwili nie ogarnia. Zresztą na trzeźwo też, ale to zupełnie inna kwestia. Butelka wypadła na Tris, wzięła wyzwanie.
Feliks zmarszczył brwi, zastanawiając się.
- Spędzisz ze mną cały dzień, gdy spróbuję być dla ciebie miły - wymamrotał i dał dziewczynie butelkę do kręcenia. Parsknęliśmy ze Sky`em śmiechem.
- Nie da ci spokoju, jak się uprze. - Ostrzegłam ją.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.