Przez te wszystkie miesiące skupiłam się całkowicie na nauce, nie czułam wielkiej potrzeby posiadania przyjaciół, a jednak słuchając wszystkie szepty na mój temat że tylko się uczę i mam inne rzeczy gdzieś robiło mi się przykro wręcz doprowadzało mnie to do łez. Ale i tak pewnie nikt by nie wytrzymał z nieśmiałą dziewczynką, która w każdej chwili może się popłakać. Wyjęłam nos z książek, w moim pokoju nie było żadnej współlokatorki, pewnie wyszły z przyjaciółkami. Westchnęłam głęboko i wstałam podchodząc do lustra. Ale co w tym dziwnego że chcę być równa innym aniołom? Mogę to osiągnąć tylko ciężką pracą. Wciągnęłam powietrze i powoli wypuściłam je z płuc.
~ Cześć jestem Mavis ~ Powiedziałam miło do lustra ~ Nie to nie to ~ pokiwałam głową
~ Cześć jestem Mavis ~ Powtórzyłam mówiąc poważniej ~ Nadal nie..
~ Hej jestem Mavis ~ Wyszeptałam słodko
~ Nie.. poddaje się ~ popłynęło kilka łez z oczu, wytarłam je i wszyłam z pokoju nie mogłam już znieść tego miejsca, wyszłam z Akademii i ruszyłam w las. Znalazłam jakiś mały garaż, wręcz w połowie zburzony, usiadłam sobie na stole który tam był. Dzięki temu że byłam lekka nie musiałam się bać że się pode mną załamie. W dodatku stąd widziałam Akademię. Po chwili dostrzegłam biegnącego chłopaka, wyglądał jakby się ukrywał w dodatku był strasznie elegancko ubrany.
Boi się ludzi? Ale kiedyś go tu widziałam... Tak wiele dziewczyn za nim szalało, omijałam go szerokim łukiem, ale co on teraz tu robi? Myślałam że odszedł.. Czyżby przez ten cały czas tak dobrze się ukrywał? Ale po co? Ciekawość nie pozwalała na siedzenie w miejscu. Ruszyłam do przodu nie spuszczając z niego oczu. Jednak nie udało mi się. Chodziłam ostrożnie po lesie i gdy wychylałam się za drzewa na kogoś wpadłam. Upadłam na ziemię.
~ Oh! Wybacz panienko ~ Usłyszałam męski głos
Otworzyłam oczy które lśniły od kręcących się w nich łez.
~ Nie wyczułem Pani ~ Zachichotał wyciągając w moją stronę rękę
~ Ni.. nic się.. nie stało.. ~ Wydukałam zarumieniona
~ Płaczesz? ~ Zapytał jakby trochę rozbawiony
~ nie.. nie! ~ Otarłam szybko oczy ~ Prze.. przepraszam.. ~ wyszeptałam sama wstając i kłaniając się nisko ~ prze.. przepraszam za moją.. śmia.. łość ale..
~ Tak? Nieśmiała dziewczynko - Uśmiechnął się i w tedy dostrzegłam jego kły
Zrobiłam się cała czerwona i się lekko wystraszyłam, czyżby wampiry nie piły ludzkiej krwi? A co dopiero krew anioła, przynosi im więcej sił! Biłam się w myślach
~ Żyjesz? ~ Zaśmiał się machając mi dłonią przed oczami
~ Zostaw mnie! ~ Wykrzyknęłam uciekając i nagle potknęłam się o korzeń upadając na ziemię
~ Haha ~ Usłyszałam jego śmiech
Zaczęłam łkać i zobaczyłam że wampir był coraz bliżej. W dodatku czułam ból na kolanach i łokciu pewnie były tam jakieś rany.
~ Nie! ni.. nie zbliżaj .. się! ~ Krzyczałam przerażona
Kiedy był już zaledwie metr ode mnie, dostrzegłam jak wyciąga rękę w moją stronę. Zamknęłam przerażona oczy i po chwili poczułam coś dziwnego.. Podniosłam powoli powieki. Wampir mnie niósł.
~ Co? co.. robisz?! ~ Wyszeptałam przerażona cichutko widząc tylko jego uśmiech
<Satoru?>


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.