wtorek, 30 grudnia 2014

Od Meian, CD James

Pierwszego dnia zdołam podpaść, a przynajmniej na to się zapowiadało. Przez całą noc nie mogłam spać, w gruncie rzeczy leżałam tylko i kręciłam się z boku na bok. Zdecydowanie muszę znaleźć tutejszego Alchemika i poprosić go o odpowiedni eliksir na bezsenny sen. Wstałam o świcie, kiedy moi współlokatorzy jeszcze spali. Nierozpakowany bagaż wcisnęłam pod łóżko, wyjmując tylko ubranie na nowy dzień. Skierowałam się do łazienki i bez precedensów zajęłam prysznic na dziesięć minut. Stanęłam przed prysznicem i wymamrotałam wiązankę przekleństw, gdy zauważyłam nową bliznę na brzuchu układającą się w słowo ,,wicked". Do jasnej anielki, ani dnia spokoju. Ubrałam wygodne dżinsy oraz czarną bluzkę z napisem ,,Eleka namen namen" z długimi rękawami. Zawiązałam włosy w wysoki koński ogon i założyłam skórzane rękawiczki, następnie upewniłam się, że naszyjnik z białym kryształem jest dobrze schowany pod ubraniem. Zmoczyłam twarz wodą i odetchnęłam z ulgą. Muszę wyjść na świeże powietrze, zdecydowanie. Wymknęłam się z pokoju, starając się nie obudzić chłopaków. Wiał chłodny wietrzyk, ale temperatura nie sprzyjała przebywaniu poza budynkiem z klimatyzacją, zdecydowanie za gorąco. Przeciągnęłam się, dostrzegając w oddali ścieżkę postanowiłam pobiegać na dobry początek dnia. Zanim się zorientowałam minęły dwie godziny, więc postanowiłam wrócić do pokoju. Chłopaków już nie było, widocznie zeszli na śniadanie. Na myśl o jedzeniu mój żołądek związał się w supeł, byłam praktycznie pewna, że nic dziś nie przełknę. Na Livernell, jak tu duszo. Plan lekcji wskazywał, że za pół godziny rozpoczynam Samoobronę, także lepiej się ruszyć. Wzięłam jeszcze szybki prysznic i spokojnym krokiem udałam się w stronę sali. Po chwili jednak zawołała mnie Adelajda w sprawie rozmowy z dyrektorką. Wzruszyłam ramionami, otrząsając się z zamyślenia. 

x X x 

Czterdzieści pięć minut później dotarłam do sali treningowej, wyłożonej matami. Na mój widok kilka osób zaczęło się kręcić niespokojnie. 
- Dobra, kto pierwszy? - Zdołałam jeszcze wychwycić. 
Nauczyciel rzucił mi nieprzychylne spojrzenie, wyraźnie mówiące, że nie powinnam traktować jego przedmiotu lekceważąco i broń Livernell, się nie spóźniać. Podeszłam do niego i podałam mu kartkę od Flower, zapisaną jej drobnym pismem. Z jej treści wynikało, że przez jakiś czas mam nie brać udziału w zajęciach praktycznych z Samoobrony, nie podając powodu. Czekałam na reakcję nauczyciela, zastanawiając się, czy każe mi siedzieć i się przyglądać, czy woli puścić mnie do pokoju. Osobiście wolałam pierwszą opcję, zawsze w jakiś sposób zabijam nudę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.