środa, 31 grudnia 2014

Od Satoru C.D Lil


- to nie moja działka - Wyprostowałem się i poprawiłęm strój
- Elegancik? - Zasmiała się
- Trzeba jakoś wyglądać - Uśmiechnąłem się - Lepiej chodź - Złapałem ją za dłoń a druga położyłem w "pewnych okolicach". Pstryknąłem palcami i muzyka zmieniła się w wyrafinowana jak na jakiś balach. Dziewczyna iwedziała przynajmniej tyle że musi położyc dłoń na moim ramieniu.
- no i raz.. dwa, trzy - Zaczałem pokazywać 
Dziewczyna uwarznie patrzyła na moje stopy i sie dopaowywała
- Raz, dwa trzy - i tak w kółko
Po chwili usłyszałem jak ona sama szepcze
- Raz, dwa, trzy... - Kiedy zapamiętała kilka kroków powtarzaliśmy je na okragło
- To co takiego lubisz? - Spytała
- Pisanie książek - Uśmiechnąłem się
- Czyli coś wyrafinowanego ? - Zapytała
- Jak widać - Uśmiechnąłem się i pokazałem jej kolejne kroki - Szybko łapiesz
- Sie wie - Powiedziała miło
- Czyli wyrafinowane... pomyślmy, a sztuka?
- Jest chorobą. 
- Miłość? - początkowo zdziwiłem się na to pytanie
- Złudzeniem. - Odparłem, przypominając sobie że wiele wampirów łapie jedynie furia krwi i trzeba je zabijać
- Religia?
- Wytwornym surogatem wiary. - usmiechnałem się
- Jesteś sceptykiem? - Spytała
- Nie, sceptycyzm jest początkiem wiary.
- Czymże więc jesteś? - Wydukała gdy plątała się już przy krokach
- Określać znaczy ograniczać. - odparłem przytrzymując ją kilka centymetrów nad ziemią - Co nauczyc cię Cha-Cha? - Uśmiechnąłem się pokazując szereg białych ząbków

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.