Dzisiaj był straszliwy upał, po lekcjach praktycznie od razu poszłam na dwór z jabłkiem w ręku, nawet nie zdążyłam go porządnie ugryźć kiedy przede mną znalazł się chłopak, najprawdopodobniej wampir, chociaż mógł też być wilkołakiem, jednak po jego słowach wyszło, że jednak ta pierwsza opcja
- Chciałam powiedzieć, że wspinanie się na drzewa jest zabronione - powiedziałam biorąc gryza jabłka
- Nie wątpię - mówił nie zmieniając wyrazu twarzy... Miałam się chyba teraz właśnie wystraszyć, no cóż nie wyszło - Satoru, wampir - podał mi rękę - niedawno dołączyłem
- Taiga, diablica - uścisnęłam jego rękę
- Więc mówisz, że przesiadywanie na drzewach jest zabronione - westchnął najwyraźniej rozczarowany
- Jeśli pójdziesz nieco dalej to nikt nie powinien Cię zauważyć - powiedziałam biorąc kolejny kęs owocu
- Będę o tym pamiętać - kiwnął głową - Od dawna tutaj jesteś? - zapytał
- Od dwóch dni - wzruszyłam ramionami - Nie wiem jak Ty, ale ja idę na lody, jest za gorąco nawet jak dla mnie - powiedziałam idąc w stronę małego sklepiku
(Satoru?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.