Dzisiaj mam z nowymi uczniami. Jestem ciekawy co potrafią. Spoglądam jeszcze raz w grafik. Uśmiechnąłem się siedząc przy stoliku nauczycielskim w sali. Dzisiaj jest piątek.
Zadzwonił dzwonek. Weszła grupka nowych.Każdy zajął jakieś miejsce w ławce. Jedni nie zauważyli, że lekcja się zaczęła.
Wstałem i wystąpiłem na środek klasy.
-Dzień dobry!-krzyknąłem stojąc wyprostowany. Ręce trzymałem za sobą.
Młodzież spojrzała na mnie. Zapanowała cisza. Uśmiechnąłem się pod nosem.
-dzień dobry -przebiegł szum.
-Pierwsze zajęcia odbędą się w klasie. Nie przyzwyczajajcie się. -uśmiechnąłem się.-Jestem James. Wasz nauczyciel samoobrony. Teraz poproszę aby każdy z was przedstawił się z osobna. Mówiąc jak ma na imię , na nazwisko i skąd jest. Proszę.
Usiadłem i słuchałem ich uważnie.
-Dziękuję.
-Czemu Pan nie mówi skąd jest i jak się nazywa?- ktoś z klasy krzyknął.
Usmiechnąłem się chytrze.
-Po pierwsze z uwagi na to, że dzisiaj jest to wasz pierwszy dzień ze mną to nie będzie kartkówki. Po drugie im mniej wiesz tym mniej cię przesłuchują - rzuciłem. Po sali przebiegł chichot.-Dobra spokój. Teraz chcę przedstawić wam regulamin panujący na moich lekcjach.
1. Kiedy mówię ja nikt nie ma prawa cokolwiek powiedzieć.
2. Nie pyskujemy.
3. Staramy się ze wszystkich sił. Na tych lekcjach nie istnieją dla was słowa "nie dam rady"
4. Każda lekcja zaczyna się od pytania jednej lub dwóch osób.
5. Racje mam na lekcjach odnośnie ćwiczeń ja. Nie toleruję osób przemądrzałych które wiedzą wszystko lepiej.
6. Wy będziecie fer to ja też będę fer.
7. Nie spóźniamy się.
8. Za każdym razem gdy ktoś złami te kilka zasad cierpi cała klasa. Jeden za wszystkich wszyscy za jednego. Rozumiemy się? - zapytałem. Byłem śmiertelnie poważny.
-Tak -kolejny szum po klasie.
-Dobra. Chcecie to możecie mieć zeszyty, jeśli nie chcecie to nie musicie. Książki będę podawał wam na bieżąco. Nie będą to żadne książeczki z obrazkami jak obezwładnić człowieka. Będą to książki opisujące kulturę i historie kraju w którym powstała konkretna sztuka walki. Resztę materiału będziecie zaliczać praktycznie. Oprócz tamtych informacji będziecie dostawać ode mnie jeszcze kserówki lub będę wam o nich mówił.
Spojrzałem na zegarek zostało jeszcze jakieś dwadzieścia minut.
-Dobra. Daje wam pięć minut na przebranie się i pojawienie na sali. Ruszać się.
Patrzyłem jak wszyscy biegną aby zdążyć. Wszedłem na sale. Były tam rozłożone maty do ćwiczeń.
-Dobra kto pierwszy? - rzuciłem kiedy przyszli i stanęli w półkolu, uważając aby nie wejść na materac. Rozejrzałem się. Było pośród nich kilku, którzy się znali ale i tak nie dadzą mi rady. Nie chwaląc się jesteś mistrzem, szeptała mi moja podświadomość.
Ktoś odważny?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.