poniedziałek, 29 grudnia 2014

Od Willa, CD Taiga

Westchnąłem. Właśnie stałem przed miejscem, w którym mam spędzić kilka następnych lat. Nie dziwiłem się, że przy mnie nikogo nie ma i nikt nie chce mnie odprowadzić. - Już nie pamiętam kiedy było inaczej.
Poprawiłem swoją bluzę i z wielką niechęcią pchnąłem drzwi. W pomieszczeniu panował półmrok, o dziwo też nie było prawie żadnej osoby. Nie mam pojęcia czemu, ale czułem, że jest w tym miejscu coś takiego, że czuję się naprawdę dobrze, jak zawsze chciałem się czuć. Nie rozczulając się nad sobą dłużej dostrzegłem na przeciwko mnie postać. Z pozoru wydawała się młodą blondynką, aż się zdziwiłem czemu taka osoba stoi nade mną. Później dopiero się zorientowałem, że owa pani jest dyrektorką tego akademiku i ma ponad 200 lat. 
Uśmiechnęła się do mnie miło i serdecznie, na co ja też próbowałem się uśmiechnąć, ale chyba jednak wyszedłem jak napalony wieloryb w okresie godowym. Szybko pokazałem swoje bagaże, na znak, że już dłużej nie chce ich targać, co chyba kobieta zrozumiała, bo zaczęła mnie prowadzić wgłąb ciemnego korytarza. Przez ten czas pani Flower Rossalyn Sadist opowiedziała mi o historii tej placówki i wielu innych bardzo "interesujących" sprawach. W końcu jednak doszliśmy do mojego pokoju. Był na samym końcu długiego korytarza. Szybko otworzyłem drzwi i podziękowałem kobiecie za pomoc w znalezieniu pokoju, jednocześnie zamykając drzwi. Dyrektorka zdążyła tylko powiedzieć, że kolacja o siódmej i sama zniknęła. 
Otarłem zmęczoną twarz i walnąłem się na łóżko. Nie było idealne, ale jednak do spania w sam raz. Spojrzałem na zegarek. Szósta trzydzieści. "Genialnie" - pomyślałem. Wstałem i powoli doszedłem do łazienki. Była mała, ale zawierała wszystko co potrzebne - Kibel i wannę. 
Szybko wykąpałem się i przebrałem w czyste ubrania. Zbliżała się siódma, a ja byłem gotowy do wyjścia. Postanowiłem, że dłużej sam w pokoju siedzieć nie będę i ruszyłem do stołówki. 
Szedłem przed siebie, przy okazji wpatrując się w rozmaite obrazy i rzeźby. Nagle poczułem uderzenie prosto w moją osobę. Dostałem drzwiami. 
- Czy kogoś tu do reszty pogięło!?- wrzasnąłem zasłaniając twarz.
- No wybacz, ale było patrzeć jak leziesz, a nie... - usłyszałem damski głos.
- Pierwszy dzień i już zdążyłem oberwać. I to od dziewczyny. - uśmiechnąłem się pod nosem. 
Otrzepałem się, poprawiłem okulary i spojrzałem na swojego oprawcę. 
- Will jestem, a ciebie jak zwą? 
<Taiga?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.