Lorcan wydawał się całkiem miły, a poza tym był nawet przystojny. Oczywiście nie jestem płytka i nie patrzę tylko na wygląd. Nie wydawał się też głupi, więc uważałam, że przyjaźń z nim nie będzie zła. Chłopak zaczął słuchać muzyki, więc zrobiłam to samo. Po chwili zrobiło mi się gorąco, więc wyszłam z pokoju i stanęłam w holu, otwierając okno. Nagle usłyszałam jakieś krzyki i gdy się odwróciłam zauważyłam jakiegoś faceta, który bije chudą, bladą dziewczynę, która nie miała z nim najmniejszych szans. Podeszłam do niego.
- Zostaw ją - warknęłam.
- Nie twój interes - odpowiedział facet. Dziewczyna była cała w siniakach i szlochała z bólu, odsunęłam ją i uderzyłam faceta z całej siły, tak, że zaczęła mu lecieć krew z nosa. Odwzajemnił mi tym samym, ale uchyliłam się. Zaczęliśmy się bić, facet mnie drapał po rękach, ale ostatecznie to powaliłam go z nóg i z krwawiącymi rękami wróciłam do pokoju. Lorcan podniósł wzrok na mnie i zdjął słuchawki.
- Co ci się stało? - zapytał.
- Biłam się z jakimś facetem - powiedziałam wyciągając z walizki plastry.
<Lorcan?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.