W pokoju wybuchnąłem śmiechem.
-Ach te kobiety- zaśmiałem się i opadłem na fotel. Poczekałem aż nauczycielka pójdzie sobie do siebie. Znalazłem dziewczynę. Była bardzo zdziwiona, że ją szukałem.
-Musimy pogadać. Teraz- wyjaśniłem
-Ja, ja mam lekcję -zaczęła.
-Adelajda może Cię zwalniać to ja też. Siedzę tutaj dwa lata dłużej niż ona. - prychnąłem i obróciłem się.- idziesz? Czy mam Cię zanieść do swojego gabinetu?-zapytałem.
-Już, idę idę.-wymamrotała
Kilka zakrętów, kilka korytarzy i byliśmy na miejscu.
-Siadaj- wskazałem na jeden z foteli. Sam usiadłem na drugim.
Spojrzała niepewnie po pokoju.
-A więc czemu Adelajda nie pozwoliła Ci ćwiczyć?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.