wtorek, 7 kwietnia 2015

Od Meian, CD Zayn

Jęknęłam przez sen, wiercąc się na łóżku, trzymając się za kryształ zawieszony na szyi. To zdecydowanie nie była moja noc. Przez pierwsze kilka godzin targały mną koszmary, miałam wrażenie, że zaraz po prostu wykituję na leżąco. Uspokoiłam się dopiero koło siódmej, już przestałam się wiercić. O dziewiątej znowu się zaczęło. Koszmary były jednym z powodów, dla których nie sypiałam w nocy. Drugim był fakt, że najzwyczajniej w świecie mi się nie chciało. Byłam upierdliwym nocnym markiem. W śnie stałam na przeciwko lustra, w którym wyraźnie widziałam moje odbicie. Jednak z każdą sekundą coraz mniej siebie przypominałam. Pojawiły się czerwone kosmyki włosów, czarne końców. Kolor oczu zmienił się na złoty, a moją twarz wykrzywił złośliwy uśmieszek. Odbicie wyciągnęło ręce, złapało mnie i spróbowało wciągnąć do lustra. W tym momencie spadłam z łóżka, obijając sobie boleśnie tyłek. Rozejrzałam się wokoło, zerkając na zegarek, jedenasta rano. Ukryłam twarz w dłoniach i wzięłam kilka głębokich oddechów. 
- Meian, wszystko dobrze? - Odskoczyłam jak oparzona, słysząc głos chłopaka i kiwnęłam głową.
- Wybacz, że cię obudziłam. - wymamrotałam, patrząc mu w oczy i uśmiechając się. - Psychicznie lepiej po wczoraj? O fizyczny stan się nie pytam,  zapewne masz cholernego kaca. W łazience jest eliksir jak chcesz. - wyjaśniłam i przeciągnęłam się. - Nie wiem jak ty, ale ja wracam do łóżka. Idziesz? - machnęłam dłonią w stronę wspomnianego mebla i sama wygodnie się rozłożyłam zagarniając kołdrę. 
Zayn nadal stał i wpatrywał się we mnie tępo.
- Zayn, wszystko dobrze? - spytałam się, lustrując go wzrokiem.
- Co? - ocknął się.
- O czym myślałeś? - pochyliłam się trochę do przodu i posłałam mu promienny uśmiech. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.