Wypiliśmy jeszcze kilkanaście kieliszków, obficie zakrapianych alkoholem drinków i butelkę mocnego, słodkiego wina.
Bal powoli się kończył, co mimo wszystko wywołało u mnie wesoły nastrój. Zdecydowanie wolałem już sobie pójść, zaszyć się gdzieś, najlepiej z dobrą książką i pomyśleć. Westchnąłem z ulgą, gdy dyrektorka przyszła na środek sali i poprosiła o uwagę.
- Mam nadzieję, że wszyscy dobrze się bawiliście. Do następnego razu, myślę, że pora się już zbierać. - Uśmiechnęła się i zaczęła żegnać wychodzących gości. Przeniosłem spojrzenie na Meian i Tris, brązowowłosa dyskretnie zdążyła się ulotnić, zostawiając mnie samego z moją podopieczną.
- Chodź, odprowadzę cię - posłałem dziewczynie uśmiech. Wspólnie ruszyliśmy w stronę akademika i już po chwili byliśmy przed pokojem dziewczyny.
- Czekaj! - Miała już wejść do środka, ale złapałem ją delikatnie za dłoń i obróciłem. W sumie, to sam nie wiem, jakim musiałem być idiotą, żeby to zrobić. Pozwolę sobie to zwalić na stan nietrzeźwości i dość dużą ilość promili we krwi, chociaż? Patrząc na Meian i Tris, to z naszej trójki byłem zdecydowanie najtrzeźwiejszy. Pochyliłem się w stronę dziewczyny i pocałowałem ją krótko.
- Zapomniałem ci powiedzieć dobranoc. - Uśmiechnąłem się i odwróciłem, kierując się w stronę wyjścia z akademika, nie spoglądając nawet na minę dziewczyny. Świeże powietrze dobrze mi zrobi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.