wtorek, 7 kwietnia 2015

Od Tris CD Feliks

Ponury uśmiech wskoczył na moją twarz.
- Tak - znowu kłamstwa. - Ja tylko, przepraszam. To było głupie.
Znowu zrobiłam się czerwona.
- Po prostu zapomnijmy.
W tym momencie, ktoś położył rękę na moim ramieniu, poczułam nieodpartą chęć odtrącenia dłoni. Odwróciłam głowę, była to dyrektorka.
- Ktoś cię szuka - powiedziała chłodno kobieta, a ja osłupiałam. Ktoś mnie szuka? To niemożliwe, przecież wszyscy z rodziny nie żyją. Wstałam i poszłam za dyrektorką. W rogu sali stał jakiś mężczyzna. Wysoki, o głowę wyższy ode mnie, ciemne, krótkie włosy i ciemne oczy. Nie był podobny do mnie, więc nie mógł być z mojej rodziny. Dyrektorka odeszła, zostawiając mnie z facetem.
- Beatrice... - zaczął.
- Tris - poprawiłam go. - Kim jesteś?
- Twoim kuzynem - odpowiedział. - Możemy wyjść na chwilę?
Kiwnęłam głową i skierowaliśmy się na dwór. Czułam na sobie wzrok Feliksa.
- Przyszedłem w sprawie twoich rodziców. Potrzebuje dostać się do ich domu, ponieważ cała ich rodzina nie żyje, ty musisz mieć klucze od domu i jakieś dokumenty, a oprócz tego musisz podpisać kilka rzeczy - zażądał chłopak.
- Ja cię w ogóle nie znam, nie wiem, czy faktycznie jesteś z mojej rodziny i po co ci to wszystko. Musisz mi to wytłumaczyć.
- Nie mogę. Po prostu mi zaufaj!
- Mam ci zaufać? Ja cię nie znam!
- Potrzebuję tego wszystkiego, aby się dowiedzieć prawdy.
- Nie podpiszę się na czymś, jeśli nie wiem po co! Odejdź stąd - chciałam odejść, ale chłopak pociągnął mnie za rękę.
- Lepiej daj mi to po dobroci! - warknął. Wyrwałam rękę i ponownie skierowałam się do budynku, ale zagrodził mi drogę. Zdenerwowana, uderzyłam go w twarz, tak że się zatoczył, ale on również potrafił walczyć, więc za chwilę ja oberwałam. Modliłam się tylko, żeby nikt nie zauważył naszej walki!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.