- Na pewno mniejszy niż na to zasługuję - odpowiedziałam. Próbowałam ukryć rumieńce, które na szczęście po chwili zeszły. Feliks parsknął śmiechem.
- A ty? - zapytałam.
- Nie, czuję się świetnie - odpowiedział. Po chwili <dzięki Bogu> wróciła Meian.
- Może wybierzemy się dzisiaj gdzieś? - zapytała mnie.
- Jeśli tylko nie będziemy pić, to bardzo chętnie - uśmiechnęłam się.
- To spotkajmy się o czwartej pod akademią - powiedziała. Ja kiwnęłam głową i wstałam od stołu, kierując się na dwór. Weszłam na dach pobliskiego budynku i usiadłam, tak że nogi zwisały mi z dachu. Zapaliłam papierosa. Nie uważam, że jestem uzależniona, palę, gdy się stresuje, gdy odczuwam ból lub gdy po prostu chcę odpocząć. Ale jedna paczka starcza mi na miesiąc, podczas gdy uzależnieni palą jedną na dzień. Nagle poczułam wenę, zeszłam z dachu i poszłam do pokoju po swój zeszyt i ołówek, po czym wróciłam znów na dach. Zaczęłam rysować. Parę. Tańczącą parę, kobietę i mężczyznę. Było to lekko inspirowane wczorajszym balem. Nim się zorientowałam, zrobiła się godzina 15.45, szybko zeszłam i pobiegłam do pokoju po skórzaną kurtkę, telefon i portfel. Gdy wyszłam z akademii, Meian już czekała.
- Sorry za spóźnienie - powiedziałam z uśmiechem.
- Spokojnie, jeszcze Feliks przyjdzie - odpowiedziała dziewczyna. Feliks. Myślałam, że go nie będzie. Nie, że go nie lubię, ale gdy na niego patrzę przypomina mi się wczorajszy wieczór. Dziwny wieczór.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.