Parsknęłam śmiechem, widząc zachowanie chłopaka. Wydawał się taki słodki i uroczy, zupełnie jak wtedy gdy spał. Po prostu aniołek, a właściwie taki kotek z przyczepioną aureolą. Mruczał, prychał, ale humorki miał jak kobieta w ciąży. Wypraszam sobie, moje dziecko? Zdecydowanie nie nadawałam się na matkę, byłam zbyt krnąbrna, nierozgarnięta, podejrzewam, że najzwyczajniej w świecie nie potrafiłabym go wychować. Za bardzo lubiłam igrać z losem, żeby utrzymywać związek z kimkolwiek na dłużej niż parę nocy, a takowe dziecko musiałoby mieć ojca. Dałam sobie mentalny policzek, o czym ja teraz myślę?
Pokręciłam z niedowierzaniem głową i dla żartów podrapałam Zayn`a za uchem, który ponownie zamruczał jak kot i się wygiął.
- Zdecydowanie jesteś szajbnięty. - Zaśmiałam się i zaczęliśmy się przekomarzać. Naszą zabawę przerwało pukanie w okno. Podniosłam się z łóżka, skierowałam kroki w stronę okna, ale niczego nie zauważyłam. Dopiero po chwili wyjrzałam na zewnętrzny parapet, na którym leżała fioletowa róża, wraz z czarną fiolką, z przyklejoną etykietką, na której był napisany numer ,,13". Zdębiałam, jak burza wpadłam do łazienki, na umywalce stał kryształowy wazon, z dziesięcioma różami - część była czarna, część fioletowa. Jęknęłam, wracając do sypialni, starając się utrzymać uśmiech, ale mój radosny nastrój gdzieś się ulotnił. Położyłam butelkę na szafie, potem ją wypiję. Przeniosłam wzrok na Zayn`a, który wpatrywał się we mnie z niezrozumieniem. Uśmiechnęłam się, tym razem już szczerze. Jakoś widok chłopaka zawsze poprawiał mi humor.
- Jest okey. - Przerwałam mu, zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, więc zamknął usta. Przez następnych kilka minut siedzieliśmy w błogiej, aczkolwiek nie krępującej żadnego z nas ciszy. W końcu chłopak zdecydował się coś powiedzieć, ale zrobił to tak cicho i szybko, że nic nie zrozumiałam. Przeniosłam wzrok na niego i nachyliłam się ku niemu.
- Zayn, wszystko dobrze? - spytałam, widząc jego twarz.
- Twojewłosyzrobiłysięfioletowe - wyjaśnił..
- Czekaj, powtórz, ale wolniej, dobrze? - poprosiłam.
- Twoje włosy zrobiły się fioletowe - wydukał.
Ponownie pognałam na złamanie karku w kierunku łazienki, stanęłam przed lustrem, moje odbicie jedynie potwierdziło wcześniejsze przypuszczenia. Westchnęłam i uśmiechnęłam się do chłopaka.
- Powiedźmy, że to norma - Wysiliłam się nawet na opanowany ton, chociaż miałam wielką ochotę coś rozwalić, potem skulić się w kącie łóżka i płakać. - Jest pora śniadania, myślę, że powinieneś iść coś zjeść. - rzekłam, średnio subtelnie dając mu do zrozumienia, że chciałabym zostać sama.
- Twojewłosyzrobiłysięfioletowe - wyjaśnił..
- Czekaj, powtórz, ale wolniej, dobrze? - poprosiłam.
- Twoje włosy zrobiły się fioletowe - wydukał.
Ponownie pognałam na złamanie karku w kierunku łazienki, stanęłam przed lustrem, moje odbicie jedynie potwierdziło wcześniejsze przypuszczenia. Westchnęłam i uśmiechnęłam się do chłopaka.
- Powiedźmy, że to norma - Wysiliłam się nawet na opanowany ton, chociaż miałam wielką ochotę coś rozwalić, potem skulić się w kącie łóżka i płakać. - Jest pora śniadania, myślę, że powinieneś iść coś zjeść. - rzekłam, średnio subtelnie dając mu do zrozumienia, że chciałabym zostać sama.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.