W czasie, gdy Tris wyszła się przewietrzyć, przyszła Meian, a właściwie wpadła jak jesienna burza. Przez kilka sekund po prostu się w nią wpatrywałem, w czasie gdy ona starała się nie zarumienić pod moim spojrzeniem. Pokręciłem z niedowierzaniem głową, więc reszta ferajny już przybyła? Na to wygląda, miałem natomiast wielką nadzieję, że nie spowodują żadnych zniszczeń, ani niczego nie rozwalą. Dyrektorka może i była wyluzowana, ale nawet ją musiał kiedyś szlag trafić, oby nie stało się to za szybko.
- Ładnie wyglądasz - powiedziałem, odwzajemniając uśmiech, który pojawił się po moich słowach na twarzy dziewczyny.
- Tris już od ciebie zwiała, co zrobiłeś? - spytała się Meian, miętosząc w dłoniach kryształ zawieszony na srebrnym łańcuszku. Od razu zrozumiałem istotę problemu.
- Nie powinnaś była tego wyczuć - stwierdziłem.
- Wiem - odparła niezrażona. - Powinnam wyjść i dopomóc jej się uspokoić? - spytała, a gdy kiwnąłem głową podążyła w kierunku wyjścia, gdzie znajdowała się Tris.
Po chwili obie wróciły, ale wzrok Meian nadal krążył wokół Tris, mimo uśmiechu widocznego na twarzy Młodej. Usiedliśmy przy jednym stoliku, stale obserwowałem ciemnowłosą, która zarumieniła się.
- Pozwolicie, że znajdę mojego partnera, który gdzieś się zapodział? - Meian zręcznie wywinęła się od siedzenia z nami, posłała Tris przepraszający uśmiech, odwróciła się, a sukienka zafalowała wraz z nią. Swobodnym krokiem ruszyła w stronę wyjścia, przeniosłem spojrzenie na dziewczynę przy stoliku i westchnąłem, gdy zauważyłem, że wpatruje się w stół.
- Tris, jestem pewien, że na tym stole nie ma niczego ciekawego - rzekłem łagodnie. - Wszystko dobrze? - spytałem zmartwiony. Nie wiedziałem, czy jest po prostu zmieszana, czy może w ponczu było coś więcej niż tylko przeciętnej klasy alkohol.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.