Gdy weszliśmy do środka, rozglądałam się z zaciekawieniem po pomieszczeniu, kolory aż biły po oczach, a atmosfera panująca wokół, powoli zaczynała mnie opanowywać. Z uwagą słuchałam ich słów i zasad tego miejsca, a im więcej mówili, tym bardziej byłam przekonana, że będę jedną z pierwszych, które wpadną w kłopoty. Mimo to szeroki uśmiech gościł na mojej twarzy i emanowałam wręcz radością, nawet fakt, że z pewnością coś schrzanię jakoś mi nie wadził. Nie ma to jak cieszyć się z pewnego nieszczęścia, chyba tylko ja tak mogę. Kiedy chłopak odszedł, spojrzałam na Meian i Lawsona, nadal się szczerząc.
- Więc rozdzielamy się czy idziemy we trójkę? - spytałam wesołym tonem. Blondyn uśmiechnął się do nas, ale pokręcił głową.
- Jeśli pozwolicie, to ja sam się rozejrzę. - powiedział i po chwili już go nie było. Westchnęłam cicho, po czym przeniosłam wzrok na brunetkę. Zostałyśmy same.
- We dwójkę? Jeśli chcesz też iść to droga wolna, poradzę sobie. - o ile mój mózg będzie ze mną współpracował, a zmysł orientacji w terenie będzie działał bez zarzutu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.