Po odprowadzeniu tej dziewczynki zastanowiło mnie po co chciała znać moje imię. Mavis? hm.. w tłumaczeniu piosenka... ładnie. Zaśmiałem się do siebie. Znowu chodziłem dość skrycie, ale wolałem się nie przemęczać, nie mam za dużo sił. Dotknąłem swojego języka. Głodny wampir strasznie cierpi co? Ale nie chce zostać taki jak te walone szkodniki. Dzikusy... Musze ich wybijać, a ich krew teraz doprowadza mnie do porzygu. Ale se wybrałem moment na powrót do szkoły doprawdy. Lepiej było by gdybym się zamknął i oszalał z głodu a na końcu zginął. Chodziłem uśmiechnięty z tymi przemyśleniami i znowu dzisiaj na kogoś wpadłem.
- Pan Satoru! - Wykrzyknęła dziewczynka ale zamknęła usta
- Co tu robisz Mavis? - Schyliłem się do jej poziomu z uśmieszkiem
- ym.. Może.. chciałby pan pójść ze mną na... lunch? - Nieśmiała jak zawsze, cóż było to nawet zabawne. Mógłbym jeść kilogramy ludzkiego mięsa, ale to nic mi nie daje. Nic nie zaspokaja głodu prócz krwi. Cóż za ironia losu. nagle wyczułem znajomy zapach zaa rogu. Ruszyłem w tamtym kierunku ale dziewczynka złapała mnie za rękaw.
- Poczekaj chwilkę, dobrze? - Spytałem odwracając głowę
- A.. ale jestem bardzo głodna... - Widać że zaczęła panikować, co ona ukrywa?
Ruszyłem dalej, dziewczynka nie była problemem prawie jej nie czułem. Gdy wyjrzałem zaa rogu nci nie zobaczyłem. Spojrzałem na Mavis, która miała zdziwioną minę.
- Widzi Pan, nic tu nie ma... - Wydukała
- Nie potrafisz kłamać, co? - Zachichotałem i poczochrałem ją ruszając dalej - Może potem coś zjemy! - Zaśmiałem się i pobiegłem
Zapach byl bardzo znajomy, ale nie mogłem go do niczego połączyć... Za zapachem dostałem się do lasu, brak wiatru był dla mnie wręcz błogosławieństwem gdyż, nic nie mogło mocno rozprzestrzenić tego zapachu. Powoli, gdy wiedziałem że zapach jest coraz mocniejszy... bałem się... tak, bałem. Wiem z kim mi się kojarzy ten zapach, miałem tylko nadzieję, że tutejsze piękne maki mnie zmyliły, czy też głowa robi mi figle. Ale nagle dostrzegłem kogoś pod drzewem. Krótkie czarne lśniące włosy muskane przez delikatny wiatr. Jej głowa delikatnie spoczywała na kurtce, a szczupła figura lekko spoczywała wzdłuż ławki. Zrobiłem jeszcze kilka kroków. Miałem ochotę podbiec i ją przytulić, ale nawet ledwo wypowiedziałem jej imię.
- Taiga?
- Nie stado baranów, oczywiście że ja - mruknęła, jest taka sama jaką ją pamiętałem
- Ścięłaś włosy idiotko - odwarknąłem i poczułem lekki ból, nie rozpoznała mnie... jak bardzo mój głos jest już dla niej obcy?
Dziewczyna szybko wstała i spojrzała zszokowana na mnie.
Nic nie powiedziała. Zacząłem podchodzić.
- Stój - Wyszeptała
Zacząłem iść szybciej.
- Stój mówię! - Wrzasnęła
Nie mogłem... przytuliłem się do niej z całej siły. Dziewczyna zaczęła się szarpać.
- Pomyśleć, że byłaś na tyle głupia, żeby ściąć włosy - Zaśmiałem się, a mój głos się załamał
- Puść mnie!
- Tęskniłem. Kocham cię bardziej niż sobie wyobrażasz - Poczułem jak z oczu lecą mi łzy - Byłem tam gdzie mi wskazałaś, jednak nie było tak nawet śladu po tobie, nie wiem czy mnie oszukałaś, czy tylko się ze mną zabawiłaś, ale... - Przerwałem - Spełniłem twoją prośbę, zapamiętałem cię jako ta uśmiechniętą - Uśmiechnąłem się i poczułem łzy na klatce piersiowej
< Tai? xdd>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.