Gra szybko została zakończona przez wtargnięcie dyrektorki. Szybko pobiegliśmy z powrotem na bal, udając, że z niego nie wyszliśmy. Widząc, że Tris uciekła wzrokiem od spojrzenia Feliksa, chrząknęłam i zasugerowałam, że chłopacy powinni się oddalić i zająć się swoimi sprawami. Zrozumieli aluzję i zwiali, aż się kurzyło. Odwróciłam się do dziewczyny.
- Wyglądało na to, że Rekord cię krępuje, to i tak tylko chwilowe. Za jakąś godzinę im się znudzi, to znaczną szukać ofiar do dręczenia. Masz może ochotę na poncz? - spytałam i podeszłam do stołu, nalewając sobie szklankę.
- Wytrzymujesz z Feliksem, jako Mentorem, czy diabli cię biorą? - spytałam się dziewczyny, z promiennym uśmiechem, biorąc łyk zimnego napoju. W czasie, gdy nas nie było, ktoś musiał znowu przyprawić poncz alkoholem, którego smak był już o wiele wyraźniejszy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.