Pokręciłem z niedowierzaniem głową, wpatrując się w plecy wychodzącej z pomieszczenia dziewczyny. Facet zdecydowanie mi się nie podobał, coś było nie tak. Otaczała go jakaś aura, która zapowiadała kłopoty. Zdziwienie Tris również wyglądało wiarygodnie, wątpiłem, żeby go znała. Długo nie wracała, więc zdecydowałem się wyjść na zewnątrz i jej poszukać. Wychodząc, omal nie zostałem uderzony przez tego gnojka. Widząc, jak dziewczyna próbowała się wyrwać, rzuciłem się jej na pomoc. Przez głowę przeszła mi myśl, że zachowuję się coraz bardziej jak Sky (znaczy głupio), ale stwierdziłem, że to rypię. Z drugiej strony stwierdziłem, że faktycznie zachowuję się jak idiota. Przystanąłem, machnąłem dłonią, wypowiadając zaklęcie, a magia porwała chłopaka i przygwoździła go boleśnie do najbliższego drzewa. Podszedłem do dziewczyny, która kucnęła przy ścianie. Jej sukienka była w strzępach, a kilka kosmyków włosów zostało poplamione krwią. Zagryzłem wargi, ledwie powstrzymując się od warknięcia. Nie bylem zły, byłem wściekły. Powiedzmy, że obudził się mój uśpiony instynkt opiekuńczy, którego nie posiadam. Miałem wielką ochotę po prostu zamordować gościa gołymi rękami, upewniając się, że będzie umierał w męczarniach. Zbliżyłem się do Tris, zdjąłem marynarkę i okryłem zmarzniętą dziewczynę. Zrobiło się chłodno, ale podejrzewałem, że drżenie dziewczyny spowodował strach, a nie chłód.
- Wszystko dobrze? - Zdałem sobie sprawę, jak głupio zabrzmiało moje pytanie. Westchnąłem w duchu. - Tris, już dobrze, on nic ci nie zrobić. - Odwróciłem się, ale faceta już nie było, widocznie musiał uciec z pułapki, choć było to dosyć dziwne. Użyte przeze mnie zaklęcie potrzebowało silnego kontrzaklęcia, a facet nie wyglądał na takiego, co znał się na magii. Powróciłem myślami do dziewczyny, która nie odpowiadała, jedynie się trzęsła. Westchnąłem, złapałem ją za ręce i aportowałem do swojego pokoju. Położyłem ją na łóżku, następnie przygotowałem kubek gorącej herbaty, który podałem dziewczynie na rozgrzanie, wraz z tabliczką czekolady.
- Wypij póki ciepła, jesteś strasznie zimna. Nie zdziwiłbym się jakbyś jutro obudziła się chora. Co się tam stało? - Dziewczyna upuściła kubek i zaczęła niekontrolowanie szlochać. Pokręciłem z niedowierzaniem głową, nie nadawałem się na pocieszyciela. Podszedłem powoli do dziewczyny i mocno ją przytuliłem, gładząc ją po głowie.
- Cii, Tris, już dobrze, no, nikt cię nie skrzywdzi, obiecuję.
- Wszystko dobrze? - Zdałem sobie sprawę, jak głupio zabrzmiało moje pytanie. Westchnąłem w duchu. - Tris, już dobrze, on nic ci nie zrobić. - Odwróciłem się, ale faceta już nie było, widocznie musiał uciec z pułapki, choć było to dosyć dziwne. Użyte przeze mnie zaklęcie potrzebowało silnego kontrzaklęcia, a facet nie wyglądał na takiego, co znał się na magii. Powróciłem myślami do dziewczyny, która nie odpowiadała, jedynie się trzęsła. Westchnąłem, złapałem ją za ręce i aportowałem do swojego pokoju. Położyłem ją na łóżku, następnie przygotowałem kubek gorącej herbaty, który podałem dziewczynie na rozgrzanie, wraz z tabliczką czekolady.
- Wypij póki ciepła, jesteś strasznie zimna. Nie zdziwiłbym się jakbyś jutro obudziła się chora. Co się tam stało? - Dziewczyna upuściła kubek i zaczęła niekontrolowanie szlochać. Pokręciłem z niedowierzaniem głową, nie nadawałem się na pocieszyciela. Podszedłem powoli do dziewczyny i mocno ją przytuliłem, gładząc ją po głowie.
- Cii, Tris, już dobrze, no, nikt cię nie skrzywdzi, obiecuję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.