To był on... We własnej osobie, dopiero co pogodziłam się z tym, że już nigdy więcej go nie zobaczę, że osoba którą pokochałam odeszła ode mnie i już jej nigdy nie zobaczę. Jednak tak bardzo się myliłam, będąc w jego ramionach, słuchając jego słów, sparaliżowało mnie od środka, jedyne na co było mnie stać to na łzy, które spoczywały na jego koszulce, im dłużej tak stałam tym bardziej się rozklejałam. Obiecałam sobie, że nie będę płakać, że będę bez uczuć, że nie pozwolę, żeby serce targało moimi uczuciami, jednak teraz te wszystkie postanowienia po prostu odeszły. Zaczęłam się zastanawiać czy to nie sen, czy nie leże teraz na piętrowym łóżku i po prostu nie śnie, jednak czy sen może być tak realistyczny? Czy przez sen można czuć bicie serca, woń tych samych perfum które poczułam przy pierwszym spotkaniu, w jednej chwili wszystkie wspomnienia wróciły, pierwsze spotkanie, pierwszy pocałunek, pierwsza noc.
- Satoru - wyszeptałam, to żałosne, że było mnie stać tylko na to, na powiedzenie jego imienia, zacisnęłam dłonie na jego bluzce, wciskając w niego swoją twarz, zupełnie jak małe dziecko, gdy kochana mama musi gdzieś wyjechać, tak samo czułam się tamtej chwili, jak mała dziewczynka, której zaraz ktoś ponownie odbierze najważniejszą rzecz w życiu. Staliśmy tak kilka dobrych minut, w milczeniu, oboje cicho płakaliśmy, choć powinniśmy się radować. Odsunęłam się od niego lekko, przecierając oczy ręką, jednak nie umiałam mu spojrzeć w oczy, bałam się, że nie wytrzymam, że rzucę się na niego i ponownie zaleje się łzami.
- Czekałam, pisałam, dzwoniłam - zaczęłam mówić drżącym głosem - Musiałam się przeprowadzić, zostawiłam dla Ciebie nawet list, gdybyś jednak przyszedł, cały czas miałam w sercu nadzieję - zatrzymałam się na chwilę, biorąc głęboki wdech - Później ponownie wróciłam tutaj, myślałam, że tutaj będziesz, jednak Cię nie było, wtedy zaczęłam tracić nadzieje, że kiedykolwiek jeszcze Cię zobaczę - powiedziałam siadając na ławkę i łapiąc się za głowę - Ścięłam włosy bo myślenie o Tobie sprawiało mi ból, za każdym razem gdy patrzyłam w lustro widziałam Ciebie i za każdym razem to cholernie bolało, próbowałam zapomnieć, zająć się czymś innym, byle tylko nie tym, że Cię straciłam, jednak.... jednak nawet, gdy zmieniłam wygląd i tak dalej o Tobie myślałam, dalej jesteś... - zatrzymałam się, zamykając oczy, dlaczego się bałam?! Dlaczego nie umiałam na niego spojrzeć, cieszyć się, że jest tutaj obok, że mnie szukał. Najgorsze było to, że znałam odpowiedź na to pytanie, tylko nie chciałam do siebie dopuścić tej myśli. Nie chciałam myśleć, że przez ten cały czas, stałam się dla niego nikim, że zaraz mi powie iż mamy udawać, że to co było między nami tak na prawdę nigdy nie miało miejsca, bałam się, gdy w głowie pojawiła się myśl, że w jego życiu pojawił się ktoś inny, a w sercu jest inna, lepsza, ładniejsza, mądrzejsza, może ktoś z jego rasy, z kim bardziej się dogaduje. Nie wiedziałam co się z nim działo, co robił, więc wszystkie te opcje były możliwe, realne, chyba dlatego chciałam wstać i uciec, aby nie dowiedzieć się prawdy. Znowu poczułam, że z moich oczu kapią małe słone kropelki wody
- Taiga... - zaczął kucając przy mnie, tyle osób mówiło moje imię, jednak tylko w jego ustach to jedno słowo brzmi tak wyjątkowo, tylko przy jego osobie sama mogę poczuć się wyjątkowo, radość mieszała się z rozpaczą, strach z uczuciami. Spojrzałam na niego, spojrzałam w jego zielone oczy, mając wrażenie że wie o wszystkim, o moich myślach i obawach - Dokończ proszę - powiedział łagodnie
- Dalej jesteś w moim sercu - dokończyłam, nie odwracając od niego wzroku, czułam jakby cały świat dookoła nas przestał istnieć, jak gdyby liczyło się tylko co jest tu i teraz, jednak czy właśnie tak nie było? - Odpowiedz mi na jedno pytanie, proszę - mówiłam cicho, kiwnął jedynie głową - Powiedz, kochasz mnie jeszcze? Po tym wszystkim, czy dalej czujesz to samo? - pomimo iż na zewnątrz wyglądałam spokojnie, tak jak zazwyczaj, to w środku mnie rozrywało, krzyczałam, płakałam i śmiałam się zarazem, mimo iż na zewnątrz nie było nic widać.
( Satoru? )

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.