- Nie dzięki, ja... Za chwilę wrócę - wymamrotałam, odwróciłam się na pięcie i skierowałam się na dwór. W mojej głowie kłębiło się miliardy myśli. Po co to zrobiłam? Przecież ja nic do niego nie czuję!
- "Czyżby?" - moja podświadomość uśmiecha się szyderczo. Karcę się w duchu. Jak tak cholernie głupi pomysł mógł mi wpaść do głowy! Nigdy nie zachowałam się tak bardzo... głupio i nierozsądnie. Po chwili podeszła do mnie Meian.
- Hey Tris! Gdzie Feliks? Wywiązuje się ze swojego zadania?
- Tak, on jest w budynku - wysiliłam się na uśmiech.
- No to chodź, w końcu musicie spędzać razem czas. Wszystko w porządku? - zmarszczyła brwi, widząc wymuszany uśmiech. Ah, ta głupia gra w butelkę! Gdyby nie ona, wszystko by się potoczyło zupełnie inaczej!
- Tak, wszystko okej - skłamałam.
- "Kłamczucha" - wewnętrzna Tris śmiała się ze mnie. Kto ją w ogóle pytał o zdanie? Na twarz Meian z powrotem zawitał uśmiech i wróciłyśmy do sali, siadając razem przy stoliku Feliksa. Czułam, jak policzki mi płoną pod spojrzeniem chłopaka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.