Wychodząc z budynku zauważyłem Meian, której pomachałem. Jak zwykle nie mogła o tej porze spać, więc postanowiliśmy razem jakoś doczekać poranka. Reszta nocy minęła nam na grach, zakładach i wspólnym bieganiu. Zastanawiałem się jakim cudem, o godzinie siódmej oboje byliśmy bez kaca i wypoczęci. Chociaż? Podejrzewam, że gdybyśmy nie wypili na spółę butelki jakiegoś eliksiru, który niweczył efekty upojenia alkoholowego, również przeżywalibyśmy tortury, jak większość szkoły. Gdzie się nie zerknęło, tam można było dojrzeć nieszczęśliwe twarze, chłepczące hektolitry wody. Wziąłem długi, relaksujący prysznic, umyłem włosy, wysuszyłem je za pomocą zaklęcia i po zmianie ubrań, udałem się na śniadanie. Zauważyłem przy stoliku moją podopieczną i Meian, do których się przysiadłem, wciąż utrzymując uśmiech. Z pewną nutką satysfakcji, udałem, że nie zauważam rumieńców na twarzy Tris. Skupiłem się na rozmowie z Meian, w której wspominaliśmy wczorajszą, nocną wycieczkę w okolicę lasu. Po chwili brązowowłosa postanowiła się zmyć, zostawiając mnie samego z Beatrice.
- Jak tam po balu? Czyżby kac? - spytałem się dziewczyny, pochylając się trochę do przodu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.