czwartek, 9 kwietnia 2015

Od Tris CD Satoru

Poniedziałek. Najgorszy dzień, bo pierwszy. Naukowcy udowodnili, że w poniedziałki młodzież najmniej myśli, jeśli tak to można powiedzieć i człowiekowi najgorzej się skupić. Ogólnie poniedziałki powinny zostać zakazane! Rano zwlekłam się z łóżka, ubrałam i poszłam na śniadanie. Jadalnia była pełna, a ja zajęłam ostatni wolny stolik, dwuosobowy. Po drodze do stolika wzięłam jabłko i owsiankę. Zwykłe, bez żadnego wyrazu śniadanie. Moja podświadomość była zawiedziona małym śniadaniem, ale wystarczało mi to. Zaczęłam jeść i nagle usłyszałam głos po mojej prawej stronie.
- Można się dosiąść? - zapytał chłopak, kojarzyłam go z zajęć, ale nie miałam pojęcia jak miał na imię. Był to wysoki brunet, prawie o półtora głowy wyższy ode mnie. Przyzwyczaiłam się, bo zazwyczaj każdy jest ode mnie wyższy. Chociaż mi nie przeszkadza, że jestem mała i płaska. Wręcz przeciwnie, w walce to pomaga. No właśnie walka. Miałam zakwasy po ćwiczeniach z Feliksem, moim mentorem ( może, nie wiem, sama tego nie pojmuję). Bolały mnie plecy i ręce, a kostki na dłoniach zostały ozdobione dużymi siniakami. Przywołałam się do rzeczywistości w duchu, bo musiałam odpowiedzieć chłopakowi.
- Jasne - uśmiechnęłam się do niego, a on odwzajemnił uśmiech. - My się chyba jeszcze nie znamy. Jestem Tris, z wydziału pazura.
- Satoru, kieł - odpowiedział chłopak, zaczynając jeść śniadanie. - Jesteś wilkołakiem - to nie brzmiało jak pytanie, ale jak stwierdzenie.
- A ty wampirem - odrzekłam beznamiętnie. Dokończyłam owsiankę i rozległ się dzwonek, a ja wstałam i wzięłam jabłko ze stolika.
- Do widzenia - powiedział Satoru, również wstając. Kiwnęłam głową i poszłam do sali, gdzie odbywała się muzykologia.
- Chyba nawet z kłem - pomyślałam. Po drodze zatrzymała mnie dyrektorka, chciała ode mnie jakies papiery, przez jej zatrzymanie spóźniłam się lekko na lekcje, wszystkie stoliki były zajęte, za wyjątkiem jednego. Gdzie siedział... Zrządzenie losu? Satoru ^^ Najpierw wytłumaczyłam się nauczycielce, za spóźnienie, a potem podeszłam do jedynego stolika.
- No cześć! Znowu! Mogę się dosiąść? Tym razem ja zadam to pytanie - stwierdziłam, uśmiechając się do wampira.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.