Nigdy więcej alkoholu, zdecydowanie. Po balu Pomasowałam skroń, mając nadzieję, że ból głowy zaraz minie, jednakże daremnie. Westchnęłam ciężko, zamykając oczy, z chęcią znalazłabym się teraz w pracowni plastycznej, ale zapewne wszystko by mnie drażniło. Przeszukałam szuflady w poszukiwaniu butelki wody, bo w ustach miałam normalnie Saharę. Z szerokim uśmiechem znalazłam poszukiwaną przeze mnie rzecz i wypiłam całą jej zawartość duszkiem. Gdy miałam paść z powrotem na łóżko, usłyszałam pukanie. Skrzywiłam się nieznacznie, zastanawiając się, kogo diabli niosą. Ledwo otworzyłam drzwi, a ktoś rzucił mi się na szyję, wyrzucając z siebie potok słów. Zamrugałam kilkakrotnie, chcąc zmusić swój mózg do działania i ogarnąć, co się właściwie dzieje. Najpierw zobaczyłam Zayna, który chyba nie bardzo rozumiał, o co chodzi. Potem kolorową czuprynę, jednak pierwszy rzucił mi się róż w oczy i dochodził do tego straszliwie znajomy głos, ale w obecnej chwili zajęło mi nieco czasu, by go rozpoznać... Kurde! Odsunęłam nieco od siebie dziewczynę, chcąc się upewnić, że to nie jest jakaś halucynacja. Mimo nadal dręczącego mnie bólu głowy i wszystkiego innego, na moją twarz wypłynął szeroki uśmiech.
- Nie jesteśmy w NAC, bo aktualnie Meian uczęszcza do Akademii Salemskiej. Przespałaś jakieś dwa lata, Kira, a wczoraj był bal. - powiedziałam powoli, starannie dobierając słowa i starałam się nie krzywić.
- To dość niespodziewane cię widzieć, ale w pewien sposób się cieszę. - wymamrotałam, po czym uścisnęłam dziewczynę, jednak delikatniej niż ona mnie i nie starałam się jej przy tym udusić. Nadal pamiętałam nasze czasy z NAC, ale obecność Artemixów miała swoje minusy. Cóż, co się stało to się nieodstanie. Skierowałam swoje spojrzenie na chłopaka.
- Jakby ci to wszystko klarownie wyjaśnić? - spytałam szeptem bardziej siebie niż jego.
- Jakby ci to wszystko klarownie wyjaśnić? - spytałam szeptem bardziej siebie niż jego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.