Pokręciłam z niedowierzaniem głową, ale razem z Zayn`em wypiłam coraz to nowsze trunki. Można powiedzieć, że poużywaliśmy sobie za wszystkie czasy. W duchu dziękowałam za empie geny i fakt, że my się tak łatwo nie upijamy. Zadziwiające, jak łatwo przeszłam z wersji ,,jestem człowiekiem", do ,,jestem empem", kiedyś miałam jakieś chrzanione problemy, żeby się do tego przyznać. W pewnym momencie moje nogi zrobiły się jak z waty, a sam chłopak zrobił samozapłon. Cholera, żeby wiedział jak się wystraszyłam, gdy zobaczyłam, że płonie. Nie wiedziałam czy lecieć po wiadro z wodą, czy koc mu na ten łeb zarzucić, czy jak. Praktycznie szalałam tam ze strachu, zapominając, że przecież sam chłopak jest na ogień odporny. W spokoju wysłuchałam monologu Zayn`a, który natychmiast po nim zasnął. Westchnęłam cicho, zaciągnęłam go do łóżka i opatuliłam szczelnie kołdrą. Położyłam się obok niego i obserwowałam w ciszy jego śpiącą twarz.
- Hej, Zayn - wymamrotałam, upewniając się, że śpi. Jutro będę na siebie się wściekać, ale zwalę to na mój nietrzeźwy stan. - Skoro tu jesteś, to znaczy, że ktoś cię potrzebuje, wiesz? Czytałeś Sapkowskiego? ,,Lepiej zaliczać się do niektórych, niż do wszystkich". - Powoli sama zasypiałam, aż się zdziwiłam, bo zwykle nie mogłam po nocach spać. - Chyba wszyscy mamy coś na sumieniu, uwierz mi palenie i picie jeszcze nie jest takie złe. Ja na przykład jestem mordercą. To znaczy chyba, ale to chyba już bez znaczenia, nie? Boże, bredzę. - Jęknęłam, jednocześnie prychając pod nosem. Tak, Meian, idź już spać bo nie ogarniasz. - Widzisz Zayn, tylko tchórze odchodzą. - W końcu zasnęłam, mając szczerą nadzieję, że chłopak faktycznie spał jak trup i nie usłyszał niczego, z mojej żenującej przemowy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.