( Na początek chciałam bardzo przeprosić za moją nieobecność, kłaniam się do wszystkich nisko i proszę o wybaczenie. Jednak miałam dosyć poważną awarie, myślałam, że minie tydzień i będzie po problemie, ale to trwało i trwało :/ Jednak przez ten czas dużo się u mnie zmieniło i przez to odczuwam wewnętrzną potrzebę zmienienia Tai, mam nadzieje że wszystkim jako tako ona się spodoba :p )
Czas mijał nieubłaganie szybko, jednak zamiast się tym przejmować cieszyłam się. Zostałam wysłana na miesiąc do innej szkoła tak zwana wymiana uczniów. Czy działo się tam coś ciekawego? Ależ oczywiście, jednak zacznę może od początku. Wylądowałam w pokoju z dziewczyną, która traktowała książki lepiej niż ludzi. Nie żebym miała coś przeciwko książką, ale lekką przesadą jest spać z nimi i mówić całymi nocami. Jednak z jednej strony ją lubiła, zawsze siedziała cicho, dzięki czemu można było w ciszy pomyśleć. Lekcje były bardzo podobne do naszych z tą różnicą, że klasy były zupełnie mieszane. Co mam na myśli? Nie było tak jak u nas, że wilkołaki są w jednej klasie, wampiry w innej, tam wszyscy byli pomieszani nie powiem, była to w pewnym sensie zaskoczenie. Z całą pewnością nie można powiedzieć, że mają tam poczucie humoru, chcąc się pośmiać z kimś (czyt. z kogoś) od razu lecieli do dyrektorki i takim właśnie sposobem byłam u niej może z dziesięć razy podczas całego mojego pobytu tam, byłabym częściej, ale była tylko trzy razy w tygodniu. Jednak spotkałam kogoś przez kogo prawie wszystko się zmieniło. Misoki, niskiego wzrostu, drobniutka dziewczynka, która podobno była w moim wieku, miała długie blond włosy, które pięknie układały się na jej delikatnej rumianej buźce, niebieściutkie oczka, i uśmiech który mówił, " zabiję Cię, gdy się do mnie zbliżysz" Ale o dziwo zakolegowałyśmy się, byłyśmy z tej samej rasy. Jednak miała zupełnie inny tok myślenia, co mi się spodobało. Powtarzała zawsze jedno zdanie " Przyjaciół miej blisko, ale wrogów jeszcze bliżej" Trzymałyśmy się razem przez dwa tygodnie, aż musiałam wyjechać, z jednej strony nogi same biegły w stronę Akademii, jednak z drugiej chciałam tu zostać. W ten ostatni dzień poszłyśmy do miasta, wtedy nie tylko w środku się zmieniłam, ale i również na zewnątrz
Po zaniesieniu bagażu do swojego pokoju, wyszłam na zewnątrz siadając na ławce pod drzewem. Uniosłam twarz, napawając się ciepłymi promieniami słonecznymi, które otuliły moją bladą twarz. Ściągnęłam kurtkę po czym położyłam się na niej na ławce. Było mi dobrze, miło, przyjemnie. Dookoła mnie gościła głucha cisza, nie ma się co dziwić w końcu trwały jeszcze lekcje. Nagle poczułam, a raczej usłyszałam, że ktoś zbliża się w moją stronę
- Taiga? - usłyszałam czyiś głos, jednak moja ochota, aby wstać i dowiedzieć się kto stoi obok była znikoma
- Nie stado baranów, oczywiście że ja - mruknęłam
( Ktoś chętny? :) Dawno nie pisałam, ale jakaś wena jeszcze jest )

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.