Poszerzyłam uśmiech i kontynuowałam zajadanie się czekoladą. Tak, tego zdecydowanie mi brakowało - dużej ilości cukru, natłoku wrażeń oraz emocji, którymi było przepełnione powietrze w pokoju. Skłamałabym, gdybym powiedziałabym, że za nimi nie tęskniłam. Wmawiając sobie, że robię coś dobrego, chyba znowu naknociłam. Parsknęłam śmiechem, gdy jedna z dziewcząt wyraźnie zaprzeczyła, iż ma cokolwiek związanego z drugą. Kto się czubi, ten lubi - jak to dalej leciało? Potrząsnęłam głową, chcąc wyrzucić z niej wszystkie niepotrzebne myśli. Im mniej wiesz, tym krócej cię przesłuchują, wolę niczego nie ogarniać i cieszyć się chwilą błogiej nieświadomości.
- Z Feliksem się wychowałam, ta sama uliczka, ta sama opiekunka, te same znajomości. Kiedy zaczynałam szukać kogoś, kto weźmie mnie pod skrzydła, to Feliks polecił mnie swojemu Mentorowi - wyjaśniłam.
- I tak wyjeżdżałem do NAC, więc wiele by to nie zmieniło - oburzył się, mamrocząc pod nosem, że nie mam za grosz intuicji.
- Wybaczcie mu, jest uczulony na punkcie swojej przeszłości - prychnęłam pod nosem, przez co oberwałam poduszką. - Dobra, dobra! Już nic nie mówię. - Dla podkreślenia wagi moich słów uniosłam bezbronnie ręce. Dziewczyny wybuchły śmiechem, przez co otrzymały do Pana Rekord nieprzyjemne spojrzenie. Zdecydowanie, gdyby wzrok mógł zabijać byłyby już martwe.
- Alice znam właśnie z NAC, Narodowa Akademia Czarów. Wspólnie uczyliśmy się tam przez jakiś czas, jak widać historia lubi się powtarz... - Nie zdążyłam dokończyć zdania, gdy z sufitu spadł kot. Jeszcze bardziej poszerzyłam uśmiech i zaczęłam głaskać kotkę, która obecnie łasiła się do mnie. Naprawdę brakuje mi Kier, mam nadzieję, że szybko będę mogła ją zobaczyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.