popatrzyłem na nią i zamarłem.
-żartowłam spokojnie-mrukneła i popatrzyła na mnie.
jednak w głowie odrazu pokazała mi sie wielka strzałka z napisem exit. wielka strzała w moim czole też swieciła na czerwono. krew zalała mi oczy.. spokojnie spokojnie. to się nie stanie..
-okej-kiwnałem głową i odetchnałem.
-a teraz daj z siebie coś i wyiluziuj mi cos-westchnęła. wypuściłem oddech i skupiłem sie przymykajac oczy.
-emm. nico? -otworzyłem oczy i zobaczyłem co zrobiłm
cała dziewczyna była pokryta błękitnymi motylami. pięknymi z ciemniejszymi obwódkami na skrzydełkach.
-nico!-prychnęła i zaczeła je z siebie zganiać. ale nadchodziły nowe na miejsce zabitego albo strzepniętego.
-przestań to!-warkneła.
schowałem sie.
-ale to nie ja-wymruczałem patrzac na iluzje wiewiórki znikajacą w lesie.
-jak to nie ty!-warkneła . i nagle w oczach zobaczyłem krew. i znieruchomiałem. nagle na polanke wszedł wysoki ciemno włosy mężczyzna o czerwonych oczach. a ja czułem ze nie moge sie ruszyć. ale wiedziałem że nie było to co miało sie stać. unieruchomienie i strach były słabszą wersją.. podszedł do em i ona nagle zamarła i jej ciało wygięło się z bólu. bezgłośny krzyk i ból. motyle cały czas siedziały na jej ciele.
-tak sie nie robi-uśmiechnał sie czarno włosy i delikatnie pocałował em w usta.
-n..-miała łzy w oczach. bolało ją widać było oj widać. i nagle angel zniknał. pobiegł gdzieś kundel! uch przynajmniej on sie uratuje.
-skarbie.. nie ucieka sie-powiedział tamten i znowu poraził em .
-aaa-jęknęła i znowu zawyła bezgłoscnie. jej palce wyginały się z bolu. jednak nie mogła uciec.
-a teraz czas na kochasia-powiedział wesoło i ruszył od kwilącej em w moim kierunku.
lekko musnał mój policzek. .. bol był nie do opisania. ciało wydawało sie być szarpane hakami chlapane kwasem i posypywane solą..
-i jak..-mruknał tamten i znowu mnie dotknał. moo\je cialo staralo się bronić.. było widać i czułem to pieczenie w całym ciele.
-aniołka się em zachciało.. zaraz zobaczymy czy jestees aniołkiem-mruknał i chuchnał mi w twarz. i fala ciepła i bólu i.. odwagi wpłyneła. nagle.. przed oczami staneły mi obrazy em.. mojej? w każdym sensie. mruczała mi do cucha.
-chcesz tego aniołku-głos z boku szeptał.
-oddaj mi skrzydła a ona będzie twoja aniołku-mruknał..tak bardzo pragnałem.. ale.. byłem gotowy oddać za nią wszystko. sięgnałem by delikatnie usicisnac mu dłon lecz nagle em .. ta prawdziwa leżaca na ziemi em pisneła głosno.
-n..-nie mogła z siebie nic wydusić. i nagle iluzja znikneła. moje ciało opadło na ziemie. krew była wszędzie
<amm armagedon?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.