Niedane było mi długo pospać, bo ledwo zasnęłam, a już usłyszałam krzyki. Otworzyłam oczy i uniosłam jedną dłoń, mamrocząc sennie odpowiednie zaklęcie. Wstałam powoli, spoglądając na Leo, który stał zamrożony i wpatrywał się wkurzony w Nico. Mogło obejść się bez tego, ponieważ i tak nie mógł zaatakować go, kiedy ja byłam przy nim. Powiedzmy, że zamroziłam go, gdyż miałam taki kaprys. Podeszłam do chłopaka i pociągnęłam rudowłosego za policzki. Pamiętam, że tak robiłam mu za karę, gdy byliśmy nieco mniejsi, a teraz jeszcze musiałam stawać na palcach, żeby dosięgnąć jego twarzy.
- Głupi Leo. - mruknęłam, cofając zaklęcie i puściłam go. Przyjaciel objął mnie natychmiast w pasie i do siebie przyciągnął, a wzrok miał utkwiony w blondynie.
- Moja Alice. - burknął niczym dziecko mówiące o swojej ulubionej zabawce.
- Jestem niczyja. - stwierdziłam, wyrywając się mu delikatnie. - Właśnie, zapomniałam wspomnieć. Jesteśmy zwolnieni z lekcji przez kilka dni. - powiadomiłam, uśmiechając się lekko. Kucnęłam przy pierwszorocznym i dotknęłam jego skrzydła.
- Powinieneś je schować. - stwierdziłam, przekrzywiając głowę. A chciałam sobie jeszcze chwilkę pospać, ale nie zawsze dostajemy tego, czego chcemy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.