Czułam się co najmniej skrępowana, gdy tak inni (głównie osobnicy płci męskiej) na mnie patrzyli, więc ucieszyłam się, kiedy rozpętała się burza. W autobusie, mimo że rumieńce nadal widniały na mojej twarzy, czułam się o wiele lepiej. Żyć, nie umierać. Z uśmiechem na ustach spędziłam resztę dnia, póki nie poszłam spać. Chociaż, pewnie nawet przez sen się uśmiechałam.
xXx
Na moje szczęście udało mi się złapać Lena, za nim całkowicie zniknął mi z oczu.
- To może pójdziemy do kina? - spytałam radośnie. - Ostatnim razem, gdy tam byliśmy zasnąłeś. - mruknęłam, ni rozbawionym, ni obrażonym tonem. O ile dobrze pamiętałam, potem zasnął znów na przystanku i uciekł nam ostatni autobus. Zaśmiałam się pod nosem na to wspomnienie i pomyśleć, że to było tak niedawno. Stanęłam na palcach, zarzucając ręce na szyję chłopaka. Gdybym tylko była o te kilka centymetrów wyższa.
- Więc idziemy? Albo możemy obejrzeć jakiś film u mnie? - zaproponowałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.