Z każdym dniem moje uczucie do Sekabe stawało się coraz głębsze. Nie
mówię tutaj o miłości na zabój, tylko o zwykłej coraz to większej
sympatii, którą czułem do niej.
Każde spotkanie, każdy film z nią obejrzany, każdy jej uśmiech sprawiał,
że czułem się o niebo szczęśliwszy. Ja... W pewnym momencie zacząłem
jej pragnąć, zacząłem czuć do niej coś więcej niż tylko przyjaźń.
Wydawało mi się to normalne, w końcu jakiego faceta nie pociągałaby taka
osoba. Z tego co zauważyłem ona też zaczęła się do mnie przekonywać,
wydawać by się mogło, że była coraz bardziej szczera i otwarta wobec
mnie.
Jakoś wyszło, że nikt z nas wielu przyjaciół nie miał. Może to i lepiej,
przynajmniej mogliśmy spędzać ze sobą więcej czasu. Wieczorne filmy
powoli zaczęły stawać się tradycją.
Sekabe była już mocno podpita. Coś dzisiaj za bardzo dziewuszka
zaszalała i teraz widać tego skutki. Oczy miała przeszklone jak
laleczka, podobnie rumieńce na twarzy i piękny uśmiech sprawiały
wrażenie, że dziewczyna jest zabawką, a nie żywą istotą. Jednocześnie
wyglądała przy tym tak uroczo.
W pewnym momencie jednak troszkę się zapędziła. Dobrze wiedziałem, że
nie wie co teraz robi i rano będzie tego bardzo żałować. Kiedy jednak
wbiła swoje usta w moje czułem się niesamowicie. Co jakiś czas smak jej
szminki mieszał się z trunkiem, który wypiliśmy. Już nawet sam nie
zauważyłem, kiedy moje ręce zaczęły wędrować po jej smukłym ciele. Nagle
zapaliło mi się czerwone światełko w głowie, coś mi podpowiadało, że
nie powinniśmy tego robić, Sekabe tylko teraz myślała, że jest na to
gotowa, kiedy wytrzeźwieje na pewno będzie żałować.
Zabrałem ręce z jej ciała i próbowałem się lekko odsunąć.
- N-nie - wydyszałem. - Przestań... Proszę.
Dziewczyna oderwała się od mojej twarzy i spojrzała z wyrzutem.
- Nie chcesz mnie? Co, nie podobam ci się? - spytała poddenerwowana.
- Nie... To nie tak, zupełnie nie tak. - schyliłem głowę. - Chcę cię,
nawet sobie nie wyobrażasz jak mnie do ciebie ciągnie. - uśmiechnąłem
się. - Ale...
Chciałem dokończyć, ale mi przerwała. Jej usta znowu spotkały się z
moimi i oboje przylgnęliśmy do siebie. Nie mogłem się powstrzymać,
zacząłem całować ja po szyi, schodząc tym samym coraz niżej. Dotknąłem
czołem jej czoła i uśmiechnąłem się szeroko.
- Wiesz... Chyba się zakochałem. - po tych słowach znowu zacząłem błądzić po jej ciele rękoma.
<Uciekniesz? XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.