Patrzyłem na nią z uśmiechem. nadal trzymaliśmy się za ręce.
-nie patrz na mnie-burknęła i schowała się za włosami.
-czemu?
-no.. bo-westchneła
-ztwierdziłem ze nie będę sobie odmawiać tak prostych przyjemnosci jak patrzenie na coś pięknego-uśmiechnałem się lekko.
-nie jestem piękna-burknęła
-Tak cię pochłania bycie sobą, że nie masz nawet pojęcia, jaka jesteś nadzwyczajna-mówiąc to patrzyłem na nasze dłonie i nieświadomie delikatnie gładziłem kciukiem zewnętrzną strone jej dłoni.
-przestań-prychneła i wyrwała rękę. nie wiedziałem czy chodzi jej o to głaskanie czy o to co mówię czy o wszystko.
-mhm-westchnałem i głaskałem psa.
-Akademia -kierowca wiedział ze wiele osób tu wysiada wiec zawsze wolał powiedzieć niz potem zawracać. na dworzu zaczynało robić sie ciemno. wyszliśmy i ruszyliśmy bez słowa. nagle zerwał się deszcz. nie był to ten lekki wiosenny deszczyk była to burza która rani jeśli zbyt długo sie na niej zostanie. deszcz udeżał mocno o skórę wbiegliśmy do akademika i nagle w głowie pojawiła mi się naprawdę dziwna myśl... Gdyby ludzie byli deszczem, to ja byłbym mżawką, a ona huraganową ulewą.. tak.. ulewą
<amm>
czwartek, 22 stycznia 2015
Od Nico, CD Emmalice
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.