środa, 14 stycznia 2015

Od Tris C.D. Len

*Tydzień później*
Ze złamaną ręką trudno się rysuje, ale jakoś dałam radę, narysowałam...
Nie było jakieś idealne, ale lubię, oprócz impresjonizmu, abstrakcjonizm. Nadszedł czas lunchu, więc zeszłam na jadalnie i usiadłam przy stoliku, po chwili przysiadł się Len. Nie widzieliśmy się tydzień.
- Hey, co ci się stało? - zapytał.
- Przez ten tydzień dużo się wydarzyło. Auto mnie potrąciło, mam złamaną rękę i miałam skręconą kostkę, ale już mnie nie boli, więc chodzę bez kuli.
- Ile byłaś w szpitalu? Długo cię nie widziałem.
- W szpitalu, byłam dwa dni, ale potem, w weekend byłam na pogrzebie mojego ojca. A poza tym, nie miałam czasu gadać na przerwach, bo przejście od klasy do klasy, jest trochę trudne z ręką w gipsie i kulą - odpowiedziałam na pytanie Lena, a ten parsknął śmiechem.
- Ej - szturchnęłam go. - Nie ma się z czego śmiać.

<Len?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.