Nie miałam planów oczywiście i... zgodziłam się. Oczywiście kłóciło się to w sporej mierze z moimi odczuciami, niezależnością i przy okazji sporą dozą nieufności, jaką odczuwałam wobec Willa. Nikomu z resztą jakoś specjalnie nie ufałam. Bo i jak? Skoro nikt nigdy nie ufał mi? Nikt się ze mną nie liczył, nikt mnie nie szanował i... nikt nie lubił. Nie miałam pojęcia czy z tym chłopakiem będzie tak samo. Czy tak jak inni z którymi się niegdyś zadawałam znudzi się mną, okrzyknie aroganckim dziwadłem i zostawi... Bałam się przekonać się o tym, ale... Coś mnie do niego ciągnęło.
Ciągnęło mnie nie tylko tego wieczora, ale i wiele kolejnych. Przez następne trzy tygodnie spotykaliśmy się coraz częściej. Czasami coś razem oglądaliśmy, czasami wychodziliśmy do kawiarni, czy wreszcie próbowałam nieco poduczyć Willa w językach, szczególnie elfickim. Trzeba było przyznać, że był oporny, ale cóż... Oczywiście społeczność wokoło dziwnie przyjęła to, że ktoś się ze mną zadaje. Doszło do tego, że usłyszałam plotki, jakobym rzuciła na chłopaka urok. Miło... bardzo. Nie dość, że aroganckie dziwadło, to jeszcze wiedźma pełną parą, albo ladacznica, jak kto woli. Mimo to nie przejmowałam się tym tak właściwie. Ja widziałam swoje. Wiedziałam, że Will sam szuka mojego towarzystwa, że nie przeszkadza mu to jaka jestem. A ja? Ja wreszcie nie byłam sama, no i musiałam przyznać, że gdy chłopak się postarał był całkiem miły i... słodki. Mimo to dalej trzymałam go na dystans. Czemu? Chyba się bałam, choćby tego, że jednak zmieni zdanie co do mnie.
I tak to wyglądało, aż do pewnego wieczora, który zaczął się niby tak, jak wiele innych. Usiedliśmy w pokoju Willa, a raczej rozwaliliśmy się na kanapie, włączyliśmy film, jak zwykle pierwszy z brzegu, i pożeraliśmy czipsy i ciastka. Tym razem jednak do przekąsek dołączyły drinki. Ponoć słabe, ale ja i tak dość szybko poczułam skutki wypitego alkoholu. Śmiałam się z byle głupoty, a pościg na ekranie wydawał się niesamowicie zabawny, nie żebym mogła powiedzieć dlaczego.
- Jesteś pijana - zaśmiał się Will, kiedy oparłam się o niego, niemal się na niego kładąc.
- Wcale, że - odbiło mi się solidnie - bleee... nie - burknęłam, spoglądając na niego z wyrzutem, by po chwili znów wybuchnąć śmiechem.
Sięgnęłam po szklankę z alkoholem, ale Will mnie powstrzymał.
- Tobie już chyba wystarczy - rzucił.
Dziwne, ja miałam w głowie - karuzelę, a on był ledwie rumiany. Niedobruch... oj niedobruch...
- Nie będziesz mi mówił ile mogę wypić - fuknęłam.
- No wybacz, ale ktoś tu musi być ten odpowiedzialny.
- Ha! I to niby ty? No nie wydaje mi się - znów podjęłam próbę sięgnięcia po trunek, ale Will pochwycił szklankę i zabrał ją poza mój zasięg, wyciągając rękę.
- Daj to! - wgramoliłam mu się na kolana, żeby dosięgnąć.
- Ej.... Uważaj z tymi kolanami - syknął, kiedy niechcący nacisnęłam go tam, gdzie chyba nie powinnam.
- Przepraszam... - wyskomlałam, siadając na nim okrakiem.
Gdy uniosłam głowę Will wpatrywał się we mnie zza okularów.. Na ustach miał ten swój zadziorny uśmiech. Nie wiem co mnie podkusiło, ale zdjęłam z jego nosa szkła, spojrzałam mu w oczy, a w następnej chwili... pochwyciłam jego twarz i wpiłam się w jego usta. Usłyszałam jeszcze dźwięk tłuczonego szkła i poczułam ręce chłopaka w talii.
<Willuś? No i cóż to będzie dalej? Skorzystasz z okazji, żem pijana i niepoczytalna? xD >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.