środa, 14 stycznia 2015

Od Tris C.D. Toma

- Dzięki - uśmiechnęłam się lekko do niego. Reszta lekcji minęła równie szybko, jak pierwsza, przeważnie na wszystkich spałam. Potem wróciłam do pokoju. Nie chciało mi się płakać, nie chciałam być samotna, ale nie potrafiłam na to nic poradzić. Gdzieś czytałam, że nie powinno się unikać tematu o zmarłych. Że jeśli ktoś jest w żałobie, powinien porozmawiać o zmarłym, nie powinien unikać tego tematu. Pisało, żeby nawiązać kontakt z osobą osieroconą tak szybko, jak to tylko możliwe. Spotkać się z nią, ale postarać się stworzyć warunki i atmosferę do rozmowy. Niech to będzie miejsce, które ten ktoś zna, lubi, dobrze się tam czuje. Nie ma jednego najlepszego sposobu, jak zacząć rozmowę. W każdej sytuacji trzeba się zdać na własną wrażliwość i empatię. Można także oprzeć się na pamiątkach po zmarłym – to daje osieroconemu namiastkę ciepła i bliskości. Nie można próbować jednak na siłę go uspokajać, a już pod żadnym pozorem nie dawać rad w rodzaju: „Weź się w garść, masz dla kogo żyć” – osiągnie się bowiem efekt odwrotny! Jeśli coś się mówi, trzeba okazywać swoje współczucie, a jeśli ona mówi, uważnie jej słuchać, nie przerywać, dać się jej wygadać. To słuchanie może być trudne. Może pojawić się znudzenie, zmęczenie – to naturalna obrona słuchającego przed bolesnymi emocjami innych. Ale jeśli już ktoś się chce zdecydować na taką rozmowę, trzeba uważnie dobierać słowa. Po prostu nie mówić nikomu tego, czego sam nie chciałoby się nigdy usłyszeć. Podobno istnieją grupy wsparcia, które pomagają wykaraskać się z żałoby, ale dla mnie to ściema. Bo nikt nie może zrozumieć bólu drugiej osoby. Każdy przechodzi stratę w swój własny sposób. Miałam koleżankę chorą na raka. Nigdy nie przekonała się, żeby iść do grupy wsparcia, nigdy nie chciała, aby jej ból spłynął na drugą osobę. Też nie chce, aby ktokolwiek z moich znajomych, głównie Toma, byli przybici z mojego powodu. Mimo wielkiej straty, uważam, że w pewnym sensie żałoba pomaga przyjąć nową tożsamość - po stracie bliskiej osoby stajemy się kimś innym niż dotychczas, a więc nasze życie też będzie wyglądać inaczej. Ale najpierw trzeba wypłakać poczucie krzywdy i ukoić ból rozstania. Nie potrafiłam zrozumieć, czemu się tak zachowuje, przecież strata po mamie minęła kilkanaście lat temu, wspomnienia wspomnieniami, ale nie mogę popaść w depresję. A może to przez śmierć ojca... Racja nienawidzę go i zawsze nienawidziłam, ale gdzieś tam w podświadomości, pewna cząstka mnie na pewno go kocha, ale ja po prostu nie chce przyjąć tego do świadomości. A to wielki błąd. Przecież to mój ojciec. Jedna połowa mnie mówi, że go kocham, nieważne co zrobił, a druga, że był skończonym człowiekiem i dobrze, że umarł. Nie mogę się nad tym zastanawiać! Ostatnia chwila przygnębienia i obiecuję, że się poprawie. Trzy sekundy. Raz...Dwa...Trzy...
https://40.media.tumblr.com/6f6b2c2428ab0e1730c0fa80ed8f939f/tumblr_ndfypwphTr1sk04czo1_500.jpg
Już! Koniec żałoby, mogę już o tym swobodnie rozmawiać, muszę wysilić się na uśmiech, muszę wziąć się w garść. Uśmiech. Najmniejszy uśmiech.
http://s3.favim.com/orig/42/anime-art-black-blue-brown-Favim.com-357173.jpg
Udało się. Przypomniało mi się, że byłam umówiona do szpitala na zdjęcie gipsu, spojrzałam na wizytówkę i okazało się, że miałam przyjść tego dnia. Szybko się ogarnęłam i ruszyłam do szpitala. Podeszłam do pielęgniarki.
- Dzień dobry. Byłam umówiona tutaj, mają mi ściągnąć gips - uśmiechnęłam się do kobiety.
- Nazwisko?
- Beatrice Prior.
- A tak jesteś. Idź do sali numer piętnaście - odpowiedziała pielęgniarka odchodząc. Skierowałam się do pokoju, a tam spotkałam lekarkę, z którą rozmawiałam po wypadku.
- A! Beatrice, jak ręka? Boli?
- Nie już nie boli, dlatego przypomniało mi się o wizycie - odpowiedziałam.
- Dobrze, zdejmiemy ci gips i zrobimy prześwietlenie, czy wszystko się już zagoiło - uśmiechnęła się lekarka. Kilkanaście minut potem, wyszłam ze szpitala z wolną ręką. Dziwne uczucie. Po drodze na autobus spotkałam Tomę.
- Cześć - uśmiechnął się. - Zdjęli ci gips?
- Tak. Dobrze już mieć wolną rękę - odpowiedziałam. - Może pójdziemy coś zjeść?
- Jasne - odpowiedział Tom i ruszyliśmy do pobliskiej restauracji. Usiedliśmy obok siebie, przeglądając menu.

<Toma?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.