- Dzięki - uśmiechnęłam się lekko do niego. Reszta lekcji minęła równie
szybko, jak pierwsza, przeważnie na wszystkich spałam. Potem wróciłam do
pokoju. Nie chciało mi się płakać, nie chciałam być samotna, ale nie
potrafiłam na to nic poradzić. Gdzieś czytałam, że nie powinno się
unikać tematu o zmarłych. Że jeśli ktoś jest w żałobie, powinien
porozmawiać o zmarłym, nie powinien unikać tego tematu. Pisało, żeby
nawiązać kontakt z osobą osieroconą tak szybko, jak to tylko możliwe.
Spotkać się z nią, ale postarać się stworzyć warunki i atmosferę do
rozmowy. Niech to będzie miejsce, które ten ktoś zna, lubi, dobrze się
tam czuje. Nie ma jednego najlepszego sposobu, jak zacząć rozmowę. W
każdej sytuacji trzeba się zdać na własną wrażliwość i empatię. Można
także oprzeć się na pamiątkach po zmarłym – to daje osieroconemu
namiastkę ciepła i bliskości. Nie można próbować jednak na siłę go
uspokajać, a już pod żadnym pozorem nie dawać rad w rodzaju: „Weź się w
garść, masz dla kogo żyć” – osiągnie się bowiem efekt odwrotny! Jeśli
coś się mówi, trzeba okazywać swoje współczucie, a jeśli ona mówi,
uważnie jej słuchać, nie przerywać, dać się jej wygadać. To słuchanie
może być trudne. Może pojawić się znudzenie, zmęczenie – to naturalna
obrona słuchającego przed bolesnymi emocjami innych. Ale jeśli już ktoś
się chce zdecydować na taką rozmowę, trzeba uważnie dobierać słowa. Po
prostu nie mówić nikomu tego, czego sam nie chciałoby się nigdy
usłyszeć. Podobno istnieją grupy wsparcia, które pomagają wykaraskać się
z żałoby, ale dla mnie to ściema. Bo nikt nie może zrozumieć bólu
drugiej osoby. Każdy przechodzi stratę w swój własny sposób. Miałam
koleżankę chorą na raka. Nigdy nie przekonała się, żeby iść do grupy
wsparcia, nigdy nie chciała, aby jej ból spłynął na drugą osobę. Też nie
chce, aby ktokolwiek z moich znajomych, głównie Toma, byli przybici z
mojego powodu. Mimo wielkiej straty, uważam, że w pewnym sensie żałoba
pomaga przyjąć nową tożsamość - po stracie bliskiej osoby stajemy się
kimś innym niż dotychczas, a więc nasze życie też będzie wyglądać
inaczej. Ale najpierw trzeba wypłakać poczucie krzywdy i ukoić ból
rozstania. Nie potrafiłam zrozumieć, czemu się tak zachowuje, przecież
strata po mamie minęła kilkanaście lat temu, wspomnienia wspomnieniami,
ale nie mogę popaść w depresję. A może to przez śmierć ojca... Racja
nienawidzę go i zawsze nienawidziłam, ale gdzieś tam w podświadomości,
pewna cząstka mnie na pewno go kocha, ale ja po prostu nie chce przyjąć
tego do świadomości. A to wielki błąd. Przecież to mój ojciec. Jedna
połowa mnie mówi, że go kocham, nieważne co zrobił, a druga, że był
skończonym człowiekiem i dobrze, że umarł. Nie mogę się nad tym
zastanawiać! Ostatnia chwila przygnębienia i obiecuję, że się poprawie.
Trzy sekundy. Raz...Dwa...Trzy...

Już! Koniec żałoby, mogę już o tym swobodnie rozmawiać, muszę wysilić
się na uśmiech, muszę wziąć się w garść. Uśmiech. Najmniejszy uśmiech.
Udało się. Przypomniało mi się, że byłam umówiona do szpitala na zdjęcie
gipsu, spojrzałam na wizytówkę i okazało się, że miałam przyjść tego
dnia. Szybko się ogarnęłam i ruszyłam do szpitala. Podeszłam do
pielęgniarki.
- Dzień dobry. Byłam umówiona tutaj, mają mi ściągnąć gips - uśmiechnęłam się do kobiety.
- Nazwisko?
- Beatrice Prior.
- A tak jesteś. Idź do sali numer piętnaście - odpowiedziała
pielęgniarka odchodząc. Skierowałam się do pokoju, a tam spotkałam
lekarkę, z którą rozmawiałam po wypadku.
- A! Beatrice, jak ręka? Boli?
- Nie już nie boli, dlatego przypomniało mi się o wizycie - odpowiedziałam.
- Dobrze, zdejmiemy ci gips i zrobimy prześwietlenie, czy wszystko się
już zagoiło - uśmiechnęła się lekarka. Kilkanaście minut potem, wyszłam
ze szpitala z wolną ręką. Dziwne uczucie. Po drodze na autobus spotkałam
Tomę.
- Cześć - uśmiechnął się. - Zdjęli ci gips?
- Tak. Dobrze już mieć wolną rękę - odpowiedziałam. - Może pójdziemy coś zjeść?
- Jasne - odpowiedział Tom i ruszyliśmy do pobliskiej restauracji. Usiedliśmy obok siebie, przeglądając menu.
<Toma?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.