A jednak przeżyłam, ale inna osoba raczej nie. Poczułam jak Leo poprawia jeden z moich bandaży, mimo że wcześniej już go poprawiałam.
- Ile będziesz tu siedzieć? - spytał Nico, nieco zirytowany.
- Aż nie wyzdrowiejecie. - odpowiedział, puszczając mnie i zerknął niechętnie na chłopaka, jednak zaraz ulokował spojrzenie w jego skrzydłach. - Twoje są inne niż Alice. - mruknął pod nosem, a ja wzruszyłam niedbale ramionami, nie zwracając uwagi na ból, który mi towarzyszył przy niemalże każdym ruchu.
- Nico, posuń się. - poprosiłam, a chłopak wykonał polecenie, patrząc na mnie zdziwiony. - Idę spać. - powiadomiłam ich, kładąc się tuż obok niego i zamknęłam oczy.
- Przecież mogłem przynieść ci drugi materac. - powiedział zdenerwowany Leo.
- Nie chciałam cię kłopotać, a do pokoju nie chce mi się iść. - wymamrotałam, przysuwając się bliżej do blondyna i położyłam niepewnie głowę na jednym z jego skrzydeł. Kiedy nie usłyszałam żadnych słów sprzeciwu, oddałam się w objęcia Morfeusza w tle słysząc niezadowolonego przyjaciela, który usiadł zrezygnowany na krześle i się nam przyglądał.
xXx
- Em. - poczułam jak ktoś mną potrząsa, a ja powoli otworzyłam oczy.
- Tak? - spytałam, nie chcąc się jeszcze budzić.
- Zetniesz mi włosy? - to pytanie sprawiło, że podniosłam się gwałtownie do siadu, ale zaraz tego pożałowałam. Skrzywiłam się z bólu i zerknęłam na Leo, który uciął sobie drzemkę.
- Jasne. - mruknęłam, wracając wzrokiem do Nico, który trzymał już w dłoniach nożyczki. Kiedy je on wytrzasnął?! Wzięłam przedmiot do ręki i zaczęłam ostrożnie ścinać kudły blondyna.
- Gotowe. - powiedziałam, patrząc na niego badawczo i podałam mu lusterko, żeby się sobie przyjrzał.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.