Stanęłam pod akademią, robiąc głęboki wdech. Dobrze czasem od niektórych rzeczy odpocząć, ale miło jest wrócić do najlepszego miejsca, w którym się kiedykolwiek było. Odeszłam zupełnie nic nikomu nie mówiąc. No może nie licząc dyrektorki, ale prosiłam ją, aby nikomu nie mówiła. Spędziłam ponad trzy tygodnie w moim mieszkanku, które sobie kupiłam w Budapeszcie na Węgrzech. Jak mówiłam, było cudownie, ale to nie było to samo co moja kochana Akademia Salem! Była noc, dawno po ciszy nocnej, spięłam włosy w kucyk i po cichu wbiegłam na swoje piętro do swojego pokoju.

Wyciągnęłam klucz i weszłam. Mój współlokator - Lorcan, spał, więc nadal będąc cicho położyłam torbę z ciuchami na podłodze, przebrałam się i poszłam spać.
*Poranek*
Obudziłam się o szóstej. Wstałam i z kosmetykami pod pachą weszłam do łazienki. Gdy wyszłam Lorcan już wstał.
- Tris? - zapytał z niedowierzaniem.
- Hey - uśmiechnęłam się. - Tak wiem, odeszłam nic nie mówiąc, ale miałam powody. Przepraszam za to, że się wkurzyłam na ciebie, przed wyjazdem. Wiesz. Ojciec to jest... był mój czuły punkt. Ale jestem z powrotem i mam nadzieję, że nie żywisz urazy!
<Lorcan?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.