Skuliłam się, czując paraliżujący ból, jednak wstałam, chwiałam się i świat wirował wokół, ale wstałam. Postawiłam pierwszy niepewny krok w stronę Nico i osobnika, którego miałam ochotę w obecnej chwili zabić. Z trudem utrzymywałam równowagę, ale uparcie szłam przed siebie. Już chwytałam czarnowłosego, żeby odsunąć go od chłopaka, ale ten nagle zniknął, a ja się przewróciłam. Na blondyna.
- Emm? - usłyszałam.
- Emma. - poprawiłam odruchowo, schodząc z niego niezdarnie i siadając obok.
- Znasz go? - spytał, a ja drgnęłam.
- Chciałabym odpowiedzieć przecząco. - odpowiedziałam, lustrując najpierw wzrokiem Nico, a potem siebie. Zaklęłam szpetnie, podnosząc się i podałam dłoń chłopakowi, nie dając mu czasu na zadanie drugiego pytania.
- Idziemy do pielęgniarki, o tym co tu się stało nikomu ani słowa. - gdyby do uszów któregokolwiek z moich kuzynów, a co dopiero mojego brata, który pewnie jeszcze kręcił się w pobliskim mieście, żyć by mi nie dali. Nie wspominając o reszcie rodzinki, potrząsnęłam głową, chcąc odepchnąć zmartwienia.
- Idziemy czy masz zamiar tu zasnąć? - mruknęłam, kryjąc troskę. Nawet nie chciałam się rozglądać ile krwi było, więc swój wzrok utkwiłam w chłopaku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.