Spojrzałam na skończony obraz z delikatnym uśmiechem, chociaż wywoływał we mnie parę nieprzyjemnych uczuć. Odłożyłam pędzel na stoliczek, który stał obok sztalugi i przekrzywiłam głowę, żeby się przyjrzeć płótnie pod innym kątem. Kropka w kropkę, wydarzenie sprzed kilku lat. Ile to minęło? Trzy, góra cztery. Wyszłam z sali na wpół zadowolona, na wpół zamyślona. Otworzyłam okno na korytarzu i usiadłam na parapecie, machając nogami na zewnątrz. Odchyliłam głowę, ciesząc się, że nie zrobię się natychmiastowo senna. Nienawidzę lata, zdecydowanie wolę zimę.
- Czy to aż takie trudne jest? A może takie proste też? - nuciłam pod nosem, zapominając o reszcie wszechświata. Przymknęłam oczy, śpiewając cicho dalej. Właśnie! Przypomniałam sobie o swoim łuku oraz strzałach i poszłam po niego. Wzięłam obydwie rzeczy i ruszyłam do lasu. Gdy byłam na miejscu, naciągnęłam cięciwę i wycelowałam strzałę w wybrane miejsce. Już przygotowywałam się do strzału, kiedy usłyszałam nagłe szczeknięcie i... strzeliłam. Na moje szczęście nikogo nie trafiłam, ale serce waliło mi jak oszalałe.
- Czy wy chcecie, żeby kogoś zabiła? - odwróciłam się w stronę Nico i Angel.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.