Wciąż wpatrywałam się w drzwi, nawet gdy Nico zasnął, ja patrzyłam na ten kawałek drewna. A poza tym, siostruniu? Poważnie, Jack? Prychnęłam pod nosem, chcąc zejść z łóżka, by nie obudzić chłopaka, jednak poczułam jak ktoś mnie łapie za nadgarstek i w rezultacie znów byłam na poprzednim miejscu. Zakłopotałam się, kiedy Nico przytulił mnie przez sen. Poprawiłam odruchowo okulary, które zsunęły mi się na nos. Dobra, koniec z niebudzeniem, że też nie mogłam po prostu wyjść sobie jak gdyby nic.
- Nico. - wymamrotałam, jednak nie otrzymałam żadnej reakcji. Powtórzyłam głośniej, ale on nadal spał sobie w najlepsze. Wybacz, ale nie pozostawiasz mi wyboru. - Nico! - wydarłam się. Poskutkowało. Chłopak otworzył szeroko oczy i spadł z łóżka, przy okazji ciągnąc mnie za sobą.
- Mógłbyś ze mnie zejść? - spytałam z nadzieją, orientując się, że po drodze zgubiłam gdzieś okularki kuzyna. Cudem udało mi się zachować kamienną twarz, na dodatek miałam ograniczone pole ruchu, co nieco mnie irytowało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.