poniedziałek, 19 stycznia 2015

Od Willa, CD Sekabe

Wyszedłem po cichu z pokoju Sekabe i udałem się prosto do mojego pokoju. Schodząc schodami natknąłem się na kilka rannych ptaszków, którzy nie mogli się obejść bez pokazywania na mnie palcem i szeptania do siebie, a jakby inaczej. Nie mam pojęcia co w tym dziwnego, że nastolatek z poharatanym ciałem i nielicznymi śladami krwi w okolicach głowy zamierza właśnie wrócić do pokoju. Jakby nikt tutaj nie widział gorszych zjawisk. Trzasnąłem głośno drzwiami i wszedłem do mieszkania.
- Niektórzy tutaj próbują jeszcze spać. - usłyszałem głos mojej współlokatorki.
Jęknąłem, bo zupełnie zapomniałem, że nie jestem jedyną osobą mieszkającą tutaj.
- Od kiedy tu się na noc nie wraca, przecież... - spojrzała na mnie z szeroko otwartymi oczami. - O mój... Kto cię tak urządził? - powiedziała o wiele żywiej.
- Długa historia. - westchnąłem. - Mam nadzieję, że się nie obrazisz, kiedy wezmę krótki prysznic. - próbowałem się uśmiechnąć.
Dziewczyna tylko pokręciła głową, a ja udałem się prosto do łazienki. Mój dzisiejszy humor dawał wiele do życzenia, najchętniej nie wychodziłbym z pokoju.
Do rozpoczęcia lekcji zostało na szczęście trochę czasu. Nie zamierzałem iść na stołówkę, po pierwsze to ani trochę nie byłem głodny, poza tym wolałbym nie straszyć ludzi z rana, chociaż po umyciu się wcale tak fatalnie nie wyglądałem.
Chwilę przed czasem udałem się pod sale i usiadłem pod ścianą.
Moje myśli kierowały się na pewną dziewczynę, praktycznie wszystkie lekcje myślałem tylko o niej. Starałem się zapomnieć, starałem skupić się na prowadzonych przez nauczyciela zajęciach, ale myślenie nad tym, co Sekabe właśnie robi, czy pamięta wszystkie te zdarzenia z wczoraj, czy chociaż przez moment przeleciałem jej przez głowę były o wiele ważniejsze. Cały czas zastanawiałem się czy przyjdzie po lekcjach się ze mną spotkać nie tylko po to, żeby mi powiedzieć, żebym się od niej odczepił i nigdy więcej na nią nie patrzył.
Otrząsnąłem się gwałtownie i oparłem plecy o krzesło. W końcu usłyszałem upragniony dzwonek zapowiadający koniec dzisiejszej nauki. Szybko zabrałem swoje rzeczy i wyszedłem z klasy jako jeden z pierwszych.
Przyszedłem na umówione miejsce od razu po zajęciach. Przy okazji sprawdziłem kiedy Sekabe miała ostatnią lekcję. Kończyła godzinę po mnie. Nie spodziewałem się, że będzie wcześniej, zastanawiałem się czy w ogóle przyjdzie.
Zadzwonił dzwonek na lekcję, a potem na przerwę, a nikt nie przychodził. W pewnym momencie zupełnie straciłem nadzieję, że dziewczyna się zjawi. Oparłem głowę o swoją rękę i dłubałem patykiem w ziemi, przyspieszając tym samym mijający czas. Nudziło mi się niemiłosiernie, w pewnej chwili chciałem walnąć tym wszystkim o ziemie i iść w cholerę.
Ale nagle usłyszałem głos. Głos, który pomimo tego, że czasem był bardzo wkurzający i niekiedy mnie obrażał, to w jakimś sensie sprawiał mi przyjemność, kiedy go słuchałem. Uśmiechnąłem się w duchu i odwróciłem twarzą do dziewczyny.
Początek rozmowy nie zapowiadał porażki, chociaż Sekabe była lekko spięta, to nie wyglądała, jakby chciała mnie zabić. Nie wiedziałem, czy pamięta to wszystko, mimo wszystko bałem się spytać.
Dopiero po chwili zauważyłem, że idziemy w kierunku odwrotnym niż akademia rozmawiając na spokojnie.
- Chyba pierwszy raz wytrzymałaś 5 minut bez ubliżania mi. - uśmiechnąłem się.
- To wcale nie znaczy, że nie mam cię dosyć. - stwierdziła.
- Ale jednak ze mną rozmawiasz. - podniosłem kącik ust do góry.
Chwile zastanawiałem się, czy warto o to pytać, liczyłem się z odmową i oburzeniem, ale uznałem, że nie mam nic do stracenia:
- Może... Może chciałabyś coś obejrzeć? Dzisiaj po południu, u mnie. - Spojrzałem na nią. - No chyba, że masz inne plany. - Dodałem po chwili.

<Sekabe? XD>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.